Sony przywraca Walkmana do życia. Niestety, nie będzie tani

Przenośny odtwarzacz kaset o oznaczeniu TPS-L2 obchodzi w tym roku czterdzieste urodziny. Ta nazwa nic wam nie mówi? Było to pierwsze urządzenie, wydane pod szyldem Walkman.

Japońskiej firmie udała się trudna sztuka. Nazwą jej produktu zaczęto nazywać wszystkie urządzenia z kategorii – analogicznie do tego, że (przynajmniej do pewnego momentu) każda para obuwia sportowego była w Polsce „adidasami”, a każda jednorazowa pieluszka „pampersem”. Jeśli ktoś miał przenośny odtwarzacz kaset, to miał „walkmana” – nawet jeśli sprzęt stworzyła inna firma.

W okresie świetności kaset Walkman był niekwestionowanym królem. Z czasem został zastąpiony przez Discmana, a gdy coraz bardziej popularny stawał się format mp3, Sony postanowiło umieszczać logo Walkman na swoich „muzycznych” telefonach. Teraz firma sięgnęła do korzeni i na targach IFA 2019 zaprezentowała współczesną wersję swojego pierwszego Walkmana.

Walkman NW-A100TPS - nowe wcielenie klasyki

Sprzęt, oznaczony jako Walkman NW-A100TPS, pod względem wizualnym mocno przypomina swój pierwowzór. I na tym właściwie podobieństwa się kończą, bo na nowym Walkmanie nie odtworzymy kaset, a pliki muzyczne. Sprzęt działa pod kontrolą systemu Android, posiada 16 gigabajtów wbudowanej pamięci, ekran o przekątnej 3,6 cala, a także WiFi. Z komunikatu prasowego dowiadujemy się, że sprzęt „łączy historyczne wzornictwo z najnowocześniejszymi współczesnymi technologiami”. Brak natomiast konkretnych informacji na temat możliwości słuchania muzyki ze Spotify i innych serwisów streamingowych.

Walkman NW-A100TPSWalkman NW-A100TPS materiały prasowe

Nostalgia ma jednak swoją cenę. Klasyczny Walkman w nowej odsłonie został wyceniony na 440 dolarów.

Więcej o: