Apple zaprezentował nowe iPhone'y. Rewolucji nadal nie widać

Nie rewolucja, a mały kroczek naprzód - tak w skrócie można podsumować ostatnią konferencję Apple, na której zostały zaprezentowane nowe modele najpopularniejszych smartfonów na świecie. Rok temu firma dostarczyła kilku argumentów dla tych, którzy myśleli o zmianie telefonów na nowe - teraz sytuacja wygląda nieco inaczej.

Podczas gdy inni producenci często zmieniają kurs w kwestii designu swoich urządzeń, Apple uparcie trzyma się wytyczonej przez siebie drogi. Zaprezentowany w 2014 roku wraz z premierą iPhone’a 6 wygląd był dominującym przez kolejne 3 lata – do momentu, w którym równolegle z iPhone’m 8 Apple pokazało światu model X. Wycięcie u góry ekranu, nazwane „notchem” szybko zostało skopiowane przez innych producentów, którzy jednak porzucili je niemal natychmiast, skupiając się na jak najlepszym ukryciu przedniego obiektywu przy górnej krawędzi swoich urządzeń.

iPhone 11 – lepszy i tańszy od Xr

 

Zaprezentowane na jesiennej konferencji nowe smartfony w postaci iPhone’a 11, iPhone’a 11 Pro i iPhone’a 11 Pro Max dowodzą, że Apple nie ma zamiaru rezygnować z notcha. Próżno też szukać w nowych „jabłkowych” telefonach innowacji stylistycznych (nie licząc większej liczby obiektywów, które zresztą pod względem estetycznym prezentują się co najmniej wątpliwie). Podstawowy model, którym jest iPhone 11, wygląda praktycznie tak samo, jak zaprezentowany przed rokiem Xr. I identycznie jak on jest wyposażony w ekran Liquid Retina o przekątnej 6,1 cala, wykonany w technologii LCD, co jest dość osobliwą decyzją zważywszy na fakt, że praktycznie wszyscy konkurenci decydują się na technologię OLED. Największą różnicą względem iPhone’a Xr jest wbudowany aparat fotograficzny. Teraz ma dwa obiektywy – szerokokątny (26 mm f/1.8), wyposażony jest w optyczną stabilizację obrazu oraz zapewniający 120-stopniowe pole widzenia o ogniskowej 13 mm i f/2.4. Matryca ma rozdzielczość 12 megapikseli. Apple stawia na zdjęcia i trudno się temu dziwić. Z kolei przedni aparat umożliwia teraz robienie filmików w zwolnionym tempie – firma z Cupertino określiła to mianem „slofies”. Niby nic szczególnie przydatnego, ale opcja zapewne okaże się częściej używana niż „hit” sprzed dwóch lat w postaci animojis.

Najtańszy z nowych iPhone’ów co prawda trudno nazwać tanim, ale cena początkowa i tak będzie niższa niż w przypadku modelu Xr sprzed roku. Polskie ceny wyglądają tak:

  • iPhone 11 64 GB – 3599 zł
  • iPhone 11 128 GB – 3849 zł
  • iPhone 11 256 GB – 4349 zł

Użytkownicy mogą wybierać spośród aż sześciu wariantów kolorystycznych. Są to: biały, czarny, zielony, żółty, fioletowy oraz czerwony (RED).

iPhone 11 Pro i Pro Max

 

Apple postanowiło wprowadzić zmiany w nazewnictwie swoich smartfonów i ujednolicić je z nazwami innych swoich urządzeń. Dlatego zamiast modelu 11S mamy 11 Pro, tak jak w przypadku iPadów i MacBooków. Tylko czy określenie „Pro” rzeczywiście znajduje tu uzasadnienie? Model 11 Pro ma ekran o przekątnej 5,8 cala wykonany w technologii OLED, a zatem może się pochwalić wyższą rozdzielczością i kontrastem niż 11, wyższym parametrem wodoszczelności, wykończeniem ze stali nierdzewnej i trzema obiektywami w aparacie zamiast dwóch. Aby móc cieszyć się tymi cechami, trzeba przygotować się na spory wydatek. Tak bowiem prezentują się ceny iPhone’a 11 Pro:

  • iPhone 11 Pro 64 GB – 5199 zł
  • iPhone 11 Pro 256 GB – 5949 zł
  • iPhone 11 Pro 512 GB – 6949 zł

Urządzenie jest dostępne w czterech kolorach: gwiezdna szarość, srebrny, nocna zieleń oraz złoty.

iPhone Pro Max różni się od modelu Pro wielkością ekranu (6,5 cala vs 5,8), pojemnością baterii oraz rzecz jasna ceną:

  • iPhone 11 Pro Max 64 GB – 5699 zł
  • iPhone 11 Pro Max 256 GB – 6449 zł
  • iPhone 11 Pro Max 512 GB – 7449 zł

Czy takie zmiany wystarczą, aby przekonać potencjalnych konsumentów do zmiany sprzętu? Cóż, tych posiadających zeszłoroczne modele raczej nie. Nowe iPhone’y co prawda górują (co oczywiste) nad poprzednimi pod względem wydajności procesorów, ale ci, którzy zdecydowali się na zakup modeli Xr, XS oraz XS Max raczej nie będą szturmować salonów Apple. Przyzwyczajeni do Androida również – trudno znaleźć naprawdę istotne aspekty nowych iPhone’ów, w których te mają wyraźną przewagę nad topowymi modelami Samsunga czy też Huaweia.

Więcej o: