Największe porażki crowdfundingu. Projekty, które nie zebrały ani grosza

Współczesny internet daje autorom dobrych pomysłów na biznes możliwości, o których kilkanaście lat temu można było tylko pomarzyć. Dzięki serwisom crowdfundingowym pomysłowi wynalazcy i twórcy nie muszą już liczyć na przychylność bogatych inwestorów, a zamiast tego mogą zebrać potrzebne środki bezpośrednio od przyszłych klientów. Nowe możliwości stworzyły jednak nowe problemy.

Co jakiś czas media (głównie te, które podejmują na co dzień tematy związane z technologią, ale nie tylko) informują o ciekawych projektach, które ujrzały światło dzienne dzięki zbiórce na Kickstarterze, Indiegogo i innych tego typu platformach. I rzeczywiście – jeśli autorzy kampanii oferują interesujący produkt, a dodatkowo zaprezentują go w ciekawy sposób, mogą liczyć na spore pieniądze. Tak było chociażby w przypadku wynalazców robota do sprzątania łóżek, którym udało się zebrać niemal 2 miliony dolarów (co stanowiło ponad 39 tysięcy procent zakładanej kwoty), a także autorów gry planszowej Etherfields. Ci ostatni liczyli, że dzięki zbiórce uda im się uzyskać 40 tysięcy funtów. W momencie pisania tych słów licznik wpłat wskazuje… ponad 2,5 miliona funtów. A do zakończenia zbiórki zostało jeszcze 20 dni!

Ciemna strona crowdfundingu

Fakt, że obecnie praktycznie każdy może rozpocząć zbiórkę na portalu crowdfundingowym sprawił, że przed rozpoczęciem kampanii trzeba ją odpowiednio zaplanować. Sam pomysł na produkt/usługę – nawet, jeśli jest dobry – może nie wystarczyć, aby zaistnieć w zbiorowej świadomości. Wspomniane serwisy kuszą perspektywą szybkiego zebrania upragnionych funduszy, jednak trzeba pamiętać, że na każdy hit pokroju Etherfields przypada sporo porażek. Wśród nich nie brakuje projektów, których twórcy nie zebrali kompletnie nic.

Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Przede wszystkim mało interesujący pomysł – jeśli ktoś liczy na wpłatę od ludzi, którzy na końcowy efekt będą musieli poczekać kilka lub kilkanaście miesięcy, musi zaoferować im odpowiednią marchewkę. Drugim ważnym elementem jest odpowiednie przygotowanie samej kampanii – trudno oczekiwać, że ktoś wyłoży pieniądze na coś, co zostało zaprezentowane przy pomocy kilku zdań i jednego, kiepskiego zdjęcia.

Archiwizacją największych porażek (czyli projektów, które nie zebrały ani grosza) zajmuje się serwis kickended.com. I oferuje naprawdę fascynujące doświadczenie! Jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli zbierać pieniądze w internecie, po prostu musicie tu zajrzeć. 

Archiwum zawiera obecnie 300 niezrealizowanych projektów. Wśród nich można znaleźć takie, które mimowolnie wywołują uśmiech na twarzy. Na przykład niejaki Gino z Houston próbował zebrać 3 tysiące dolarów na grę o nazwie „gypsy roma poker”. W jej opisie twierdził, że chce zostać pierwszym Romem, któremu uda się rozwinąć prężnie działający biznes w internecie. Wspierającym oferował jedynie koszulki. I cóż, próba stworzenia romskiego biznesu okazała się nieskuteczna.

Nieudane zbiórki - gypsy roma pokerNieudane zbiórki - gypsy roma poker Kickended

Wśród „bohaterów” kickended jest sporo niespełnionych filmowców i muzyków. Na przykład niejaki El Lobo usiłował zebrać 20 tysięcy dolarów na film „The Adventures of Paleta Man”. Matt z Chicago z kolei potrzebował jednego tysiąca, aby nakręcić film dokumentalny o hip-hopowej grupie Illa Noise the Set – nie udało mu się, a zespołowi chyba też nie powiodło się najlepiej, bo jego oficjalna strona niestety już nie funkcjonuje. 

W serwisie nie brakuje też pomysłów innego typu. Josephowi ze Snow Hill nie udało się zebrać pieniędzy na otwarcie pizzerii, a Deshy z Los Angeles zainteresować mieszkańców tego miasta swoim dietetycznym cateringiem. Z kolei niejaki Phong Yang bezskutecznie usiłował zebrać 100 dolarów, które miało mu umożliwić stworzenie tortu z origami.

Nieudane zbiórki - tort z origamiNieudane zbiórki - tort z origami Kickended

Bezpośrednią inspiracją do zagłębienia się w fascynujący świat nieudanych zbiórek był świetny materiał Mateusza Araszkiewicza z TVGry o polskich twórcach gier, którzy próbowali sfinansować swoje projekty właśnie dzięki crowdfundingowi. 

 
Więcej o: