Prezenty dla rodziców dziewczyny - jakie kupić? (I czy w ogóle?)

Wybieram się na pierwsze spotkanie z rodzicami mojej dziewczyny. Czy powinienem kupić im jakieś prezenty? Jeśli tak, to co?

Odpowiada Adam Jarczyński – dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety.

Zacznijmy od tego, że nie ma obowiązku kupowania prezentów w ramach pierwszej wizyty – nazwijmy ją – zapoznawczej. Niemniej z reguły czujemy, że nie wypada przyjść z pustymi rękoma, dlatego najczęściej decydujemy się na kwiaty dla (załóżmy bardzo futurystyczną narrację) przyszłej teściowej i „procenty” dla przyszłego teścia. Pytanie jednak brzmi: czy zawsze to muszą być kwiaty i butelka? Nie, nie muszą. Tym bardziej, gdy – szczególnie w przypadku gospodarza – alkohol nie jest produktem pierwszej potrzeby, a nawet którejś tam z kolei.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ostatni kawałek tortu - jak po niego sięgnąć?

Co zatem wybrać, jeżeli nie mamy pomysłu? Pozwolę sobie zaproponować pewien schemat, który przedstawiam zawsze menedżerkom lub menedżerom podczas konsultacji albo szkoleń z biznesowego savoir-vivre’u, gdy zastanawiają się, co kupić swoim klientom w prezencie świątecznym. Wprawdzie teściowie to nie klienci, ale proces doboru prezentu bywa podobny. Prześledźmy (skróconą) drogę, która zaczyna się w punkcie o nazwie „cel”. Dlaczego chcę coś wręczyć? Bo wypada? Bo pragnę wzbudzić zaufanie? Bo chciałbym zbudować wizerunek osoby, która się zna (na czymś szczególnym)? A może wszystko naraz? Kolejny ważny element to stopień znajomości – im dłużej się znamy, tym na więcej możemy sobie pozwolić. Oczywiście nie chodzi o to, by teściowej po kilku latach znajomości „skajpajowej” kupować stringi, a teściowi maszynkę do pillingu pięt, ale bardziej o upodobania i osobiste preferencje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ile razy dziennie powinno się mówić "dzień dobry"

W sytuacji, gdy wkrótce będziemy widzieli się po raz pierwszy o te kwestie możemy dopytać partnerkę. Najlepiej będzie wiedziała: koniak, chryzantemy, nowa książka Twardocha albo Chutnik, sardynki z Lizbony? Czy może lepiej te wszystkie rzeczy sobie odpuścić, bo są zbyt intymne (szczególnie sardynki), ekscentryczne, niepotrzebne (prezent może być funkcjonalny bądź pełnić tylko funkcję estetyczną) albo są zbyt drogie i rodzice nie ufają komuś, kto chce się (w ich mniemaniu) wkupić w krąg rodzinny. Przy okazji ceny, która też jest istotnym elementem wyboru prezentu, trzeba się zastanowić i doprecyzować, czy wartość podarków nie będzie krępująca. Tego raczej też należy unikać. Podsumowując – pamiętajmy o celu, preferencjach obdarowanych, cenie – to są dobre punkty wyjściowe. A jak nie ma na czym się oprzeć albo mamy bardzo mało czasu na podjęcie decyzji i zależy nam tylko (a może i aż) na kurtuazji – uderzajmy w tony uniwersalne, czyli kwiaty dla gospodyni w zupełności wystarczą.

Więcej o: