Zapytaliśmy ludzi z całej Polski czy lubią i znają swoich sąsiadów. Odpowiedzi? Zaskakujące!

Jedni poznają się z sąsiadami na Facebooku. Innych połączyły sytuacje lodowe, a dla wielu osób zwykła sąsiedzka znajomość przerodziła się w przyjaźń

Często słyszymy, że ludzie w mieście nie integrują się tak jak na wsiach. Owszem. - Kiedyś sąsiedztwo stanowiło jeden z najważniejszych elementów tamtych systemów społecznych - przyznaje socjolog, dr Jacek Poniedziałek. - Więzi społeczne były na tyle silne, że kiedy sąsiadowi spaliła się stodoła lub trzeba było szybko zebrać plony to wszyscy pomagali - dodaje.

W miastach więzi sąsiedzkie nigdy nie były tak silne, ale również istnieją. Zmienił się jednak sposób postrzegania sąsiada. - W dużych zbiorowościach miejskich częściej zacieśniamy więzi z tymi, którzy są do nas podobni pod względem ekonomicznych czy socjokulturowym- tłumaczy socjolog.

Sąsiedzi mogą różnić się od siebie charakterem czy poglądami, ale wszyscy są równoprawnymi członkami lokalnej społeczności. Być może nawet nie zdajemy sobie sprawy, z rzeczy które nas łączą.

- Mieszkańcy jednej ulicy organizują jej święto, spotykają się na niewielkim festynie, korzystają z możliwości obywatelskich budżetów inwestując w lokalną mikroinfrastrukturę. To wszystko robią dla wspólnego dobra - podkreśla ekspert.

Dom to miejsce w który musimy się czuć swobodnie, gdzie nikt nam niczego nie narzuca. Od wyboru własnego kubka po wybranie czasu i miejsca gdzie chcemy odpocząć.W domu musimy czuć się na tyle dobrze, żeby chciało nam się wychodzić na zewnątrz z jakąkolwiek inicjatywą i nawiązywać kontakty sąsiedzkie.

 Lekcja dobrego wychowania

Nie mamy od kogo pożyczyć szklanki cukru czy korkociągu wieczorową porą? Kto podleje nam kwiatki jak pojedziemy na wakacje? Może w naszym bloku mieszka pan „złota rączka”, a sąsiadka z naprzeciwka chętnie popilnuje nam dzieci, kiedy chcemy wyskoczyć do kina? To tylko przykładowe sytuacje, w których możemy liczyć na pomoc sąsiada.

Spotkania sąsiedzkieSpotkania sąsiedzkie Johan Mansson

Psycholog zwraca również uwagę na samotne osoby, dla których rozmowy z sąsiadem są jedyną formą rozrywki lub źródłem informacji.

Czasem zwykła kawa i pogaduchy w osiedlowym sklepie bardzo dowartościowują starsze osoby. Dają im poczucie bezpieczeństwa oraz pewność, że tuż za ścianą jest osoba, na która możemy liczyć w razie nieszczęścia. Integracja sąsiedzka może być lekiem na samotność - mówi psycholog  Monika Kilian-Skrajnowska.

Nie zapominajmy również o dzieciach, które wzorując się na postawie rodziców, same garną się do rówieśników zza ściany i uczą się reakcji interspołecznych. - W ten sposób rodzą się pierwsze przyjaźnie. Dzieci poszerzają swoja strefę komfortu i bezpieczeństwa poza dom - dodaje psycholog.

Zapytaliśmy młodych Polaków czy znają swoich sąsiadów

          Dni sąsiada

  • Natalia z Warszawy, osiedle Sekura na Mokotowie

Społeczność sąsiedzka na moim osiedlu jest bardzo aktywna jeżeli chodzi o integrację. Co jakiś czas organizowany jest dzień sąsiada: chętni przynoszą coś do jedzenia i picia a zabawa trwa w najlepsze. Z moich obserwacji wynika, że najszybciej integrują rodzice małych dzieci, którzy poznają się na placach zabaw, wymieniają poglądami i w taki właśnie sposób tworzą się bliższe lub dalsze relacje sąsiedzkie.

Znam i lubię swoich sąsiadów, ale wychodzę z założenia, że każdy ma swoją grupkę przyjaciół, z którymi się spotyka, więc na razie nie zacieśniam tak bardzo więzi sąsiedzkich. Ale dnia sąsiada nigdy nie odpuszczam.

Sąsiedzkie spotkaniaSąsiedzkie spotkania mat.pras.

          Wystarczy uśmiech

  • Michał z Łodzi, osiedle Śródmieście

Każdy, nawet najmniejszy problem jest powodem do integracji. Podlanie trawnika? Sprzątanie okolicy?  W efekcie mamy bardzo zżytą wspólnotę osiedlową.

Na pewno w integracji  pomagają także dzieci w podobnym wieku. Dzieciaki spędzają ze sobą mnóstwo czasu, więc chcąc nie chcąc, rodzice również się ze sobą zintegrowali.

Oczywiście, są sąsiedzi z którymi żyjemy w stosunkach prawie rodzinnych. Z innymi znamy się mniej.

Rakiem naszych czasów jest chęć zachowania anonimowości i brak potrzeby do wejścia w interakcję z innymi. Nawet, gdy jest to sąsiad, którego widzimy codziennie w windzie. Tymczasem często wystarczy powiedzieć "dzień dobry". Zaproponować pomoc w najprostszej czynności. Często z prostych gestów, powstaje więź, która może przerodzić się w przyjaźń. Nie piszę tutaj o nachalnym przyjaźnieniu się z każdym na osiedlu. Lecz jak się okazuje, ludzie są w większości otwarci.

        Sympatycznie mieszkać wśród osób którym się chce

  • Bartosz z Krakowa, osiedle Piastów

Mieszkałem na różnych osiedlach, w różnych miastach. Nigdzie nie było takiego kontaktu z sąsiadami jak tu.  

Mamy na osiedlu grupę na Facebooku, gdzie załatwiane są wszystkie sprawy. A to pytania kto ma pożyczyć wiertarkę, to oferty typu "został mi worek ziemi do kwiatów. Kto chce". Sami kilka razy korzystaliśmy z takiej sąsiedzkiej pomocy. Raz pożyczałem drabinę, innym razem jakieś narzędzia. Jeszcze innym razem ktoś napisał, że potrzebuje ładowarki do telefonu, to pożyczyliśmy swoją. Przy okazji można poznać sąsiadów. I już potem to zwyczajowe "dzień dobry" na chodniku jest jakieś takie serdeczniejsze. Informacja przez FB rozchodzi się błyskawicznie, więc w sytuacji gdy podczas budowy robotnicy przebili jakąś rurę wszyscy wiedzieli o tym, że pewnie za chwilę nie będzie wody, zanim jeszcze doszło do awarii :)

Kolejna sprawa bo integracja "pozainteresowa". Na tej samej grupie zamieszczane są propozycje wspólnego wyjścia na piwo lub pomysły typu "niech każdy weźmie co chce do jedzenia i picia, i robimy grilla na skwerku przy placu zabaw". Plac zabaw jest na wewnętrznym dziedzińcu osiedla, stanowiąc de facto nasze wspólne podwórko.

Sąsiedzkie spotkaniaSąsiedzkie spotkania mat. pras.

Do dziś mnie zaskakuje jak miło i sympatycznie jest mieszkać wśród osób którym się chce. Tak ogólnie się chce. A nie tylko narzekają, że ktoś trawy nie skosił, albo za rzadko wywozi się śmieci.

        Tylko oschłe dzień dobry

  • Katarzyna z Gdańska, osiedle Maciejka

Ludzie w dużych miastach z reguły nie integrują się. Unikają wchodzenia w relacje międzysąsiedzkie, szczególnie te bliższe. Nawet "dzień dobry" nie brzmi tak szczerze jak w latach młodości naszych rodziców i babć. Kiedyś sąsiad to był prawie przyjaciel, dziś jest tylko przechodniem.

Moje relacje z sąsiadami są poprawne , choć niestety dosyć oschłe. Każdy zajmuje się sobą i żyje dla siebie.

Nieliczne osoby z sąsiedztwa, które zdecydowały się na pierwszy dziś należą do grona naszych przyjaciół.

Uważam, że warto dbać o bliższe kontakty sąsiedzkie, bo są bardzo przydatne w życiu codziennym. Poszerzanie kręgu kolegów, nowe przeżycia i doświadczenia lub, po ludzku, pomoc w nagłej potrzebie. Wtedy i mieszkanie w czterech ścianach przysłowiowej "klitki" staje się przyjemniejsze.

          Można wyskoczyć na kawę

  • Monika z Katowic, osiedle Karoliny

To czy sąsiedzi się integrują zależy od wieku mieszkańców osiedla. Moje niektóre relacje z sąsiadami są neutralne - zwykłe cześć i dzień dobry. Ale jest też para, z którą utrzymujemy wręcz przyjacielskie kontakty - pilnujemy mieszkania podczas urlopu, podlewamy kwiaty, odwiedzamy się wzajemnie na kolacjach itd.

Śmiało mogę powiedzieć, że ta dwójka sąsiadów jest mi bliska i wspiera nas w trudnych chwilach.

Warto poznać bliżej lokatorów zza ściany, bo kryzysowej sytuacji na pewno pomogą. Poza tym miło skoczyć czasem do kogoś na kawę, na plotki.

         Połączyła nas powódź

  • Robert z Poznania, osiedle Jaśminowe

Mieszkam na stosunkowo niedużym osiedlu ale z bardzo dobra infrastrukturą, która w jakimś stopni sprzyja integracji sąsiedzkiej. Są place zabaw, orlik, tereny spacerowe i rzeczka, dzięki której poznaliśmy niemal całe osiedle. Parę lat temu,  gdy rzeczka mogła podtopić wspólną halę garażową, wszyscy sąsiedzi potrafili się zmobilizować - ktoś zorganizował worki, ktoś transport piasku i wspólnymi siłami wybudowaliśmy wały które ochroniły nas przed podtopieniem.

Spotkania sąsiedzkieSpotkania sąsiedzkie mat.pras.

Mimo to ludzie z naszego osiedla są umiarkowanie zintegrowani. Większość ciężko pracuje, jest zabiegana i dlatego brakuje nam (co przyznaję z żalem) czasu na większą aktywność w pogłębianiu sąsiedzkich relacji .

         Dobry kompan zza ściany

  • Marcin z Bydgoszczy, osiedle Pod Skarpą

Nie wyobrażam sobie chłodnych stosunków z sąsiadami. Dla mnie osiedle jest tak drugi dom. Przecież łączy nas wiele spraw - od stanu trawników, placu zabaw, parkingów, w zasadzie wszystko, co się tyczy infrastruktury osiedlowej.

Nie jestem w stanie policzyć, ile razy korzystałem z pomocy sąsiada, ile rzeczy od siebie pożyczyliśmy.

Zawsze prosimy, aby sąsiedzi przypilnowali mieszkania, gdy z żoną wyjeżdżamy na wakacje. Nasze dzieci razem jeżdżą do szkoły i na kolonie. Może nie nazwałbym sąsiada zza ściany przyjacielem, ale bardzo dobrym kompanem do rozmowy już tak.

         Niestety brakuje czasu

  • Karina z Wrocławia, osiedle Bieńkowice

Ja jestem raczej zamknięta w sobie, mój partner też raczej mało wychodzi z domu, spędzamy wolny czas w swoim towarzystwie. Oczywiście zamienię czasem parę słów z sąsiadką w sklepie lub na klatce, ale to raczej takie kosmetyczne tematy.

Być może taka mała zażyłość wynika z tego, że na naszym osiedlu mieszkają ludzie w różnym wieku, jest mało dzieci. Wydaje mi się, że każdy z nas czuje się najlepiej w swoim towarzystwie i nie bardzo ma czas, by starać się o bliższe stosunki sąsiedzkie.

Zjedz śniadanie pod chmurką i poznaj sąsiada

Jak widać niewiele trzeba, aby rozszerzyć strefę komfortu poza własne mieszkanie i czerpać korzyści z integracji sąsiadów.

W myśl tej zasady powstało hasło tegorocznego katalogu IKEA „Dla wszystkich, którzy chcą żyć po swojemu”. Oto przesłanie, które przyświecało jego twórcom. 

Nie ma jednego przepisu na to, jaki powinien być idealny dom. Co więcej - dom wcale nie musi być idealny. Najważniejsze, by był w 100 procentach nasz. Żebyśmy mogli żyć w nim po swojemu.

Spotkania sąsiedzkieSpotkania sąsiedzkie mat.pras.

O tym jest nowy Katalog IKEA 2017. To manifest zachęcający, aby ludzie w mniejszym stopniu przejmowali się tym, co myślą o nich inni, a bardziej tym, czego sami pragną i co dla nich samych jest najważniejsze.

A jeśli dodamy do niego stare powiedzenie - „jedzenie w doborowym towarzystwie smakuje lepiej” - mamy wszystkie powody dla którego warto wybrać się 27 sierpnia i 3 września na 

Spotkania sąsiedzkie. Eventy w formie pikników odbędą się w 8 polskich miastach: Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu oraz Toruniu i Inowrocławiu.

Śniadanie pod chmurką będzie można zjeść na zielonych skwerach, terenach pomiędzy budynkami mieszkalnymi, w parkach. Organizatorom zależy na integracji najbliższych sąsiadów, społeczności lokalnych, a nie mieszkańców miast, którzy potem rozejdą się do swoim domów w różnych dzielnicach.

Sprawdź listę miejsc, w których odbędą się Spotkania sąsiedzkie.

27 sierpnia, godziny 9-16

  • Warszawa: park Romana Kozłowskiego, wejście od Al. KEN
  • Poznań: Malta, wejście od polany Harcerza (nad jeziorem Malta)
  • Gdańsk: park im. Jana Pawła II, wejście od ul. Meissnera
  • Katowice: park Budnioka
  • Wrocław: polana Karłowicka, wejście przy Pawilonie Kultury ESK 2016, Al. Kasprowicza 45
  • Kraków: park Krowoderski, wejście przy ul. Opolskiej
  • Bydgoszcz: skwer przy ul. Magnuszewskiej
  • Łódź: stawy Jana

3 września, godziny 9-16

  • Warszawa: park Picassa
  • Poznań: park nad Wartą, wejście przy plaży miejskiej
  • Gdańsk: park Wilanowski, wejście przy zbiorniku retencyjnym
  • Katowice: park Bolina
  • Wrocław: park Grabiszyński, wejście przy Pawilonie Kultury ESK 2016 - od strony pętli Oporów
  • Kraków: park Kurdwanów, wejście od ul. por. Halszki
  • Inowrocław: Nowy Park Solankowy (12-19)
  • Łódź: park Julianowski, polana przy amfiteatrze

10 września, 9-16

  • Toruń: bulwar Filadelfijski, wejście przy przystani

Więcej informacji o akcji IKEA na stronie www.spotkania-sasiedzkie.pl.

Więcej o: