Poliamoria i wolna miłość - skąd się wzięły?

20.09.2017 12:50
Myślisz, że 'wolna miłość' i wiążąca się z nią poliamoria to coś nowego? Jesteś w błędzie. Sądzisz, że rodziny składające się z wielu dzieci, matek, tatków, wujków i cioć nie istnieją? Też pudło. Poliamoryczne związki to zjawisko wcale nie marginalne. Uważasz, że są one trochę wodą na młyn dla walecznych kaznodziei i producentów telewizyjnych? Jesteś blisko...
1 Poliamoria. Trendy rodzą się w Nowym Jorku Poliamoria. Trendy rodzą się w Nowym Jorku fot. Marzolino / shutterstock.com

Trendy rodzą się w Nowym Jorku

Pomysł jest stary jak świat. Nie będziemy się w tym miejscu jednak wracać do plemiennych igraszek pod palmami czy np. słynnych w dawnej Polsce orgii, organizowanych swego czasu przez polskiego króla Augusta II Mocnego.

Miejsca narodzin współczesnej poliamorii należy szukać w pruderyjnym, XIX-wiecznym Nowym Jorku - w owym czasie, w wciąż dość prowincjonalnym i pełnym kompleksów względem europejskich stolic mieście portowym, którego mieszkankom pod żadnym pozorem nie wolno było wychylić spod spódnicy kostki, a purytańscy rodzice wiązali na noc dzieciom ręce, aby te nie trzymały ich pod kołdrami.

W tym właśnie pełnym seksualnego napięcia i mającym dopiero wejść w swój złoty wiek Nowym Jorku w latach 1848-1881 działało całkiem wesołe Towarzystwo Oneida - niezwykła komuna, utworzona przez Johna Humphrey'a Noyesa.

Społeczność Oneida wierzyła mocno w ideę wolnej miłości, gdzie każdy członek wspólnoty mógł uprawiać seks z każdym, kto wyraził na to zgodę. Zaborczość i wyłączność w relacjach były źle widziane, a kobiety po menopauzie były zachęcane do wprowadzenia nastoletnich mężczyzn we współżycie. Ale wtedy nikt jeszcze nie mówił o zjawisku poliamorii. Ta miała pojawić się na ustach wszystkich dopiero 100 lat później, czyli w epoce LSD i rock'n'rolla.

2 Sex, drugs and poliamoria Sex, drugs and poliamoria fot. Boris Bushmin / shutterstock.com

Sex, drugs and poliamoria

Poliamoria znaczy kochać więcej niż jedną osobę. Odnosi się do stosunków seksualnych, romantycznych lub dowolnej ich kombinacji, zgodnie z pragnieniami i zawieranymi indywidualnie umowami. Termin opracowała i wniosła w życie Gmina Kerista, komuna utworzona w 1971 w (w tym czasie już zupełnie wyluzowanym) Nowym Jorku.

Kerista ochoczo przyjmowała w swoje progi wszystkich, którzy chcieli wieść alternatywny, niemonogamiczny tryb życia. Każdy z ochotników zderzał się z 6-miesięczną selekcją. Osobniki chore wenerycznie wypadały w przedbiegach.

Na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX w. wolna miłość służyła młodym hippisom z krajów "zgniłego Zachodu" m.in. jako odtrutka na powszechny, skostniały konserwatyzm pamiętającego wojnę pokolenia ich rodziców. Do tego dochodziła frustracja spowodowana wojną w Wietnamie, a przekazy ideologiczne w wersji "light" z Wschodu łatwo stawały się składnikiem młodzieżowego buntu.

Wbrew wyobrażeniom części ówczesnej amerykańskiej młodzieży, świat komunistyczny był wtedy daleki od "robienia wszystkiego grupowo". Współcześni seksuolodzy nawet nie są zgodni, czy np. w Polsce, licząc od lat 60-tych do dzisiaj, w ogóle doszło do jakiejś seksualnej rewolucji, a wolą mówić o specyficznej i rozłożonej w czasie ewolucji. Miłosna rewolta lat 60-tych na Zachodzie jest przez nich natomiast uważana za fakt historyczny, i to niezwykle gwałtowny.

Rewolucja, jak to rewolucja, wybucha nagle i trudno ją kontrolować. Tym bardziej nie da się przewidzieć, które jej składniki przedostaną się do mainstreamu, gdy już opadnie kurz.

3 Poliamoria i wolna miłość - skąd się wzięły i o co w nich chodzi? Poliamoria i wolna miłość - skąd się wzięły i o co w nich chodzi? fot. Piotr Marcinski / shutterstock.com

Poliamoryści: tu nie o hedonizm chodzi!

O ile na hippisowskim festiwalu Woodstock masowa "wolna miłość" mogła służyć próbie wyzwolenia się okowów moralnej jurysdykcji, współcześni (coraz śmielej wychodzący z szafy!) poliamoryści deklarują, że pragną budować długoterminowe związki z więcej niż jedną osobą na wzajemnie uzgodnionych podstawach. A przyzwyczajone do monoligamii społeczeństwa Zachodu powinny to zaakceptować, tak samo jak w cywilizowanych krajach nie budzą już kontrowersji małżeństwa homoseksualistów.

- Historycznie monogamia była narzucona kobietom przez mężczyzn, którzy chcieli wiedzieć, kto powinien odziedziczyć ich majątek - tłumaczyła kiedyś psycholog Deborah Anapol, autorka książki "Poliamoria w XXI wieku". - Dziedziczenie środków przekazanych w linii żeńskiej nie wymagała tego rodzaju kontroli, bo zawsze wiadomo było, kto jest matką. Później stwierdzono, że monogamiczne małżeństwo pt. "dopóki śmierć was nie rozłączy", zabezpieczy finansowo kobiety i dzieci, w czasach, gdy nie mogły one jeszcze pracować. A w XXI wieku, kobiety stały się bardziej zainteresowane wyrównaniem praw - od przyjemności seksualnej i wolności osobistej do spełnienia zawodowego i politycznej władzy - niż zagwarantowaniem sobie i mężowi potomstwa.

I tak, zdaniem Anapol, klasyczna instytucja monogamii musiała pod naporem historii legnąć w gruzach.

A co z emocjami? Ludzie, którzy identyfikują się jako poliamoryści zazwyczaj odrzucają pogląd, że wyłączność seksualna jest niezbędna do głębokich, długoterminowych relacji miłosnych.  A dodatkowo nie oczekują, że ich partnerzy mają jakiekolwiek założenia, co do czasu trwania związku - w przeciwieństwie do monogamicznych związków małżeńskich, w których nadrzędnym celem jest trwanie w związku z jedną osobą przez całe życie.

Warto jednak zauważyć, że termin poliamoria - zdaniem identyfikujących się z tą opcją osób - nie ma zastosowania do przypadkowego seksu rekreacyjnego, anonimowych orgii, prostytucji, swingersów oraz tych monogamistów, którzy się zdradzają.

4 Miłość, seks i poliamoria Miłość, seks i poliamoria fot. michaeljung / shutterstock.com

Otwarte, ale zamknięte

W styczniu 2009 roku wybuchł skandal z byłym kandydatem do republikańskiej nominacji na prezydenta Stanów Zjednoczonych Newtem Gingrichech i jego byłą żona Marianne. Ex-pani Gringrich powiedziała w wieczornym programie stacji ABC Nightline, że jej ówczesny małżonek - i prominentny członek amerykańskiej Izby Reprezentantów - proponował jej kiedyś otwarte małżeństwo, a wktórce na jaw wyszedł jego romans z 23 lata młodszą sekretarką. Polityk słynący z tego, że chciał tworzyć amerykańską kolonię na Marsie miał spytać swoję żonę, jak przyjmuje ona fakt, że ma on kogoś innego. Marianne w programie powiedziała: - "Zaproponował mi otwarte małżeństwo. Odmówiłam".

Newt Gingrich szybko zaprzeczył rzekomym pomówieniom ze strony byłej małżonki, ale i tak musiał zrezygnować z walki o prezydenturę. Do wyborów stanął jego kumpel Mitt Romney. Ale możemy sobie wyobrazić, że gdyby jednak ex-pani Gringrich odpowiedziała na niecodzienną propozycję "tak", utworzyłaby razem z mężem i jego sekretarką klasyczny trójkącik poliamoryczny, a cała sprawa mogłaby wyjść na jaw np. dopiero po ich wspólnej przeprowadzce do Białego Domu.

Spośród relacji panujących u poliamorystów możemy wybrać sobie dowolną kombinację. Istnieją subrelacje, które dzielą się na pierwotne i wtórne. Najprościej mówiąc, pierwotna relacja jest ważniejsza, w niej jest się zaangażowanym bardziej. Wtórna to sypianie u tej drugiej osoby na przykład tylko dwa razy w tygodniu.

Można zauważyć, że poliamoria wchłania w siebie wszystkie odstępstwa od normy, którą jest w tym wypadku związek monogamiczny. Tutaj wrzucone zostają poliandrie, poligamie, otwarte małżeństwa, małżeństwa grupowe i monogamiczne związki, w których jeden partner godzi się na zdradę fizyczną, bądź emocjonalną swojego partnera wcześniej go o tym informując.

Wiele poliamorystów zdefiniuje wierność nie jako wyłączność seksualną, ale jako wierność obietnicom i umowom o współpracy. Tajne stosunki seksualne, które naruszają porozumienia są przez nich rozumiane jako naruszenie wierności.

5 Miłość, seks i poliamoria Miłość, seks i poliamoria fot. Charlie Bard / shutterstock.com

Mamo, tato, ciociu, wujku...

Pat Fagan, konserwatywny dyrektor Instytutu Małżeństwa i Religii wygłosił swego czasu słynny wykład o różnicach między poli a monogamią. Jego głównym argumentem było to, że kultura monogamii jest zbudowana wokół tradycyjnej, naturalnej rodziny. W kulturze poliamorycznej rodzina jest tylko jedną opcją z wielu, opartą na roszczeniach stron i dążącą do wybrania relacji o największej skuteczności ich zaspokajania.

Według Fagana kultura poli to czysty relatywizm moralny, nie tylko w wymiarze seksualnym. Twierdzi także, że rozszerzenie państwa socjalnego w państwach Zachodu jest wytworem kultury poliamorycznej, bo wytwarza ona mniej odpowiedzialnych obywateli, a sama poliamoria jest po prostu agresywną promocją feminizmu i degradacją roli mężczyzny w rodzinie.

Czy należy uznać, że poliamoryści nie są zdolni do stworzenia rodziny i zasługują na wieczne potępienie? Za pewne wielu z nas nie mieści się to w głowie, ale poliamoryczne wspólnoty funkcjonują i mają się - według ich członków - całkiem nieźle. Wielu poliamorystw ma dzieci z aktualnego związku (-ów) lub z poprzedniego. To dość ekstremalne rozwiązanie. Nie można tego nazwać nawet rodziną patchworkową i nie należy im się pierwszeństwo w zapisach do przedszkola.

Niektóre rodziny są skonstruowane tak, że jedno z rodziców przebywa w domu, aby opiekować się dziećmi, podczas gdy dwie lub więcej osób dorosłych pracuje poza domem i zarabia. Zapewniają w ten sposób lepszy standard życia dla wszystkich zainteresowanych.

Więcej dorosłych opiekunów oznacza więcej ludzi do opieki nad dziećmi, pomoc w odrabianiu prac domowych i codziennych sprawach, takich jak transport do zajęć pozalekcyjnych. A do tego nie ma dowodów, że dorastanie w takiej rodzinie jest szkodliwe dla zdrowia fizycznego, psychicznego i moralnego dzieci. Irytujące?

6 Miłość, seks i poliamoria Miłość, seks i poliamoria fot. Creativa / shutterstock.com

Biznes, miłość, telewizja i potępienie

Historyczna Oneida z Nowego Jorku była oczywiście sektą religijną. Wierzyła, że Jezus powróci w roku 1870. Ale nie była to tak całkiem bezproduktywna grupa. Na bazie 300 członków Oneidy jej przywódca Johna Humphrey Noyes utworzył fabrykę, która wytwarzała pułapki dla zwierząt, wekowane puszki owoców i warzyw, skórzane torby podróżne i słomkowe kapelusze.

Całe przedsięwzięcie generowało niezłe przychody, a w firmie panowała dobra atmosfera, bo współpracowniczki chętnie rozsupływały gorsety i unosiły spódnice w przerwie na lunch. Czyli na poliamorii można było nawet zarobić.

Ale już kilkaset kilometrów na północ od Manhattanu - w Kanadzie - związki poliamoryczne szybko zostały surowo zakazane. Za uczestnictwo w jednym z nich do dziś można tam trafić do więzienia nawet na 5 lat. Prawo dotyczy wszystkich przejawów poligamii, w tym także podjęcia współżycia małżeńskiego z więcej niż jedną osobą w tym samym czasie.

Tymczasem w 2009 r. oszacowano, że w Stanach Zjednoczonych ponad 500 tys. osób żyje w związkach poliamorycznych. W Ameryce powstało też ponad 100 grup wsparcia dla osób "rozwiązłych emocjonalnie".

Kanał telewizyjny Showtime wypuszcza właśnie drugi sezon serialu "Poliamoria: Małżenstwo & Randki", opowiadający o dwóch poliamorycznych rodzinach z południowej Kalifornii. Wszyscy bohaterowie serialu są oczywiście zachęcająco piękni, a producenci liczą na spory zysk na fali nowego zainteresowania tym niezwykłym zjawiskiem.