Jak wysłać chorego szefa do domu

Jak powiedzieć choremu, żeby nie przychodził do pracy?

Jak powiedzieć choremu, żeby nie przychodził do pracy? (Pixbay by Pexels.com)

Pracujemy w open spejsie. Jeśli ktoś przychodzi chory, zaraża wszystkich. Jak zwrócić uwagę takim osobom, aby jednak chore do pracy nie przychodziły? A raczej jak zrobić to skutecznie, bo zwykłe powiedzenie: "Jesteś chory, to siedź w domu" skutkuje odpowiedzią: "Dobra, dobra, nic mi nie jest". A druga sprawa to kto i jak ma zwrócić uwagę szefowi, żeby nie przychodził chory do pracy?

Odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety:

Odpowiadając na pierwszą część pańskiego pytania, pozwolę sobie zaproponować rozwiązanie, które nieco poszerzy tradycyjne „idź, bo zarażasz” o nasz bezpośredni stosunek do tej sytuacji. Spróbujmy tak: „Doceniam twoje poświęcenie i wiem, że masz sporo pracy, ale za chwilę wszyscy będziemy chorzy, a ja mam dzieci, które na bank zarażę, jak jeszcze raz kichniesz, i już nikt nie przyjdzie wykonywać swoich obowiązków, a nie chcę by cały projekt popłynął jak... z nosa. Poza tym spotkania z klientami z nosem w chusteczce nie służą naszemu wizerunkowi”.

Oczywiście mówimy to tonem stanowczym, ale nie władczym czy pretensjonalnym. Na osłodę dodajmy: „Jeżeli to nic poważnego, jak mówisz, to wracaj do nas za dwa dni, a tymczasem home office jest rozsądnym rozwiązaniem, które stosuje się na całym świecie. Powiedz tylko, kiedy i w jaki sposób możemy najefektywniej się z tobą kontaktować”. Dopowiadamy to tylko wtedy, gdy ktoś zarzeka się, że wszystko gra. Bo jeżeli widzimy, że ktoś właśnie (jeżeli to kolega) wchodzi w okres walki o życie, której nie powstydziłby się John Snow, to nie zawracamy gitary (o ile możemy sobie na to pozwolić). 

Druga część pytania jest trochę trudniejsza, bo kto będzie podważał osąd przełożonych, którzy przecież jasno oceniają sytuację i wiedzą do @#$!, co dla nich jest dobre, a co dla zespołu. Well, jakby powiedział mój kolega Anglik, trzeba tu zastosować metodę na lisa (podobną do komunikowania komuś, że mydło uznało go za persona non grata). A zatem plan A (na lisa) – prośmy o wsparcie osobę najbliższą szefowej, szefowi, kogoś, kto ma z nim dobry flow (pardon) – układ, kontakt, relacje. Plan B, jeżeli nie ma takiej osoby, a my nie czujemy, że możemy sobie pozwolić, by podejść podczas porannej kawy do przełożonego, strzelić go w plecy i powiedzieć: „No, byku, trzy żółte piguły, dwie białe, repeta co dzień i przytul się do mamusi, a w poniedziałek wbijaj na brifing”, to przynajmniej spróbujmy tak: „Martwimy się o pańskie (jeżeli nie jesteśmy na ty) zdrowie i wiemy, że jest dużo na głowie, ale za chwilę może być tak, że nikt nie będzie w stanie pracować, bo się wszyscy pozarażamy. Wprawdzie nie znamy całego pańskiego kalendarza, ale spróbujmy, na tyle, ile możemy, podzielić się obowiązkami do pańskiego powrotu”. Rozsądny szef złapie to tak szybko, jak złapał przeziębienie.

Zobacz także
  • Cupra Formentor Cupra Formentor to prawdziwy, hiszpański "toro bravo"
  • Laptop Lenovo ze składanym wyświetlaczem Oto pierwszy laptop ze składanym ekranem
  • Porsche Type 64 To może być najdroższe Porsche w historii

Polecamy