Czy rozmawiać przez telefon w pociągu?

Dojeżdżam do pracy pociągiem i w trakcie podróży jeszcze dzwonię do żony, aby pogadać, albo do współpracowników, by omówić nasze projekty. Zauważyłem, że niektórych współpasażerów to denerwuje. Dlaczego? Przecież ludzie rozmawiają ze sobą w pociągu. Dlaczego ja miałbym nie rozmawiać, tyle że przez telefon?

Odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety:

Temat jest mi bliski, nie tylko ze względu na to, że też podróżuję pociągiem i obserwuję co nieco, ale również sam często mam ochotę (albo moi klienci) porozmawiać przez telefon, bo jest coś niezwykle pilnego do omówienia. Co więcej, od kilku lat mam przyjemność pracować przy projekcie PKP IC – Strefa Ciszy i dzięki temu mam również dostęp do niezwykle ciekawych badań związanych z podróżowaniem, którymi chętnie się podzielę.


Ponad dwa lata temu spytaliśmy podróżujących pociągami, jakie zachowania (współpodróżnych) są dla Polek i Polaków najbardziej uciążliwe i denerwujące. Spośród blisko 1000 badanych 54,5% wskazało, że są to głośne rozmowy ze współtowarzyszami bądź przez telefon. Był to największy udział procentowy udzielonych odpowiedzi.


W zeszłym roku spytaliśmy osoby podróżujące w Strefie Ciszy: „Które z zachowań współpasażerów, spotykanych w czasie podróży w Strefie Ciszy, uważa Pan(i) za najbardziej drażniące?”. Na pierwszym miejscu znalazły się głośne rozmowy między współpasażerami (39%), na drugim
– rozmowa telefoniczna (34%), a na trzecim – włączony dźwięk w urządzeniach (10%), co też jest związane z używaniem telefonów komórkowych.


Jak widać, coś jest na rzeczy z tymi rozmowami. I to nie tylko moc dźwięku, który przeszkadza, lecz sam kontekst, który nie tylko nie ciekawi, ale wręcz irytuje czy bulwersuje. Dość ważną kwestią jest również coś, co może nie przeszkadza innym, ale może zaszkodzić panu, a tym czymś jest poufność ujawnianych danych, dyskrecja. O ile rozmowa z żoną na tematy domowe nie będzie naruszeniem protokołu bezpieczeństwa (no, chyba że narzeka pan na sąsiada, którego przyjaciel siedzi obok), o tyle rozmowa z współpracownikami na tematy strategiczne jest zdecydowanie niewskazana. Mija chwila podczas gorącej wymiany zdań, a niektórzy bez opamiętania zaczynają zdradzać cenne informacje, z których życzliwi chętnie skorzystają.


Jeżeli już musimy porozmawiać, to z dala od innych, co wyjdzie na zdrowie nam i współpasażerom. A jeżeli ktoś słyszy drugą osobę rozmawiającą przez telefon, nawet jak ta mówi cicho, to skupia się na niej bardziej niż na rozmowie dwóch osób. Tak prawią naukowcy, a z nimi (przynajmniej ja) nie polemizuję.

Więcej o: