Belgowie na mundialu zdobyli 3. miejsce i telewizory dla kibiców, ale jest drobny druczek

O belgijskiej sieci ze sprzętem RTV stało się głośno za sprawą mundialowej promocji. Miała oddać pieniądze za telewizory, jeśli piłkarze Belgii strzelą ponad 15 gol. No to strzelili 16, ale...

"Jesteś kibicem Belgii? Z dobrym telewizorem możesz się poczuć jak na stadionie. I może on być zupełnie za darmo! Jeśli reprezentacja zdobędzie więcej niż 15 bramek, oddamy wam pieniądze" - reklamował swoją promocję na mundial Krefel. Promocja dotyczyła telewizorów przekątnej co najmniej 55 cali, kupionych między 26 kwietna a 17 czerwca.

Hasło chwytliwe, a ryzyko wydawało się niezbyt wielkie, gdyż na poprzednim mundialu mistrzowie świata Niemcy zdobyli 15 bramek, z czego niemal połowę w półfinale z Brazylią (7:1). Na wszelki wypadek firma Krefel wykupiła jednak stosowne ubezpieczenie. I słusznie, bo Belgowie w Rosji szli jak burza, sporo strzelając. Po fazie grupowej, w której zdobyli już 9 goli, o samej promocji stało się głośno, a i belgijscy piłkarze zapowiadali, że „zdobędą te telewizory dla kibiców”.

Fani przed nowo kupionymi telewizorami wierzyli do końca i się nie zawiedli. W 82. minucie meczu o 3. miejsce pomiędzy Belgią a Anglią, Eden Hazard strzelił bramkę na 2:0  i to był 16 gol Belgów na rosyjskich mistrzostwach.

To oznacza, że Krefel będzie musiał zwrócić pieniądze tym klientom, którzy zdecydowali się skorzystać z mundialowej promocji. Na Twitterze sieć już ogłosiła, że zwróci pieniądze trzem tysiącom szczęśliwców.

Jeśli dla uproszczenia przyjmiemy, że średnia cena nowego dużego telewizora to 5 tys. zł, trzeba zwrócić 15 milionów zł!

Jak wspomnieliśmy, to przede wszystkim ból głowy firmy ubezpieczeniowej. Sieć ma swoją promocję, kibice telewizory, a ubezpieczyciel rachunek do zapłacenia. Co zabawne, firma Krefel, która podkreśla, że jest belgijska, ubezpieczyła się w firmie angielskiej. Ostatni mecz Belgia-Anglia miał więc dodatkowy podtekst i jak widać angielscy piłkarze nie zadbali o rodzimy biznes.

No i na koniec jest ten wspomniany na wstępie haczyk: Okazuje się, że na odwrocie faktury za telewizory widniał regulamin promocji, a punkt czwarty mówił, że trzeba się zarejestrować na stronie internetowej (i zdaje się, że tam nie było to napisane pogrubioną czcionką). Kto w ferworze mundialowej gorączki tego nie zrobił, teraz wylewa swoje żale w internecie.

W Belgii już rozgorzała dyskusja i ludzie podzieli się na tych, którzy uważają, że market zrobił w konia klientów i na tych, którzy mówią „trzeba czytać regulaminy”. Ale tak z ręką na sercu kto z nas to robi? Chyba część „szczęśliwych klientów” szybko zamieni się we „wściekłych klientów”, a może powstanie strona „nabici w telewizorową promocję”?

Więcej o: