Oratorskie gierki: co i jak mówić w łóżku

Spór, czy wielkość ma znaczenie, jest wtórny i mało znaczący. Bo to, co ma prawdziwe znaczenie, to słowa. Mogą ci pomóc przeżyć takie tysiąc i jedną noc, że twórcy 'Kamasutry' pozielenieliby z zazdrości. Ale mogą też strącić cię do seksualnego piekła. Jak więc gadać, żeby nie zostać skazanym na samogwałt?
Anonimowy seks Anonimowy seks Fot. Shutterstock

Ciekawa hasła ze "Słownika seksualizmów polskich"

Penis - ampuła, bolec, bestyja, dyrygent, dzieciorób, grzechomierz, korzeń, lufa, miecz, odmrażacz, pokrywka, przecinek, spychotechnik, taktomierz, zaczep, zagończyk.

Wagina - biedronka, brama, dziupla, gospoda, kanoe, kosmatka, księga, mała czarna, muszelka, parking, południe.

Stosunek - babranina, bitwa, dupanko, fanzolenie, czyszczenie komina, harce, kotłowanie, miodzenie się, nagietka, próba mikrofonu, przymiarka, psota, robienie pelargonii, spółdzielnia, sprawy śmieszne, spróbowanie jak Adam z Ewą, strzelenie sobie Amorka, zaganianie diabła do piekła, zmontowanie gwiazdy, żaglowanie, żółwik.

Kłopoty ze wzwodem mogą wskazywać na problem zdrowotny... Kłopoty ze wzwodem mogą wskazywać na problem zdrowotny... Fot. Shutterstock

Samogwałt?

W ostatnim słowie wstępu do tego artykułu czai się pierwsza pułapka. - Niezależnie od tego, czy jesteśmy wierzący, czy nie, wychowujemy się w kulturze ukształtowanej przez tradycje judeochrześcijańskie. W efekcie to tradycje religijne określają, czym jest seksualność, ciało, nagość, narzucają pewien wzorzec nazywania - wyjaśnia prof. Bogusław Skowronek z Katedry Lingwistyki Kulturowej i Komunikacji Społecznej Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Bo język służy nie tylko komunikacji, nawet bardziej jest narzędziem interpretowania rzeczywistości. - Tym samym narzuca pewien obraz świata, a więc utrwala to, co jest w tradycji, w kulturze. A w naszym dyskursie publicznym dominuje właśnie dyskurs religii judeochrześcijańskiej - tłumaczy prof. Skowronek.

I zwraca uwagę, że seks w dyskursie oficjalnym uprawia się po to, żeby mieć potomstwo - seksualność musi być słuszna, pozytywna, czyli prokreacyjna. Słowa, których jest niewiele w dyskursie oficjalnym, są albo neutralne, albo czysto medyczne. Dlatego mówi się o współżyciu, o seksie, a nie o przyjemności. - Dlatego także wszelkie sfery autoerotyzmu są grzeszne, a więc mówimy o samogwałcie - czymś złym, niedobrym, a nie o samopieszczocie, czyli  czymś przyjemnym - mówi ekspert.

Jesteś zwierzakiem? Jesteś zwierzakiem? Fot. Shutterstock

Jak rozmawiać o emocjach?

Pozostańmy na chwilę - trochę obrazoburczo - przy dyskursie judeochrześcijańskim. "Na początku było Słowo", a do tego "wszystko przez Nie się stało" - skoro dotyczy to wszechświata, to tym bardziej dotyczy spraw łóżkowych.

Na początku związku zwykle seks jest udany. Nie potrzeba wiele słów, do dobrych orgazmów wystarcza jedynie wzajemna fascynacja. Z czasem ludzie sobie powszednieją. - To nie musi być złe, bo daje poczucie bezpieczeństwa - mówi Anna Zaleska, edukatorka seksualna. Ale może przyjść taki moment, kiedy czujesz, że fajnie byłoby, gdyby było trochę dłużej, wolniej, że lubisz seks oralny i chcesz go więcej. - Wtedy musi dojść do rozmowy. Powiedzenie "spróbujmy zrobić to trochę inaczej" może z kolei rodzić obawę, że zostanie odebrane jako ocena albo jakiś rodzaj niezrozumienia - przestrzega Zaleska. Nie zostaje zatem nic innego, jak zaryzykować. - To takie samo ryzyko jak proponowanie nowego miejsca na wakacje; po prostu musimy liczyć się z tym, że odpowiedź będzie odmowna - mówi. Radzi też, żeby wsłuchiwać się w partnerkę i język, jakim opisuje sferę seksualną, ale też konstruować pytania tak, by minimalizować ryzyko usłyszenia "nie". - Jeśli zapytasz partnerkę, czy jest jej dobrze, możesz usłyszeć "nie". Ale jeśli zapytasz, czy przyspieszyć czy zwolnić, to nie ma tego ryzyka - mówi Zaleska.

Brzmi to bardzo prosto, ale okazuje się, że to jest jednak dosyć trudne. Zdarza się, że wieloletnie pary przestają w ogóle uprawiać seks, bo nie potrafią mówić o swoich potrzebach. - Nie potrafią powiedzieć, czego chcą, ale też, co jest trudniejsze, czego nie chcą - mówi Anna Zaleska.

- Mówienie o seksie to w dużej mierze mówienie o emocjach - tak trudności w komunikowaniu własnych potrzeb diagnozuje dr Marek Jasiński, psycholog i seksuolog. - Nie mamy wzorców ani kulturowych, ani rodzinnych. O emocjach się nie rozmawia, co więcej, wciąż pokutuje przekonanie, że emocje to wyraz słabości - zauważa.

Tymczasem rozmowa o potrzebach jest warunkiem porozumienia w łóżku. - Jeśli pary nie rozmawiają na temat swoich oczekiwań, fantazji czy też czysto technicznych kwestii związanych z seksem, pieszczotami, grą wstępną, to chyba trudno im dograć się w inny sposób - ocenia dr Daniel Cysarz, seksulog z Uniwersytetu SWPS. - W tym sensie język, którym mówimy o seksie, ma znaczenie. W wielu kwestiach można się spotkać, w wielu uniknąć dyskomfortu - dodaje.

Brakuje ci czasem słów? Sięgnij do naszego słowniczka, może znajdziesz coś dla siebie i partnerki. Propozycje na kolejnych stronach (część haseł pochodzi z broszurki "Polaków rozmówki o seksie" wydanej pod patronatem Ogólnopolskiego Programu Zdrowia Seksualnego)

Wszystkie twoje orgazmy są prawdziwe Wszystkie twoje orgazmy są prawdziwe Fot. Shutterstock

Ejakulacja

- wystrzał

- salwa

- pocisk

- dojście

- kleik

- mleczko przyszłości

- tryskanko

Czy wielkość ma znaczenie? Czy wielkość ma znaczenie? Fot. shutterstock

Erekcja

- denis rozrabiaka

- flaga w górę

- Napoleon

- żołnierz na baczność

- męska duma, co czasem odbiera rozuma

Kobiecy orgazm bywa nieprzewidywalny Kobiecy orgazm bywa nieprzewidywalny Fot. Shutterstock

Łechtaczka

- guziczek

- dzwoneczek

- gilgotka

- języczek miłości

- mała Mi

- różowy groszek

- pieśćka

Być mężczyzną, być mężczyzną Być mężczyzną, być mężczyzną Fot. Shutterstock

Masturbacja

- głaskanie pingwina

- karanie dzikusa

- męczenie freda

- rozgrzanie dubeltówki

- Renia Rączkowska

orgazm orgazm Fot. Shutterstock

Orgazm

- coś pięknego

- duże "O"

- Niagara

- soczysty finisz

- wielkie bum

Rozmiar penisa ma znaczenie? Rozmiar penisa ma znaczenie? Fot. Shutterstock

Penis

- bananowy Joe

- buszujący w łożu

- drapieżnik

- fred

- pyton

- zbój

- ptasiurro

  Fot. shutterstock

Wagina

- muszelka

- jaskinia

- cipka

- brzoskwinka

- pipka

- szparka

- broszka

- dziurka

Udawany orgazm Udawany orgazm fot. Piotr Marcinski / shutterstock.com

Stosunek seksualny

- bara-bara

- bobring

- rypanko

- gżdżenie

- przyjemnościówka

Sztuka kochania: seks oralny Sztuka kochania: seks oralny fot. RJO Photo

Seks oralny

- ssanie czarodzieja

- męczenie Johna

- zabawa joystickiem

- robienie loda

- ssanie pałki

Obdarowuj ją prezentami! Obdarowuj ją prezentami! fot. Shutterstock

Kartka i długopis

Nie jest jednak ważne, jak mówimy i czy jesteśmy bardziej wulgarni, infantylni czy używamy jeszcze innego, własnego kodu. Ważne jest, żeby to odpowiadało obu stronom. - W normie seksualnej opracowanej przez Kazimierza Imielińskiego jest wyraźnie powiedziane, że tą normą nie jest zachowanie jako takie, tylko to, żeby to było zachowanie akceptowane przez dwie strony, zachowanie, które prowadzi do rozkoszy, które nie jest wymuszone, którego nie oceniamy. Tak samo jest z językiem - podsumowuje dr Marek Jasiński.

Tyle teorii. A co o języku, którym mówimy o seksie, mówią seksuolodzy? Daniel Cysarz uważa, że o seksie mówimy albo używając specjalistycznych sformułowań medycznych, albo w sposób wulgarny. - Zdecydowanie brakuje nam swobody w mówieniu o własnej seksualności - twierdzi. Z czego to wynika? Jego zdaniem głównie z tego, że rozmawia się z nami o seksie - jako z młodymi osobami, potem już dorastającymi - albo w gabinetach ginekologicznych, andrologicznych czy urologicznych, albo na podwórku czy w internecie. - Dużo pracuję ze studentami i raczej rzadko zdarza się, żeby twierdząco odpowiadali na pytanie, czy rodzice rozmawiali z nimi o seksie. Najczęściej odpowiedź brzmi "nie", więc pośredniej formuły mówienia o seksie zwykłym, przyjaznym językiem ciągle brakuje. Nasi bliscy nie rozmawiając z nami o seksie, nie przekazują nam wiedzy ani swojego doświadczenia. I to jest straszna szkoda - podsumowuje Cysarz.

Nie każdy może bowiem, jak mistrz Jan Sztaudynger, powiedzieć o sobie "gdy sterczące widzę cycki, wpadam w nastrój poetycki". Większości z mężczyzn, wręcz przeciwnie, zaczyna brakować słów, by posiadaczce tych sterczących cycuszków przekazać w atrakcyjny sposób swoje myśli.

Daniel Cysarz parom odwiedzającym jego gabinet proponuje stworzenie własnego języka dotyczącego seksualności, gry miłosnej. - Radzę, by wzięli kartki i długopisy i spisali listę różnych słów, określeń opisujących narządy płciowe oraz czynności seksualne i z tej listy wybrali swoje hity, określenia im najbliższe, najtrafniejsze, akceptowane przez obie strony. Dzięki temu tworzą swój kod, swój język miłości, który ma szanse się sprawdzić - mówi seksuolog. Niektórym parom, mającym trudność z mówieniem o seksie, można poradzić wspólne obejrzenie filmu erotycznego, sięgnięcie po literaturę czy zajrzenie na blog o tej tematyce. Może to pozwoli przełamać pierwsze lody. Czasem może być też łatwiej napisać SMS-a, niż powiedzieć coś wprost. Taka wymiana korespondencji będzie też przyjemnym początkiem gry wstępnej.

Dla lekarzy i położnych seks po porodzie to ciągle temat tabu Dla lekarzy i położnych seks po porodzie to ciągle temat tabu fot. Shutterstock.com

Przekraczanie granic

Niestety, w języku polskim trudno o dobre wzorce. Język, którym mówimy o seksualności w sferze publicznej, w mediach, jest dość ubogi. Ogranicza się do kilkunastu określeń, najczęściej pochodzących z terminologii medycznej, łaciny. To tu mówimy o stosunku, współżyciu, penisie, waginie. - Ten pozbawiony emocji język jest najmniej ciekawy i najmniej mówi o seksualności i potrzebach - mówi Anna Zaleska.

Także zdaniem prof. Skowronka istnienie sfery wulgarnej, to wynik pewnej inflacji nazewniczej. - Jeśli nie mamy neutralnych albo miłych, sympatycznych, dowcipnych oficjalnie funkcjonujących terminów, to część użytkowników ucieka w wulgaryzmy - mówi. Tu zresztą też dostrzega wpływ dyskursu judeochrześcijańskiego, który spycha seksualność w obszar grzechu. - Wulgarność może być więc pewnym odreagowaniem. Ale przyznaję, że to bardzo produktywny dyskurs językowy i określeń stosunku seksualnego w języku wulgarnym jest bardzo dużo - podsumowuje.

Z tezą, że polski język erotyczny jest ograniczony i wulgarny, nie do końca zgadza się Anna Zaleska. - Według mnie część słów, które mogły czy mogą uchodzić za wulgarne, przeszła na stronę niewulgarną. Ocena poszczególnych słów może być dla poszczególnych osób kompletnie różna i niejednoznaczna - mówi. Bo nawet jeśli ludzie zaczynają rozmawiać o seksie i swoich potrzebach oraz pragnieniach, może się okazać, że mają kompletnie różną wrażliwość językową. Mizianie, muszelka, siusiak - dla jednych będą to słowa kompletnie nie do przyjęcia, dla innych normalny sposób komunikowania o seksie. Język, którym mówimy o seksie, może być zatem różny.

Tyle że tym samym z języka charakterystycznego dla sfery oficjalnej, przechodzimy do języka alkowy. Jak mówimy na stosunek seksualny? Tu już jest pełna dowolność. Od kochania, pójścia do łóżka, poprzez bzykanie, przelecenie, pieprzenie, aż do pierdolenia, posuwania, rżnięcia. - Takie określenia miewają inną konotację dla mężczyzn, inną dla kobiet. Nie tylko jednak płeć determinuje ocenę słów określających sferę seksualną. - Czasami świntuszenie, czyli używanie pikantnego języka, jest podniecające. Te słowa wulgarne, które przechodzą na drugą stronę, podkreślają klimat czegoś zakazanego, czegoś nie dla wszystkich. To trochę takie przekraczanie granic - seksowne i podniecające dla wielu osób.

Więcej o:
Komentarze (12)
Oratorskie gierki: co i jak mówić w łóżku
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: erman

    Oceniono 3 razy 3

    Jest jeszcze ssanie zaskrońca, czyszczenie marsowej groty, lizanie pękniętego jeża...

  • uzdek98

    Oceniono 2 razy 2

    tak, tak ... albo "tak ci sakwe przetrzepie ze nawet grosik w niej nei zostanie" i jeszcze: ....
    "tak ci żubra wyłotosze, że ujrzysz poprzednie wcielenie"...

  • allegropajew

    Oceniono 2 razy 2

    Infantylizm w łóżku jest zazwyczaj początkiem końca.

    Moja faworytka, to "kanoe".

    Gościula

  • wpm1

    0

    No, ale żeby... broszka?

  • Gość: jola

    0

    Infantylne i oblesne czyli jak sprawic, zeby kobiecie sie odechcialo...

  • Gość: kiwi

    Oceniono 2 razy 0

    Ja zawsze mówię mniej więcej (bo emocje są duże) tak: pi..@#$ k#% j234@4 m@#$@ f343 ty %#$ mam %$^% i %$^$% je %$^% pie%$^ c4^$^ je$%^ k#$%#% itd. Jest przyjemnie i żona nie narzeka, także spoko, polecam.

  • yglykmat

    Oceniono 4 razy 0

    Albo na przykład tak:
    Minister: Nastąp się!
    Podminister: Tak jest!
    Minister: Dobra. A teraz ssij.
    Podminister: Mmm uhmmm...

  • nekaj

    0

    no nie poprzedniego, tylko ermana

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX