Mount Everest nie jest najwyższą górą na świecie?

Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, to ten fakt udowodnił zespół francusko-ekwadorskich naukowców. Cała tajemnica obliczeń, jakimi się posługiwali, tkwi w kształcie naszej planety

Kiedy Edmund Killary i Tenzing Norgay jako pierwsi zdobywali w 1953 roku Mount Everest, z pewnością przekonani byli, że wchodzą na najwyższy szczyt na Ziemi. Okazuje się jednak, że z technicznego punktu widzenia, to wcale nie jest prawda.

Wysokość gór liczona jest bowiem od ich podnóża, aż do samego szczytu. Jednak w obliczeniach nie uwzględnia się odległości od środka planety, a przede wszystkim specyficznego jej kształtu. Większości z nas wydaje się, że Ziemia jest idealną kulą - to nie jest prawda.

Gdybyśmy spojrzeli na Niebieską Planetę z profilu, zobaczylibyśmy, że w okolicach obu Biegunów jest ona delikatnie spłaszczona. Co to oznacza? Mniej więcej to, że na środku, nasza planeta posiada minimalne wybrzuszenie i to jest klucz do całej zagadki.

Taka budowa Ziemi daje przewagę wysokości wszystkim pasmom górskim, które leżą w okolicy równika. Naukowcy z Francji i Ekwadoru postanowili zmierzyć dokładną wysokość Mount Everest i ekwadorskiego szczytu wulkanicznego Chimborazo od środka Ziemi. Wyniki, jakie uzyskali, mogą zaskoczyć.

Okazało się, że szczyt Chimborazo położony jest dokładnie 6383,9 km od środka naszej planety, natomiast najwyższy punkt Mount Everestu znajduje się ponad 2 km bliżej - ok. 6381,8 km.

W tym miejscu chcielibyśmy uspokoić wszystkich, którzy przykładali dużą uwagę do geografii. Mierząc Mount Everest tradycyjnie, czyli od poziomu morza, jego wysokość wynosi dokładnie 8848 metrów. To wystarczy, aby zapewnić mu tytuł niekwestionowanego lidera w rankingu najwyższych gór świata.

Więcej o: