Randki: brunetki, rude czy blondynki?

W ramach głupawego i seksistowskiego cyklu 'Utwierdzamy stereotypy' tym razem zaglądamy dziewczynom prosto we włosy. I przy okazji w oczy. Zestawiamy trzy standardowe kombinacje, pomijając aberracje, wnioski będziesz musiał wyciągnąć sam. Żeby nie było na nas :-)
Legalna blondynka Legalna blondynka fot. konstantynov/shutterstock.com

Legalna blondynka

Błękit oczu, blond włosów i piękno kibici to połączenie w naszej części globu szczęśliwie popularne. Podobnie jak w Skandynawii i San Fernando. Patrząc szerzej - na lewo od Kaukazu i tak od 35. równoleżnika (N) w górę (plus Australia).

Wychodzi na to, że północne dziewczyny mają mniej melaniny (plus australijskie, czyli potomkinie XIX-wiecznych brytyjskich ekspatów). Sprawę, podobnie jak genealogię wyrazu, szczegółowo opisuje Wikipedia, przekierowująca przy okazji do zaskakującego - i na szczęście obalonego - hasła-mitu "Wymieranie blondynek". Nie będziemy udawali jednak naukowców, skoncentrujemy się na bzdurach, spekulacjach, popkulturze i zabawie językiem.

Zawistne brunetki i złośliwe z natury rude (bo przecież nie mężczyźni) zrównują blondynki z policjantami i Polakami, wymyślając brzydkie kawały. A potem same farbują się na blond - czy nawet popularny "blondprawiebiały" - formując z włosów boba a la lata 60.

Jasny włos występuje często idzie w parze z niebieską tęczówką. Ponoć tylko 8 proc. populacji świata ma oczy błękitnego koloru, w co nam ciężko uwierzyć (może dlatego, że bilet do takiego Bombaju czy Dżakarty jest droższy niż do Rygge lub Torp). To barwa "uduchowienia, pokoju, higieny, spokoju, wody, świeżości i chłodu, lecz również dynamizmu, kreatywności i inspiracji" - Wikipedia brzmi jak Miss Świata. Nasza jedyna miska - Aneta Kręglicka - jest blondynką. Krupa jest blondynką. Iza Miko. Doda. I inne wielkie Polki.

W krajach bardziej nasłonecznionych są niezwykle cenione, o czym świadczą np. dokumentalny serial "Darling I Lowe Ju" czy pierwsza część trylogii Urlicha Seidla "Raj: miłość". Panowie rodacy, mamy niezwykłe szczęście, że 9-49 proc. naszych pań (zależy, czy wierzyć statystykom, czy kobietom) to niebieskookie blondynki. Wybór patriotyczny i bezpieczny.

Piwna brunetka Piwna brunetka fot. Valua Vitaly/shutterstock.com

Piwna brunetka

Na początku trzeba sobie wyjaśnić, czy mówimy o brunetkach, czy szatynkach, bo nie wszyscy potrafią to rozróżnić. Wydawałoby się, że - jak głupio by to nie brzmiało - brunatny znaczy z grubsza czarny, a szatynowy znaczy kasztanowy. Po lekturze tego tekstu widzimy, że sprawa jest chyba bardziej skomplikowana. Więc nic nie wyjaśnimy.

Popkultura mówi, że mężczyźni wolą blondynki, ale to bzdura. Mężczyźni wolą kobiety piękne, a przynajmniej wyzwolone, kolor włosów jest drugorzędny. Sasha Grey za czasów świetności nie narzekała na brak fanów.

I choć generalnie częściej brunetki robią się na blondynki, czasem działa to na odwrót. Patrz: nowa pupilka Hollywoodu Jennifer Lawrence. Sonda Fox News ("Czy wolisz ją jako blondynkę, czy czarnulkę") wykazała, że zdania są podzielone niemal równo, nawet z lekką przewagą fanów ciemnego.

Brunetki - zazwyczaj ciemnookie, ów kolor z niewiadomego powodu zwie się "piwnym" - wydają się bardziej dzikie, bliższe natury niż kultury, mocniejsze, tajemnicze. Kleopatra (ktoś twierdził, że była ruda, ale Hollywood skutecznie obaliło ten mit), Alexis, Lara Croft. Strach się bać, zwłaszcza wieczorową porą. To ryzykowny biznes.

Ognista zieleń Ognista zieleń fot. Alena Ozerova/shutterstock.com

Ognista zieleń

Rudzi faceci mają przerąbane, nic dziwnego: skąpi, pozbawieni duszy, chętnie zabiorą ją i tobie. Wystarczy posłuchać złośliwości Conana O'Briena albo wspomnieć tego typka z "Harry'ego Pottera". Brrrr. Świat żartuje sobie z nich jak z blondynek.

Rude kobiety to co innego. Ponieważ stanowią ~1 proc. populacji, a w pakiecie oferują najczęściej równie unikatowe, pełne nadziei zielone oczy i intrygujące piegi, są obiektem globalnego pożądania, poszukiwania i wychwalania. Szukaj naturalnej ryżej w stogu siana i z motyką na księżycu.

Kirsten Dunst wyglądała super jako supermanowa, podobnie jak Milla Jovovich w "Piątym elemencie" czy Franka Potente w "Biegnij Lola, biegnij", czasem czerwieni się Lindsay Lohan. Ale to Julianne Moore jest prawdziwą rudą kocicą na gorącym, blaszanym dachu. No i trochę Nicole Kidman.

U nas posucha. Jest wiecznie młoda Pani Dowbor. Jakieś młode gwiazdki z Plotka, w ogóle ich nie znamy. Karolina Gruszka - było minęło... W poszukiwaniu natury młodzi rodacy udają się na emigrację do Irlandii i Szkocji. Zagubieni, kończą bez rudej żony, za to z fuchą w ubojni drobiu. Droga donikąd.

Więcej o: