FIFA 20, czyli re-Volta - recenzja

Nikt chyba nie wierzył, że nowa FIFA przyniesie nam wielką rewolucję. To niemożliwe w wypadku tytułu, na którego stworzenie Electronic Arts ma zaledwie kilka miesięcy. Dodatkowo mówimy o grze, która przynosi krociowe zyski, dlatego drastyczne zmiany nie są konieczne. Ale mimo to w nowej odsłonie popularnej serii pojawiło się sporo nowego.

Uruchamiając nową FIFĘ nic nie zaskakuje. Wszystko wygląda podobnie, zmieniły się tylko kolory oraz twarz witającego nas zawodnika. Tym razem ambasadorem gry został najlepszy chyba obecnie obrońca, Virgil van Dijk. Główne menu jest zbliżone do tego, co mogliśmy oglądać w poprzednich odsłonach gry i nie ma w tym nic złego – wszystko jest przejrzyste i dobrze znane. Największą niespodzianką jest nowy tryb rozgrywki nazwany Volta. To nim najbardziej chwalą się Elektronicy i to on miał stanowić największą atrakcję 20-tki. Czy faktycznie warto było na niego czekać?

Volta – gdzieś już to widziałem...

Kto zaznajomiony jest ze społecznością zgromadzoną wokół FIFY wie, że wyjątkowym kultem cieszy się publikowany w poprzednim dziesięcioleciu cykl FIFA Street, który przenosił nas z piłkarskich aren na podwórka, hale i osiedlowe boiska. Nastawione na techniczną, pełną finezji zabawę z piłką tytuły (szczególnie pierwsze dwa) cieszyły się ogromną popularnością. Electronic Arts niechętnie odnosiło się do próśb o stworzenie kolejnej odsłony z cyklu, ale przy okazji nowej FIFY postanowili upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Niedzielnym graczom mogli przekazać, że stworzyli zupełnie nowy, unikatowy tryb – nazwany Volta – a tym z większym doświadczeniem obwieścić, że FIFA Street powraca. I to nowa, lepsza, wypasiona. No i trzeba przyznać, że ten tryb został bardzo dobrze odświeżony, a także wzbogacony o wiele ciekawych rozwiązań. Jest on fabularyzowany, ale jeśli ktoś liczy na doznania godne Uncharted 4, to musi wziąć na wstrzymanie. Wszystko jest uproszczone, banalne i przewidywalne, ale mimo to – wciągające. W końcu fabularne tryby w grach piłkarskich to zupełna nowość, a szlaki niedawno przecierał znana właśnie z FIFY „Droga do sławy”.

 

Cieszy, że możemy dowolnie personalizować naszą postać – twarz, uczesanie, stroje. Jest tam wszystko. Wspomnieć również należy o fakcie, że na podwórkowych boiskach grają zarówno panie, jak i panowie – we wszystkich możliwych konfiguracjach. Można grać troje na troje, czworo na czworo, a także „wyrzucić” z boiska bramkarza. Sprawia to, że tryb daje naprawdę dużo satysfakcji. Kiedy dodamy do tego ułatwiony system trików, a także płynną i dynamiczną rozgrywkę, możemy mówić o świetnym sposobie na kanapowe granie z przyjaciółmi.

EA należy pochwalić za odkopanie i odświeżenie ulicznego grania, ponieważ to naprawdę świetna odskocznia od klasycznych piłkarskich pojedynków przy wypełnionych po brzegi trybunach. Miejmy nadzieję, że ta piłkarska zabawa zostanie jeszcze udoskonalona w kolejnej odsłonie gry.

Gameplay po rewolucji

Każda FIFA przynosi nam lekko zmieniony silnik gry. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest tak jak w poprzedniej, ale po kilku meczach szybko orientujemy się, że jednak zaszły spore zmiany. W jednej ze starszych wersji niezwykle skuteczne były dośrodkowania na wysokiego napastnika, który kończył wszystko głową, później jedynym słusznym sposobem na wykończenie akcji był silny strzał po ziemi. Kto grał, ten wie. A jak to wygląda w 20-tce?

Na razie schematów ułatwiających wykończenie akcji nie stwierdzono. Skuteczniejsze, niż rok wcześniej są podania na wolne pole, a także rajdy skrzydłem. Nie należy się jednak decydować na górne podanie, ponieważ strzały głową są dużo trudniejsze. Sama gra jest nieco wolniejsza (mniej w meczach online, bardziej grając z komputerem). Większy nacisk należy położyć na rozgrywanie, nawet powolne, piłki, niż na szarpaną grę do przodu. Podania, które były bolączką poprzedniej FIFY, działają precyzyjniej, ale wciąż pojawiają się niedokładności.

 

Sporo zmieniło się w grze obronnej, która do poprzedniej odsłony FIFY była zautomatyzowana. Wystarczyło sprawnie poruszać się defensywnymi pomocnikami, a stoperzy sami wykonywali swoją robotę. Teraz to się nie uda – obrońcy są mniej przewidujący i pasywni. Żeby obrona była skuteczna, musimy wciąć sprawy w swoje ręce.

Irytuje nieporadność bramkarzy, którzy w wielu prostych sytuacjach nie są w stanie zablokować lecącej do bramki piłki. Są jakby ociężali, a sztuczna inteligencja nie do końca wie, jak zachować się w określonych sytuacjach. W tych okolicznościach jeszcze bardziej istotne jest, żeby zgłębić funkcjonowanie bloku obronnego – od jego dyspozycji zależeć może wynik meczu.

Grafika prezentuje się dobrze, ale w tej materii nie dokonano poważniejszych zmian. Oko cieszą co najwyżej płynniejsze animacje zawodników oraz coraz więcej odwzorowanych twarzy zawodników. Już teraz EA zapowiedziało, że niedługo dodane zostaną kolejne. Ciekawe, czy swojej twarzy doczeka się Krzysztof Piątek, który jest ambasadorem FIFY w Polsce?

Tryb nad tryby

Dużo miejsca w zapowiedziach poświęcono trybowi Volta, ale dla sporej grupy graczy nie ma on żadnego znaczenia. Podobnie jak tryb kariery, zawodnika czy meczów offline. Włączają oni FIFĘ i natychmiast logują się w trybie Ultimate Team. Najpopularniejszym i przynoszącym EA największe zyski. O jego rewolucji w 20-tce nie może być mowy, ale pojawiło się kilka ciekawych zmian.

Bardzo rozsądnie połączono wszystkie systemy przyznawania nagród. Co ciekawe, nie ma już upominków w katalogu. Grając w FUT zbieramy punkty doświadczenia i otrzymujemy za nie różne prezenty – wypożyczonych piłkarzy, oprawy meczowe, piłki, koszulki czy w końcu paczki. W tym samym oknie znajdują się również nagrody tygodniowe czy – to nowość – zadania sezonowe. Mówiąc najogólniej, nagrody mają zmobilizować Cię do regularnego grania we wszystkie dostępne w FUT tryby. I trzeba przyznać, że jest to narzędzie uporządkowane i spójne.

 

Do rewolucji doszło na ekranie edycji składu. Teraz, chcąc przydzielić zawodnikowi jedną z kart, musisz skorzystać z okrągłego, intuicyjnego menu. Na początku wydaje się to nieco dziwne, ale to z powodu przyzwyczajenia – przez ostatnich kilka lat wszystko wyglądało podobnie. To niewielka, ale na pewno wygodna zmiana. Popularne wśród graczy Wyzwania Budowania Składów działają jak działały, a jedynie zostały przeniesione do zakładki „Gracz”.

Divsion Rivals i FUT Champions, które są najważniejszymi trybami, nie zostały zmienione. EA, całkiem zresztą słusznie, uznało, że nie ma powodu, żeby dokonywać zmian w trybach, które cieszą się zainteresowaniem i zbierały raczej pozytywne opinie graczy. Ciekawie zrobiło się w pojedynczych meczach online, gdzie wprowadzono możliwość ustalania własnych zasad rozgrywki (rozwiązanie pojawiło się już w 19-tce, ale nie było dostępne w FUT). Dodano te już znane, a także kilka nowych: Król Wzgórza, Piłka Fortuny i Zamiana. Sprawdź, czy Cię zaskoczą!

FIFA 20 - warto kupić?

FIFA 20 to nie jest gra rewolucyjna, bo nie miała nią być. Electronic Arts wyciągnęło wnioski z błędów, które popełniło przy poprzedniej edycji i postarało się je wyeliminować. Cieszą zmiany w gameplayu, które wydają się przemyślane i w pełni uzasadnione. Nowy tryb może się podobać, ale na pewno nie jest to opcja, która przyciągnie największe tłumy.

Tryb Ultimate Team wygląda na ten moment ciekawie, ale teraz piłka jest pod nogami EA. Ważne, żeby rynek nie został zalany kartami specjalnymi wydawanymi bez konkretnego powodu, a także, żeby rozsądnie dysponowano potencjałem Wyzwań Budowania Składów. Wielu graczy ma również nadzieję, że liczba patchów – szczególnie tych zmieniających rozgrywkę – zostanie ograniczona do minimum.

Niepokoi natomiast to, co dzieje się z popularnym w Polsce, ale generalnie marginalizowanym trybem Kariery. Choć EA zapowiadało szereg zmian wypływających na sposób działania trybu, wprowadziły one co najwyżej większe zamieszanie. Nie od dziś wiadomo, że ten element gry nie jest dla twórców priorytetem i to niestety kolejny rok z rzędu widać. A szkoda, ponieważ kolejnym Football Managerem FIFA nie będzie, ale w tym trybie drzemie spory potencjał.

Plusy:

  • Odświeżona FIFA Street, czyli Volta
  • Ulepszony silnik meczowy
  • Kosmetyczne, ale potrzebne zmiany w FUT

Minusy:

  • Tryb kariery
  • Wciąż zbyt mało twarzy zawodników
  • Gra bramkarzy

Ocena: 8+

Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy od firmy Monday PR.

Więcej o: