Graliśmy w Marvel's Spider-Man. Jest na co czekać!

Marvel's Spider-Man

Marvel's Spider-Man (fot. materiały prasowe)

Stworzona przez specjalizujące się w trójwymiarowych platformówkach studio Insomniac Games gra o Człowieku-pająku od momentu pojawienia się pierwszych informacji na jej temat zapowiadała się znakomicie. Na ponad miesiąc przed oficjalną premierą miałem okazję spędzić z tytułem kilka godzin, i cóż - wygląda na to, że gra spełni pokładane w niej nadzieje.

W ostatnich latach superbohaterowie atakują nas z każdej strony. Praktycznie nie ma miesiąca, żeby w kinach nie pojawiła się n-ta część tasiemca, opowiadającego o walce Dobrych Kolesi Noszących Majtki Na Spodniach z Bardzo Złymi Typkami. Ofertę kinową uzupełniają seriale – jeśli ktoś po czterech częściach „Avengersów” nadal nie ma dość tego świata, może odpalić Netfliksa i zanurzyć się w przygodach Jessiki Jones albo innego Iron Fista.

I chociaż w świecie filmu i telewizji superbohaterowie radzą sobie lepiej niż kiedykolwiek, to w grach wideo sytuacja prezentuje się zupełnie inaczej. Gier o komiksowych herosach nie zbyt wielu, a jeśli już się pojawiają, to zazwyczaj są dość przeciętne – jak choćby „Deadpool: The Video Game” z 2013 roku. Przykłady naprawdę udanego przeniesienia można właściwie policzyć na palcach jednej ręki – zalicza się do nich seria Arkham o Batmanie oraz obie części „Injustice”. Na polu gier DC wygrywa więc z Marvelem.

Marvel's Spider-ManMarvel's Spider-Man fot. materiały prasowe

Dzięki Marvel’s Spider-Man sytuacja superbohaterskich gier ma ulec znaczącej poprawie. Za produkcję odpowiada studio Insomniac Games – to samo, które w przeszłości pokazało światu serię Spyro oraz Ratcheta i Clanka. Jak zatem udało się przeniesienie przygód Spider-Mana na konsolę PlayStation 4?

Marvel’s Spider-Man wygląda rewelacyjnie


To, co na samym początku rzuca się w oczy, to rewelacyjna oprawa wizualna. Kolory są żywe, ale nie mamy do czynienia z typową „komiksowością”. Rozgrywkę zaczynamy w momencie, gdy Peter Parker wyrusza na misję, mającą na celu schwytanie Kingpina. Poruszanie się po Nowym Jorku przy użyciu wystrzeliwanej z nadgarstka pajęczyny to prawdziwa przyjemność, ale już po dosłownie dwóch minutach dochodzi do pierwszego starcia z przeciwnikami. W tym momencie ujawnia się jedna z największych zalet Marvel’s Spider-Man – chociaż paleta ruchów oraz ataków jest dość szeroka, to opanowanie jej jest proste i intuicyjne. Możemy atakować wrogów rękami i nogami, strzelać do nich pajęczyną, wyrzucać do góry, a także chwytać elementy otoczenia (np. włazy od studzienek) i neutralizować za ich pomocą przeciwników. Obronę przed atakami ułatwia nam pajęczy zmysł, który daje znać o zamiarach wroga. Naparzając kolejnych niemilców, przypomniał mi się system z „Shadow Of Mordor”, ale tu jest zdecydowanie efektowniej. Nie jest to zresztą jedyny element, który budzi skojarzenia z innymi tytułami – odsłaniając mapę, nie sposób nie przypomnieć sobie o „Assassin’s Creed”.

Marvel's Spider-ManMarvel's Spider-Man fot. materiały prasowe

Marvel’s Spider-Man nie jest kolejnym origin story


Twórcom gry należy się pochwała za to, w jakim czasie postanowili osadzić Spider-Mana. Nie będziemy bowiem po raz setny dowiadywać się, w jaki sposób Peter Parker nabył nadnaturalne umiejętności i skąd dowiedział się, że „z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność”. W tytule Insomniac Games Peter nie jest już nastolatkiem – ma 23 lata i doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich możliwości. Jak już wspomniałem wcześniej, gra rzuca nas w sam środek akcji, a naszym pierwszym zadaniem jest starcie z Kingpinem. Na jednym arcyłotrze gra jednak nie poprzestaje. Nie będę zdradzał, z kim przyjdzie nam walczyć na dalszych etapach, powiem jedynie, że miłośnicy kreskówkowego Spider-Mana, który kilkanaście lat temu był emitowany w polskiej telewizji z pewnością będą zadowoleni.

 

Gra ukaże się w sprzedaży 7 września 2018 roku. Jest to tytuł ekskluzywny – będą mogli w niego zagrać jedynie posiadacze konsol Sony PlayStation 4.

Zobacz także
  • Szybki rozwój i ogromny potencjał przewozów, które wykonuje Uber tłumaczy jego obłędną wycenę (66 mld dol). Uber jest firmą, której szalone tempo ekspansji wciąż pożera zyski.

Niezobowiązujące zajęcie dające niemały zarobek jest nie do pogardzenia w świecie, gdzie finansowy kryzys sprzed ośmiu lat do dziś odbija się czkawką. Uber doskonale wstrzelił się w swój czas. Nie mógł pojawić się wcześniej, bo nie było telefonów z dotykowymi ekranami. Dziś jego ekspansję (500 miast, 70 państw) napędzają rozmiłowani w smartfonach millenialsiAplikacja firmy przewozowej Uber Millenialsi - pokolenie pożyczania
  • Glacier Express przejeżdża przez słynny wiadukt Landwasser w kantonie Gryzonia, fot. Jia Li / shutterstock.com Najpiękniejsze trasy kolejowe świata [TOP 10]
  • Wilk z Wall Street Jak zmieniał się korporacyjny dress code?
Skomentuj:
Graliśmy w Marvel?s Spider-Man. Jest na co czekać!
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy