E-rower - warto kupić?

27.07.2016 10:49
E-rower to nie e-papier, jest realny i namacalny. W przeciwieństwie do e-fajka przysłuży się twojemu zdrowiu, bo musisz pedałować! To pojazd dla aktywnego leniuszka, trzy ruchy nogą i pędzisz 25km/h, także pod górę. Składak jest najtańszym z coraz popularniejszych - rządzą Chiny i Niemcy! - elektryków. Porównaliśmy modele czołowych producentów krajowych.
1 Znasz działanie elektrycznych rowerów? Znasz działanie elektrycznych rowerów? Fot. Shutterstock

Fakty (i mity)

Ale najpierw trochę ważnych informacji:

- Zgodnie z dyrektywami UE e-rower musi być napędzany nogami - silnik tylko wspomaga pracę mięśni. Nie ma manetki, tylko biegi zmieniane na kontrolerze (i ew. guzik wolnej jazdy). Bo to rower, nie skuter - więc możesz jeździć po ścieżkach, a pojazdu nie rejestrujesz.

- Maksymalna prędkość to 25 km/h - ograniczenie ustawowe - chyba że z górki. Przy tej wielkości kół w tym momencie pedałowanie staje się jałowe, po prostu nie jesteś w stanie pojechać szybciej.

- Jazda na elektryku rozleniwia. Nie zmieniasz przełożenia przerzutki, nie zmieniasz biegu silnika. No bo po co? Od zera do kilkunastu kilometrów na godzinę po jednym ciśnięciu nogą. Po trzech jest już pełna prędkość. Na światłach ruszasz szybciej niż auta, a na pewno szybciej niż rowerowa konkurencja. Jeszcze większą niż na starcie radość odczujesz przy wspinaczce. Prędkość wjazdu pod klasyczną miejską górkę (powiedzmy 15-stopniową) jest bliska maksymalnej, przy minimalnym wysiłku.

- Populistycznie trywializując ma tematykę i metodologię obliczania: jazda autem jest 50-krotnie droższa i bezapelacyjnie mniej ekologiczna. Koszt przejechania e-rowerem 100 km to niecała złotówka. Nie płacisz za parkowanie. Nie stoisz w korkach.

- Bateria (ładowana jest klasycznie, z gniazdka elektrycznego) wystarczy na 3-5 lat. Koszt kolejnej wynosi 1000-2000 zł - akumulator to nie tylko pół wagi, ale i pół ceny elektryka. Jest wrażliwy na temperaturę. Latem nieużywany rower trzymaj w cieniu. Zimą posłuchaj podpowiedzi serca i umysłu, gdy temperatura spadnie poniżej -10?C - zostaw pojazd w garażu. A najlepiej wymontuj akumulator i trzymaj go w pokoju, od czasu do czasu doładowując.

- Baterie i silniki są oczywiście zabezpieczone przed wodą, nie obawiaj się deszczu. Ale nie czyść ich na mokro - to może spowodować uszkodzenie!

- Prezentowane modele to składaki, lecz nie kompakty. Łamią się w pół, można obniżyć siodełko i zgiąć kierownicę, a także korpus pedału, to zajmuje minutę (podobnie rozłożenie). Tak złamany pojazd zmieści się w bagażniku hatchbacka - lecz tylko na słowo honoru, zaczepiasz wszystkim o wszystko. Sedan - bez szans, weź też pod uwagę, że koła brudzą i spodnie, i siedzenia.

- Te dwa rowery są (dość) małe, ale nie lekkie. Przeciwnie - cholernie ciężkie. Wnoszenie złożonej konstrukcji do środka komunikacji miejskiej czy sklepu, zwłaszcza po schodach, to horror. Trzeba dobrze uchwycić - i uważać, by się nie rozłożyło. Brakuje automatycznej blokady, musisz opracować swoją metodę.

- Ecobike i Geobike to nie jedyni krajowi producenci e-rowerów. Poszukując modelu dla siebie, sprawdź też patriotycznie ofertę Interbike.com.pl, TrybEco.com oraz Zasada-rowery.pl. Jeszcze mocniejszym rynkiem są Niemcy.

- Gatunek: elektryczne. Rodzaj...
Do wyboru, do koloru!
- holender: 3-5 tys. zł;
- crossowy/trekkingowy: 5-6 tys. zł;
- górski/cruiser: 6-7 tys. zł;
- offroadowy: 7,5 tys. zł.

2 Geobike Geobike Fot. materiały prasowe

Geobike Kobold

Szczecińska firma sprzedaje elektryki na rynkach europejskich, w kraju zaopatruje w nie również instytucje i służby mundurowe - na geobike'ach śmigają w Tatrzańskim Parku Narodowym, a także SM w Olsztynie i Lublinie. Kobold ma dość neutralny wygląd, nie krzyczy hipsterskim wygięciem, dobrze ukrywa elektryczność. To bardziej chałupnicze wykonanie niż eleganckiego, ale i droższego ecobike'a - na łączeniach rur widać ślady spawania. Choć zatrzask przy łączeniu również wydaje się mniej profesjonalny, trochę... stolarski, działa wygodniej - wystarczy mocny ruch, nie wymaga wyciągnięcia skobelka. Brak amortyzacji widelca i skromna amortyzacja siodełka - mniejszy komfort jazdy, utrudnione pokonywanie krawężników, chodników, trawników, ale wygodniejszy uchwyt przy przenoszeniu. A to składak, więc z założenia dźwigasz go często!

Bateria ukryta pod bagażnikiem wygląda lepiej niż ogniwo przyczepione do sztycy. Oznacza też inny rozkład ciężkości i przy jeździe, i przy targaniu, i przy... przechylaniu - sprzyja np. stawianiu na sztorc w windzie. Silnik w piaście przedniej - umożliwia montaż przerzutek z tyłu, jednak jazda koboldem jest mniej dynamiczna, a wspinanie bardziej mozolne niż na tylnosilnikowym evenie.

Konkurent ma na kierownicy przycisk wolnej jazdy bez pedałowania, geobike nie ma - szkoda. Panel sterujący bez ekranu, regulacja silnika jedynie trzystopniowa. Niewielki problem: prędkościomierz dokupisz (tylko po co, i tak zawsze jedziesz 25 km/h), zaś biegi niższe niż najwyższy nie są używane (no bo znów: po co). Trzy są też przełożenia przerzutki, lecz jazda na elektryku nie wymaga ich zrzucania nawet przy starcie. Fajna motocyklowa nóżka! Opcjonalne zasilanie świateł dynamem.

CENA: 3700 zł
UMIEJSCOWIENIE SILNIKA: przednia piasta
WAGA: 20 kg
POJEMNOŚĆ BATERII: 6,6 Ah
ZASIĘG: do 60 km
BIEGI (SILNIK/PRZERZUTKA): 3/3
RAMA: 13,5 cala
ZAWIESZENIE: sztywne
PRZERZUTKA: Shimano Nexus
HAMULCE: Tektro V-break
DŁUGOŚĆ: 157 cm

3 Ecobike Ecobike Fot. materiały prasowe

Ecobike Even

Ecobike to wrocławska marka z ponaddziesięcioletnim stażem, uznana w Europie, wozi się po świecie, podobnie jak konkurent dostarcza sprzętu m.in. służbom mundurowym. Dizajn modelu Even to "miejska lama", między hipsterskim a przypałowym - co kto lubi. Na pewno nie można odmówić mu pięknego wykończenia, zwłaszcza w matowej czerni wygląda jak produkt od wujka z Ameryki. Silnik w tylnej piaście daje dobrą kontrolę nad rowerem, wiatr zawsze w plecy. Mimo jednakowej mocy jednostki napędowej i nieco większej wagi - pod górkę jechało się łatwiej i przyjemniej niż na geobike'u.

Ecobike umożliwia jazdę bez pedałowania po przyciśnięciu guzika na manetce, ale tylko do 6 km/h. Ograniczenie da się usunąć (kod podany w instrukcji), pomkniesz bezpedałowo pełnią gazu. Firma ostrzega jednak, że to niezgodne z przepisami. Amortyzacja nie tylko sztycy, lecz i widelca, grube opony typu fat bike, wzmacniane koła - to się świetnie sprawdza w dziurawym mieście. Ponieważ resory siodełka są dość konkretne, uchwyt dłonią jest mniej wygodny. Trochę ciężej też rozłożyć go niż konkurenta - główny zawias wymaga wysunięcia bolca. I generalnie jest rowerem większym i cięższym, co oczywiście jest minusem. Bateria gigant nie wygląda seksownie przy sztycy, za to ma większą pojemność i nieco dłużej pracuje.

Kontroler z podświetlanym LCD. Pokaże prędkość i różne zbędności - ale godziny już nie pokaże. Pozwala na zmianę biegu od jedynki do szóstki. Ale... Skoro jest szóstka, z której można startować, po co w ogóle zmieniać? Oświetlenie zasilane z baterii głównej - w opcji leniuszek to wygodniejsze niż z generującego spore opory dynama.

CENA: 4400 zł
UMIEJSCOWIENIE SILNIKA: tylna piasta
WAGA: 21,5 kg
POJEMNOŚĆ BATERII: 9 Ah
ZASIĘG: do 70 km
BIEGI (SILNIK/PRZERZUTKA): 6/6
RAMA: 15,5 cala
ZAWIESZENIE: amortyzowane
PRZERZUTKA: Shimano Tourney
HAMULCE: Promax V-break
DŁUGOŚĆ: 148 cm

Komentarze (2)
E-rower - warto kupić?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: nata

    0

    moglibyscie tez wspomniec o produkowanym w mielcu JIVRze - nie dosc ze elektryczny to jeszcze skladany, kompaktowy, bez lancucha - duzo sie teraz o nim mowi.

  • avatar

    Gość: jarosław

    0

    Bardzo dziwi mnie pominięcie polskiej marki indiana. Tym bardziej, że pokazujecie elektryczne, crossy, miejskie, górskie. A indiana ma praktycznie każdy typ roweru w wersji elektrycznej. Moim zdaniem sprzęt bardziej praktyczny niż tzw. drugie auto w rodzinie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX