Gwiazda Logo: Anna Szarek

Posągowo piękna, bardzo wysoka. Podjeżdża terenowym volvo, na nosie okulary Chanel. Bez makijażu wygląda inaczej niż w telewizji. Ot, niezwykle szczupła, czarująca dziewczyna.
Anna Szarek Anna Szarek fot. Grzegorz Suska

Whisky przed pocałunkiem

Rzeczywiście, ludzie mnie nie rozpoznają na ulicy. I bardzo dobrze, bo wcale nie chciałam wyskakiwać z każdej emisji wiadomości. Nie chciałam wchodzić w show-biznes tak mocno, tak głośno - mówi Anna Szarek. I wierzę jej, choć jej nie znam. Nie sprawia wrażenia wyrachowanej femme fatale, która bez skrupułów dąży do celu. A może jest po prostu dobrą aktorką?

Unika śniadań. Nie je mięsa, bo wydaje jej się "nieestetyczne", nie pija kawy. Puszka coli, którą trzyma w dłoni, ma sprawić, że rozbudzi się wczesnym rankiem. Zamawia herbatę malinową (bez cukru) i rogalika z czekoladą, którego ostatecznie zapomina zabrać z kawiarni. - Bywam roztrzepana, lecz tak naprawdę jestem bardzo dobrze zorganizowana - mówi cicho, spokojnie, a jednak tonem osoby pewnej siebie. - Wcale nie marzyłam, żeby zostać aktorką, choć w szkole grałam w kółku teatralnym. Ale rzeczywiście plan filmowy ma w sobie coś takiego, że jak się już na niego wejdzie, to nie chce się z niego schodzić - przyznaje.

 

Szklaneczka whisky przed pocałunkiem

Na jednym ze spotkań towarzyskich poznała reżysera Patryka Vegę. Wspomniała mu o sobie w kontekście aktorstwa. Zaproponował, żeby przyszła na casting. Przyszła. Zagrała w fabule "Hans Kloss: Stawka większej niż śmierć", w serialu "Komisarz Alex". A potem w "Last Minute". To na ten film miał zabiegać o pieniądze spółek z tzw. małej giełdy współpracownik byłego już prezesa warszawskiej giełdy Ludwika Sobolewskiego, prywatnie partnera Anny Szarek.

- Nie interesuje mnie życie innych, więc zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzi tak interesuje mój związek. Czemu budzimy takie kontrowersje? Jest przecież sporo par, w których mężczyzna jest dużo starszy albo młodszy od kobiety. I co z tego?

W "Last Minute" gra jedną z głównych ról. Całuje się z Wojciechem Mecwaldowskim i pokazuje się w nowym kolorze włosów. - Wolę naturalny. Ale gdy skończyłam zdjęcia do "Stawki (...)", nosiłam blond jeszcze przez jakiś czas, bo mojemu facetowi się podobało i chciałam mu zrobić przyjemność - uśmiecha się. A coś o scenach z Mecwaldowskim? - Wiem, że w ustach aktorki zabrzmi to może mało profesjonalnie, ale całowanie się na planie jest dla mnie okropnie krępujące. Wcześniej łyknęłam szklaneczkę whisky. Podobno aktorzy często to robią, żeby rozładować napięcie. No i jakoś poszło.

Anna Szarek Anna Szarek fot. Grzegorz Suska

Lepiej łyso niż nago

Gdy stało się o niej głośno, telefon nie przestawał dzwonić. To byli ludzie, których widziała na oczy raz czy dwa. Chcieli się ogrzać w blasku jej nagłej popularności. Posypały się też propozycje rozbieranych sesji. Żadnej nie przyjęła. - Nie stać ich na mnie. A poważnie: nie ma takich pieniędzy, dla których bym się rozebrała dla gazety. W filmie to oczywiście zupełnie inna sprawa, ale gdybym miała wybór, to wolałabym zgolić głowę na łyso, niż zagrać rozbieraną scenę - twierdzi Szarek.

Jest zmęczona nieoczekiwanym hałasem wokół siebie. - Pierwszą osobą, do której zadzwoniłam, gdy było mi ciężko, była mama. Wcześniej nawet bym nie pomyślała, że tak się zachowam. I wtedy przypomniały mi się słowa taty, który powtarzał: "Popatrz, pojedynczą gałązkę łatwo złamać, a całą wiązkę gałązek - już nie".

Ojciec Szarek jest nauczycielem historii. To w pewnym sensie dzięki niemu przeżyła swoją pierwszą miłość. - Miałam pięć lat. On był uczniem taty, przychodził do nas do domu na korepetycje. Oczywiście nic z tego nie wyniknęło, ale do dziś go pamiętam.

- Jest pani kochliwa? - pytam.

- Tak, jestem - przyznaje po chwili namysłu. - Lecz bardziej chyba chodzi mi o to, że jestem emocjonalna. Być może to cecha, dzięki której mam szansę zostać dobrą aktorką.

Co robi, kiedy spotyka mężczyznę, który jej się podoba? - Gdy widzę piękną kobietę, z przyjemnością na nią patrzę. Jak spotykam przystojnego mężczyznę, dodaję jeszcze uśmiech - mówi. Lubi, gdy facet ma ironiczne poczucie humoru, uwodzi i jest władczy.

- Z mężczyznami najczęściej popełniałam błędy i to przynosiło mi wiele smutku i rozczarowań. Dzisiaj, kiedy czasem wspominam tamte czasy, myślę, że kto nie popełnia błędów, ten nie żyje naprawdę. A z drugiej strony dopiero teraz wiem, co to znaczy "być z kimś". I nie chcę doświadczać już niczego innego, niż właśnie tego! Mój partner ma poczucie humoru, które mi się podoba, ma charyzmę. I piękny umysł.

Kiedy się zorientowała, że mu się podoba? - Rozmawialiśmy, on właśnie wychodził z pokoju i przez dłuższą chwilę nie mógł znaleźć klamki. Pomyślałam: "Oho, coś jest na rzeczy" - wspomina Szarek. Choć wydaje się łagodna jak anioł, przyznaje, że jak się zdenerwuje, zdarza jej się rzucić talerzem.

- Nie lubię, gdy się narusza moją granicę wolności. Denerwuję się, gdy słyszę: "Wiesz, umówiłem cię jutro na spotkanie". Odparowuję od razu: "Tak? A to świetnie, że mnie wcześniej spytałeś!".

Anna Szarek Anna Szarek fot. Grzegorz Suska

Jezu, jakie nogi!

Jako 15-latka opuściła piękny rodzinny dom z ogrodem. Rodzice wysłali ją do renomowanego liceum prowadzonego przez zakonnice. Była im wdzięczna, bo szkoła słynie z wysokiego poziomu nauczania, ale szczerze przyznaje, że nie posłałaby tam swojego dziecka. Po maturze wyjechała do Warszawy, zdała na geografię. Studiów nie skończyła, bo gdy miała 20 lat, ówczesny menedżer załatwił jej kontrakt w agencji modelek. Paryż, Tokio, Nowy Jork... Łatwiej wymienić miejsca, w których nie była.

Ma 178 cm wzrostu i nienaganną figurę. ("Wtedy byłam dużo chudsza niż teraz"). Chodziła po wybiegach u największych projektantów (Escada, Calvin Klein), ale - jak sama mówi dziś cierpko - mieszkała w samolocie. Bywało, że aby trzymać wagę, jadła wyłącznie banany i piła czerwoną herbatę. W pewnym momencie przytyła i nie mogła schudnąć.

Nie to jednak sprawiło, że postanowiła wrócić do Polski. - Po prostu miałam dość życia na walizkach. Ale decyzja nie była impulsem.

Był 2007 rok. Pracowała w instytucji finansowej, później w firmie doradczej. Zajmowała się public relations i marketingiem. Zaczęła studiować psychologię na SWPS w Warszawie. Teraz jest na piątym roku i uważa, że psychologiczna wiedza może jej też pomóc w kreowaniu ról. - Jakiś czas temu rzuciłam pracę w korporacji, to nie dla mnie. Myślę o czymś własnym, co pozwoliłoby mi się utrzymać, oprócz aktorstwa. Mam już pewien pomysł, ale na razie nie zdradzę jaki - ucina i się uśmiecha.

Podobno ma kompleksy. Już nie tak silne jak kiedyś, ale nadal nie lubi swoich lekko odstających uszu (?), krzywego nosa (?), chudych nóg (?). Mówi, że chciałaby... przytyć!

- Jezu, ale nooogi! - makijażystka, która za chwilę zacznie ją malować do sesji zdjęciowej, wydaje z siebie jęk pełen zachwytu. - Nigdy nie widziały siłowni. Kayah to ma genialne nogi - wzdycha Szarek bez cienia fałszywej skromności.

W ogóle ta dziewczyna sprawia wrażenie skromnej i szczerej. - Dermatolog stwierdził, że w zasadzie mogłabym już sobie zrobić botoks na zmarszczki pod oczami. Zdziwiłam się, bo przecież mam jeszcze dwójkę z przodu [28 lat - przyp. red.] - mówi.

- I co, zrobi sobie pani ten botoks?

- Absolutnie nie. Powiedziałam mu: "Panie doktorze, te zmarszczki to mi się jeszcze przydadzą w pracy".

Anna Szarek Anna Szarek fot. Grzegorz Suska

Bajkał, nie Brazylia

Lubi celebrować jedzenie. Gdyby jadała śniadania, byłyby to jajka po benedyktyńsku, bez mięsa rzecz jasna. Z przyjemnością gotuje. Najchętniej robi krewetki na maśle z czosnkiem, spaghetti z sosem pomidorowym i bazylią. - Ostatnio upiekłam muffiny z malinami. Koleżanka dała mi bardzo prosty przepis.

Relaksuje się, planując wielką podróż Koleją Transsyberyjską. - Dostałam do wyboru podróż koleją nad Bajkał, wyprawę w poprzek Stanów Zjednoczonych albo piaszczyste plaże Brazylii. Wybrałam Bajkał, czym wywołałam spore zdziwienie - przyznaje Szarek.

Zapytana o wymarzony prezent, milczy przez dłuższą chwilę. Już tracę nadzieję, że odpowie. I rzeczywiście, stwierdza jedynie: "To bardzo intymna sprawa".

Jakie życie chciałaby wieść za 10 lat? - To jest właśnie związane z tym prezentem... - zaczyna. I już domyślam się, że chodzi o dziecko. - Chciałabym mieć dom z pięknym sadem, psa, kota. Kota rosyjskiego, a psa... Jeszcze nie wiem jakiego. Podobają mi się labradory i husky, mają takie niesamowite oczy.

Dziwne, bo nie wspomina o aktorstwie. - Jakiegoś Oscara na półce pani widzi? - Nawet dwa. I jakąś Złotą Palmę!

Więcej o:
Komentarze (7)
Gwiazda Logo: Anna Szarek
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Zenon z Elei

    Oceniono 23 razy 13

    "Był 2007 rok. Pracowała w instytucji finansowej, później w firmie doradczej. Zajmowała się public relations i marketingiem" - czy jest taki najwniak, który uwierzy, że dwudziestoparoletnia cipka bez wykształcenia dostała pracę w "instytuccji finansowej a później w firmie doradczej" w inny sposób niż bez obciągnięcia lub podłożenia się komu trzeba? A na GPW to prezesiunio przyjął ją do działu marketingu oczywiście dzięku oszałamiającemu pasmu dokonań zawodowych? Czy ta Szarek jest tak durna, że uważa ludzi wokół siębie za równie durnych, że przyjmą za dobrą monetę to jej pierdu pierdu?

  • Gość: Polański

    Oceniono 1 raz 1

    TAK. WRZAWA WOKÓŁ ANI ISTOTNIE UCICHŁA NA AMEN. ANIA SZAREK SCHOWAŁA SIĘ GDZIEŚ POD KAMIEŃ…AMEN

  • Gość: dark_nemo

    Oceniono 14 razy -4

    Pani Aniu, trzymam za Panią kciuki, mam nadzieję że ta wrzawa wokół Pani niedługo ucichnie i uważam że jest Pani dobrą aktorką.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX