Michael Phelps jak Leonidas z Rodos. Amerykanin pobił rekord sprzed 2 tysięcy lat

Michael Phelps wywalczył już drugi medal na igrzyskach w Rio de Janeiro. Zwycięstwo w wyścigu na 200 m stylem zmiennym dało mu 22. medal olimpijski w karierze i tytuł najlepszego olimpijczyka wszech czasów. Dotychczas wyprzedzał go tylko Leonidas z Rodos.

Michael Phelps zadebiutował na igrzyskach w Sydney w wieku 15 lat. Pierwszy medal zdobył na olimpiadzie w Atenach w 2004 roku. Z Grecji przywiózł łącznie aż 6 krążków, wszystkie złote. Potem było już tylko lepiej.

Od 12 lat żaden pływak na świecie nie pokonał go na dystansie 200 m w stylu zmiennym. Ponieważ triumfował w 13 konkurencjach indywidualnych, uchodzi za żywą legendę sportu. I choć po olimpiadzie w Londynie ogłosił koniec kariery, kilkanaście miesięcy przed startem w Rio, uświadomił sobie, że wciąż stać go na kolejne rekordy.

Śladem za starożytnym Grekiem 

Jedynym sportowcem, który zbliżył się do osiągnięć Phelpsa, był żyjący ponad 2 tysiące lat temu biegacz Leonidas z Rodos. Grek podczas 4 olimpiad -  w 164, 160, 156 i 152 r. p.n.e. zdobył tytuł "Triastes", czyli potrójne zwycięstwo jednego dnia.

Te osiągnięcia sportowe uczyniły z Leonidasa boga - tak przynajmniej postrzegali go ówcześni Grecy. Podobnie wrażenia wzbudzał amerykański pływak - współcześni kibice niejednokrotnie łapali się za głowę słysząc o kolejnym złocie olimpijczyka.

Rysa na karierze mistrza 

Od teraz prestiżowe miejsce na liście najbardziej utytułowanych  olimpijczyków przypadło Phelpsowi. Jednak w odróżnieniu od Greka, który przez całą karierę był wielbiony niczym bóg, Amerykanin miał słabszy okres w biografii.

Życie bez pływania po olimpiadzie w Londynie wypełnił używkami. Głośnym echem w mediach odbił się także jego konflikt z prawem - mistrz olimpijski został złapany na jeździe pod wpływem alkoholu.

Po tym incydencie Michael Phelps trafił na odwyk. Przygodę z używkami ma już za sobą. Nieoficjalnie mówi się, że występ w Rio nie jest kolejną gonitwą za sławą i medalami. Podobno Amerykanin chce odejść w blasku chwały.

Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejne medale.

Więcej o: