Porno 360 - rewolucja czy niewypał?

Branża porno zawsze decydowała o rozwoju nowych nośników obrazu. To ona stymulowała boom na kasety VHS, potem płyty DVD, płatne kanały telewizyjne i materiały video w Internecie... Teraz zajęła się filmami sferycznymi oglądanymi przez okulary VR, wspierając rzeczywistość wirtualną w drodze do całkiem realnej codzienności.
Dłużej, wolniej, lepiej... Dłużej, wolniej, lepiej... Fot. Shutterstock

Kto nie ma w telewizorze...

Producenci telewizorów i hollywoodzkich blockbusterów od początku dekady usiłowali rozszerzyć rzeczywistość w twoim pokoju, maniakalnie i wbrew woli ludu promując technologię 3D. W 2011 r. wydawała się nieuniknioną przyszłością, wciskano ją do każdego nowego odbiornika i do każdego filmu, który nie był kameralnym melodramatem.

Branżowa organizacja Adult Video News po raz pierwszy rozdała wtedy swe "Oscary porno" - czyli AVN Awards - w kategorii Najlepszy Film 3D. Wygrała kiepska parodia Cameronowskiego hitu trójwymiaru, zatytułowana "This Ain't Avatar XXX". Trójwymiar wypadł tu kiepsko i wykorzystywał prastarą metodę anaglifową. Postaci bzykały się w niebieskich rajtuzach na planecie Panhwora, a penisy Na'bich były czarne (po prostu należały do ciemnoskórych aktorów). Byłem na tej imprezie w Las Vegas, goście i publika (bilety kosztowały niebagatelne 300 dol.!) otrzymali śmieszne zielono-czerwone okularki, by obejrzeć zwiastun nadchodzącego hitu-kitu 3D "Tron: Jeremy" (film nigdy nie powstał, może to był żart w żarcie?). W kolejnym roku wygrało szybko zapomniane "This Ain't Ghostbusters XXX", w kolejnym kategoria 3D spadła już do grona "niepełnowartościowych" (niewyróżnianych prezentacją podczas gali). Rok później o niej zapomniano.

Testosteron - as w męskim rękawie Testosteron - as w męskim rękawie Fot. Shutterstock

...ten ma na głowie

Od kilku lat nic się nie działo, branża pogrąża się w recesji... właściwie od początku milenium. Zamiast kupować towar premium, użytkownicy wybierają strony darmowe lub piracą, rozwija się też segment transmisji występów domorosłych striptizerek przed internetową kamerką. Wielkie wytwórnie i gwiazdy przestały być potrzebne.

Jednak teraz pojawiła się nowa technologia, którą doskonale da się wykorzystać w filmach dla dorosłych. Profesjonalna produkcja i dobry sprzęt znów mogą być w cenie - przy kreowaniu rzeczywistości wirtualnej w wersji XXX. Wprawdzie pojawiają się pierwsze kamerki 360-stopniowe dla zwykłej Kowalskiej, ale... Przecież nikt nie chce się znaleźć oko w oko z rozpikslowaną, niedoskonałą waginą!

Dziś VR w porno to wideo kręcone kamerą sferyczną. 360-, a przynajmniej 180-stopniowe. Obracając swoją głową, wreszcie możesz zobaczyć, jak wygląda ten pokój hotelowy za głową dziewczyny pracującej nad szczęściem rozwalonego na plecach faceta...

Najlepiej ogarniętym PR-owo serwisem goszczącym filmiki na zasadzie "user generated content" (czyli darmówką, z jakiej zapewne korzystają twoi zepsuci znajomi; firma czerpie zyski z reklam i kont premium) jest PornHub.com. Ma już kilkadziesiąt takich materiałów, bezpłatnych. To jej własny towar, tworzony z profesjonalnym studiem. Wystarczy, że włożysz telefon do Google Cardboarda - kartonu z soczewkami. Prowizoryczne (lecz działające!) okularki chętnie rozdawane są przez firmy jako gadżet (Porn Hub wysłał użytkownikom 10 tys. sztuk), na Allegro kupisz je za dychę. Odpalasz wideo oznakowane jako "VR" i klikasz na wyświetlaczu ikonkę cardboarda - ekran podzielony zostaje na pół, a zduplikowany obraz po przystawieniu okularów do oczu składa się w trójwymiarową całość - rozkoszujesz się wideo 360-stopniowym, pozostając w epicentrum wydarzeń.

Cardboarda musisz trzymać ręką, przy oglądaniu porno innym niż czysto hobbystyczne to pewne utrudnienie... Ale komórka może również wylądować w mocowanym taśmą na głowie nieco mniej prowizorycznym Samsungu Gear VR za 500-700 zł. Albo innej podobnej - za produkcję wzięli się mniejsi gracze; Goclever Elysium VR kosztuje już tylko stówkę. Sferyczne wideo odtworzysz też np. na ekranie profesjonalnych oculusów za 600 dol.

Testosteron - bez niego ani rusz! Testosteron - bez niego ani rusz! Fot. Shutterstock

Dookólny ratunek

PornHub nie jest jedyną stroną, która oferuje takie treści. W necie znajdziesz setki profesjonalnych nagrań (sprawdź VRPornlist.com) - serwisy zazwyczaj pobierają opłaty. Na poważnie wzięła się za to firma VRBangers.com, która tworzy sferyczne wideo w ultrarozdzielczości. Inny potentat otworzył kanał z filmami 180-stopniowymi - KinkVR.com. To oznacza, że po paru latach stagnacji kulejąca branża znalazła nowy pomysł. Na siebie. Na przybliżenie widza do aktorów, do doznania ostatecznego. I wierzy, że pomysł uda się spieniężyć.

Porno po raz kolejny w historii może okazać się motorem napędowym nowej technologii. I nowa technologia, nauczona porażkami opornych ("nie" dla porno na betamaksie marki Sony przyczyniło się do klapy tego nośnika w latach 70.; niepowodzenie HD DVD Toshiby również przypisuje się branży XXX, która wybrała Blu-raya), nie ma zamiaru z nią walczyć. Założyciel Oculusa Palmer Luckey podkreśla, że to "otwarta platforma"!

"Przyszłością porno jest wirtualna rzeczywistość" - tak brzmiał temat panelu dyskusyjnego na ubiegłorocznym SXSW (South by Southwest) w Austin. To kilka dni multidyscyplinarnych konferencji, prezentacji, dyskusji, koncertów i projekcji, których wspólnymi mianownikami są popkultura, technologie, start-upy. Rozmowę możesz przesłuchać w sieci. Przyszłość porno jawi się nie tylko jako oglądanie, ale "pogłębiona" interakcja między użytkownikami, także w czasie rzeczywistym. Ciekawe, jak głęboka...

Więcej o: