Himalaje widoczne z balkonu. Odsłoniła je kwarantanna

Himalaje są dziś widoczne z odległości nawet 200 km. Mieszkańcy północnoindyjskiego miasta Dżalandhar po raz pierwszy od 30 lat mogą podziwiać łańcuch górski przez okna swoich domów.

Ludzie siedzą w domach, a Matka Natura odpoczywa. To nie jest wniosek międzynarodowych organizacji ekologicznych, tylko widoczny efekt obostrzeń nakładanych na mieszkańców całego świata. Niedawno sejsmolodzy z różnych półkul pochwalili się odkryciem, że skorupa Ziemi trzęsie się mniej niż na początku marca. W wielu państwach spadł też poziom zanieczyszczenia powietrza – tak stało się m.in. w Indiach.

Himalaje na wyciągnięcie ręki

Miejska zabudowa, a w tle górujące ponad nią ośnieżone szczyty. Kto nie chciałby mieć takiego widoku z okna? Ludność miasta Dżalandhar mieszczącego się na północy Indii otrzymała taką panoramę w formie efektu ubocznego po wprowadzeniu zakazów mających zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się pandemii koronawirusa. Nie byłoby to nadzwyczajne, gdyby nie fakt, że Dżalandhar i słynne górskie pasmo dzieli przeszło 200 km.

Niespotykanie dobra widoczność to efekt spadku zanieczyszczenia powietrza. Według danych zgromadzonych przez India Today Data Intelligence Unit spadek ten wynosi nawet 33%. Jeszcze lepiej jest w New Delhi, gdzie skażenie powietrza zmniejszyło się aż o 44%. Z oczywistych względów Himalajów jednak stamtąd nie widać.

Młody chłopiec z plastikową torbą na głowie, mającą chronić go przed zanieczyszczonym powietrzem w Dehli, Indie. 23 maja.Młody chłopiec z plastikową torbą na głowie, mającą chronić go przed zanieczyszczonym powietrzem w Dehli, Indie. 23 maja. ANINDITO MUKHERJEE/REUTERS

Mieszkańcy Dżalandhar opowiadają, że takie zjawisko widzieli ostatnio 30 lat temu. Część z nich pierwszy raz mogła nacieszyć oczy podobnym widokiem. W Krakowie, nawet bez "koronawirusowej blokady", przy dobrej widoczności da się zobaczyć Tatry, co w zeszłym roku doskonale uwiecznił na swojej fotografii Jan Ulicki. Ale stolicę małopolski od gór dzieli w linii prostej "zaledwie" 85 km.

Nie każdy jest zadowolony

Zapierająca dech w piersiach panorama Himalajów to nie powód do radości dla wszystkich. Wstrzymanie działalności turystycznej w Nepalu, w tym możliwości zdobywania Himalajów, może pozbawić nepalski rząd nawet 4 mld dol. W tarapatach finansowych znaleźli się też Szerpowie, którzy często pracują jako tragarze i przewodnicy podczas wypraw w wysokie góry. To, co zwykle zarabiają w okresie wzmożonej aktywności alpinistów (czyli od kwietnia do maja), musi im wystarczyć na cały rok, a nic nie wskazuje na to, by w najbliższych dniach mogli wznowić swoją działalność.

Więcej o: