Black Tie, czyli co zrobić, jeśli nie mamy smokingu

Co zrobić, gdy otrzymamy zaproszenie z hasłem "Black Tie", a nie mamy smokingu.

Dostałem zaproszenie na uroczystość. Widnieje na nim dopisek „Dress code: black tie”. Już wygooglowałem sobie, że wcale nie chodzi o czarny krawat, tylko smoking, więc moje pytanie brzmi: „Co mam zrobić?”, gdyż nie mam smokingu.

Adam Jarczyński: Smoking, czyli Black Tie, Cravate Noire albo czarna muszka, to kilka określeń męskiego stroju wieczorowego, niegdyś bardzo popularnego pośród tych, którzy myśleli, że są, bądź faktycznie byli, dżentelmenami. W dyplomacji lub podczas ważniejszych wydarzeń ten strój wciąż jest uwzględniany na zaproszeniach, a nawet można powiedzieć, że na fali współczesnego dandyzmu i zainteresowania elegancją (i bardzo dobrze) wraca do łask np. na ślubach i weselach. Choć wtedy trochę łamie się zasadę noszenia go w godzinach wieczornych. No, ale są na Ziemi ważniejsze sprawy (chyba). Obowiązkiem gościa jest dostosowanie się do oczekiwań gospodarza, co się łączy z wszelkimi wytycznymi opisanymi na zaproszeniu, m.in. dotyczącymi godziny przybycia i zakończenia wydarzenia, obecności (lub braku) osoby towarzyszącej, potwierdzenia swojego udziału (to powinno być na początku niniejszej wyliczanki) czy właśnie stroju. O ile jeden garnitur większość z nas w szafie ma, to ze smokingiem może być już trochę trudniej, ale proszę się nie martwić, jest kilka wyjść.

1. Uszycie – już wizualizuję sobie, co pan o mnie myśli – ma pan rację. Jeżeli nie jest to strój, który będzie panu potrzebny przynajmniej kilka razy w roku bądź nie odbiera pan Oscara, to nie ma sensu szyć.

2. Można wypożyczyć z profesjonalnej wypożyczalni, od krawca, który ma taką usługę w swojej ofercie, bądź z teatru – jest to proceder dość popularny za granicą, zachodnią.

3. Jeżeli w wypożyczalni „wyszły” wszystkie smokingi, zostaje tzw. mniejsze zło. Jako że smoking ma kilka elementów stałych, jak muchę, pas hiszpański, szelki, czarne buty i spinki, staramy się je uwzględnić w zwykłym garniturze. Ale tu znowu – takim minimum będzie granat wpadający w czerń. Nota bene smokingi też bywają ciemnogranatowe, a nawet białe, ale białego garnituru nie zalecam w naszej szerokości geograficznej. Wracając do zamiennika smokingowego: ciemny granat w postaci garnituru to przy okazji męska klasyka, na ślub, wesele, pogrzeb (również nasz) i inne ważne okoliczności. Do tego zalecana będzie biała koszula ze spinkami, mucha – prosta, bez szaleństw kolorystycznych, najlepiej albo czarna, albo granatowa – ręcznie wiązana (piszę to jako muchowy fanatyk). Do tego dajmy białą poszetkę złożoną w stylu tzw. prezydenckim „w kwadrat”, skarpetki dopasowane kolorystycznie do czarnych, prostych i bardzo eleganckich butów typu oksford i w zasadzie jesteśmy w domu. Aha, można podpiąć się pod szelki, ale wtedy rezygnujemy z paska, a jeżeli pasek zostawiamy (już bez szelek), to powinien być w kolorze butów.

Więcej o: