Piwo z dodatkiem złota, wielorybich jąder, czy drożdży hodowanych na brodzie. Co wybierasz?

W tym zestawieniu piwa z dodatkiem kawy czy herbaty wydają się zupełnie normalne!

 Za absolutną podstawę piwa uchodzą: woda, słód (na przykład i najczęściej jęczmienny), drożdże i chmiel, choć ten ostatni to w zasadzie przyprawa. A spotkaliście się kiedyś może z piwem wędzonym? Oczywiście wędzeniu poddaje się słód, z którego rzeczone piwo powstaje.

Piwo z lawendą

W Polsce tradycyjnie wędzono słód pszeniczny dymem dębowym i warzono z niego piwo grodziskie, dawny hit eksportowy. W Niemczech najpopularniejsze wydaje się wędzenie słodów buczyną. Dziwne? Bynajmniej. No dobra, teraz chmiel. Dziwnym dodatkiem nie jest. Bardziej dziwimy się piwu bezchmielowemu, a przecież przez lata zamiast chmielem, piwa doprawiane były rozmaitymi innymi składnikami roślinnymi. Do dziś niektóre browary warzą tzw. gruit, czyli piwo, w którym chmiel zastępuje się mieszanką aromatycznych, zwykle gorzkawych ziół (m.in. lawenda i piołun).

Amerykańska rewolucja

A czy słyszeliście o chmielach amerykańskich? To od nich zaczęła się w Polsce piwna rewolucja. Amerykańskie odmiany chmielu zazwyczaj nadają piwu wyższą goryczkę od odmian europejskich, a wachlarz aromatów, których udzielają trunkowi, jest naprawdę szeroki i obejmuje takie deskryptory jak cytrusy, owoce tropikalne, żywice i igły sosnowe.

 

Zanim wspomnę o innych dodatkach, pochylmy się jeszcze nad drożdżami. Bez nich nie byłoby fermentacji, a co za tym idzie, alkoholu w piwie. Czy da się uwarzyć piwo na drożdżach innych niż piwowarskie? Za odpowiedź niech posłużą tzw. bruty, czyli oryginalnie belgijskie biere brut lub biere de champagne, czyli piwa fermentowane drożdżami szampańskimi – dojrzewające (refermentowane) w butelce według szampańskiej „méthode traditionelle.

Przy ich okazji warto wspomnieć o innym belgijskim hicie – piwach kwaśnych. Najpopularniejszym ich rodzajem, o najdłuższej historii, są belgijskie lambiki, które fermentują dzięki kulturom dzikich drożdży będących częścią mikroflory nierzadko endemicznej dla browarów, które do dziś warzą je w otwartych kadziach, pozwalając lotnym „dzikusom” przejadać cukry i produkować alkohol o kwaskowatym smaku.

Słone też dobre

Kolejnym ciekawym trendem w piwowarstwie, jest leżakowanie gotowych piw w beczkach po mocniejszych alkoholach. Opalane od wewnątrz dębowe beczki pozwalają dojrzewać trunkom takim jak whisky, wino czy porto, a po wykorzystaniu przez winnicę czy gorzelnię, mogą zostać napełnione piwem, które, leżakując, nabierze nieco tanin, aromatu wanilii i innych, typowych dla alkoholu, który wcześniej wsiąkał powoli w ścianki beczki.

Pośród składników, których użycie nie dziwi już większości piwoszy z Europy Zachodniej, należy wymienić np. kolendrę i skórkę gorzkiej pomarańczy, czyli tradycyjne dodatki do witbierów, belgijskich piw pszenicznych, czy np. laktozę i ostrygi, dzięki którym Brytyjczycy warzą od lat charakterne ciemne piwa w stylach sweet stout i oyster stout.

Niemiecki styl piwny gose zakłada wykorzystanie soli w procesie warzenia, więc i słonawe napitki powoli przestają już dziwić. Na rynku istnieją też piwa uwarzone na jęczmieniu lub z dodatkiem drożdży, które odbyły podróż na orbitę okołoziemską. Ale to naprawdę jeszcze nic dziwnego.

Najdziwniejsze z dziwnych?

  • Mikkeller, znakomity duński browar, który bardzo szybko uznawany być zaczął za jeden z najlepszych na świecie, uwarzył na przykład piwo z dodatkiem kopi luwak. Kopi luwak, to kawa, której ziarna przeszły, za przeproszeniem, na wylot przez indonezyjskiego łaskuna.
  • Islandzki mikrobrowar Steji produkuje sezonowe piwo z dodatkiem wielorybich jąder wędzonych dymem z suszonego owczego łajna. Serio. Piłem je i aż takie pyszne nie było, ale przynajmniej można odhaczyć sobie coś na liście ekstremalnych przeżyć.
  • Browar Evil Twin dał nam Big Ass Money Stout, czyli piwo warzone z dodatkiem mrożonej pizzy i pieniędzy, a wspomniany Mikkeller – We Brew Gold, piwo z jadalnymi płatkami złota.
  • Na ciekawy pomysł wpadł John Maier, główny piwowar oregońskiego Rogue'a, który kazał przebadać laboratoryjnie dzikie drożdże żyjące na jego brodzie (nie wzdrygajcie się z obrzydzenia, na każdym z nas są dzikie drożdże).Okazało się, że oprócz imponującego zarostu wyhodował nowy szczep drożdży, które po wyizolowaniu i laboratoryjnym namnożeniu pozwoliły uwarzyć Beard Beer – skądinąd bardzo przyzwoite piwo (a skoro już jesteśmy w temacie, napomknę tylko o piwach warzonych z dodatkiem bakterii kwasu mlekowego lub na drożdżach z pochwy, i o Stag Semen Stoucie, ciemnym piwie infuzowanym nasieniem jelenia).
  • Dock Street Brewing użyło w jednym ze swoich piw koziego mózgu, a w USA popularne jest piwo z tzw. „górskimi ostrygami”, czyli jądrami bizona.
  • A co powiecie na złote piwo z dodatkiem mirry i kadzidła? Polecam spróbować Gift of the Magi z browaru The Lost Abbey.
  • Istnieją też piwa warzone z dodatkiem składników do krwawej mary, atramentem kałamarnicy, fermentowane drożdżami wyizolowanymi z żołądka szerszenia czy takie, podczas warzenia których do kadzi trafia nie tylko słód, ale i cała masa pączków, np. takich z syropem klonowym i bekonem (to znowu browar Rogue).
  • Do moich faworytów należą tzw. „ancient ales", piwa starożytne, w tym przede wszystkim owoce współpracy browaru Dogfish Head z historykami i archeologami. Współczesne próby odtworzenia piw, lub w zasadzie „piw", dawnych kultur i cywilizacji zaowocowały np. takim cudem jak Birra Etrusca, napój uwarzony na wzór trunków, którymi zapijali się Etruskowie. Do jego produkcji użyto m.in. soku z granatu, rodzynek, mączki z orzechów włoskich, mirry i miodu goździkowego. Fossil Fuels Brewing wyizolowało eoceńskie dzikie drożdże z uwięzionej w bursztynie muszki owocówki sprzed 45 milionów lat. Da się? Najwyraźniej. Piwowarzy ocierają się o sztukę dla sztuki, ale wydaje mi się, że nie ma co sobie sztucznie zawężać horyzontów, bo raz na jakiś czas wpadają na naprawdę genialne pomysły.

    No właśnie. Nie wszystkie dodatki do piwa muszą być straszne lub ekstremalne. Na poprzednich edycjach Warszawskiego Festiwalu Piwa można było napić się m.in. piwa z solonym karmelem, piwa z orzechami pekan, z solą, laktozą i puree z mango, piankami marshmallows czy z maliną moroszką (wszystko to browar Omnipollo ze Szwecji, który wystawia się w Warszawie we współpracy ze stołecznym pubem Chmielarnia - na najbliższą edycję pub i browar planują sporo ciekawostek i zarzekają się, że przebiją swoją ostatnią ofertę).
    Inne ciekawe pozycje uwzględniały na przykład wykorzystanie do warzenia soku z buraka, herbaty earl grey, kozieradki, wędzonki (tak, mięsa), mięty, daktyli, suszonych śliwek, śledzia (to ten sam browar, co wędzonka), płatków kwiatów, jagód rokitnika, cytryńca chińskiego, pieprzu syczuańskiego, syropu klonowego, papryczek chili, landrynek... Serio, mógłbym tak wyliczać bez końca.

  • Duński browar To Ol oferował niegdyś piwo z miodem pozyskanym z pasieki prowadzonej na dachu wieżowca przez feministyczny kolektyw, a szkocki BrewDog wspierał kampanię walki z homofobią, wypuszczając na rynek piwo na transseksualnym chmielu. Nie wiem, czy jest sens rozpisywać się dalej - lista ciekawych piw z dziwnymi składnikami mogłaby bez trudu zając kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt stron maszynopisu. Osobiście polecam po prostu zagłębić się w świat piwa rzemieślniczego i otworzyć na nowe pomysły, smaki i aromaty. Mam nadzieję, że nikogo nie zniechęciłem, przywołując co dziwniejsze dodatki. Z mojego doświadczenia wynika, że ten bogaty świat każdemu ma coś do zaoferowania.

 

 

Więcej o: