Iza Miko: seks i ekologia

Zbyt amerykańska dla Polaków, za mało polska dla Ameryki. Hollywoodzką karierę rozwija jako śliczna aktorka i twarda producentka. A o ekologię walczy za pomocą żartów i seksapilu.
Iza Miko Iza Miko fot. Grzegorz Suska

Rozmawiamy sobie w miłym hotelu w Warszawie, chwilę po twoim przylocie z Los Angeles. Ale urodziłaś się w Łodzi w czasach stanu wojennego.

Choć moje dzieciństwo skończyło się w momencie, w którym postanowiłam tańczyć - czyli wcześnie - wspominam je bardzo dobrze. Rodzice byli aktorami, wychowałam się po części w teatralnych garderobach.

Pamiętam zapach makijażu scenicznego, starych desek. Mam też wspomnienia dziecka PRL-u. Mama przywiozła z Niemiec jogurty. Miały takie piękne, kolorowe, plastikowe kubeczki. Kolekcjonowaliśmy je z bratem, ustawialiśmy na półce i z dumą pokazywaliśmy gościom. Moje pokolenie doświadczyło ogromnego skoku - od czasów, gdy nie było nic, do czasów, gdy jest wszystko. Ja to miałam jeszcze przyśpieszone i wzmocnione wyjazdem do Stanów. Ale tam z kolei musiałam na wszystko zapracować sama. Doskonale pamiętam pierwsze dżinsy za 9,99 dol. Tę radość, kiedy w końcu można wydać pieniądze dla przyjemności. W USA szybko się przekonałam, jak niesamowita rzecz mi się przydarzyła. Ile możliwości się przede mną otworzyło.

Możliwości, pokus i niebezpieczeństw.

Początki były ciężkie. Któregoś dnia wracałyśmy z mamą do mieszkania w Harlemie. Na klatce schodowej poczułyśmy straszny smród, nigdy nie zapomnę tego zapachu. Mama od razu się domyśliła. W mieszkaniu pod nami znaleziono martwą kobietę. Podobno jej ciało było po części zjedzone przez koty. Przeprowadziłyśmy się. Mama mogła zostać ze mną tylko kilka dni, potem musiała wracać do Polski. A ja, przerażona, zamieszkałam w Centro Maria takim klasztorze prowadzonym przez hiszpańskie zakonnice. Wszyscy - oprócz mnie - mówili po hiszpańsku, codziennie rano msza. Pokoje z kratami w oknach i piętrowymi łóżkami, jedna łazienka na piętrze, żadnych gości, późnych powrotów. Ale było tanio, blisko szkoły, pewnie i bezpiecznie.

Mówiłaś po angielsku?

Na początku głównie przytakiwałam. Zatrudniłam się jako recepcjonistka w sąsiedniej szkole tańca - w zamian za darmowe lekcje dodatkowe. Okazało się, że mój angielski jest niewystarczający. Musiałam zająć się sprzątaniem. Wieczorami sprzedawałam baterie na Time Square. Wracałam w nocy na piechotę i jeszcze odrabiałam lekcje, bo robiłam korespondencyjny kurs na Uniwersytecie w Nebrasce.

Od rana taniec. Nic dziwnego, że twój organizm nie wytrzymał. Karierę baletnicy zakończyła kontuzja.

Od początku wiedziałam, że moje ciało nie jest stworzone do baletu. Za mało elastyczny kręgosłup. W szkole w Warszawie ubłagałam dyrektora, by mnie przyjął warunkowo. Poprawiłam się i pozwolono mi zostać. Ale w Stanach kręgosłup nie dał się wybłagać. Powrót do Polski był trudny. Przez dwa i pół roku byłam samodzielna, miałam konto w banku, radziłam sobie z ubezpieczeniem.

Trudno wrócić i mieszkać znowu z mamą, poczułam się, jakbym się cofała. Na szczęście na miejscu pojawiła się propozycja zagrania w telewizyjnym filmie "Litwo, ojczyzno moja". Żadnych dialogów, tylko taniec. Lecz to wystarczyło, bym poczuła, że aktorstwo jest tym, czego potrzebuję! Śmieszne, że tak późno, w dzieciństwie zagrałam przecież kilka epizodów. Po czterech miesiącach wróciłam do Stanów i tym razem poszłam do szkoły aktorskiej.

Poszło świetnie. Dorabiałaś jako modelka, gdy miałaś 20 lat przyszedł pierwszy hollywoodzki sukces. Szybka kariera mogła się źle skończyć.

Nigdy nie byłam podatna na pokusy. Gdy znajomi wyciągają mnie z domu, pierwsza myśl to: "O nie, znowu trzeba będzie pić, siedzieć do późna, a przecież mam tyle do zrobienia". Wiem, to mało popularny wybór, ale zawsze przedkładam obowiązki nad zabawę. Pewnie dlatego, że uwielbiam swoją pracę. A hollywoodzkie imprezy? Początkowo na nich bywałam, ale szybko się przekonałam, że każda wygląda tak samo. Szkoda czasu.

Celebryta nie musi bywać?

Owszem, jak promuje film. Ale bywanie dla samego bywania? Bzdura. Nigdy nie dostałam roli dlatego, że byłam na jakimś przyjęciu. Największe gwiazdy, twórcy i producenci po pracy idą do domu. Bo są zmęczeni, bo chcą spędzić czas z rodziną, bo mają ciekawsze zajęcia. Oczywiście, jest kilku producentów, którzy bywają wszędzie, ale nie po to, by się promować, tylko wyrywać laski.

Iza Miko Iza Miko fot. Grzegorz Suska

Twoja praca to ostatnio produkowanie.

Fakt. Liczby, banki, ubezpieczenia, umowy - zupełnie inny świat.

Bardzo męski.

Pierwsze minuty każdego spotkania upływają na przekonaniu rozmówców, by patrzyli też na mnie. Mężczyźni często ignorują kobiety w swoim gronie. Ale z jakiegoś powodu świetnie wychodzi mi znajdowanie pieniędzy i godzenie świata kreatywnego z finansowym. Okazuje się, że jestem doskonałym "złym gliną" (śmiech).

Czyli w świecie producentów jest jednak miejsce dla delikatnych kobiet!

Dowiodłam tego podczas produkcji "Desert Dancer". Spotkań z inwestorami jest mnóstwo, wszyscy się poklepują i czarują. Kurtuazja jest potrzebna, czasem należy posłodzić, zanim się postawi warunek. To męcząca i stresująca praca, bo "bawisz się" cudzymi pieniędzmi. Trzeba ją traktować jak grę w Monopol, inaczej nie dałoby się spać po nocach. Ja zawsze żądam konkretu. A nieustępliwość jest tym skuteczniejsza, że wychodzi z delikatnego kobiecego ciała (śmiech).

Właśnie, ostatnio miałaś wypadek na planie teledysku do utworu The Killers. Wszystko OK?

Nieprzyjemna sytuacja, nadal nie mogę z tego powodu tańczyć. Niezabezpieczony fragment balkonu spadł mi na nogę. W szoku i przypływie adrenaliny podniosłam go i odrzuciłam na bok, żeby uwolnić stopę. Potem dwie osoby ledwo mogły go ruszyć. Kolejny dowód na to, że ciało - wspierane przez umysł - zdolne jest do wielkich rzeczy!

Wbrew przepowiedni Majów świat się nie skończył, lecz robimy wiele, by do tego doszło. Nie dbamy o naszą planetę, bo nam się nie chce, nie wiemy jak, a może nas na to nie stać?

Wszystko po trochu. Najgorsza jest niewiedza. Ważne, by ludzie mieli świadomość istnienia opcji alternatywnych. Może się wydawać, że weganie jedzą tylko listki, wystarczy wpuścić nas do ogródka i wypasać trawą. Tymczasem nasza dieta jest bardzo urozmaicona, ale także kosztowna. Zdaję sobie sprawę, że większość ludzkości martwi się o to, jak zapewnić dzieciom godne warunki życia. Są jednak osoby, które powinny być świadome - bo mają ku temu warunki. Ten niewielki procent najbogatszych powoduje ogromne zniszczenie.

Czyli przeciętny człowiek może sobie odpuścić, bo i tak nic nie zmieni?

Każdy ma broń: portfel. W Stanach powstaje fabuła o Monsanto, wielkim koncernie produkującym ziarna genetycznie modyfikowane, kontrolującym amerykański rynek rolniczy. Film opowiada historię prostego farmera, który w walce z korporacją stracił wszystko: farmę, dom, rodzinę. A walczył o przepis zmuszający producenta do umieszczania na opakowaniu informacji, że jego produkt jest genetycznie modyfikowany. Brak jasnego oznakowania leży w interesie korporacji. Trzeba być dociekliwym, aby kupować świadomie. Lecz mogę zagwarantować, że to się opłaci - nie tylko w skali globalnej. Odkąd jestem weganką, nie zachorowałam ani razu. Zima, zmiany klimatu, podróże, praca - nic mnie nie rusza!

Celebryci i ekologia - marketingowe połączenie.

Ludzie oburzają się, gdy osoba sławna promuje produkty ekologiczne, by na tym zarobić. A niech zarabia! Dlaczego nie? To biznes jak każdy inny. Wolę wspierać taki niż coś, co nam szkodzi. A jeśli celebryci przy okazji ekologii promują także siebie, to też ich sprawa. Leonardo DiCaprio robi wielkie rzeczy dla planety i to bezinteresownie. Moja fundacja Ekomiko również nie jest nastawiona na zysk. Finansuję ją z własnej kieszeni.

Twoja postawa jest bardzo konsekwentna, nawet papier, na którym drukujesz ulotki, jest ekologiczny, bo zrobiony z kamienia.

Od dłuższego czasu noszę się z pomysłem nakręcenia dokumentu o ekotechnologiach. Fascynujący temat, dla wielu zupełnie nieznany. Uwielbiam dokumenty! To jest kino, na którym bardzo ciężko zarobić. Twórcy robią je z czystej pasji i fascynacji tematem.

W naszych kinach można było obejrzeć dokument polskiego reżysera o europejskiej organizacji ekologicznej Fuck for Forest. Działalność jej twórców budzi kontrowersje, bo akcje ekologiczne, m.in. sadzenie drzew, finansują, robiąc zdjęcia i filmy o treści erotycznej. Ty również wykorzystujesz, choć w subtelniejszej formie, ten mechanizm: seks na rzecz ekologii.

Seks na pewno przyciąga uwagę. Kręcąc "Mother Earth was the first MILF" [krótki filmik, w którym seksowna Iza jako Matka Ziemia tłumaczy nastoletnim prześladowcom swojego syna, na czym polega ekologia, a słowom nadaje podtekst erotyczny - przyp. red.], właśnie taki miałam cel - nauczać o ekologii w sposób przyjemny, czyli lekki i z humorem. Staram się, by przekaz był pozytywny. O cierpieniu zwierząt mówię znajomym. Zanim jakiś schrupie kurczaczka, musi wysłuchać, co kurczaczkowi zrobiono. EkoMiko ma być zaś praktyczne, śmiesznie i łatwo przyswajalne. I to często nie podoba się Polakom. Mój radosny ton bywa krytykowany: "Wdzięczy się!", "Co ona przygłupa z siebie robi!", "Fałszywa jakaś!". Gdy odwiedzam ojczyznę, już w samolocie czuję szok kulturowy. Tu trzech facetów się przepycha do wyjścia, tam ktoś kogoś potrąci, ja jedyna się uśmiecham i cieszę, że jadę do mamy na pierogi.

Powiedziałaś kiedyś, że myśli kreują wszystko, co się nam w życiu przydarza. Czy negatywne nastawienie jest powodem nieszczęść i chorób?

Bez wątpienia! Nasze myśli kreują naszą rzeczywistość. Głęboko w to wierzę - nie jak w czary czy przesąd, tylko jak w prawo natury. Mamy moc wyleczenia się ze wszystkiego. Trzeba oczyścić się ze złych myśli. To nie jest łatwe, wymaga wiedzy, medytacji i skupienia. Ja pracuję nad tym codziennie.

Na pewno łatwiej myśleć pozytywnie, gdy się mieszka w słonecznej Kalifornii i nie martwi o to, jak utrzymać rodzinę.

Prawda. Ale przecież moje życie nie zawsze tak wyglądało. Jako dziecko długo nie mogłam zaakceptować faktu, że życie jest niesprawiedliwe. Lecz ono takie po prostu jest. Wierzę w karmę. Wierzę, że dusza wybiera sobie miejsce, czas i ciało, w którym się odradza, by przewalczyć to, co ma do przewalczenia. Jak nasz los potoczy się dalej, zależy od tego, jak bardzo wierzymy w naszą moc, że możemy go zmienić.

Iza Miko Iza Miko fot. Grzegorz Suska

Izabella Miko

Urodzona w 1981 r. Łodzi jako Izabella Mikołajczak. W dzieciństwie śpiewała w Fasolkach i zagrała w "Panu Kleksie w kosmosie". Wybrała jednak taniec i w wieku 14 lat wyjechała do Stanów, by uczyć się tańca. Została zawodową artystką, ale innej sztuki - aktorskiej. Pierwszy sukces przyszedł szybko: okazała się nim rola w filmie "Wygrane marzenia" w 2000 r. Od tamtej pory zagrała w kilkunastu produkcjach hollywoodzkich ("Straceni", "W rytmie hip-hopu 2") i polskich ("Kochaj i tańcz"). Ostatnio pochłania ją rola producentki filmowej. "Desert Dancer" z Freidą Pinto jest na ukończeniu, "Yellow" Nicka Cassavetesa już zjeżdża festiwale! Po godzinach zajmuje się ekologią - założyła EkoMiko, fundację non profit propagującą ekologiczny styl życia.

Więcej o:
Komentarze (25)
Iza Miko: seks i ekologia
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: wincenty

    Oceniono 42 razy 40

    papier z kamienia-pewnie do jego produkcji zużyto znacznie więcej energii i chemii niż do zwykłego papieru produkowanego z drzew. Zresztą te drzewa pochodzą z szybkorosnących plantacji. Problem z dewastacją lasów głównie rejonów równikowych nie jest związany z produkcją papieru, nawet mebli tylko z ich wycinaniem pod uprawę soi i hodowli bydła.

  • extrafresh

    Oceniono 26 razy 10

    Quite ruchable.

  • Gość: jezus

    Oceniono 7 razy 7

    czy to nie ta co sie chwalila ze nalezy zalatwiac swoje potrzeby fizjologiczne w czasie brania prysznica?

  • Gość: m2rket

    Oceniono 10 razy 2

    o rany zmyslowa to ona jest

  • Gość: ;)

    Oceniono 10 razy 2

    Niezła laseczka

  • Gość: lemur

    Oceniono 3 razy 1

    to ona ma już 32 lata? stara dupa

  • Gość: zuza

    Oceniono 5 razy 1

    sprzedaje pop-ekologie i pop-filozofie bo to akurat jest modne w hollywoodzie. Odmozdzona kretynka.

  • Gość: effi23

    Oceniono 2 razy 0

    No tak.. Polaczkowo musi swoje kompleksy i nienawiść do całego świata skanalizować opluwając dziewczynę, której się chce chcieć i pracuje na swój sukces. Poznałam kiedyś Izę Miko na pewnym przyjęciu w LA, to miła i ładna dziewczyna, mówiąca perfekcyjnym angielskim (nawet znajomy Amerykanin nie był w stanie wychwycić obcego akcentu). Życzę jej wielu sukcesów i mam nadzieję, że nie przeczyta Waszych plugawych komentarzy żałośni hejterzy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX