Multimedialne lustro, które zmieni nasz poranek

Zespół firmy Abyss Glass z Katowic

Zespół firmy Abyss Glass z Katowic (GRZEGORZ CELEJEWSKI)

Myjesz zęby, a lustro wyświetla newsy z portali. Jesteś w przymierzalni w sklepie, a obok odbicia pojawiają się propozycje ubrań, które pasowałyby do Ciebie.

Z Arkadiuszem Adamkiem z Abyss Glass rozmawiał Marcin Kozłowski.

Jakie praktyczne zastosowanie ma wasz wynalazek?

Głównie w branży reklamowej. Na co dzień otoczeni jesteśmy reklamami: w internecie, w telewizji, na billboardach. Ale automatycznie odwracamy od nich wzrok, skupiamy się na tym, co nas interesuje. A lustra same w sobie przyciągają spojrzenie, odruchowo sprawdzamy, czy z naszym wyglądem wszystko jest w porządku. Wtedy wyświetlana jest treść, z którą odbiorca od razu się zapoznaje. Przykład: kobieta przegląda się w lustrze w sklepie odzieżowym. Wyświetla się komunikat: „świetnie dziś wyglądasz”, a obok propozycje sukienek. Zrobi jej się miło, uśmiechnie się i może zdecyduje na zakupy. Jeśli lustro będzie wyposażone dodatkowo w czytnik kodów kreskowych, po zeskanowaniu kodu z sukienki klientka dostanie od razu propozycję dodatków, które może do niej dobrać. 

Lustro przyda się też w domu?

Kobiety i mężczyźni spędzają sporo czasu przed lustrem myjąc się, malując, goląc. Podczas porannych czynności lustro umożliwi jednoczesne sprawdzanie powiadomień na Facebooku, Twitterze. Dzięki temu oszczędzimy czas. Może mieć także zastosowanie edukacyjne. Małe dziecko myjąc zęby szczoteczką ze specjalną nakładką, będzie mogło np. zobaczyć w lustrze, jak myje zęby hipopotamowi. Potencjalnych rozwiązań jest całe mnóstwo. 

Jak działa to urządzenie?

Jest podłączone do prądu, ma stały dostęp do internetu. Przez odpowiedni panel internetowy wrzucane są na niego dane. W lustrze zamontowany jest mikrokomputer, który łączy się z tym panelem, importuje informacje i wyświetla je potem na tafli. Lustro nie działa na zasadzie ekranu dotykowego, bo to sprawiłoby, że po jakimś czasie stałoby się matowe. W lustrze montujemy czujniki ultrasoniczne, które działają jak czujniki parkowania. Rozpoznają odległość, w jakiej dana osoba znajduje się od lustra i mogą również działać jak przyciski. Można zamontować np. jeden czujnik po lewej, a drugi po prawej stronie lustra. Jeśli nasza ręka znajdzie się w polu widzenia czujnika, to on wysyła sygnał do mikrokomputera, by przewinąć daną treść np. w lewo lub prawo. 
Są też bardziej zaawansowane technologie – Kinect i REAL SENSE – to sensor umożliwiający wykrywanie ruchów twarzy, mimiki i emocji.
Można to wykorzystać w minigrach lub przy wybieraniu konkretnych punktów na lustrze. Dzięki temu użytkownik może coś złapać, obrócić, przewinąć, przesunąć. 

Właściciel lustra sam może dokonywać zmian w panelu internetowym?

Tak, może dowolnie edytować treść, umieszczać na lustrze animacje i filmy. Wybieramy sobie po prostu, co i w jakim miejscu lustra ma się pojawić, kiedy ma zostać wyświetlone i jak długo ma się wyświetlać. Klient ma do wyboru szablony. Jeśli chodzi o bardziej skomplikowane zastosowania, np. te zsynchronizowane z czujnikiem rozpoznającym odległość obserwatora od lustra, wtedy już konieczne jest wsparcie z naszej strony. 

W jakich rozmiarach produkowane są lustra i ile kosztują?

Rozmiary to od 32 cali (przekątna 80 cm) do 80 cali (przekątna 203 cm). Na cenę ma wpływ rozmiar lustra i obramowanie. Możemy zrobić lustro, które nie ma ramy lub posiada aluminiową lub drewnianą ramę. Najmniejsze lustro waży ok. 7 kilogramów, największe – już ok. 50 kilogramów. Ceny wahają się od 1 500 do 9 000 euro. 

A skąd w ogóle pomysł, by zająć się lustrami?

Studiowałem prawo, oprócz tego interesuję się nowymi technologiami i start-upami. Przeglądając internet natknąłem się na artykuł z informacją, jak wykonać takie lustro w bardzo podstawowej wersji, do domowego użytku. Pomyślałem, że to całkiem fajny gadżet, który może mieć spory potencjał biznesowy. Trudno było to jednak wtedy dokładnie i realnie ocenić. W styczniu ubiegłego roku spotkałem się z dwójką kumpli – inżynierem energetyki Jakubem Rawickim i programistą Jakubem Kapuścikiem – i zaproponowałem, żebyśmy spróbowali zrobić coś takiego. 

I tak po prostu udało się?

Początki nie były zachęcające. Na pierwszym prototypie nic nie było widać, jakość wyświetlania danych była tragiczna. Aby cokolwiek zobaczyć, lustro musiało być umieszczone w ciemnym miejscu, ale na tyle jasnym, by widać było nasze odbicia. Z tym problemem borykaliśmy się przez ostatni rok. W końcu udało nam się rozwinąć prototyp do tego stopnia, że działa świetnie przy mocnym świetle dziennym i sztucznym. Może być więc wykorzystywane nie tylko w pomieszczeniach, ale również np. na szybach wystawowych i elewacjach. 

Jak zdobyliście pieniądze?

Współpracę z poważnym inwestorem z Gdańska rozpoczęliśmy dopiero w marcu tego roku. Początkowo musiały wystarczyć nasze oszczędności. Nasz pierwszy wydatek to zrzutka po 52,50 zł, które wydaliśmy na mikrokomputer. 
Potem zaczęliśmy startować w konkursach dla start-upów. Pierwszy wygraliśmy już kwietniu 2015 r., mimo że nasz prototyp pozostawiał wówczas wiele do życzenia. Wpadliśmy w oko wielu osobom, pojawiło się zainteresowanie ze strony mediów. Zaczęliśmy spotykać się z inwestorami, jednak ostateczną decyzję o współpracy podjęliśmy wtedy, kiedy szklanym sufitem dla dalszego rozwoju produktu był brak pieniędzy. Teraz w firmie pracuje 10 osób, a w działania na rzecz firmy zaangażowanych jest 20-30 osób.

Gdzie produkowane są wasze lustra?

Na razie realizujemy zindywidualizowane zamówienia, dlatego lustra nie są produkowane taśmowo. Część montażu odbywa się w fabryce wyrobów ze szkła w miejscowości Miedźna, a dodatkowe komponenty montujemy już w siedzibie firmy – w Katowicach.

Czy rozmaite funkcje lustra nie spowodują, że ludzie będą spędzali przed nimi zbyt dużo czasu? Przed przymierzalnią lub łazienką może się tworzyć kolejka...

Nie badaliśmy jeszcze, jak korzystanie z lustra może działać w tym aspekcie w realnych warunkach. Urządzenie jest dopiero wprowadzane do sklepów i efekty będziemy znali za jakiś czas. Na pewno ekskluzywne butiki, do których na początku trafi lustro, nie przeżywają zazwyczaj oblężeń klientów, więc dłuższy czas spędzany w przymierzalni nie powinien być tam problemem.

Wasz wynalazek wydaje się rewolucyjny, ale podobne rozwiązania są już znane na świecie.

Kiedy badaliśmy kwestię patentów przyznanych już na multimedialne lustra, okazało się, że jest ich już kilkadziesiąt i to bardzo do siebie podobnych. Przeanalizowaliśmy jednak wszystkie funkcjonalności i stwierdziliśmy, że jesteśmy w stanie zaoferować znacznie więcej. Dlatego sami złożyliśmy wniosek patentowy, który obecnie jest rozpatrywany. Podstawowa różnica między naszym lustrem, a innymi polega na tym, że nikt nie podłącza do luster czujników ultrasonicznych. Nie obsługuje się ich również za pomocą paneli umożliwiających zdalną edycję treści. Inne lustra najczęściej działają na zasadzie telewizora ukrytego za szkłem. 

Macie pierwszych klientów?

Jesteśmy w trakcie realizacji pierwszych zleceń. Rozpoczynamy intensywny proces sprzedaży. Przez ostatni rok dostawaliśmy wiele ofert zakupu i zapytań od firm, międzynarodowych korporacji, ale wtedy urządzenie nie było jeszcze gotowe. Teraz nawiązujemy ponowny kontakt z firmami, które odzywały się do nas wcześniej. 

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Jak zbudować bazę na Marsie? Przyjdź na dni otwarte studiów podyplomowych WSB we Wrocławiu
  • Poczuj się jak uchodźca. Jak wygląda ucieczka z kraju ogarniętego wojną? Poczuj się przez chwilę, jak uchodźca
Skomentuj:
Multimedialne lustro, które zmieni nasz poranek
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy