Wielki test wódek weselnych

Wybór odpowiedniej wódki na wesele tylko z pozoru jest łatwym i przyjemnym zadaniem. Trunek musi przecież smakować nie tylko gospodarzowi, ale przede wszystkim zaproszonym gościom - a tych może być nawet kilkuset. Postanowiliśmy zatem wziąć na siebie to brzemię i w redakcyjnym gronie przetestowaliśmy 10 popularnych wódek, które można postawić na weselnych stołach.

Hasło „testowanie wódki na wesele” u wielu wywołuje entuzjastyczne odczucia, ale jeśli rzeczywiście zależy nam na rzetelnym wyborze, a nie tylko miłym spotkaniu towarzyskim, to sprawy się komplikują. To, jak dana marka nam się kojarzy, ma bardzo duży wpływ na to, jak wódka nam smakuje. Dlatego nasz sprawdzian podzieliliśmy na dwie części – najpierw redakcyjne jury oceniało same butelki (w skali od 0 do 10) i skojarzenia z marką, a następnie przeprowadziliśmy ślepe testy: ocenialiśmy zapach i smak (oba także od 0 do 10), nie wiedząc, którą wódkę pijemy. 

Miejsce 10. – Żołądkowa De Luxe – 12,2/30

Pierwsze wrażenie podczas obcowania z Żołądkową nie było pozytywne, a kolejne niestety nie było lepsze. Marcin: „Nie podoba mi się nowa butelka, poprzednia była lepsza. Dobrze się kojarzyła, była trochę jak płyn Ludwik – coś, co wszyscy znają i lubią. Dziwne, że z tego zrezygnowano. Kiedyś była najlepszą z tych z niższej półki, a teraz wygląda jak najgorsza z tej wyższej”. W ślepym teście okazało się, że choć na etykiecie jest Żołądkowa bez „gorzka”, większość testujących wyczuła wyraźną gorycz, ale poza nią niestety niewiele. Możliwe, że Żołądkowa de Luxe w swoim poprzednim wcieleniu spotkałaby się z cieplejszym odbiorem.

Miejsce 9. – Stock Sparkling – 12,8/30

Wódka, która ze względu na swoją specyfikę została bezbłędnie rozpoznana przez wszystkich w ślepym teście. To, co ją wyróżnia – czyli fakt, że jest gazowana czy raczej „musująca” – w kontekście wyboru wódki na wesele okazało się wadą. Michał stwierdził, że Sparkling „ma zaskakująco przyjemny zapach, w smaku kwaśna, pierwsze wrażenie pozytywne, ale później jest gorzej”. Design butelki także był daleki od oczekiwań. Piotr uznał, że wygląda bardziej jak do likieru, a nie wódki, a Marek dodał: „Gdybym ją zobaczył na półce w osiedlowym spożywczaku, to miałbym wrażenie, że stoi tak długo, że się zakurzyła”. Same skojarzenia z marką Stock mieliśmy jednak dobre. „Dla mnie to taki Volkswagen wśród wódek – porządny, zagraniczny, raczej z tych lepszych, choć nie z najwyższej półki” – ocenił Michał.

Miejsce 8. – Polonaise – 14/30

Smak wódki Polonaise był oceniany raczej pozytywnie. Co prawda Marek narzekał, że ma zbyt mocny posmak, ale Piotr dał jej bardzo wysoką notę, bo 7/10.

Pod względem zapachu też było nieźle – czwarte miejsce w naszym rankingu. Natomiast wygląd butelki i skojarzenia z marką nie wpłynęły dobrze na ocenę ogólną. Krzysiek: „Butelka wygląda tak, że zdaje się dobrze pasować do swojego ambasadora, czyli Sławomira”. Michał stwierdził, że nie wie, czemu mają służyć przetłoczenia na szkle i co właściwie reprezentują. Marek dodał, że butelka wygląda za mało ekskluzywnie na tle pozostałych.

Miejsce 7. – Ogiński – 14,4/30

Wódka, która podczas testowania wzbudziła najwięcej skrajnych emocji. Z jednej strony bardzo spodobała nam się butelka – Łukaszowi przypadło do gustu ciemne szkło, które kojarzy mu się z hotelowym lobby i wywołuje wrażenie, że zamknięta w nim wódka mniej szkodzi. Krzysiek dodał, że przypomina butelkę wina, a Markowi spodobała się inspiracja muzyką klasyczną. Z drugiej zaś strony nie mieliśmy zbyt pozytywnych skojarzeń z samą marką. Marcin uznał, że Ogińskiego wybraliby na wesele państwo młodzi, którzy chcą, żeby było „światowo”, ale niedużym kosztem. Michał dodał: „Mam wrażenie, że producent szukał jakiegoś brand hero, a że wszyscy bardziej znani byli już obstawieni, to ostatecznie padło na Ogińskiego”. Jeśli zaś chodzi o smak… Marcin i Michał ocenili go odpowiednio na 0 i 1, a pozostali – co najwyżej na 5/10.

Miejsce 6. – Husaria – 14,6/30

Ojej, tutaj mieliśmy sporo skojarzeń! Krzysztof: „Jeśli ta wódka byłaby w sprzedaży od kilkudziesięciu lat, to ten patos by nie przeszkadzał, bo byłby elementem tradycji. Ale ta wódka pojawiła się w sklepach niedawno, więc ktoś tę historię i otoczkę po prostu sobie wymyślił. Marketing w najczystszej postaci”. Michał z kolei odniósł wrażenie, że wódka jest kierowana głównie do ludzi, którzy chętnie sięgają po odzież patriotyczną, a Piotrowi butelka i etykieta wydały się pretensjonalne. 

Jeśli zaś chodzi o odczucia smakowe i zapachowe, to te ani Husarii nie pomogły, ani nie zaszkodziły – typowy środek stawki.

Miejsce 5. – Finlandia – 16,6/30

Wygląd butelki i skojarzenia z marką zdecydowanie pomogły Finlandii. Ten pierwszy został oceniony przez Marcina na 10 („Wygląda jak bryła lodu, ładnie odbija światło”), a przez Piotra i Michała na 8. Wszyscy byliśmy zgodni co do tego, że Finlandia dobrze się kojarzy i byłaby bezpiecznym wyborem na wesele – to wódka, którą każdy zna i raczej żaden z gości nie uznałby, że państwo młodzi postanowili zaoszczędzić. Z oceną smaku i zapachu było natomiast różnie – Marek wyczuł nutę gruszki, a dla pozostałych (poza Krzyśkiem) okazał się przeciętny, co w ostatecznym rozrachunku umocniło nas w przekonaniu, że to bezpieczny wybór na każdą okazję, choć na żadną nie jest idealny.

Miejsce 4. – Palace – 17/30

Miejsce Palace tuż za podium okazało się dla nas sporym zaskoczeniem, bo ocena butelki nie powalała, a i skojarzenia mieliśmy dość różne. Łukasz był krytyczny wobec butelki: „Ze względu na plastikową nakrętkę wygląda tandetnie. Pałac Branickich na wewnętrznej stronie etykiety to zrzyna z Belvedere. I tak samo jak w przypadku Husarii – to wódka, która niedawno pojawiła się w sprzedaży, a więc bez historii. I czemu Vodka Palace, skoro jesteśmy tacy swojscy i podlascy?”. Markowi jednak naklejka się podobała, a Krzyśkowi butelka skojarzyła się z… bidonem. W ślepym teście Palace poradził sobie dobrze dzięki wyczuwalnej słodyczy. Piotr: „Wydaje mi się, że nie tak powinna smakować wódka, ale mi smakuje”. Marek dodał, że byłaby dobra do ciasta.

Miejsce 3. – Żubrówka Czarna – 17,4/30

Prawie wszyscy byliśmy zgodni – żadna inna wódka na stole nie ma tak ładnej butelki jak Żubrówka Czarna. Michał: „Ładne ciemne szkło. Tu się wszystko zgadza od początku do końca, to nie jest fałszywa ekskluzywność”. Marcin docenił, że jako jedyna nie stosuje niczym nieuzasadnionej anglojęzycznej nomenklatury. Uznaliśmy jednogłośnie, że to najlepszy wybór na prezent. Wrażenia smakowe były pozytywne, choć z małymi wyjątkami. Marek: „Najpierw słodkawa, a potem intensywniejsza i zostawia nieprzyjemny posmak w gardle. Smakuje trochę jak likier albo nadzienie z czekoladki”. Marcin był odmiennego zdania: „Jest delikatna i bardzo kremowa, nie wykrzywia gęby”.

Miejsce 2. – J.A. Baczewski – 18,6/30

Oceny butelki i skojarzenia z marką mieliśmy zdecydowanie pozytywne. Baczewski kojarzy się z czymś z wyższej półki – Michałowi wydała się idealna do kameralnej posiadówki ze znajomymi, Marek miał wrażenie, że to wódka z historią, która była przed wojną, potem zniknęła i znów wróciła. Dodał również, że „butelka wygląda jak z apteki, jakby jej zawartość miała nawet na coś pomóc!”. Łukaszowi design przywiódł na myśl barber shop. Wrażenia smakowe i zapachowe dla wszystkich były pozytywne i wódka J.A. Baczewski zapewne wygrałaby klasyfikację generalną, gdyby nie dość niespodziewany zwycięzca…

Miejsce 1. – Russian Standard – 19,6/30

Wódka, która w naszym kraju nie jest zbyt popularna, wygrała w naszym rankingu. Od razu spodobała nam się butelka, której kształt kojarzy się z dzwonem – Marek uznał, że w takim razie jej zawartość musi „dobrze bić”. Michałowi podobało się, bo „widać, że stoi stabilnie, a rosyjskie litery sugerują zawartość pewnego elementu szaleństwa w środku”. Na minus „tania” nakrętka.

Nieco inaczej było w przypadku skojarzeń. Marcin stwierdził: „Choć to rosyjski standard, mam wrażenie, że wcale nie pije jej się w Rosji. W ogóle rosyjska wódka raczej kojarzy mi się z piciem pod kawior i ostrygi”. Krzyśkowi rosyjska wódka kojarzyła się jednak zgoła inaczej, bo tanio, ale przyznał, że to zapewne kwestia powiązania jej w myślach z rosyjskim „szampanem”.

Zupełnie inaczej wyglądała ocena smaku i zapachu. Wszystkim przypadł do gustu łagodny zapach i delikatny smak wódki, a także brak nieprzyjemnego posmaku i drapania w gardle. Jeśli tylko komuś nie przeszkadzają „rosyjskie” skojarzenia (Marek stwierdził, że nie wybrałby jej na tę okazję, bo niektórzy goście mogliby pomyśleć, że została przywieziona nielegalnie zza wschodniej granicy), to zdecydowanie polecamy Russian Standard jako wódkę weselną. 

Wielki test wódek weselnych redakcji LOGOWielki test wódek weselnych redakcji LOGO LOGO

Więcej o: