Wódka "Góry", wino Barrymore, piwo Gulczas. Alkohole ze znanymi twarzami

Aktywność zawodowa naprawdę znanych aktorów rzadko ogranicza się jedynie do aktorstwa, a muzyków do grania koncertów. Szeroko pojęci celebryci często mają po kilka, a nawet kilkanaście różnych źródeł przychodu - w tym także własne marki alkoholowe.

Inwestowanie w alkohol to stosunkowo często spotykane zjawisko wśród celebrytów. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę nie tych, którzy kupują butelki w sklepie, a tych, którzy zdecydowali się na zakup całych rozlewni lub wręcz użyczyć twarzy, to zbiór ten robi się zauważalnie mniejszy.

Znanych ludzi z alkoholowymi biznesami można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to ci, którzy zainwestowali pieniądze lub kupili jakąś markę, ale pierwszy rzut oka na butelkę takiego trunku wcale o tym nie świadczy. To raczej domena tych, którzy nie mają problemu z płynnością finansową, a posiadanie własnej wódki, koniaku albo wina jest bardziej kwestią prestiżu i jednym z wielu źródeł dochodu, niż głównym źródłem zarabiania pieniędzy.

Do tej grupy należy wielu amerykańskich aktorów i muzyków. Znany wszystkim miłośnikom fimowych adaptacji komiksów Ryan Reynolds jest wspówłaścicielem ginu o nazwie Aviation - twierdzi, że po prostu musiał w niego zainwestować, ponieważ trunek niezwykle mu posmakował. Wódka Ciroc, która często pojawia się w teledyskach amerykańskich (a także polskich) raperów należy do P. Diddy’ego - też rapera, chociaż ostatnimi czasy bardziej znanego z faktu bycia P. Diddym. Pieniądze w wódkę zainwestował także aktor Channing Tatum (marka Born and Bred). Mezcal o nazwie Dos Hombres to z kolei dzieło Bryana Cranstona i Aarona Paula, którzy chcieli w ten sposób uczcić przyjaźń, którą nawiązali na planie serialu „Breaking Bad”. Fortunę na tequili (która jest odmianą mezcalu) zarobił George Clooney – założoną wraz z dwójką przyjaciół markę Casamigos udało mu się sprzedać za około miliard dolarów.

 

Najpopularniejszą odmianą alkoholu, w którą inwestują „znani i lubiani” wydaje się być whisky. Nic dziwnego – chyba żaden inny trunek nie kojarzy się jednocześnie męsko i szlachetnie. Conor McGregor, czyli chyba najbardziej znany zawodnik MMA na świecie, wypuścił jakiś czas temu na rynek Proper No Twelve – jak czytamy w opisie tej irlandzkiej (a jakże!) whiskey: „Nazwa "Twelve" nie odnosi się do wieku tej irlandzkiej whiskey, ale oddaje hołd niezbyt bezpiecznej dzielnicy Crumlin 12 w Dublinie, gdzie przyszedł na świat i wychowywał się  ten słynny wojownik.”. Swoje marki whisky posiadają (lub współposiadają) również między innymi David Beckham (Haig Club - w wersji „normalnej” oraz tańszej, którą sugeruje się pić z colą), piosenkarz Drake (Virginia Black Whiskey) oraz laureat nagrody Nobla Bob Dylan (Heaven’s Door Whisky).

 

Mniej popularne od mocnych alkoholi wśród celebrytów są wina, ale znajdzie się kilku ich miłośników. Należą do nich między innymi znany chociażby z „Miasteczka Twin Peaks” Kyle MacLachlan, który od 2005 roku jest współwłaścicielem firmy Pursued By Bear oraz Drew Barrymore, która swoje wino nazwała po prostu… Barrymore. Angelina Jolie i Brad Pitt wypuścili wspólnie na rynek wino Miraval Rose – i choć para nie jest już razem, to ich wspólne dzieło nadal można kupić w wielu miejscach.

Celebryta na etykiecie butelki alkoholu

W niektórych sytuacjach współpraca pomiędzy znaną osobą a marką alkoholu jest zdecydowanie bardziej zauważalna – jak chociażby w przypadku wspomnanego wina Barrymore. W 2016 roku do sprzedaży trafiła islandzka wódka o nazwie The Mountain, którą reklamował nie kto inny, jak strongman i aktor Hafthor Julius Bjornsson, czyli „Góra” z „Gry o tron”. Podobizna muzyka Marilyna Mansona trafiła z kolei na etykietę absyntu „Absinthe Mansinthe”. Kontrowrsyjny wokalista sam namalował akwarelami swój autoportret, który zatytułował „Kiedy się zestarzeję”.

Wódka 'Jolka, Jolka pamiętasz'Wódka 'Jolka, Jolka pamiętasz' fot materiały prasowe

Podobne zabiegi możemy dostrzec również w Polsce. Zmarły niedawno Romuald Lipko z „Budki Suflera” w 2017 roku postanowił dorobić do skromnej emerytury, wypuszczając na rynek wódkę o nazwie „Jolka Jolka, pamiętasz”. Swojego czasu swoje pięć minut sławy postanowił też wykorzystać znany z pierwszej edycji „Big Brothera” Piotr Gulczyński, jednak piwo „Gulczas” po latach jest pamiętane raczej jako dziwny artefakt pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku, niż z powodu swoich wyjątkowych walorów smakowych.

Więcej o: