Historia męskiej bielizny - od listka figowego po... hamak na "klejnoty"

W dzisiejszych czasach fakt posiadania bielizny jest absolutnie oczywisty. Zaspokaja nasze podstawowe potrzeby i tak naprawdę nie wyobrażamy sobie już wyjść bez niej z domu. I mimo, że ten element garderoby wydaje się istnieć od zawsze, nie zawsze traktowany był jako niezbędny. Oto krótka historia męskiej bielizny - od listka figowego po. hamak na klejnoty.

Na początku było…

Idąc tropem Biblii, za pierwszy model męskiej bielizny uznać należy listek figowy. Nie zachowały się jednak żadne źródła, które potwierdzałyby funkcjonowanie takiej formy odzienia. Pierwszego dowodu na istnienie bielizny dostarczyło odkrycie archeologiczne z roku 1991. W alpejskim lodowcu znaleziono doskonale zachowane męskie ciało ubrane w skórzaną przepaskę lędźwiową. Naukowcy uważają, że pochodzi ono sprzed 5300 lat. To nie jedyny dowód na istnienie bielizny w czasach przed naszą erą. Badania archeologiczne prowadzone na terenie starożytnego Egiptu również potwierdzają istnienie innej formy bielizny. Dowodem na to jest strój grobowy faraona Tutenchamona, zmarłego w 1352 roku przed naszą erą, który złożony był z płóciennego pasa 145 razy owiniętego wokół bioder. Z płótna szyte były również noszone w starożytnym Rzymie przez legionistów tzw. femoralia. Można powiedzieć, że stanowiły one pierwotną wersję bokserek, bo miały kształt spodenek do kolan. Nie pełniły jednak żadnej funkcji estetycznej, ponieważ wymyślono je wyłącznie z praktycznych pobudek. Ich zadaniem była ochrona przed otarciami powodowanymi przez odzież, a w szczególności metalową zbroję. Ta forma ubrania była popularna przez wiele lat. Co zaskakujące przełom nastąpił w okresie średniowiecza, kiedy to panowie… rezygnowali z bielizny.

Goło i niewesoło

W okresie średniowiecza ubrania męskie i damskie były do siebie bardziej podobne niż kiedykolwiek. Panowie nosili zdobione stroje, peruki, a nawet rajstopy. Jedynym pomyślanym tylko dla mężczyzn elementem garderoby były długie, szerokie, zakładane pod tunikę spodenki szyte z płótna, z praktycznym rozwiązaniem w postaci otworu w tylnej części. Ten rodzaj ubrania nazywany był gaciami. Z czasem „gacie” zmieniały formę, stając się coraz krótsze, nieco obcisłe i tym samym bardziej wygodne. Mimo to wielu mężczyzn rezygnowało z noszenia ich na rzecz długiej, lnianej koszuli.

Krótko, coraz krócej

Od XV wieku w wyglądzie bielizny, z uwagi na rosnącą popularność krótkich spodni, musiały nastąpić zmiany. Tzw. krótka moda trwała przez kolejne wieki i wymagała od mężczyzn noszenia nogawic bardziej przylegających do ciała. Wówczas skonstruowano płócienne spodenki, które z biegiem lat stawały się coraz krótsze i bardziej komfortowe. Nie było w tym jednak żadnego przełomu. Rynek męskiej bielizny rozwijał się bardzo powoli, w przeciwieństwie do tego kobiecego, w którym działo się naprawdę wiele. Sytuacja uległa zmianie dopiero w XVIII wieku, kiedy to rozpoczęła się rewolucja przemysłowa. Dała ona nieosiągalne dotychczas możliwości produkcji konfekcji na masową skalę. Gdy męskie spodnie stały się powszechnie używane przez mieszczan, nadeszła moda na kalesony, przypominające w formie te obecne – długie i przylegające do ciała. Aby dawały komfort, szyte były z płótna (noszone latem) lub z flaneli bądź dżerseju (noszone zimą). Dostępne były w odcieniach bieli, kolorze kremowym oraz szarym. Koniec XIX wieku to z kolei wielka popularność męskich „śpiochów”, a więc jednoczęściowego „kombinezonu”, zapinanego na guziki od krocza do szyi. Taki strój stanowił bieliznę zarówno dzienną, jak i nocną, niestety często noszoną bez przerwy.

Patent na wygodę

Prawdziwy przełom miał miejsce dopiero w XX wieku. W roku 1901 amerykańskie zakłady P.H. Hanes Knitting Company wprowadziły na rynek męską bieliznę, w której umieszczono zapinane na guziki rozporki lub klapy zapinane z przodu lub tyłu. Kalesony z guzikami noszone były przez żołnierzy walczących podczas pierwszej wojny światowej. Co ciekawe, w ich krocze wszyto dodatkowy trójkąt, aby układały się anatomicznie i dawały więcej komfortu. To spowodowało, że mężczyźni zapragnęli ich również na co dzień i wprowadzili je do swoich szaf. Bielizna w takiej formie funkcjonowała aż do lat dwudziestych, kiedy to po raz pierwszy w przemyśle bieliźniarskim użyta została guma w formie taśmy. W roku 1925 wykończone zostały tak krótkie kalesony, określane przez Francuzów jako „slipy”. Rewolucja w kategorii męskiej bielizny nabrała rozpędu. W latach trzydziestych Amerykańska firma Coopers Incorporation opatentowała nowatorskie rozwiązanie w postaci frontu uformowanego w kształcie odwróconej litery „Y”. Kształt ten dawał niespotykany wcześniej komfort, dopasowanie oraz modelowanie męskości. Majtki z wykorzystaniem tego rozwiązania wprowadzono na rynek pod nazwą Jockey, a pierwszą partię produkcyjną, w liczbie 600 sztuk, wyprzedano jak świeże bułeczki. Dzięki doskonałej jakości, ale także reklamie, stały się one kultowym modelem, a licencję na ich produkcję obecnie posiada ponad 120 właścicieli!

Rewolucyjna guma

Kiedy znane już były wykończone gumą slipy, dające wygodę, komfort, a z biegiem czasu także dobry styl, zaczęto szukać inspiracji do tworzenia nowych modeli męskiej bielizny. Jedną z nich był niezwykle popularny w Ameryce jeszcze przed drugą wojną światową boks. W efekcie powstały znane i lubiane do dziś bokserki, a więc luźne spodenki na szerokiej gumie. Z Ameryki dotarły do Europy podczas wojny, wraz z aliantami. Na kolejne wariacje na temat męskiej bielizny nie trzeba było długo czekać. Pojawiły się one w latach 60. Ubiegłego wieku, kiedy to zainspirowani strojem kąpielowym i plażowym producenci bielizny stworzyli slipy podkrojone bokami, płytkie i ściągnięte gumą w tunelu. W połowie lat 80. na rynku pojawiły się obcisłe szorty z elastycznym paskiem, stworzone przez projektanta, którego nazwisko nadal nie przestaje być najbardziej znanym i popularnym w kategorii męskiej bielizny. Chodzi o Calvina Kleina, który rozpoczął prawdziwą, modową rewolucję w branży bieliźniarskiej. Od tej pory majtki z brandowaną gumą stały się prawdziwie pożądane przez mężczyzn. Jednak kiedy w 1992 roku w reklamie Kleina pojawiła się półnaga, siedemnastoletnia Kate Moss i Mark Wahlberg o ciele greckiego boga, świat naprawdę oszalał. W jednym momencie debiutantka stała się top modelką, Mark bożyszczem, a guma z logotypem obiektem kultu. Dziś możemy wybierać z wielu różnych marek bielizny z motywem brandowanej gumy. Jak się bowiem okazuje to nadal obiekt westchnień i symbol lifestyle’u.

Hamak na klejnoty

Obecnie na rynku męskiej bielizny istnieje wiele marek oferujących bardzo szeroką gamę modeli. Jednak jak głosi znane przysłowie „Potrzeba matką wynalazków”, choć w tym przypadku chodzi o ojca. Mianowicie Kanadyjczyka Trenta Kitscha – byłego baseballistę – który podczas wyprawy wędkarskiej i spędzeniu wielu godzin w wodzie, w wilgotnym ubraniu, wymyślił nowatorską bieliznę, która miała na celu ochronę męskich klejnotów przed otarciami. Korzystając ze swoich doświadczeń zawodnika baseballu, Trent postanowił przenieść krój rękawicy baseballowej, w której idealnie układa się piłeczka, na swoje bokserki. W ten sposób powstała marka SAXX. Po stworzeniu 14 prototypów i niekończących się poprawkach, powstała para idealnych bokserek, innych niż wszystkie. W ten sposób ponad 10 lat temu pierwsze Saxxy ujrzały światło dzienne. Zastosowano w nich coś na kształt hamaku – BallParkPouch. Wewnątrz każdej pary znaleźć można specjalną kieszonkę, w której spokojnie spoczywają męskie klejnoty. Ma to na celu oddzielenie ich od ud i zapewnienie niespotykanego dotąd komfortu w każdej sytuacji – także podczas długiej podróży czy uprawiania sportów. Saxxy ponownie zrewolucjonizowały rynek męskiej bielizny na świecie.

Co dalej? Zobaczymy. Wydawać by się mogło, że kolejne zmiany i odsłony męskiej bielizny nie są już potrzebne. Jednak rozwój technologii, pojawiające się nowe materiały i nowe rozwiązania, spowodują, że z pewnością za jakiś czas rynek bielizny męskiej bogatszy będzie o coś, o czym obecnie nawet nie śnimy. A być może świat zmieni się tak, że bielizna nie będzie nam w ogóle potrzebna?

Więcej o: