Międzynarodowy Dzień Mężczyzn. List pokrzywdzonego faceta

We wtorek swoje święto miały kobiety - obsypywane kwiatami, czekoladkami, komplementami i romantycznymi wyjściami do kina i restauracji. 8 marca wyjątkowo dużo mówi się o nierównościach płacowych, szowinizmie i feminizmie. Dwa dni później - 10 marca - obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Mężczyzn. I co? I cisza

Co roku 8 marca najbliższe mi kobiety są przeze mnie szczególnie honorowane i doceniane. Kwiaciarnie przepełnione są panami wybierającymi to róże, to tulipany, a o święcie trąbią przez cały dzień wszystkie media. Tablica na Facebooku zapełniona jest życzeniami, zdjęciami kwiatów i striptizerów, mężczyźni życzą wszystkiego najlepszego kobietom, a kobiety sobie nawzajem, by miały siłę wytrzymać z facetami.

Niestety, mężczyźni nie mogą liczyć na tego typu uwielbienie. Co roku mam poczucie, że o naszym święcie się zapomina. Niewiele osób o nim mówi, pamięta, nie wspominając już o składaniu życzeń czy jakichkolwiek upominkach. Skoro tak bardzo walczymy wszyscy o równouprawnienie, a walczą szczególnie kobiety, to czy one także nie powinny dbać o to, by mężczyźni tego jednego dnia poczuli się docenieni?

Uświadomiłem sobie, że miejscem, w którym zawsze mogłem liczyć na uśmiech i kilka miłych słów ze strony pań, była... szkoła. W placówkach, do których chodziłem, nie obchodzono co prawda Dnia Mężczyzny, ale Dzień Chłopaka. Pomijając fakt, że byliśmy raczeni występem artystycznym i słodyczami, najczęściej była to okazja do przełożenia sprawdzianu lub uniknięcia kartkówki. Skończyła się szkoła, skończyły się i życzenia.

Sam fakt tego, że tylko kobiety, a nie faceci, mają swój prawdziwie obchodzony dzień może świadczyć o tym, że gdzieś w społecznej świadomości nadal funkcjonuje wizerunek kobiety, którą jako słabszą płeć trzeba chwalić i zauważać. A to przecież niesłuszne i niesprawiedliwe. Gdyby Dzień Mężczyzn miał tak silną pozycję w kalendarzu polskich świąt, moglibyśmy mówić o kolejnym kroku w kierunku równości pomiędzy płciami.

Zastanawiając się nad powodem słabego PR-u święta mężczyzn przypomina mi się rozmowa z pewną znaną feministką i socjolożką, która stwierdziła krótko i dosadnie „Dzień Mężczyzn jest codziennie!”.

Najwyraźniej nadal pokutuje przekonanie, że facetom żyje się zdecydowanie łatwiej, o swoje prawa walczyć nie muszą, swoich manif nie organizują, a zatem obchodzenie naszego święta byłoby już grubą przesadą.

A szkoda. Odrzućmy tę całą socjologiczną, ekonomiczną i prawną otoczkę i po prostu uznajmy, że miło jest czasem być docenionym przez płeć przeciwną - w końcu różnice między nami sprawiają, że ten świat jest taki fascynujący.

Więcej o: