Orla Perć biegiem: Filip Babicz opowiada o swoim rekordzie

Filip Babicz biegiem pokonuje Orlą Perć

Filip Babicz biegiem pokonuje Orlą Perć (fot. z archiwum Filipa Babicza)

1 godz. 4 min i 23 s - to rekordowy czas w jakim Filip Babicz przebiegł Orlą Perć. 6 września 2018 r. poprawił rekord Piotra Łobodzińskiego o 12 minut i 9 s

Filip Babicz jest zakopiańczykiem. Przez 14 lat reprezentował Polskę w Pucharze Świata we wspinaczce sportowej. Teraz mieszka we Włoszech (u stóp południowej ściany Mont Blanc) i jest członkiem elitarnej Wojskowej Sekcji Gór Wysokich (SMAM) liczącej zaledwie 7 osób.

Alex Kłoś: Kiedy wpadłeś na pomysł biegu po Orlej Perci?

Filip Babicz: Myślałem o tym od kilku lat, zanim jeszcze Piotrek Łobodziński wykonał swój rekordowy bieg w 2016 r. Pod koniec sierpnia pojechałem na wspinaczkę do Niemiec, przyszło załamanie pogody i pomyślałem: „Może teraz?”. Tak znalazłem się w Zakopanem.

Jak przygotowałeś się do bicia rekordu?

Orlą Perć przeszedłem wcześniej tylko dwa razy. W 1996 r., jako trzynastolatek – zajęło mi to wtedy 7 godzin – i teraz drugi raz, 4 dni przed biegiem. Do bicia rekordu podszedłem spontanicznie. Po rekonesansie wiedziałem, że mogę wykręcić czas porównywalny z rekordem.

I jak było?

Ze względu na ruch turystyczny ruszyłem późnym popołudniem, kiedy było już pusto. Wystartowałem od razu bardzo szybko. Już na Małym Kozim (pierwszy szczyt na Orlej Perci) miałem prawie minutę przewagi nad rekordem Piotrka, to mnie trochę przestraszyło, nie wiedziałem, czy wytrzymam takie tempo. Faktycznie na następnym podejściu (Kozi Wierch, ponad 150 m w pionie) ledwie powłóczyłem nogami. Jednak cały czas utrzymywałem częstotliwość skurczów serca na stałym poziomie. Była to dobra strategia, moja przewaga ciągle rosła. Na Skrajnym Granacie (po dwóch trzecich trasy) wiedziałem, że biegnę po rekord. Wtedy odrobinę zwolniłem, żeby nie ryzykować.

Które miejsce Orlej Perci jest obiektywnie najtrudniejsze?

Podejście z Koziej Przełęczy na Kozi Wierch. Teren jest tam najbardziej stromy, przepaścisty.

Czy byłeś na słowackiej trasie Wołowiec – Brestowa? Jak na jej tle wypada Orla Perć?

Byłem tam wiele lat temu. Uważam, że Orla Perć jest najbardziej wymagającym szlakiem w Tatrach.

Czy bieganie po nim to dobry pomysł?

Według mnie góry to wolność. Każdy powinien przeżywać je po swojemu, robić w nich to, co mu sprawia największą radość. Jedynymi ograniczeniami powinna być ochrona przyrody, niewkraczanie w wolność drugiego człowieka i wzajemny szacunek. Bieg po Orlej Perci to niebezpieczne wyzwanie. Absolutnie odradzam tego rodzaju próby. Ja od ponad 20 lat w górach czy na wspinaczce spędzam około 300 dni każdego roku i czuję się w takim terenie jak ryba w wodzie. Co nie zmienia faktu, że mam respekt przed górami i chłodno kalkuluję ryzyko.

Co robisz na co dzień?

Trenuję i biję rekordy. Wbiegłem np. na Matterhorn z Breuil-Cervinia góra – dół w 5 godzin. Na Cima Grande di Lavaredo w Dolomitach w niecałe półtorej godziny. Wszedłem i zszedłem w 4 godz. i 42 minuty na Aiguille Noire de Peuterey w masywie Mont Blanc. To skalna iglica o ścianach wysokich na ponad 2 km. Dobremu zespołowi wejście na ten szczyt i zejście z niego zajmuje około 15 godzin. Aktualnie przygotowuję się do ustanowieniem nowych rekordów na kilka z najtrudniejszych szczytów alpejskich.

WSPINACZKA NA ORLEJ PERCI – PRZECZYTAJ TEKST ALEXA KŁOSIA

Zobacz także
  • Unold 58915, 48040 i Sam Cook PSC-20, PSC-30 Zdrowe gotowanie z nowoczesnym AGD
  • Tysiąc dolarów za obejrzenie wszystkich filmów Marvela
  • Miasto staje się smart Miasto staje się smart

Polecamy