FIFA 19. Jak się gra w nową odsłonę?

FIFA 19

FIFA 19 (mat. prasowe)

Pewnych rzeczy można być w życiu pewnym - tak, jak każdego roku 24 grudnia siadamy do wigilijnego stołu i 1 kwietnia musimy borykać się z kiepskimi żartami znajomych, tak też pod koniec września półki sklepowe szturmuje nowa wersja FIFY. Tylko czy warto wówczas ustawiać się w kolejce do zakupu?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Ci, którzy w wirtualną piłkę lubią pograć okazjonalnie (głównie na kanapie ze znajomymi) oraz preferują na przykład tryb kariery zapewne powiedzą, że wydawanie ponad 200 złotych na aktualizację składów mija się z celem. No bo co tu właściwie można wymyślić nowego? Piłkarzy w drużynie nadal jest po jedenastu, trawa znów jest zielona, a Messi i Ronaldo najlepsi. Ci z kolei, którzy w FIFĘ grają głównie po sieci powiedzą, że zakup jest konieczny, bo przy starszych wersjach zostaje zaledwie garstka graczy. I kto z nich ma rację?

Powrót Ligi Mistrzów i piłkarski battle royale

W przypadku FIFY 19 z pewnością nie ma jej pierwsza z wymienionych grup, ponieważ gra doczekała się największych zmian od lat – i chociaż niektóre są kosmetyczne, to i tak mają wpływ na ogólny odbiór gry. Przede wszystkim licencja na rozgrywki Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy wreszcie wróciła do produktu EA Sports (przez ostatnie kilka lat była w posiadaniu Konami i słynną „kaszankę” można było usłyszeć tylko w Pro Evolution Soccer). Niby to tylko kwestia otoczki meczowej, ale dla wielu niezwykle istotna – Liga Mistrzów została bowiem zaimplementowana do wszystkich trybów gry. O najsłynniejsze klubowe trofeum możemy powalczyć nie tylko w trybie lokalnej gry wieloosobowej, ale także w trybie kariery oraz Drodze do sławy.

 

Zostawmy jednak kwestie kosmetyczne i skupmy się na zmianach bardziej znaczących z punktu widzenia rozgrywki. W „dziewiętnastce” wreszcie doczekaliśmy się nowych trybów, które chociaż na pierwszy rzut oka wyglądają dość dziwnie, to jednak wprowadzają do gry powiew świeżości. Jednym z nich jest piłkarski odpowiednik battle royale – gracze rozpoczynają mecz w pełnych składach, jednak po strzeleniu bramki drużyna traci jednego z zawodników. Jeszcze innym pomysłem jest tryb, w którym można ustalić własne zasady meczu – na przykład będą się w nim liczyły tylko bramki zdobyte strzałami zza pola karnego lub z główki, a sędzia nie będzie odgwizdywał fauli. Piłkarscy puryści zapewne się obruszą, ale zaimplementowanie takiego rozwiązania to świetny pomysł, który wymusi na graczach zupełnie inne podejście do rozgrywki. Różnorodności nigdy za wiele.

FIFA Ultimate Team, czyli jak smakuje danie główne

O ile o nowościach w trybie dla pojedynczego gracza można się dowiedzieć z informacji prasowych udostępnianych przez samo EA Sports i z recenzji publikowanych często na kilka dni przed premierą gry, o tyle ocena jakości rozgrywki sieciowej jest trudna i wymaga czasu. A traktować jej po macoszemu zdecydowanie nie należy, bo dla ogromnej części graczy to właśnie multiplayer – ze szczególnym uwzględnieniem trybu Ultimate Team – jest tym, co skłania ich do zakupu nowej edycji gry.

FUT w tym roku się zmienił i na pierwszy rzut oka są to zmiany na plus. Sezony zostały zastąpione przez Division Rivals – rywalizacja wygląda podobnie (gramy mecze w określonej dywizji, a przeciwnicy są dobierani pod względem poziomu), jednak inaczej wygląda kwestia nagród. Przede wszystkim nasze postępy są hojniej nagradzane – co tydzień stajemy przed wyborem trzech nagród – monet, paczek z kartami wymiennymi oraz paczek z kartami niewymiennymi (tych jest dwukrotnie więcej). Za każdy mecz – w zależności od wyniku – otrzymujemy też punkty, za które możemy awansować do FUT Champions. Same Mistrzostwa też się zmieniły – przed rokiem liczba możliwych do rozegrania meczów wynosiła aż 40, teraz została zredukowana do 25.

FIFA 19FIFA 19 mat. prasowe

Jeśli gracie w FIFĘ po sieci od kilku lat, to z pewnością kojarzycie pewne schematy. W 14 największą furorę robili napastnicy w typie Romelu Lukaku, ponieważ względnie łatwo było strzelić bramkę głową po dośrodkowaniu. Rok później najważniejsze było tempo, stąd też ogromną popularnością cieszyli się mniej znani, ale szybcy piłkarze (Seydou Doumbia i Victor Ibarbo, pamiętamy!). Przed rokiem najskuteczniejszym sposobem na zdobycie bramki było wypuszczenie szybkiego napastnika w uliczkę, który zdobywał bramkę strzałem po ziemi w długi róg. Twórcy gry musieli zauważyć ten schemat, bo po ziemi teraz strzela się o wiele trudniej – teraz służy do tego dziwaczna kombinacja klawiszy – trzeba najpierw nacisnąć jednocześnie L1 i R1, a następnie strzał. I rzeczywiście – w meczach online takich bramek nie widuje się zbyt często. To również zasługa innego niż przed rokiem zachowania obrońców. Ci, chociaż w suchych statystykach często są wolniejsi od napastników, nie dają się łatwo wyprzedzić. W samej rozgrywce zdecydowanie wzrosła rola pressingu – uwolnienie się spod niego jest dość trudne i mniej doświadczony gracz może mieć problem z opuszczeniem własnej połowy, gdy przeciwnik ustawi wysoko swój zespół. A co ze schematami? Cóż… EA postanowiło uatrakcyjnić rozgrywkę poprzez ułatwienie wykonywania ekwilibrystycznych zagrań, dzięki czemu zdecydowanie wzrosła liczba bramek po przewrotkach. Z jednej strony to dobrze, bo efektowna gra cieszy, ale z drugiej strony gdy gola przewrotką strzela nam np. Kostas Manolas ze strzałami ocenianymi na 18/99, to trudno się nie zdenerwować. A skoro już o strzałach mowa - w FIFIE 19 wprowadzono nowy sposób ich oddawania, który nazwano timed finishing, który wykonuje się niemal tak samo, jak strzał po ziemi w poprzednich odsłonach.

 

Sporo zmieniło się także w ustawieniach taktycznych drużyny. Zniknęły enigmatyczne dla wielu paski ze stustopniową skalą, a zastąpiły je wskaźniki o wiele bardziej czytelne. W “19” możemy też ustawić oddzielną formację dla każdego nastawienia (od ultradefensywnego do ultraofensywnego) i określić, jak piłkarze mają się zachowywać w każdym z nich. Oznacza to, że o wiele rzadziej niż w poprzedniej odsłonie będziemy pauzować mecz tuż po jego rozpoczęciu, aby pozamieniać piłkarzy miejscami i zachować ich pierwotne zgranie, co było zmorą poprzednich edycji.

 

W trybie Ultimate Team uświadczymy także kilku innych zmian z gatunku może nieco bardziej kosmetycznych, ale jednak w pewnych momentach istotnych. Do bogatej bazy zawodników dołączyło kilka nowych Ikon (czyli piłkarzy, którzy już zakończyli kariery, trwale zapisując się przy tym w świadomości kibiców). Są to między innymi Johan Cruyff, Eusebio, Roberto Baggio, Rivaldo, Socrates, Steven Gerrard oraz Frank Lampard. Ze względu na ich cenę na rynku i niezwykle małą szansę trafienia w paczkach zagra nimi raczej niewielki procent graczy, ale sama ich obecność w grze cieszy.

Dwa pozostałe tryby Ultimate Team wyglądają dokładnie tak samo, jak rok temu. W Squad Battles gramy przeciwko składom innych graczy, którymi steruje komputer, a w drafcie kompletujemy drużynę z losowo wybranych zawodników.

Jaka będzie FIFA w tym roku?

“Ale jak to, jaka będzie? Przecież już jest!” - powie wielu z was. I cóż - o ile rozgrywka w trybach dla pojedynczego gracza się nie zmieni, o tyle w multiplayerze może być różni. W przypadku poprzednich odsłon wielu graczy w pewnym momencie musiało niemal uczyć się gry od nowa, ponieważ wypuszczona przez EA łatka znacząco modyfikowała na przykład system podań lub sprawiała, że wyuczone schematy przestawały funkcjonować. Ten brak konsekwencji i ciągłe “poprawianie” gry skutecznie odrzucały od niej wielu graczy. Tym razem ma być inaczej - EA zarzeka się, że kolejne łatki (pierwsza już została udostępniona) mają jedynie naprawiać błędy i glicze i nie wpływać na samą rozgrywkę. Pożyjemy, zobaczymy - póki co w mojej opinii FIFA 19 spełnia pokładane w niej nadzieje. Cieszą nowe tryby w grze dla pojedynczego gracza, a także rozbudowa opcji taktycznych. Sam gameplay ma sporo zwolenników i przeciwników, ale jeśli EA dotrzyma słowa i nie będzie go mocno modyfikować kolejnymi łatkami, a gracze się do niego przyzwyczają, to 19 ma potencjał na stanie się jedną z lepszych “FIF” ostatnich kilku lat.

Kopię gry dostarczył wydawca – Electronic Arts Polska.
Doładowania do PS Store i dostęp do PS Plus dostarczyło PlayStation Polska.

Zobacz także
  • Mój pierwszy raz: pedikiur Mój pierwszy raz: pedikiur
  • El Clasico w kinach Helios El Clasico w kinie
  • Najdłuższy most na świecie łączy Zhuhai, Makau i Hong Kong Najdłuższy most świata oficjalnie otwarty
Skomentuj:
FIFA 19. Jak się gra w nową odsłonę?
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy