Polscy swingersi: jak się umawiają, gdzie są?

W Stanach Zjednoczonych już w latach 70. pięć proc. małżeństw przyznawało się do uprawiania seksu grupowego. Czy dzisiejsi Polacy są bardziej pruderyjni? Jeśli tak ci się wydaje, rozejrzyj się po sieci, albo znajdź odpowiedni adres w swojej miejscowości.
1 Polscy swingersi Polscy swingersi fot. Miriam Doerr / shutterstock.com

Uwaga na rozmowy z nieznajomymi

Ostrzeżenie! Tekst może zawierać wulgaryzmy i opisy erotyczne. Przygotowanie materiału wymagało ode mnie przeprowadzenia pewnych badań w terenie, na skutek których bywałam zarówno podniecona, jak i przeżywałam skrajne zniesmaczenie.

* * *

Temat polskich swingersów znalazł mnie sam. Moja koleżanka wracała po weekendzie z rodzinnego miasta do Warszawy, korzystając z wolnego miejsca w samochodzie, które złowiła na portalu BlaBlaCar. Kierowca był sympatycznym brodaczem przed trzydziestką, takim z kręgu kulturowego "Jestem informatykiem". Przemierzając dość szybko monotonne krajobrazy wokół autostrady A2, opowiadał jej o swoich problemach ze znalezieniem przyjaciół w Warszawie, w której mieszka dopiero od paru miesięcy.

Radą dla niego okazał się serwis gumtree.pl, gdzie, jak się okazało, można znaleźć również ogłoszenia towarzyskie. Trafił tam na ofertę pod tytułem "Grupa Nowych Warszawiaków Zaprasza Na Wspólne Piwko". "Czemu nie?" - pomyślał siebie informatyk i ochoczo wystosował wiadomość aprobującą spotkanie. Wymienił kilka sms-ów z - jak zaznaczył - "miłą i normalną dziewczyną", która zachęcała: - "spotkaj się z nami, będzie fajnie". Nie przeczuwał żadnych niespodzianek i poszedł.

Niedługo później już siedział w sympatycznym klubie z nowymi znajomymi - dwoma kolegami i dwiema koleżankami. Wszyscy niedługo po trzydziestce. Sączyli zimne piwka, uśmiechali się i gadali o życiu.

Każdy z obecnych pod względem ubioru i sposobu wysławiania się miał być wyjęty jakby "z innej parafii". Informatyk szybko jednak dostrzegł, że cała czwórka miała złocące się na palcach obrączki. Później też się dowiedział, że wszyscy pierwszy raz spotkali się zaledwie dzień wcześniej.

Nie minęło dużo czasu, zanim obie parki naprzeciwko zaczęły siedzieć coraz bliżej siebie: tu rączka pod pierś, tam muśnięcie kolanka - i to w zmiennych konstelacjach. Miłe, zawadiackie uśmiechy Nowych Warszawiaków były od czasu do czasu kierowane też w stronę samego informatyka. Ten już dopijał swoje piwko z coraz większą podejrzliwością.

Gdy obecni wymienili jeszcze parę zdawkowych faktów ze swego życiorysu, zniecierpliwiony informatyk zawołał: - "To wy wszyscy urodziliście się jednak w Warszawie?!".

- ""Ah... Tak! Wiesz... Tekst z Nowymi Warszawiakami wydawał mi się taki zabawny, ale i wystarczająco sugestywny" - zaśmiała się jedna z kobiet. W tym momencie nasz brodacz powiedział: - "To ja idę tylko się wysikać..."

- "Haha! Już wymiękł!" - zaśmiał się za uciekającym brodaczem jeden z Nowych Warszawiaków - nieco szczerbaty, ubrany na sportowo łysielec.

Nie ulega wątpliwości, że nasz informatyk trafił po prostu na jedno ze wstępnych spotkań zapoznawczych polskich swingersów - społeczności, która nad Wisłą przybiera coraz większe rozmiary i zostawia w sieci coraz wyraźniejsze ślady. Aby ich spotkać, wystarczy dobrze się rozejrzeć.

Po opowieści koleżanki postanowiłam ich odnaleźć.

2 Wieczór sylwestrowy w Klubie Sfinks w Sopocie, 2004 Wieczór sylwestrowy w Klubie Sfinks w Sopocie, 2004 Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Nasi, swojscy, swingujący

Polscy swingersi ukrywają się na czatach lub na portalach takich jak zbiornik.com. Społeczność Zbiornika liczy już ok. 800 tys. użytkowników. Słodkie anonse typu: "Nie szukam nikogo na siłe, lubie sie kochać a jeszcze bardziej lubie ostro zerznąć piszcząca z rozkoszy suke. Chciałbym sie kiedys jeszcze zakochać" (pisownia oryginalna) są raczej na porządku dziennym, do tego profilowe fotki narządów płciowych lub wypiętych tyłeczków.

Ale, żeby swobodnie pogadać/pooglądać, trzeba się zarejestrować. Nie uśmiechało mi się wrzucanie zdjęcia swojej waginy, więc zaczaiłam się na czacie. Gdy już odparłam ataki Napalonego, Zboczonego, Gorącego, Znudzonego, Chętnego, Intensywnego, Spragnionego i innych, którzy chcieli wysłać mi swoje nagie fotki, udało mi się porozmawiać z realny_swingers.

Opowiedział mi, jak wraz ze swoją dziewczyną przeżywali kryzys w związku, wzajemnie się zdradzali. Na nic rozmowy i ponowne próby budowania relacji bez osób trzecich. W końcu ustalili, że Realny chciałby poznać kochanka swojej dziewczyny. Co więcej, chciałby zobaczyć jak uprawiają seks.

Umówili się na spotkanie. Nie dość, że takie role im się spodobały, to od razu chcieli spróbować czegoś więcej. Realny i jego dziewczyna założyli sobie wspólne konto na Zbiorniku. Znaleźli parę, która tak jak oni, pierwszy raz chciała swingować. Dla bezpieczeństwa umówili się w hotelu. Od tamtej pory Realny i jego dziewczyna 6 razy brali udział w grupowym seksie z innymi parami oraz 7 razy z samymi tylko singlami. Takiego imponującego bilansu zdążyli dorobić się w ciągu 2,5 roku.

Realny często powtarzał, że nie spotykają się drugi raz z tymi samymi osobami. Dla nich każde spotkanie musi być unikalne. Teraz ich związek pełen ma być pełen miłości i wzajemnej akceptacji. Piękne, ale czy prawdziwe?

Szukałam dalej - przede wszystkim rad praktycznych dotyczących swingowania. Ale wierzcie mi, gdy wasz facet wraca do domu, a wy siedzicie z wypiekami na twarzy na czacie w pokoju erotycznym, ciężko jest go przekonać, że właśnie pracujecie.

Umówiłam się w realu z panem_swing, który miał mi opowiedzieć o spotkaniach prywatnych, na mieście.

3 Polscy swingersi Polscy swingersi fot. Subbotina Anna / shutterstock.com

16/13

Przychodzę do kawiarni wcześniej. Wiadomo, że w internecie wszyscy są piękni, młodzi i wysportowani, tylko w realu karleją i brzydną. Mój pan_swing też opisał siebie jako szalenie atrakcyjnego mężczyznę w średnim wieku. Usiadłam naprzeciwko drzwi, aby dobrze widzieć gości.

Gdy wchodzi elegancki brunet, koło 40, nieśmiało macham mu ręką. Ten rozpromienia się i przysiada. Za chwilę zaczyna trajkotać i przedstawia swoją ofertę matrymonialną.

Jak się dowiaduję, atletyczną sylwetkę zawdzięcza pływaniu, bieganiu i siłowni. Dba o styl. Zawsze dobrze się ubiera, ma odpowiedzialną pracę i zaborczą żonę. Jest dobrze wykształcony, depiluje się, jego penis ma średnie rozmiary 16/13. Wtedy aż zrobiłam głupią minę. Przecież wszyscy wiemy, że męskie penisy wahają się od rozmiaru "nie wiem, nie mierzyłem" do "oczywiście, że 20 cm". Zaskakująca, miła otwartość ze strony pana_swing.

- Podstawą jest dyskrecja - mówi mi - Zawsze najpierw zapraszam kobietę lub parę na kawę. Wybieram tylko zadbane i eleganckie osoby. Panie koniecznie w świetnym makijażu i na wysokich obcasach. Na imprezie muszą mieć na sobie pończochy i seksowną bieliznę - tłumaczy.

Potem umawiają się w apartamencie w centrum miasta. Takie spotkania odbywają się raz na dwa miesiące w piątki. Zaczyna się niewinnie kieliszkiem wina, tańcem, rozmową. Dopiero potem upatrzone przez siebie pary udają się do sypialni. Pytam o obecność singli na takich spotkaniach, bo już kilkakrotnie spotkałam się z opinią, że nie są mile widziani.

- Różnie bywa. Ja na przykład nie zabieram swojej żony na te spotkania, ale zawsze przychodzę z kobietą i ona na ten czas jest moją partnerką. Mam nadzieję, że się zgodzisz pójść ze mną na najbliższe. Możesz wziąć swojego faceta. Wymieńmy się numerami, zadzwonię - proponuje.

4 Na seksualnej mapie Warszawy lokali - w zależności od potrzeb, orientacji czy preferencji - jest kilkadziesiąt (fot. YanLev / shutterstock.com) Na seksualnej mapie Warszawy lokali - w zależności od potrzeb, orientacji czy preferencji - jest kilkadziesiąt (fot. YanLev / shutterstock.com) Na seksualnej mapie Warszawy lokali - w zależności od potrzeb, orientacji czy preferencji - jest kilkadziesiąt (fot. YanLev / shutterstock.com)

Czerwień to za mało

Ok. Są spotkania w apartamentach i hotelach. Ale w Polsce jest też sporo klubów dla swingersów. Większość w Warszawie, ale jest też Sauna Club i Extassy w Bielsko-Białej, Jackuzi Club w Gdańsku, Redfoxswing w Czeladzi i Swinger Club w Częstochowie.

Wobec tak szerokiej oferty stwierdziłam, że przygotowując materiał wypadałoby wpaść do któregoś z nich i się rozejrzeć za "seksem w wielkim mieście". Przyjaciółka zgodziła się ze mną pójść do klubu dla swingersów.

Kluby wyposażone są w jacuzzi i sauny. To pełne łóżek krwiste sypialnie z duszną atmosferą seksu. Dla pań wstęp jest darmowy, pary zwykle płacą ok. 200 zł, mężczyźni nawet 300. Cena zawiera piwo lane i wódkę, prezerwatywy, lubrykanty i ręcznik.

Bogactwo imprez aż onieśmiela: Naked Night, Bi-sex party, Gang Bang, imprezy dla osób poniżej 26 roku życia i powyżej oraz weekendowe Spa odprężenie. Niemal każdego dnia coś się dzieje. Taki klub można wynająć sobie też na wyłączność. Cena 3000 zł (na podstawie oferty Lava Club).

W takich klubach nie można robić zdjęć i nagrywać filmów. Wszyscy dbają o dobrą atmosferę, osoby pijane są wypraszane, tak samo natrętni uwodziciele i pary ze skłonnością do głośnych kłótni. Każda twoja aktywność musi być dobrowolna, jeśli przez cały wieczór nikt nie wpadnie ci w oko, nic się nie stanie. Oczywiście obowiązuje selekcja przy wejściu, a odpowiedni strój jest podstawą.

Czym klub dla swingersów będzie się różnił od zwykłego klubu? Większą liczbą sof i kanap. I słabszym piwem. Faceci tak samo podrywają, kobiety tak samo mrugają, jak w każdym klubie, ale czuje się napięcie w powietrzu.

Poza tym jest koszmarnie gorąco i naprawdę masz ochotę się rozebrać. Niektórym wychodzi to na niekorzyść. Plaża polska w klubie disco - takie miałam wrażenie. Panowie koło 40 z brzuszkiem, panie ze zbyt obciskającą pończoszką, ale było też kilka atrakcyjnych osób.

Miało być kilka szotów i spadamy. Ale zauważam, że koleżanka łapie zachęcająco swój cycek i wabi. Spadam więc sama. Udanej zabawy i dobrej nocy!

5 Polscy swingersi Polscy swingersi fot. Piotr Marcinski / shutterstock.com

Czym dokładnie jest kołysanie?

W przeciwieństwie do "otwartego małżeństwa? (które wg definicji z 1970 r. promuje niezaborczą miłość i tolerancję niewierności małżonków) czy poliamorii (miłości do wielu osób na raz) swingowanie jest po prostu niemonogamiczną aktywnością seksualną. Co ciekawe, głównym, deklarowanym celem większości swingersów, z którymi rozmawiałam i tak pozostaje monogamia emocjonalna - czyli zaangażowanie się w relacji (często małżeńskiej) tylko ze swoim partnerem.

Swinging zwykle odbywa się w obecności małżonka i wymaga jego zgody, a "swingerski seks" polega na odbywaniu stosunku z kimś innym niż stały partner. Zwolennicy swingowania twierdzą, że wzmacnia ono ich stałe związki seksualnie i emocjonalnie, bo mogą przez nie odkrywać swoje fantazje bez uciekania się do podstępu. Nie mają też problemu z poczuciem winy, kiedy dojdzie do zdrady małżeńskiej.

Swingersi na ogół zgadzają się też co do tego, że poprzez usunięcie konieczności oszustwa z relacji, wchodzą na nowy poziom zaufania i otwartości swoich uczuć. Poza tym mogą to osiągnąć bez destrukcyjnego bagażu zazdrości.

Chociaż swingersi często zaprzyjaźniają się z innymi parami, to istnieją zasady ograniczające emocjonalne zaangażowanie z partnerami spoza małżeństwa.

Kołysanie jako alternatywny styl życia jest przedmiotem zainteresowania naukowców i seksuologów, ponieważ taka próba połączenia aktywności seksualnej z niemonogamicznym systemem emocjonalnym jest zasadniczo zboczeniem zachodniego modelu romantycznej miłości, która zakłada, że monogamia seksualna i emocjonalna wzajemnie się wzmacniają i są nierozłączne.

I podczas, gdy polska społeczność swingersów zdaje się rozwijać wciąż jakby we wstydliwym podziemiu, jej odpowiednik w USA stanowi już prawdziwe poważną instytucję. Do swojej dyspozycji swingersi mają w tym kraju stowarzyszenie NASCA, które patronuje klubom, imprezom, usługom i innym aktywnościom związanym ze swingowaniem. NASCA udostępnia informacje o takim stylu życia, a także adresowanych do swingersów biurach podróży, przedsiębiorstwach dostarczających seks zabawki i świadczących rozmaite, inne usługi.

Czy już niedługo także polscy swingersi "wyjdą z szafy" i zaczną się jakoś organizować?