Seks i pieniądze: jak kalkulujemy w miłości

'Seks i pieniądze. Kalkulacja w miłości' to nowa książka Mariny Ashade, która ukaże się w Polsce nakładem wydawnictwa PWN 27 stycznia br., a w niej między innymi: ile musisz zarabiać, jeśli chcesz miłości, a jesteś brzydki, czy studentki na zdominowanych przez mężczyzn kampusach kochają się chętniej i jak się ma kryzys ekonomiczny do sprzedaży lubrykantów. Przedstawiamy fragmenty książki.
Seks i pieniądze Seks i pieniądze fot. PeJo / shutterstock.com

Gdy się podniecisz, chcesz więcej konsumować

Kilka badań profesorów marketingu wykazało, że mężczyźni stymulowani seksualnie zdjęciami skąpo odzianych kobiet, zdjęciami, jakie widujemy wokół siebie każdego dnia, nie tylko nie mogą się doczekać konsumpcji, ale też są bardziej skłonni do przyjęcia nieuczciwych ofert.

W jednym z takich badań, które przeprowadzili Bram Van den Bergh, Siegfried Dewitte i Luk Warlop, proszono uczestników, by wybrali, czy wolą otrzymać 15 euro dziś czy jakąś inną kwotę pieniędzy za tydzień. Pieniężna wartość wybrana w przyszłości dała badaczom miarę tego, jak bardzo badany nie może doczekać się konsumpcji.

Przykładowo ktoś, kto bardzo nie może się jej doczekać, będzie chciał znacznie więcej niż 15 euro za tydzień - może nawet i 30. Ktoś inny, kto jest bardziej cierpliwy, będzie potrzebował znacznie mniejszej zachęty, by poczekać - być może nawet bliską zero euro.

Studenci na ogół nie mogą się doczekać konsumpcji, ponieważ spodziewają się wyższych dochodów w przyszłości, przez co mniej interesuje ich oszczędzanie dziś. Ten efekt wyjaśnia, dlaczego studenci prawdopodobnie w mniejszym stopniu zareagują na wzrost cen alkoholu niż inni ludzie mający podobne dochody.

W tym badaniu uczestników płci męskiej, po wystawieniu na różne rodzaje bodźców wizualnych, poproszono o wskazanie, jaką kwotę pieniędzy musieliby otrzymać, żeby odłożyli konsumpcję o miesiąc. Autorzy badania ustalili, że mężczyźni, którym pokazano zdjęcia wyzywająco pozujących kobiet (w kostiumach kąpielowych lub bieliźnie), byli znacznie bardziej niecierpliwi niż ci, którym pokazano wizualnie atrakcyjne, ale nieerotyczne pejzaże - innymi słowy byli bardziej skłonni zachować się impulsywnie, gdy byli pobudzeni.

Drugie badanie przeprowadzone przez tych samych autorów, przy zastosowaniu eksperymentu, w którym mężczyźni mogli przyjąć lub odrzucić propozycję podzielenia się 10 dolarami, pokazało, że mężczyźni, którym prezentowano zdjęcia erotyczne, są znacznie bardziej skłonni zaakceptować nieuczciwe propozycje.

Podobnie gdy piją w barze otoczeni przez atrakcyjne kobiety, zwracają mniejszą uwagę na ceny alkoholu.

Marina Ashade - fot. PWN

Marina Ashade - "Seks i pieniądze. Kalkulacja w miłości", PWN 2014

Seks i pieniądze Seks i pieniądze fot. tarasov / shutterstock.com

Kryzys ekonomiczny, szminki i lubrykanty

Ekonomiści w wyjątkowo żartobliwym nastroju chętnie szukają nowych sposobów wypatrywania na rynku znaków nieuchronnie nadchodzącego spadku. Gdy zmęczyło nas już przyglądanie się zapasom i zdolności produkcyjnej, zwróciliśmy się ku innym wskaźnikom wyprzedzającym koniunkturę, takim jak sprzedaż hamburgerów lub przenoszenie się sklepików z pączkami do śródmieścia.

Jednym ze słynniejszych wskaźników wyprzedzających koniunkturę jest sprzedaż szminek. Leonard Lauder, dyrektor naczelny firmy kosmetycznej Estee Lauder do 1999 roku, zauważył, że w okresie poprzedzającym recesję sprzedaż szminek wzrastała. Okazało się, że ten niedrogi sposób pozwalający kobietom poczuć się dobrze to jednocześnie zabawny wskaźnik umożliwiający ekonomistom przewidzenie trudnego pod względem gospodarczym okresu.

Sprzedaż szminek nie zapowiedziała jednak spadku ekonomicznego w 2007 i 2008, a sprzedaż na tym rynku od kilka ostatnich lat nie ulega zmianie. Zamiast tego pojawia się kolejny rynek dobrego samopoczucia: rynek lubrykantów i gadżetów erotycznych.

Badania rynku z 2009 roku wykazały, że sprzedaż lubrykantów i akcesoriów wzbogacających życie seksualne poszybowała w górę podczas recesji. Argument za tym gwałtownym wzrostem sprzedaży artykułów erotycznych bardzo przypomina argument na rzecz efektu szminek: ludzie potrzebują niedrogiego sposobu, żeby poczuć się dobrze w ciężkich czasach (można powiedzieć, że potrzebują sposobu, by coś się podniosło, gdy wszystko opada).

Rzeczywistym testem, czy ten rynek stanowi dobry wskaźnik aktywności gospodarczej, będzie okres ożywienia gospodarczego. Jeśli sprzedaż żeli intymnych i wibratorów osłabnie w ciągu następnego roku, wówczas okaże się, że mamy zwycięzcę.

Seks i pieniądze Seks i pieniądze fot. Guzel Studio / shutterstock.com

Jesteś brzydki i chcesz mieć piękną żonę? Musisz mieć...

Jak bardzo ludzie cenią wygląd fizyczny w internetowym randkowaniu? Wracając do pomiaru, który wypracowali Ariely, Hitsch i Hortacsu, przyjrzyjmy się hipotetycznej kobiecie, która może wybrać pomiędzy dwoma mężczyznami: jeden jest bardzo atrakcyjny, a drugi nie.

Pierwszy należy do górnych 10 proc. wszystkich mężczyzn pod względem urody (czyli większość ludzi, oceniając jego wygląd, dałaby mu co najmniej 9 na 10 punktów) i zarabia 62 500 dolarów rocznie. Drugi znajduje się w dolnych 10 proc. pod względem wyglądu (to znaczy większość ludzi za wygląd dałaby mu nie więcej niż 1 na 10 punktów) i zarabia X dolarów rocznie. Jaka musi być wartość tego X, żeby kobieta wolała drugiego mężczyznę od pierwszego?

Odpowiedź jest następująca: naprawdę nieatrakcyjny facet musiałby zarabiać około 186 000 dolarów więcej niż naprawdę seksowny, żeby kobieta go wolała. To oznacza, że w porównaniu do dochodów wygląd jest bardzo ważny dla kobiet.

Jakiej rekompensaty potrzebuje mężczyzna, żeby był skłonny umówić się z kobietą z nizin statystyki pod względem wyglądu? Cóż, to po prostu niemożliwe. Albo mężczyznom tak bardzo zależy na wyglądzie, albo tak mało na dochodach, że niemożliwością jest wystarczająca finansowa rekompensata, która zachęciłaby ich do dokonania takiego wyboru.

Seks i pieniądze Seks i pieniądze fot. Micha Klootwijk / shutterstock.com

Antykoncepcja, popyt i podaż

Naukowcy mogą argumentować, że trudniej jest kontrolować miliard plemników niż jedno jajeczko, ale istnieje ekonomiczny powód, dla którego męska antykoncepcja pojawiła się tak późno, a opisać go można dwoma słowami: podaż i popyt. Koszt nieplanowanej ciąży jest w przypadku mężczyzny znacznie niższy niż ten ponoszony przez kobietę, nawet jeśli pominiemy koszty biologiczne.

Zajście w ciążę w nieodpowiednim momencie często prowadzi do niedoinwestowania w edukację kobiety, a cena w postaci niższej pensji może zmniejszyć jej dochody do końca życia. Niektórzy mężczyźni mogą mieć podobne doświadczenia, jednak pokrzyżowanie planów zawodowych w przypadku mężczyzny niespodziewanie zostającego ojcem jest generalnie znacznie mniej kosztowne niż w przypadku kobiety.

W miarę upływu czasu zdarzyły się dwie rzeczy, które podniosły popyt oraz cenę, jaką mężczyźni byliby gotowi zapłacić za ochronę przed niechcianą ciążą. Pierwszą z nich jest to, że mężczyźni, którzy po poczęciu woleliby raczej całkowicie wycofać się z zakładania rodziny, natykają się na większe utrudnienia, jako że rządy coraz skuteczniej zmuszają mężczyzn do przyjęcia na siebie części ekonomicznych kosztów posiadania dziecka.

Drugą kwestią jest natomiast to, że kobiety więcej pracują, a pary chcą mieć mniej dzieci. Nie tylko czas spędzany przez kobiety w pracy podniósł ogólny popyt na antykoncepcję, ale też dał kobietom większe możliwości negocjowania, by ich mężowie przyjęli odpowiedzialność za kontrolę urodzin.

Seks i pieniądze Seks i pieniądze fot. Zoom Team / shutterstock.com

Studentki politechnik kochają się chętniej, niż te z uniwersytetów?

Fakt, że kobiety przewyższają liczebnie mężczyzn na kampusach, nie tylko utrudnia im znalezienie partnera z czysto matematycznej perspektywy (mniejsza liczba mężczyzn oznacza, że każda kobieta ma mniejsze prawdopodobieństwo znalezienia dostępnego mężczyzny), ale także zmienia naturę damsko-męskich relacji, jako że mężczyźni zyskali większą siłę na rynku seksu.

Korzystając z danych zebranych wśród dużej liczby amerykańskich studentów z różnorodnych ośrodków uniwersyteckich, socjologowie Mark Regnerus oraz Jeremy Uecker stwierdzili, że w tych college?ach, w których stosunek liczebny kobiet do mężczyzn jest wysoki (kobiety w znacznym stopniu przewyższają liczebnie mężczyzn), kobiety mają bardziej negatywne podejście do randkowania i relacji seksualnych niż tam, gdzie ten stosunek liczebny jest niski.

Porównując kampusy, na których kobiety przewyższają liczebnie mężczyzn, do tych, na których mężczyźni przewyższają liczebnie kobiety, autorzy doszli do następujących wniosków. Odkryli, że w przypadku kobiet, które nigdy nie miały chłopaka na studiach, prawdopodobieństwo, że są dziewicami, wynosi 69 proc., gdy tylko 47 proc. wszystkich studentów jest płci żeńskiej, a 54 proc., gdy 60 proc. wszystkich studentów jest płci żeńskiej.

Seks i pieniądze Seks i pieniądze fot. ktsdesign / shutterstock.com

Zarobki, związki i nadwaga

Po wykluczeniu wszelkich innych atrybutów wpływających na zarobki (zawód, stan zdrowia, wykształcenie, wiek, liczba dzieci i tym podobne), Heather Brown przekonała się, że zarobki zarówno żonatych mężczyzn, jak i samotnych kobiet są pozytywnie powiązane z ich BMI - im są ciężsi, tym więcej zarabiają. W przypadku samotnych mężczyzn oraz zamężnych kobiet zarobki i BMI są odwrotnie skorelowane - im są ciężsi, tym mniej zarabiają.

Argumentacja Brown wyjaśniająca, dlaczego żonaci mężczyźni zarabiają więcej, gdy są ciężsi, jest taka, że nadwaga nie działa na niekorzyść mężczyzn na rynku małżeńskim w taki sam sposób jak w przypadku kobiet (którym uniemożliwia znalezienie partnera), lecz skłania ich do większych inwestycji w karierę w celu wynagrodzenia żonom braku sprawności fizycznej.

Publikacja, którą przygotowali Pierre-Andre Chiappori, Sonia Oreffice i Climent Quintana-Domeque, korzystając z danych ze Stanów Zjednoczonych oraz dziewięciu krajów europejskich, pokazuje tę kwestię za pomocą kompromisów, które omawialiśmy w rozdziale trzecim.

Okazało się, że przeciętny mężczyzna jest w stanie wynagrodzić żonie dodatkowe 10 kilogramów wagi, zarabiając 1 proc. więcej powyżej średniej. Jednakże kobiety z nadwagą znajdują się w naprawdę niekorzystnej sytuacji na rynku małżeństw. Nie tylko mają mniejsze szanse na zamążpójście, lecz także, gdy już poślubią kogoś, istnieje spore prawdopodobieństwo, że będzie to mężczyzna o niskich dochodach. Im wyższe BMI zamężnej kobiety, tym niższe są dochody jej męża.

Według Heather Brown, samotne kobiety, które dużo ważą, zdają sobie sprawę, że mają mniejsze szanse na zamążpójście, i jeśli wychodzą za mąż, to ze sporym prawdopodobieństwem będą to słabiej zarabiający mężczyźni, zatem kobiety takie inwestują więcej w swój kapitał ludzki, by podnieść własny standard życia bliżej poziomu, jaki by osiągnęły, gdyby wyszły za mąż. Jest również możliwe, że inwestują więcej w swoją pracę, usiłując wynagrodzić potencjalnemu przyszłemu mężowi związek z kobietą, która dużo waży. Istnieją pewne dowody potwierdzające, że mogą tak robić, choć wcale nie tak skutecznie jak mężczyźni.

Więcej o:
Komentarze (21)
Seks i pieniądze: jak kalkulujemy w miłości
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • feta_minka

    Oceniono 103 razy 77

    Jeżeli uważasz, że to, co spotyka cię za pieniądze, jest miłością, to wiedz, że jesteś naiwny.

  • wirusowyjohn

    Oceniono 57 razy 23

    Co za bzdury. Na mnie wszelkie natrętne reklamy działają odstręczająco.

  • eti.gda

    Oceniono 22 razy 20

    "Jeśli sądzisz, że za pieniądze nie można kupić miłości, to znaczy, że nie wiesz, gdzie kupować" (księżna Diana)
    Taką sentencję miała wyhaftowaną na poduszce, według angielskiego pisarza Donalda Spoto, ("The decline and fall of the house of Windsor". Tytuł ten można by przetłumaczyć jako "Staczanie się i upadek domu Windsorów")

  • michawoj007

    Oceniono 24 razy 14

    Zabiorę tutaj głos w sprawie Natalii Siwiec.Czytajcie:
    a pie...... to jest dno. To co ta sztucznie pompowana niby- celebrytka wyrabia to jest żenada. Pokaże cycki, ale intelektualnie to jest na poziomie surykatki (nie obrażając surykatki, rzecz jasna). Zachciało się jej programu dla tępaków, którzy oglądają Warsaw Shore, Dlaczego Ja i Trudne Sprawy. Przecież ona nic nie osiągnęła, nie jest kimś, jest NIKIM tępaki!!! jej pięć minut sławy powinno trwać w czasie Euro i się w czasie euro zakończyć! A ona przez półtorej roku pompuje się na gwiazdę, celebrytkę, wielką postać polskiej sceny. Jest k***wa nikim!!! Już mój pięcioletni brat ma większy iloraz inteligencji niż ona. Brzydzę się takimi ludźmi, to jest żenada. Ten, kto wylansował i wypromował tę dziwkę jest pogromcą polaków, którzy staczają się na muliste dno fałszywej popularności. Litości, jeśli ktoś to będzie oglądał, to stracę wiarę w naród Polski. ona jest nikim, powtarzam. Przestańmy ją lubić, pisać o niej artykuły, oglądać ją, lajkować ją. ta pseudo gwiazda o ćwierćinteligencji i żenującym poziomie nic nie osiągnęła.
    MOBILIZACJA - naród polski, który przeżył obie wojny, Rosjan i potopy nie może upaść teraz! Mobilizujcie się i odeprzyjcię plagę Najsztubów, Siwców, Warsaw Shore i pseudo dziennikarzy. Musimy podnieść się z tego bagna jakie oni tworzą, i skończyć z nimi raz na zawsze!
    SHOW MUST GO ON - jak śpiewał prawdziwy artysta, prawdziwa ikona i prawdziwy CZŁOWIEK FREDDY MERCURY!!!!!

  • altef4

    Oceniono 15 razy 13

    Na aukcjach Liderii dostępne od ponad tygodnia. Ale jakieś małe zainteresowanie wśród rodaków seksem i pieniędzmi...

  • fanta9

    Oceniono 10 razy 6

    A co mówił Wolkulski? Kobiety są po trochu aniołami, a po trochu prostytutkami.

  • piko.pl

    Oceniono 3 razy 3

    uważam ze pań mają przecena towarów a panowie wykorzystują

  • mariuszdd

    Oceniono 2 razy 2

    Kogo nie stać na dziewicę,czeka na przecenę :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX