Zwiastun "Kleru" Smarzowskiego. "Czy ksiądz jest pedofilem?"

Podobno nie powinno się oceniać książki po okładce, a filmu po samym tylko zwiastunie. Trailer nowego filmu Wojtka Smarzowskiego jest jednak dość treściwy. Czego zatem możemy się z niego dowiedzieć na temat najnowszego dzieła twórcy "Wesela" i "Domu złego"?

Smarzowski jest jednym z niewielu polskich reżyserów (obok Pawła Pawlikowskiego oraz oczywiście Patryka Vegi), na których chodzi się do kina. Pan Wojciech nie boi się kontrowersji - w swoich filmach wielokrotnie krytykował przywary Polaków (“Wesele”, “Dom zły”), brał się za trudne historycznie tematy (“Róża”, “Wołyń”), a także przedstawiał w niezbyt korzystnym świetle całe grupy zawodowe (“Drogówka”). Wygląda na to, że “Kler” najwięcej wspólnego będzie miał z ostatnim z wymienionych filmów.

 

Gdy tylko pojawiła się informacja, że w swoim najnowszym filmie Smarzowski ma zamiar skupić się na przedstawicielach kleru, od razu można było przewidzieć, że nie zostaną oni przedstawieni w pozytywnym świetle. I cóż, rzeczywiście tak jest. Księża w zwiastunie “Kleru” prezentują się tak, jakby za ich napisanie odpowiedzialni byli młodzi, wojujący antyklerykałowie. Duchowni są przede wszystkim niesamowicie pazerni i rozmawiają niemal wyłącznie o pieniądzach. Debaty na temat wzbogacania się umilają sobie rzecz jasna piciem wódki, a gdy akurat nie myślą o kasie i nie piją, to ochoczą łamią celibat lub pławią się w luksusach. A muzycznym tłem do tego wszystkiego jest utwór “Hej sokoły”.

Trudno w tym momencie wyrokować na temat poziomu całego filmu, ale nie da się ukryć, że zwiastun nie napawa optymizmem. Gdyby bohaterowie filmu więcej przeklinali można by uznać, że mamy do czynienia z zapowiedzią kolejnego dzieła Patryka Vegi. Tylko że wówczas role, w których obsadzono Janusza Gajosa, Jacka Braciaka, Arkadiusza Jakubika i Joannę Kulig przypadłyby zapewne Januszowi Chabiorowi, Piotrowi Stramowskiemu, Sebastianowi Fabijańskiemu i Katarzynie Warnke.

Pozostaje mieć nadzieję, że powyższy zwiastun to jedynie efekt działań dystrybutora, który postanowił wybrać do niego “najśmieszniejsze” sceny i w ten sposób zachęcić widzów do odwiedzenia kin. Podobnie było w przypadku filmu “Pod Mocnym Aniołem” - obraz, który w zwiastunie był sprzedawany jako wesoła komedia o piciu alkoholu, w rzeczywistości był filmem dość dołującym. Bo że Smarzowski zna się na swojej pracy nie ulega żadnej wątpliwości - no chyba, że sam zbyt zapatrzył się na Vegę.

Film ma trafić na ekrany kin 28 września 2018 roku. 

Więcej o: