Mężczyzna wściekł się, że użyto jego zdjęcia do poparcia tezy, że wszyscy hipsterzy wyglądają tak samo. Okazało się, że to nie on.

Typowy hipster

Typowy hipster (Pexels)

Życie potrafi napisać scenariusz, którego nie byłyby w stanie stworzyć połączone siły komików z grupy Monty Pythona z Bartoszem Walaszkiem.

Historia wydaje się niedorzeczna, ale wydarzyła się naprawdę. Zaczęło się od tego, że 28 lutego 2019 roku na łamach MIT Technology Review ukazał się artykuł pod tytułem „Efekt hipstera: dlaczego wszyscy nonkonformiści wyglądają tak samo”. Tekst został zilustrowany fotografią z zasobów Getty Images – widnieje na nim mężczyzna z kilkudniowym zarostem, ubrany w zimową czapkę i koszulę flanelową w kratę. Ot, hipster jakich wiele.

Tekst nie spodobał się jednak jednemu z czytelników, który wylał swoje żale i dodatkowo zagroził wydawcy pozwem, ponieważ rozpoznał się na zdjęciu:

Twój brak podstawowej etyki dziennikarskiej zarówno w sposobie, w jaki „zgłosiłeś” ten nieuzasadniony nonsens, jak i oszczercze, niepotrzebne korzystanie z mojego wizerunku bez zgody wymaga odpowiedzi, a ja oczywiście podejmuję kroki prawne.

Do komentarza odniósł się wydawca strony, Gideon Lichfield, w podcaście „As It Happens”:

O co właściwie chodzi z tym artykułem o hipsterach? Jaka była jego istota?

Był to matematyczny model tego, dlaczego ludzie, którzy próbowali się wyróżnić się tłumu, w końcu dostosowali się do innych nonkonformistów.

Ilustracją do artykułu była fotografia brodatego młodzieńca. Dlaczego otrzymałeś e-maila od wściekłego czytelnika, który zagroził, że pozwie cię z powodu tego zdjęcia?

Bo myślał, że to on jest na tym zdjęciu, ale nie miał racji. I być może ma coś przeciwko hipsterom, bo napisał kilka nieprzyjemnych rzeczy na temat samego artykułu.

I jak rozstrzygnęła się sprawa?

Napisaliśmy do Getty Images: „Słuchajcie, mamy tu wściekłego czytelnika, któremu nie podoba się kontekst, w jakim użyliśmy zdjęcia. Możecie sprawdzić, czy na pewno wszystko zgadza się w kwestii licencji i użycia jego wizerunku?”. Odpisali, że imię i nazwisko modela ze zdjęcia nie zgadza się z personaliami naszego czytelnika. Powiedzieliśmy mu o tym, a on na to „Cóż, wygląda na to, że macie rację”.

Nie przeprosił?

Nie, ale i tak jestem zadowolony, że sprawa rozstrzygnęła się w taki sposób.

Zdenerwowany czytelnik – mniej lub bardziej świadomie – potwierdził tezę zawartą w artykule. Jeśli chcecie zapoznać się z całą treścią pracy, znajdziecie ją TUTAJ.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • 6 pytań, które musisz sobie zadać, zanim zmienisz pracę 6 pytań, które musisz sobie zadać, zanim zmienisz pracę
  • Jack Ma - założyciel Alibaby Nie rzucaj roboty (zbyt szybko)
  • Sokół dla Vistula&Prosto Vistula i Prosto - o co chodzi?

Polecamy