To od niego zaczął się biznes kawowy w Polsce. Teraz pomaga bezrobotnym

W podwarszawskich Ząbkach, w niepozornym domku jednorodzinnym, działa palarnia kawy. Tworzą ją ludzie, którzy sami siebie określają "pasjonatami, którzy w kawie odnaleźli swój świat". Właściciel firmy Apro-Trade Tomasz Obracaj, opowiada, skąd wzięła się jego miłość do kawy, dlaczego zgłaszają się do nich osoby bezrobotne, a także odpowiada na pytanie, czy w Polsce napijemy się dobrej jakościowo kawy.

Z Tomaszem Obracaj, właścicielem firmy Apro-Trade, rozmawiał Szymon Kruś.

Szymon Kruś: Kiedy zaczęła się Pana przygoda z kawą?

Tomasz Obracaj: Moja przygoda z kawą zaczęła się w 1982 roku w Londynie w firmie zajmującej się międzynarodowym handlem kawą, jak i kakao i kauczukiem. Właściwie całe swoje życie spędziłem w tym biznesie będąc dilerem kawowy i pracując na giełdzie kawowej w Londynie. Dostarczałem kawę, którą kupowałem na plantacjach w Afryce, Azji, centralnej i południowej Ameryce, największym firmom i palarniom kawy w Europie. Za czasów poprzedniego ustroju wprowadzałem również kawę do Polski, co pozwoliło mi bardzo dokładnie poznać rynek Polski, a w późniejszych latach światowy.

Moja firma Apro-Trade Tom Caffe powstała w Polsce jako satelita tej, którą mam w Londynie, aby wspierać sprzedaż kawę w Polsce. Powstała ona w czasie, kiedy wszyscy mieliśmy problem z importem, głównie z Urzędami Celnymi (Polska jeszcze była poza Unią Europejską). Stworzyłem ją po to, aby była moim ramieniem we wprowadzaniu kawy bezpośrednio do polskich palarni kawy, co dawało mi większa przewagę nad konkurentami.

Na co dzień mieszka Pan w Londynie i głównie stamtąd kieruje biznesem nie tylko w Polsce, ale też na świecie.

Tak, tam jest mój dom, rodzina i praca. Również w Londynie w 1998 roku, wspólnie ze znajomymi specjalistami kawy z różnych krajów Europy, stworzyliśmy stowarzyszenie SCAE (Speciality Coffee Association of Europe), które miało na celu szkolenie baristów i uświadomienie konsumenta w temacie kawy.

Podkreślę, że była to dla nas praca społeczna bez zarobku ale wszyscy mieliśmy pasje i ochotę coś poprawić w naszym przemyśle. Dotychczas my, jako kawosze, cały czas napieraliśmy na producentów, aby poprawiali jakość swojej kawy, ale również widzieliśmy, że duży problem był po stronie konsumenta.  

A trzeba poprawiać?

Zawsze i wszędzie jest miejsce na poprawę. W tym wypadku zdajemy sobie sprawę, że trzeba naprawiać elementy, które są na końcu procesu, a nie na początku. Na długiej drodze, jaką musi pokonać kawa, występują kłopoty z jej przewozem, ze składowaniem, wypalaniem, pakowaniem, mieleniem, a później - najważniejsze - ze sposobem jej picia, czyli z kulturą spożywania kawy.

 

Czyli chcieliście nauczyć innych picia kawy? Początki tego procesu musiały być bardzo trudne.

Nawet bardzo. Proszę sobie wyobrazić, że przy jednym stole siedzieli Włosi, Irlandczycy, Polacy, Niemcy czy Norwedzy i mówili wyłącznie o kawie. Z tego robiła się prawie III wojna światowa, bo każdy miał swoją tradycje, historie, preferencje, styl i recepturę na kawę. Ale udało nam się i zamiast walczyć stworzyliśmy platformę, która umożliwia nam wspólny rozwój.

W Polsce jako Apro-Trade otworzyliśmy oddział tego stowarzyszenia w 2000 roku. Na początku było ciężko. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać, wszyscy się bali, że odkryjemy jakaś tajną „tajemnicę firmową” - to była bzdura.

Ponieważ chcieliśmy edukować ludzi, to stworzyliśmy projekt edukacyjny. Ale jak wiadomo edukacja typu szkolenia, jest dobra, ale nie wystarczająca. Młode osoby mają dosyć szkoleń, cały czas się od nich czegoś wymaga, a to nie tędy droga.

Dlatego postanowiliście zorganizować dla nich zawody. Na czym one polegają?

Na nasze mistrzostwa świata baristów przyjeżdżają ludzie z całego globu. Pierwsze zawody odybyły się w 2000 roku w Monte Carlo i od tego czasu zdobywają coraz większą popularność. Nasze mistrzostwa polegaja na tym, że w każdym kraju są zawody i później mistrzowie tego kraju spotykają się raz do roku, albo w Europie, albo w Stanach na wielkiej imprezie kawowej zwanej Mistrzostwa Świata Baristów. 

Ta rywalizacja spowodowała to, że wiele ludzi zapaliło się tematu kawy. Nie ma lepszej metody do nauki, niż danie czegoś od siebie. Do tego jeśli dodamy jeszcze temat kawy, który dzięki m.in. serialowi "Przyjaciele" zyskał popularność, dało nam to niesamowitego kopa. 

Dzięki organizacji tych zawodów stworzyliśmy dużą grupę ludzi z całej Polski, która niesamowicie mocno zapaliła się do tego tematu. Dzisiaj to owocuje. Poziom kawiarni się podniósł, powstało wiele firm szkoleniowych czy organizowanych jest wiele zawodów.

Można powiedzieć, że to wszystko zaczęło się od Pana?

Myślę, że byłaby to przesada. Ale z pewnością można powiedzieć, że to wszystko zaczęło się od Apro-Trade. Wiele osób, które brało udział w zawodach, dużo znaczy w dzisiejszym kawowym świecie.

Pana firma organizuje szkolenia, ale również przyjmujecie osoby z Urzędu Pracy, które chcą nauczyć się zawodu.

Organizujemy szkolenia już od wielu lat. Zgłaszają się do nas bardzo różni ludzie od studentów do osób, które chcą zaimponować swojemu partnerowi. Przychodzą do nas także osoby z Urzędy Pracy, które chcą nauczyć się nowego zawodu. Zawodu, który tak naprawdę jest teraz bardzo na czasie. Wiele ludzi różnych profesji znalazło w kawie receptę na życie!

W swojej ofercie posiadamy sześć rodzajów kursów, które są zróżnicowane pod względem przekazywanych informacji. Możemy nauczyć każdego sposobu wypalania i serwowania kawy w zaciszu domowym, ale również w profesjonalnej kawiarni.

A co z osobami bezrobotnymi? Oni też znajdą coś dla siebie?

Oczywiście. Każda osoba bezrobotna, która jest zarejestrowana w Powiatowym Urzędzie Pracy może podnieść sobie u nas kwalifikacje. Wszystkie szkolenia finansowane są z funduszów Unii Europejskiej i w ramach tego projektu każdy bezrobotny może wybrać kurs dla siebie, który pozwoli im znaleźć pracę w kawiarni czy innym miejscu związanym z przemysłem kawowym.

Czy pani Kowalska czy pan Kowalski ma szanse dzisiaj w Polsce napić się dobrej kawy?

Tak, ma szansę z tymże musi się otworzyć, trochę poczytać. Wiadomo, że jeśli kieruje się wyłącznie niską ceną, to niech się nie spodziewa fajerwerków. Nawet jeśli kupi tą najdroższą, to nie oznacza, że kupił najlepszą. Gdzieś tam pośrodku powinno się wybrać jedną jedyną, która nam smakuje.

Najlepiej kupić kilka kaw, wypróbować i dopiero zadecydować, która nam najlepiej smakuje.

Więcej o: