Gazeta.pl > Logo24 >  Seks

Afrodyzjaki: rozkosz wszystkich zmysłów

Irena Cieślińska
19.05.2013 02:04
A A A Drukuj
Co podnieca facetów? Jedynym (poza viagrą) środkiem o udokumentowanej naukowo skuteczności jest zapach świeżych pączków. Trudniej z kobietami. Afrodyzjak dla pań to specyfik trudno osiągalny, ale siła sugestii może zdziałać cuda.

fot. NAS CRETIVES/Shutterstock

Lista afrodyzjaków jest kuriozalnie długa. Właściwie, jak dobrze poszperać, znajdują się na niej niemal wszelkie jadalne rzeczy - no, może z wyjątkiem brukwi i czarnej rzodkwi. I ziemniaków. Co wybrać? Niektóre, np. czosnek, trudno jest serio brać pod uwagę. Skuteczny czy nieskuteczny, nie ma najmniejszego znaczenia, skoro odznacza się zapachem, który nie pozwoli podejść wybrance nawet na metr, nie mówiąc już o dalszym zbliżeniu.

Inne egzotyczne kurioza, np. sproszkowany róg nosorożca, język zebry i tygrysie penisy, w XXI w. dyskwalifikujemy z uwagi na kwestie etyczne. Zresztą - gdzie dostać tygrysie przyrodzenia? W mięsnym? W zoo? To nie Chiny. Tradycyjna chińska medycyna poleca dla nabrania wigoru nie tylko tygrysie męskości. Zadowala się męskością znacznie mniej drapieżną, bo jelenią, konkretnie - winkiem sporządzonym z ryżu, ziół i... rzeczy samej. Północnoafrykańskim odpowiednikiem tego specjału jest nalewka na skórze scynki, jaszczurki, która od starożytności utożsamiana była z mocą seksualną (Dlaczego - a kto to wie? Może z uwagi na nadzwyczajną zdolność regeneracji utraconego ogona).

Lepsze to i tak niż krew kobry podawana w Wietnamie i Chinach, niekiedy dla niepoznaki rozbełtana z alkoholem. I z pewnością tańsze niż rekomendowana przez arabskie ars amandi ambra, czyli wydzielina z przewodu pokarmowego kaszalota. Nie wiemy dobrze, czy to raczej wynik niestrawności (wymioty) czy zaparcia, wiemy za to, że kosztuje od 25 do 50 dol. za gram.

Uwaga miłośnicy podróży: jeśli znajdziecie na swoich talerzach któryś z poniższych specjałów, wiedzcie, że nie zamierzano was otruć, a jedynie uwieść i rozkochać:

- zupa z byczych jąder (z dodatkiem byczych penisów, cebuli i marchwi)

- potrawka z kobry (z uwagi na podobieństwo kobry do sami wiecie czego)

- zupa z gniazd salanganów (ptaków z rodziny jerzykowatych) - zlepków alg i ptasiej śliny. Należy do jednych z najdroższych dań na świecie, a według chińskich wierzeń jest w stanie postawić na nogi... umarłego. Skoro tak, pewnie może też podnieść przywiędłe przyrodzenie.

- żółwie jaja podawane są dla rozbudzenia żądzy kobietom meksykańskim. Wiara w ich skuteczność jest jednym z powodów, dla których żółwie morskie są gatunkiem zagrożonym wymarciem.

- tarantule smażone w głębokim oleju to kambodżańskie danie miłosne. (Chodzi o prawdziwe tarantule, a nie o włoskie pająki, ukąszenie których leczono dzikim, orgiastycznym tańcem).

- balut, czyli gotowane kacze jajo, a raczej gotowany wpół rozwinięty w jaju kaczy zarodek. Wpół rozwinięty to nie znaczy, że jest zaledwie ciemnym punktem na powierzchni żółtka, tylko że po zdjęciu skorupki spoglądać na was będą wyłupiaste oczka wystające z łysej, na wpół ukształtowanej czaszki.

- durian. Najbardziej śmierdzący owoc świata - czuć go zepsutym mięsem, starym rynsztokiem, niepranymi skarpetkami i mocno pleśniowym serem.

- ryba fugu. W przypadku tej potrawy granica między chęcią rozkochania a otrucia jest wyjątkowo cienka, bo sama rybka pełna jest trucizny wielokrotnie silniejszej niż cyjanek. Sztuka jej przyrządzania polega na tym, żeby usunąć niemal całą truciznę, tak, żeby biesiadnicy odczuli tylko lekkie drętwienie ust, podniebienia i policzków. To drętwienie ma ponoć wzmagać podniecenie seksualne.

Kończąc tę listę kuriozalnych dań miłosnych, nie sposób nie wspomnieć o hiszpańskiej musze. To ani mucha, ani hiszpańska, tylko niewielki zielonkawy chrząszczyk, występujący - wbrew nazwie - również w Polsce (objada nam jesiony), którego poprawna nazwa brzmi pryszczel lekarski. W celach miłosnego pobudzenia podaje się proszek z wysuszonych owadów. Zawiera on kantarydynę, truciznę porażającą zakończenia nerwowe. Przyjęty w dawce 10 do 30 mg powoduje śmierć. Z mniejszymi ilościami organizm radzi, wydalając truciznę poprzez nerki, wraz z moczem, a wtedy kantarydyna podrażnia tylko zakończenia nerwowe penisa, co bywa brane za oznakę podniecenia.

Do lżejszych skutków ubocznych stosowania należy zapalenie jąder i dezynteria, do poważniejszych - śmierć, bo dawka terapeutyczna jest niemal nieodróżnialna od śmiertelnej.

Zobacz także
Komentarze (4)
Zaloguj się
  • avatar

    starykawaler35

    Oceniono 9 razy 9

    najlepszym afrodyzjakiem jest sliczna panna albo przystojny mezczyzna(co kto lubi;)....jesli partner jest tlustym paszczurem to nic z tego nie bedzie... nawet po zjedzeniu tony frodyzjakow

  • avatar

    przymszy

    Oceniono 9 razy 9

    To ja wolę zostać przy szampanie i truskawkach...

  • avatar
  • avatar

    Gość: hieronim

    Oceniono 6 razy 2

    a afrodyzjaki dla par homoseksualnych - artykuł jak zwykle dyskryminujacy mniejszości

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX