Smartwatche. Redakcyjny test "Logo"

Ile to już lat są z nami? Baby boom nastąpił w 2014 r. Było wiele pomysłów i trendów. Okazało się, że nie chcemy za pomocą smartzegarków rozmawiać, robić zdjęć ani pisać - tę robotę zostawiamy sparowanym z nimi smartfonom. Są za to niezbędnikami trenujących i umożliwiają dyskretne odczytywanie powiadomień. Czego właściwie oczekuje od takiego urządzenia pan Kowalski? Sprawdziliśmy na redaktorach, technologicznych amatorach, którzy nigdy smartzegarka na nadgarstku nie mieli.

1. Huawei Watch GT2

Mocna bateria, rozsądna cena. Choć do sportu są lepsze modele.

Huawei Watch GT2Huawei Watch GT2 Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Cena: 900 zł (Euro.com.pl)

Ekran: 1,39 cala, AMOLED, 454Å~454

Bateria: 2 tyg. / 30 godz. z GPS-em

Grubość: 9,4 mm

Waga: 41 g

Głośne problemy i polityczno-ekonomiczne potyczki chińskiego potentata elektroniki użytkowej z prezydentem USA – w konsekwencji i z Google’em – sprawiły, że wyrugowane z Androida nowe telefony Huaweia nie trafiły do Europy. Zegarki pracują na autorskim systemie LiteOS i elegancko dogadują się z komórkami androidowymi (nieco mniej elegancko z iPhone’ami), więc są dostępne w Polsce. Obsługa przyjemna i intuicyjna, równie autorski procesor unosi dość rozbudowane oprogramowanie, dbając o oszczędzanie baterii. Zegarek nie może służyć do płatności, ale i tak go polubiliśmy, chyba najbardziej!

Krzysiek, redaktor działu moto, lubi ruch… drogowy!

+ PODOBA MI SIĘ:

• Bajecznie prosty w obsłudze. Jak w Volkswagenie: wszystko dobrze działa i jest na swoim miejscu. Mój faworyt w tym teście!

• Łatwo o nim zapomnieć, wygląda naprawdę niewinnie – w elegancki sposób próbuje zatuszować swoją nowoczesność. Można ustawić tarcze, które dobrze imitują te analogowe.

• Można za jego pomocą odebrać połączenie, by rozmawiać przez słuchawki Bluetooth (o ile telefon jest dość blisko).

• Parę dni z Huaweiem było moimi najzdrowszymi i najaktywniejszymi w tygodniu. Najpierw oberwało mi się za zbyt krótki sen (niecałe sześć godzin) – zawziąłem się i następnego dnia przespałem tyle, ile zasugerował mi zegarek (osiem). Potem poczułem presję i choć zazwyczaj poruszam się samochodem, wychodziłem cel 10 tys. kroków, nie tylko dookoła bloku. No i te obowiązkowe 30 minut ćwiczeń w ciągu dnia! Mimo mało zachęcającej aury wybiegłem z mieszkania i prawie wyzionąłem ducha, żeby tylko uszczęśliwić smartzegarek. Gdy na koniec dnia zostawało mi parę kroków do celu – wychodziłem na wieczorny spacer, czego normalnie nie robię. Cele można oczywiście modyfikować i ustawiać samemu w aplikacji. To naprawdę wciąga i motywuje!

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Zaczęło się od konfliktu. Tarcia na linii USA – Chiny widoczne są nawet w parowaniu urządzeń. Ostatecznie Apple i Huawei jakoś się dogadały, ale aktualizację zegarka musiał pobrać redaktor korzystający z telefonu z Androidem.

• Jako iOSowiec nie mogę zgrywać muzyki (a nie da się sterować tym, co w telefonie).

• Widzę tych Chińczyków, którzy uczą się moich codziennych zwyczajów, patrząc na mały punkcik na mapie przemieszczający się gdzieś w Polsce… Bo zgód trzeba udzielić na wszystko, a zwłaszcza na śledzenie.

Pomimo masy opcji treningowych sportowcy pewnie zarzucą mu wagę i rozmiar.

Marek, wicenaczelny, smartzegarkowy optymista

+ PODOBA MI SIĘ:

• Liczba tarcz do wyboru, kilka naprawdę przypadło mi do gustu. A tarcza to nie jest błaha sprawa. Pokuszę się o twierdzenie, że to dzięki wymiennym za pomocą kliknięcia tarczom smart zegarek może zastąpić 50 zegarków bez wyświetlacza!

• Duży ekran AMOLED – wielkość jednak ma znaczenie. 1,39 cala i wszystko jest bardziej czytelne, po prostu.

• Możliwość skonfigurowania, co wyskoczy po naciśnięciu dolnego przycisku. Świetna funkcja, bo „dla każdego ważne co innego”.

• Bardzo dobrze działający dotyk. A to nie jest regułą u każdego z konkurentów.

• Kompas – z jakiegoś powodu bardzo go polubiłem. Może dlatego, że zawsze działa.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Byłem z nim u dentysty. Nerwy jak na maturze. A zegarek pokazuje poziom stresu „w normie”. Aż się zdenerwowałem!

• Biała ładowarka do czarnego zegarka?

Marcin, naczelny, podróżnik, miłośnik zegarków analogowych

+ PODOBA MI SIĘ:

• Spędziłem z nim siedem dni na wyjeździe, bez ładowania!

• Mobilizował mnie do podróżniczego wysiłku gratulacjami po każdym osiągniętym celu. Gdy przeszedłem 20 km (trekking w kanionie Matka w Macedonii), wpadł w euforię!

• Bardzo ciekawy pomiar stresu – nie wiem, skąd w Chinach to wiedzą, ale gdy uciekał mi bus z Ochrydy do Skopje, zegarek odnotował, że jestem zestresowany. Wskaźnik skoczył do poziomu 80 (przy normie 50). Pewnie bym przekręcił licznik, ale jednak złapaliśmy busa. [Uwaga półekspercka: wygląda na to, że albo Marcin jest bardziej podatny na stres od Marka, albo Marek reaguje inaczej niż przyspieszeniem tętna. Swoją drogą aplikacja pozwala na „kalibrację poziomu stresu”, zadając filozoficzne pytania opracowane przez Instytut Psychologii Chińskiej Akademii Nauk, typu: „Życie nie ma sensu: a) zdecydowanie nie zgadzam się, b) nie zgadzam się, c) zgadzam się, d) zdecydowanie zgadzam się”. Niezłe jaja!].

• Opcja „znajdź telefon”. Ratuje życie!

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Masz tyle powiadomień w życiu, że dokładanie sobie jeszcze tych z Instagrama na zegarku to już przeginka. Ale to uwaga natury ogólnej.

Piotr, grafik i sportowiec

+ PODOBA MI SIĘ:

• Pierwsze wrażenie – bardzo OK! Ładny i wygodny. Fajny i wyraźny wyświetlacz.

• Interesująca prezentacja pomiaru snu. Podział na fazy, trochę analizy.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Start GPSa nie za szybki, dobre kilkadziesiąt sekund. Końcowy pomiar nie uwzględnia miejsc pozbawionych zasięgu sygnału z satelitów, czyli jak biegnę lub pedałuję kilkaset metrów pod mostem, dystans nie zostaje uwzględniony. Wiele innych urządzeń radzi sobie z tym problemem, dodając brakujący odcinek pomiaru. Największy zonk: brak możliwości łapania międzyczasów. To właściwie dyskwalifikacja do zastosowań sportowych!

• Odtwarzanie muzyki: niby jest, ale można przegrywać audio tylko z telefonu, bez kontroli nad kolejnością. Odtwarzacz nie sortuje po nazwach plików, co jest istotne przy książkach. W dodatku głośność odtwarzania po włączeniu aktywności spada do poziomu ledwie słyszalnego (przynajmniej na moich słuchawkach). Nie ma też możliwości wejścia w jej trakcie w menu obsługi dźwięku.

• Aplikacja sumuje zliczone kroki z zegarka i z telefonu, co jest idiotyczne i nie da się wyłączyć (a w każdym razie ja nie umiem). To samo robi Honor, korzystający z tej samej aplikacji.

2. Garmin Venu

Drogo i profesjonalnie. Sportowo, ale i smartowo.

Garmin VenuGarmin Venu Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Cena: od 1550 zł

Ekran: 1,2 cala, AMOLED, 390×390

Bateria: 5 dni / 6 godz. z GPS-em

Grubość: 12,4 mm

Waga: 46 g

Testy Garmina rozpoczęliśmy od modelu Vivoactive 4S, następnie w redakcji pojawił się Venu (na zdjęciu). Ocena równie dobrze może dotyczyć tego pierwszego modelu, tańszego o 300 zł. Zegarki poza standardowymi czujnikami mają pulsoksymetr (poziom saturacji krwi), a wśród niezliczonych opcji treningowych są – uwaga – animacje z ćwiczeniami. Możesz do nich też podłączyć bezprzewodowe czujniki ANT+ (kadencji, tętna, temperatury etc.). Za pomocą dodatkowej aplikacji smartfonowej ConnectIQ ściągniesz dodatkowe aplikacje zegarkowe. Niektóre uwolnią cię od komórki, np. Spotify czy Deezer (zapis utworów w pamięci zegarka), są nawet mapy. Garminem da się też płacić. Warto zaznaczyć, że osiągnięcia można śledzić na ekranie peceta – Garmin Connect to rozbudowana platforma o ambicjach społecznościowych. Uwaga: Venu ma dwa przyciski. Tak płaskie, że nie widać pod tym kątem na zdjęciu.

Piotr

+ PODOBA MI SIĘ:

• Pływanie – funkcje bardzo wygodne w użytkowaniu, a wyniki w odczycie. Międzyczasy, odległości, domyślny ekran podświetlony i dwupozycyjny – widać w wodzie. Przy bardzo skomplikowanym treningu na kilometr zegarek pomylił się o 50 m. Myślę, że to nieźle. A może to ja się pomyliłem?

• Rower – szybki start GPS-a. Zanim dochodzę do roweru, najczęściej jest już „złapany”! Pomiary dokładne, prędkość pojawia się z pewnym opóźnieniem.

• Bieganie – zasadniczo OK. Czytelny wyświetlacz z aż czterema polami z danymi. Mała wtopa – autookrążenia (np. co kilometr) nakładają się na te łapane z ręki (np. co 400 m) i robi się kaszana.

• Spanie – nie znam się, ale fajnie wygląda!

• Przypominacz o bezruchu działa niezawodnie. Jak mogłem bez niego żyć?! Tak się wkręciłem w monitorowanie siebie 24 godz. na dobę, że mnie rozbolał nadgarstek.

• Bardzo dopracowany system prezentowania informacji i połączeń z telefonem!

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Wystająca wyspa z czujnikiem tętna przy dłuższym użytkowaniu trochę przeszkadza. Jest na to sposób – przekładaj zegarek z lewego na prawy nadgarstek co dobę.

• Nawigowanie do wcześniej zaznaczonego celu – przyjemna funkcja. Ale o ile kierunek zegarek wskazuje dokładnie, o tyle odległość fatalnie. Byłem w lesie 200 m od samochodu, gdy informował, że mam jeszcze 3 km.

• Ładowanie poprzez specjalne złącze, bez większej podstawki. Jak siebie znam, szybko zgubię taki kabelek.

Krzysiek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Intuicyjny. Wystarczył jeden powrót komunikacją miejską do domu, bym się do niego przekonał.

• Zamiast pokonanych metrów pod górę liczy piętra – znowu padłem ofiarą chęci udowodnienia zegarkowi, że nie jest ze mną tak źle. Wchodziłem i schodziłem po schodach, by wyrobić założony dzienny cel 10 pięter. Koledzy wybierali windę.

• Ciekawa funkcja: Garmin wylicza poziom „naładowania” człowieka, zestawiając czas snu z czasem aktywności w ciągu dnia. Dzięki temu dowiesz się, kiedy powinieneś odpuścić i pójść spać. Jutro przecież też jest dzień.

• Gdy w weekend zacząłem myśleć o poniedziałku, Garmin zaproponował mi chwilę relaksu, bo wykrył zbyt wysoki poziom stresu. Dzięki.

• Smartwatch zmusił mnie nie tylko do ruchu, ale też do zaktualizowania iOS-a – aplikacja Garmin IQ nie działa na starszej wersji apple’owskiego systemu. Problemów w połączeniu nie stwierdziłem. Więc na plus.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Moim zdaniem grafika nieco bardziej tandetna niż w Huaweiu, a niektóre funkcje ukryte.

Marek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Wygodna obsługa ekranu palcami (szkło jest nad ramką).

• Kreator wyglądu ekranu. Wybierasz, czy tarcza cyfrowa, czy analogowa, jak analogowa – to jaki kształt cyfr, w którym miejscu, jakie tło, gdzie i jakie informacje dodatkowe. Zbudowałem ekran z klocków. A potem jeszcze odkryłem, że w aplikacji Connect IQ jest mnóstwo tarcz do wyboru. I ja to kocham!

• Aplikacja Garmin Connect – bardzo rozbudowana, ale czytelna. Lubię to!

• Zegarek pokazuje poziom stresu, indeks „Body Battery”, czyli czy masz energię, czy ci jej brak. Fajna zabawa (bo tak na to patrzę).

• Pogoda aktualna i prognoza – przydatne.

• Liczy pokonane piętra – to dopinguje do biurowej wspinaczki.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Odbieranie SMS-ów. Na zegarku pojawia się komunikat, że wymagane jest połączenie z telefonem, a na telefonie mam info, że jest sparowany z zegarkiem. Nie wiem, o co chodzi, i nie mam ochoty dochodzić.

• Sam się włącza, jeśli podniesiesz rękę i na niego spojrzysz, fajne. Ale robi to z sekundowym opóźnieniem, czasem to wieczność. TicWatch Pro jest w tej ważnej kwestii bardziej pro.

• Nie ma stacji dokującej do ładowania, trzeba podłączyć kabel. Niby drobiazg, ale stacjajest dla mnie o wiele wygodniejsza (choćktoś może równie dobrze uznać, że kabel zajmuje mniej miejsca).

Marcin

+ PODOBA MI SIĘ:

• Ekran, pływanie (pływam!). Ładny i szybki.

• Apki squashowe i badmintonowe dostępne przez ConnectIQ. Pomagają liczyć punkty.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Brak systemowego (oficjalnego) wsparcia dla badmintona i squasha. Dyskryminacja.

• Podczas gry w badmintona Garmin myślał, że spaceruję. Nóż w serce!

• Za krótki pasek. Jak dla dziecka.

Michał, redaktor internetu, świeżo upieczony ojciec

+ PODOBA MI SIĘ:

• Liczba opcji sportowych przyprawia o zawrót głowy. Zdecydowana wygrana w tym biegu.

• Jakość wykonania, ekran – wyższa półka.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Z uporem godnym lepszej sprawy wyświetlał mi powiadomienia, choć wyłączyłem tę opcję.

• 10 min parowania: restarty i inne atrakcje.

• Domyślnie chce dane w funtach i stopach.

• „Rusz się” zamiast „Czas się ruszyć”? Kultury!

3. Xiaomi Huami AmazFit 2 Stratos

Tanio i długo! Tylko ekran słaby.

Xiaomi Huami AmazFit 2 StratosXiaomi Huami AmazFit 2 Stratos Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Cena: 600 zł

Ekran: 1,34 cala, LCD, 320×300

Bateria: 5 dni / 35 godz. z GPS-em

Grubość: 15 mm

Waga: 60 g

Brzmi jak nazwa chińskiego promu kosmicznego. Ale to po prostu najtańszy smartzegarek z testowanych, metkowany lubianym logo Xiaomi. Trzy przyciski ze stali nierdzewnej. Analiza pułapu tlenowego. Mocna bateria! Własny system operacyjny. Sprawny, choć niezbyt efektowny. Ale najmniej efektowny jest ekran.

Piotr

+ PODOBA MI SIĘ:

• Najlepsza bateria.

• Szybki start GPS-a i dobry akcelerometr! Nawet przed namierzeniem satelitów mierzy dystans bardzo dokładnie.

• Ten akcelerometr oznacza także najdokładniejszy pomiar liczby kroków. Choć zdarzało mu się je liczyć na rowerze.

• Superpasek – lepszy niż w Honorze, a nawet Garminie. Najbardziej sportowy – dopasowuje się do ręki i nie wymaga ciągłej regulacji. Cwane zapięcie – raz złapie i nie puści!

• Numer trzy – po Honorze i Garminie – jeśli chodzi o dokładność pomiaru liczby przepłyniętych basenów. Mała skucha – ostatni międzyczas trzeba najpierw odkliknąć, a dopiero potem zastopować.

• Fajnie pokazane dane treningowe w aplikacji. Podział na okrążenia auto i moje jest (a nie jak w Huaweiu). Można? Można! Graficznie bez rewelki, lecz skutecznie.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Obsługa nieintuicyjna. Musiałem się go nauczyć.

• Dziwny przesył danych na telefon. Jakby nie bezpośrednio, ale przez wi-fi i chińskie serwery.

• Słaby wyświetlacz z nieczytelną czcionką. Dopiero zmniejszenie pól danych do trzech pozwala na zachowanie czytelności w trakcie biegania czy pływania. Sześciopolowy mogę przeboleć na rowerze.

• Brak edycji pól danych. Albo ja nie umiem.

• Tempo chwilowe – pomyłka. Uparcie pokazywał mi 3.50 na kilometr podczas interwałów. Nie osiągam takiej prędkości, niestety.

Marek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Fajnie pokazane dane z ćwiczeń (choćby spaceru). Choć dla mnie mało przydatne.

• Tygodniowy raport z aktywności. Podobnie.

• Pogoda – na dziś lub na pięć dni.

• Liczba tarcz do wyboru – ani dużo, ani mało. Niektóre nawet ładne. Niech będzie, że na plus.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Za gruby. Za duży. Nie spałem z zegarkiem na ręku, bo nie czułem się z tym komfortowo.

• Dotyk nie działa tak dobrze jak w Huaweiu czy Garminie. Ale lepiej niż w TicWatchu.

• Kojarzy mi się ze sportami, a konkretnie ze sportami motorowymi. Wolę coś mniej ostentacyjnego.

• Stacja dokująca jest na wcisk. Ja preferuję takie na magnes.

• Pomiar tętna wychodził mi od 48 do 94 BPM, choć teoretycznie nie czułem różnicy. Trochę mu nie ufam.

Michał

+ PODOBA MI SIĘ:

• Dość responsywny i dla mnie intuicyjny w obsłudze.

• Bateria trzyma długo.

• Przystępna cena.

• Bardziej usportowieni koledzy chwalili dokładność wskazań i funkcje treningowe.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Wada dyskwalifikująca: okropny wyświetlacz. Już nawet mniejsza o rozdzielczość (nie jest szałowa) i tarcze do wyboru (odbiegają jakością od tych u konkurencji). Amazfit ma beznadziejne podświetlenie, przez co sam ekran wydaje się blady. Wyblakły jak okładka książki, która zbyt dużo czasu spędziła na słońcu. Czytelny, ale nieestetyczny.

Krzysiek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Podstawową – wybraną z kilkunastu dostępnych – tarczę widać zawsze, także w trybie oszczędzania. Tego nie ma u konkurentów. LCD można łatwo doświetlić za pomocą przycisku.

• Obsługa nieprzekombinowana, dość intuicyjna – wszystkie funkcje pod ręką.

• Mocna bateria! Po odebraniu zegarka z uzupełnionym w 50% akumulatorem o ładowaniu przypomniałem sobie dopiero po trzech dniach – rewelacja! Może to zasługa tego nieszczęsnego ekranu. Jeśli tak, jestem w stanie mu wybaczyć.

• Integracja z iPhone ’em? Bliska pomimo chińsko- amerykańskich tarć. W końcu Xiaomi to jednak nie Huawei zbanowany przez Trumpa.

• Plus za jedną przejrzystą aplikację (TicWatch pokazał mi, że to nieoczywiste, bo czasem potrzeba ich aż trzech).

• Podobał mi się miernik snu, dużo bardziej niż np. w Huaweiu. Albo po poprzednich testach nauczyłem się spać lepiej, albo Amazfit bardziej docenia moje starania. Jedno się nie zmieniło – „dziś położyłeś się spać za późno”. Czy ktoś wytłumaczy smartwatchom, że 22:00-00:00 to dla niektórych jeszcze godziny normalnego funkcjonowania? Co ciekawe, Amazfit porównuje anonimowo dane z innymi użytkownikami tych urządzeń, więc zawsze można się pocieszyć, że ktoś poszedł spać później, spał gorzej i musiał wcześniej wstać.

• Redakcyjny kolega zarzucił Amazfitowi rozmiar – ale nie jest grubszy od TicWatcha i idealnie leży na moim nadgarstku. Specyfikacje podają inaczej – mi wydaje się najlżejszy.

• Zabrałem go na spacer po warszawskich nekropoliach – 1 listopada bez problemu zaliczyłem 15 tys. kroków. Przy corocznej cmentarnej gorączce przydał się kompas, który pozwolił znaleźć szybszą, mniej uczęszczaną drogę ewakuacji po zakończonym obchodzie. Szkoda, że nie było funkcji objazdu gigantycznego korka na północnym wylocie z Warszawy, ale nie można mieć przecież wszystkiego!

• Jedyna sportowa funkcja, z jakiej naprawdę korzystałem, to pomiar liczby zdobytych pięter – drogę do mieszkania na dziewiątej kondygnacji pokonałem kilka razy! Dla zegarka. Dla statystyk. A w efekcie dla siebie.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Pierwsze wrażenie słabe ze względu na nietypowy, „przydymiony” wyświetlacz. Gdybym nie wiedział, jak wyglądają ekrany w innych smartzegarkach, pewnie nie zgłaszałbym zastrzeżeń. Wrażenie zaparowanego LCD mnie nie kupiło, ale i tak to lepsze od podwójnego wyświetlacza w TicWatchu.

4. Honor Watch Magic

Mały i niedrogi. Ale ma problemy z resetami i systemem. Własnym.

Honor Magic WatchHonor Magic Watch Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Cena: 500 zł

Ekran: 1,2 cala, AMOLED, 390×390

Bateria: 7 dni / 10 godz. z GPS-em

Grubość: 9,8 mm

Waga: 33 g

Zgoda, jest tani. Nieduży oraz ładny. Ale jednak to nie działa w ten sposób, że Honor Watch Magic równa się Huawei Watch GT2 tylko za mniejsze pieniądze. Niby jeden producent, niby ten sam system, niby ta sama aplikacja na smartfona, ale jakość pracy, niezawodność – daleko od OK.

Marek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Responsywny ekran.

• Możliwość odszukania telefonu – nic nowego, ale komórka nie dzwoni zwykłym dzwonkiem, tylko woła miłym kobiecym głosem: „I’m here!”.

• Mały i lekki – łatwo o nim zapomnieć. I w weekend rzeczywiście zapomniałem, że mam go na ręku. Dla smartwatcha to chyba nie jest jednak dobra rekomendacja?

• Nie doświadczyłem problemów z ikonkami i restartami, o których rozpisują się koledzy. Nie testowałem jako pierwszy, nie zepsułem!

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Gdy pojawia się rozmowa przychodząca, przez zegarek można ją tylko odrzucić.

• Ręka pod paskiem poci się bardziej niż w Garminie czy TicWatchu.

• Tylko dziewięć tarcz do wyboru.

Krzysiek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Wygodniejsza dla nadgarstka forma niż konkurentów – jest lżejszy i mniejszy. Choć wydaje się też bardziej plastikowy. Przy GT 2 praktycznie nic nie waży. A przy TicWatchu naprawdę nic nie waży – ten to dopiero gigant!

• Ten sam intuicyjny interfejs wyświetlany na dobrym jakościowo ekranie, ale o mniejszej średnicy niż w Huawei Watch GT 2. Co ciekawe, chińscy inżynierowie niespecjalnie się tym przejęli, więc Honor czasem po prostu urywa tekst lub przycina grafikę normalnie widoczne na większym wyświetlaczu.

• Ta sama, rozbudowana i prosta w użyciu aplikacji co Huawei.

• Z początku denerwowała mnie konieczność każdorazowego wywołania pomiarów tętna, ale trzy przesunięcia palcem w aplikacji pozwoliły uruchomić odczyt 24-godzinny. Honor sprawdza się więc na co dzień do kontrolowania podstawowych funkcji życiowych.

• Zegarek wykorzystywałem głównie do mierzenia jakości snu – trzymałem poziom między 75 a 83% i starałem się nie zawieść wierzącego we mnie gadżetu.

• Będąc w Zieleńcu, wyszedłem na pół godziny pojeździć kolarką po okolicznych przewyższeniach – zegarek podołał. Zmierzył czas jazdy, średnie tempo, tętno, spalone kilokalorie oraz najniższą i najwyższą prędkość. Jestem sportowym amatorem, więc niczego więcej nie potrzebuję.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Błędy systemu – w ciągu zaledwie pięciu dni zegarek nieproszony o to trzy razy uruchomił się ponownie!

• Nie do końca chętnie współpracuje z telefonem Apple’a, często traci połączenie. To jeszcze nie dyskwalifikuje, bo dane i tak trafią do aplikacji po ponownym podłączeniu.

• Szkoda, że za każdym razem treningi trzeba uruchamiać ręcznie. Zegarek ich nie wykrywa (za to automatycznie zalicza do codziennego sumarycznego czasu ćwiczeń).

• Nie liczy pokonanych pięter, tylko po prostu metry, co nie motywuje do zdobywania kolejnych poziomów.

• Wymieniłbym swój pasek, bo czarny gumowy z czerwonym obramowaniem jest zbyt sportowy, by założyć go np. do biura. No, ale z wyborem paska człowiek się zmaga przed zakupem.

Piotr

+ PODOBA MI SIĘ:

• Pierwsze wrażenie bardzo dobre. Mały, lekki, z wygodnym paskiem.

• Pływanie – superdobrze liczy przepłynięte baseny, bez pomyłek!

• Bieganie – dokładny pomiar odległości, trochę przekłamane tempo chwilowe (ale w granicach przyzwoitości).

• Początkowo start GPS-a mocno spóźniony. Na szczęście później znacznie lepiej (działanie A-GPS?).

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Restarty przy zapisie każdej aktywności rowerowej, a także w trakcie jej trwania. Również w innych sytuacjach, do 10 dziennie. Mam wrażenie, że włączony Bluetooth zwiększał szanse na porażkę. Nieudane parowanie?

• Moje parowanie nie przynosiło pożądanych skutków. Brak przychodzących SMS-ów na zegarku, często brak zapisu aktywności na telefonie. Może przez te resety?

• Monitor snu coś tam pomierzył, ale po szczegóły odesłał do telefonu. Po synchronizacji na telefonie nic, za to na zegarku okazało się, że spałem 40 godzin!

• Stoper bez opcji łapania międzyczasów???

• Inna liczba kroków w zegarku, inna w telefonie (jeśli już się zsynchronizowało). Pewno dlatego, że aplikacja sumuje odczyty zegarka i komórki. Podobnie jak u Huaweia.

• Nie widziałem odczytu tętna. Właściwie poza godziną – przy udanym parowaniu – widziałem tylko pogodę.

• Kompas – super, jak… nie jest na nadgarstku. Po założeniu kilkustopniowe odchylenie (porównywałem z profesjonalnym kompasem).

• Funkcja przypominania o zasiedzeniu wibruje po godzinie bezczynności) fajna, ale… Zadziałała po raz pierwszy po dobie od uruchomienia. Potem już brzęczała.

Michał

+ PODOBA MI SIĘ:

• Gdy działał, był jednym z lepszych dla mnie smartwatchów – kwestie estetyczne. Chociaż na co dzień gustuję w większych zegarkach.

• Ładny, czytelny (ponownie – mimo niewielkich rozmiarów) ekranik.

• Brak problemów z parowaniem z iPhone’em.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Niezwykle irytujące błędy software’owe – widać, że Huawei traktuje swoją submarkę Honor nie do końca poważnie!

• Interfejs stworzony z myślą o większych zegarkach (opcje wyboru wychodzą poza ekran).

• Honor potrafi się wykrzaczyć w bardziej spektakularny sposób – w pewnym momencie zniknęły mi wszystkie elementy graficzne interfejsu i korzystanie ze smartwatcha stało się niemożliwe. Pomogło podłączenie do ładowarki na kilka godzin, ale błąd powracał.

5. Mobovi TicWatch Pro

Duży dwuekranowiec z Google WearOS. Procesor nie daje rady.

Mobovi TicWatch ProMobovi TicWatch Pro Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Cena: 850 zł

Ekran: 1,39 cala, AMOLED / LED, 400×400

Bateria: 2 dni / 10 godz. z GPS-em w trybie smart / 30 dni z ekranem LCD

Grubość: 14,6 mm

Waga: 58,5 g

Pomysłowy dwuwarstwowy ekran pozwala wejść w tryb oszczędnego monochromu LCD (technologia pasywnego FSTN-u – Film Compensated Super Twisted Nematic) ze stałą prezentacją godziny na tarczy widocznej również w mocnym słońcu. I tak pociągnie 30 dni – tylko nie jest wtedy inteligentny. Jedyny w tym zestawieniu zegarek z WearOS. Niewielu poważnych producentów elektroniki traktuje system Google’a poważnie.

Jako wearosowiec TicWatch:

• daje dostęp do wielu aplikacji, takich jak Uber, Tinder, Shazam czy Spotify. Ale Spotify na WearOS nie pozwala na pobieranie utworów do offline’u, a i do pozostałych potrzeba łączności z telefonem. Uwaga nie dotyczy Google Play Music – tu można pobierać. Co jest tym smutniejsze.

• daje dostęp do Asystenta Google – do zegarka możesz mówić. Ale czy widziałeś kogoś, kto by z tego korzystał?

• daje dostęp do tysięcy tarcz.

• umożliwia płacenie via Google Pay – włączenie tej opcji oznacza jednak, że każdorazowo (nie tylko podczas płacenia) musisz odblokować zegarek PIN-em lub szlaczkiem. Nikt nie będzie się pisał na tę gehennę.

Dodatkowe aplikacje TicWatcha przymulają, jest za słaby na procesożerny system. Nie mierzy osiągów pływackich. W porównaniu z Garmin Connect czy nawet Huawei Health – Google Fit jest biedną, niedopracowaną aplikacją treningową. I o ile użytkownicy Huaweia czy Garmina są jednogłośnie zadowoleni, o tyle z nietanim przecież TicWatchem jest już inaczej. Poczytaj recenzje na Amazonie.

Marek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Newsy Google z opcją „Otwórz tę stronę na telefonie”.

• Dla mnie w smartzegarku najważniejsze są powiadomienia (SMS-y, WhatsApp, Messenger). Wystarczy rzut oka na zegarek, by zobaczyć, czy to coś ważnego. I tutaj działają bez zastrzeżeń.

• Wygodny skórzano-gumowy pasek. Choć czasem ręka się pod nim pociła…

• Ładowarka „na magnes”. Wygodna, łatwa w obsłudze.

• Duża liczba cyferblatów do wyboru. Myślałem, że ciągle będę je zmieniał, ale szybko znalazłem swój ulubiony.

• Latarka – fajny pomysł, ale światło słabe. Komend głosowych nie używam, zegarkiem nie płacę, nie wiem, czy potrzebny jest ten drugi wyświetlacz, bez ciągle włączonego pulsometru też mogę żyć. To wszystko dla mnie „zalety neutralne”.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Cytat dnia, czyli motto na dziś, wyświetlane bez pytania, czy mam na nie ochotę. Ostatnio wyskoczyło: „Kto nie był człowiekiem ni razu”.

• Aplikacja Mobvoi ID bardzo skromna. Podobnie WearOS i Google Fit.

Krzysiek

+ PODOBA MI SIĘ:

• Możliwość płatności zbliżeniowych.

• Google zarzuca żartami, pytaniami i cytatami. Raz trafił wyjątkowo dobrze, bo w porze obiadowej zaproponował Sienkiewicza: „Kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą”.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Ten zegarek doskonale opisują dwa słowa z nomenklatury teatralnej: dramat i tragedia. Zacznę chronologicznie od skomplikowanej, ciągnącej się w nieskończoność konfiguracji i niejasnych komunikatów wydawanych na przemian po angielsku i po polsku. Po chwili okazuje się, że jedna apka zegarkowi nie wystarczy.

• Mobvoi ID gryzie się z systemem Wear OS – jakby zegarek sam nie wiedział, czy jest bardziej firmy Mobvoi, czy jednak Google’a. No i po co komplikować życie?

• TicWatch ma wbudowanego Asystenta Google, więc spełnia życzenia. Ale mam wrażenie, że wujek Google czasem śpi, bo komenda „OK, Google” nie zawsze go pobudza.

• A skoro już o śnie mowa, to TicWatch nie mierzy go automatycznie. Nie udało się też odnaleźć opcji wyświetlania tarczy snu na zegarku (tylko w aplikacji Mobvoi ID). Szkoda!

• Dolny przycisk służy do uruchomienia aplikacji Mobvoi ID do ćwiczeń, ale zakres dostępnych treningów jest bardzo ubogi.

• Rozmiar ma znaczenie. TicWatch jest za duży i za ciężki. A przy tym nie wydaje się solidny.

• Nie wskazuje wysokości czy ciśnienia – tańszy Huawei Watch GT 2 miał takie funkcje.

• Bateria nie wytrzymuje nawet dwóch dni.

Michał

+ PODOBA MI SIĘ:

• WearOS to zaleta dla androidowców. Ułatwia współpracę z aplikacjami Google’a.

• Możliwość zmiany utworów ze Spotify bez konieczności wyciągania telefonu z kieszeni.

• Drugi wyświetlacz – ale to raczej ciekawostka niż istotne ułatwienie.

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Niewyobrażalnie wolny – wykonanie każdej czynności przychodzi mu z trudem. Procesor powinien być trzykrotnie bardziej wydajny!

• Straszliwa nieresponsywność – nieraz konieczne było trzy-, czterokrotne stuknięcie lub przesunięcie palcem, żeby zegarek w końcu zrozumiał, czego od niego oczekuję.

Piotr

– NIE PODOBA MI SIĘ:

• Kazał logować się do tylu aplikacji, że skończyła mi się inwencja przy zmyślaniu danych.

• W trybie treningu biegowego pierwszy z ogromniastych przycisków służy do przywrócenia jakże potrzebnej tarczy podstawowej, a drugi jest do… niczego. Naprawdę! Cała obsługa treningu odbywa się spoconym palcem na wyświetlaczu. Nie można złapać międzyczasu. Zegarek przekłamuje dystans o 10% i tempo chwilowe o 1 min/km, czyli prawie 20%.

• Włączyłem tryb rower przed wyjściem z domu, po 20 s radośnie zakomunikował, że ma sygnał GPS. Pod dachem, nawet nie przy oknie. Cud!

• Wskazania dystansu zostają zamrożone podczas przekręcania ręki. Tzn. musisz kręcić łapą cały czas, żeby odświeżać dane!

• Zapis danych treningowych dwukrotnym potwierdzeniem. Biegowych nie znalazłem ani w zegarku, ani w żadnej z aplikacji. W rowerowych brakuje np. śladu GPS.

• Za duży i za ciężki. Mały młotek.

Więcej o: