Naukowcy wydestylowali wódkę z żyta, które rosło w czarnobylskiej Strefie Wykluczenia

Trunek został ochrzczony mianem Atomik. Żyto, z którego powstał, było w pewnym (choć dość niewielkim) stopniu radioaktywne.

Zainteresowanie historią wybuchu reaktora nuklearnego w elektrowni atomowej w Czarnobylu w ostatnim czasie znacząco wzrosło dzięki znakomitemu serialowi produkcji HBO. I choć „Czarnobyl” rzuca sporo światła na temat samej katastrofy, to nie mówi zbyt wiele o długofalowych konsekwencjach tego wydarzenia. A wokół tych narosło sporo mitów, spośród których nie wszystkie są zgodne z prawdą.

Jeden z najpopularniejszych jest związany z utworzoną wokół elektrowni Strefą Wykluczenia. To obszar, z którego po wybuchu reaktora przesiedlono wszystkich mieszkańców. Według obiegowej opinii, jest to teren skażony opadem radioaktywnym, który nie nadaje się ani do zamieszkania, ani do czerpania z jego zasobów naturalnych. Naprzeciw tej tezie postanowił wyjść międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem doktora Jamesa Smitha z Uniwersytetu w Portsmouth, który wpadł na pomysł stworzenia wódki z żyta, które wyrosło w słynnej Zonie. 

Wódka z Czarnobyla

Atomik – bo tak nazwano trunek – ma przekonać ludzi, że zagrożenie związane z przebywaniem i czerpaniem surowców ze Strefy nie jest tak straszne, jak wielu się wydaje. Żyto, które zostało użyte do produkcji wódki co prawda wykazywało niewielkie promieniowanie izotopem strontu, jednak proces destylacji sprawił, że Atomik nie jest bardziej radioaktywny od każdej innej wódki. Naukowcy przekonują, że ziemia wokół Czarnobyla nie jest stracona na zawsze i jak najbardziej można z niej korzystać.

 

Na razie powstała jedna butelka Atomika. Naukowcy planują jednak wytworzenie 500 butelek trunku, które trafią do regularnej sprzedaży.

Więcej o: