Męskie Granie 2016 w Warszawie [relacja]

20 sierpnia, Fort Bema. Data, którą każdy warszawiak miał już dawno zakreślaną w kalendarzu. Dlaczego? Bo po raz kolejny do stolicy zawitało Męskie Granie sponsorowane przez Żywca.

Różnorodność to domena sześciogodzinnego Męskiego Grania - koncertu, który przyciąga masę fanów muzycznych uniesień. Najlepszym dowodem na powodzenie trasy są rozchodzące się z prędkością światła bilety, o które co roku toczy się prawdziwa bitwa.

Hip-hopowe otwarcie

Początek Męskiego Grania był nie lada gratką dla fanów hip-hopu. Koncert otworzył duet Sokoła i Marysi Starosty, którzy udowodnili, że męskie granie ma niejedno oblicze. Po słynnej parze sceną zawładnęły gwiazdy z "Projektu Albo Inaczej". Z estrady czarowali: Krystyna Prońko, Andrzej Dąbrowski, Felicjan Andrzejczak (Jolka Jolka, pamiętasz!), Flexxip: Ten Typ Mes i Emil Blef oraz Eldo i Pezet. Jeśli jakimś cudem ktoś wcześniej nie trafił na jazzowe interpretacje hip-hopowych utworów - mile się zaskoczył. Była to chwila, podczas której można było na spokojnie delektować się muzyką i wczuć w jej klimat. Ponadto jazzowe interpretacje pozwalały na lepszy odbiór tekstu, dzięki czemu wielu hip-hopowych sceptyków przekonało się na własne uszy, że polscy raperzy piszą nie tylko o blokowiskach.

Bardzo Męskie Granie

Wraz z Acid Drinkers nastąpiła totalna zmiana klimatu. Pod sceną nie było już miejsca na delikatne bujanie - fani kwasopijców  energicznie tańczyli w rytm mocnego heavymetalu. Trzeba zrobić ukłon w stronę zespołu, który, wiedząc, że na Męskim Graniu królują lżejsze klimaty, wykonał kilka powszechnie znanych utworów, dzięki czemu nawet eteryczna część publiczności dobrze się bawiła.

Organek, Brodka, Dawid Podsiadło

Rockandrollowy Organek skupił nieco rozproszoną publiczność i zagrał koncert, który obudził kładące się do snu Bemowo. Było głośno i energicznie, a publiczność szalała, śpiewając razem z zespołem. Po tak intensywnej godzinie przyszedł czas na kolejną zmianę nastroju i na scenie pojawiła się Brodka.

Artystka rozpoczęła swój koncert od utworów z najnowszej płyty ("Clashes"). Na Męskim Graniu znowu zrobiło się spokojniej. Celem koncertów jest muzyka sama w sobie, a nie tylko dzikie harce pod sceną, o czym niestety niektórzy zapomnieli. Jednak melancholijna Brodka pamiętała, że znacząca część publiczności tylko czeka na "Grandę" i inne utwory, przy których można by się wyskakać. Mimo że nie każdemu podobał się wyważony koncert Brodki, był to ważny punkt programu.

Dawid Podsiadło był zdecydowanie największą gwiazdą wieczoru. Piosenkarz czarował zarówno podczas wykonywania utworów, jak i w przerwach między nimi. W trakcie jego koncertu publiczność nie cichła. Dawid skupił się na materiale z najnowszej płyty, lecz wykonał także, jak sam stwierdził, stosunkowo stare piosenki. Dlatego bawiono się do "Trójkątów i kwadratów", którym odświeżono aranżację i wykonano fenomenalnie, dzięki czemu nie kojarzyły się już nikomu z wałkowanym hitem z Zetki.

Męski finał

Ci pragnący się wyszaleć musieli długo czekać na Męskie Granie Orkiestra, która jak zwykle wystąpiła jako ostatnia. Było głośno, było męsko i bardzo dobrze muzycznie. Orkiestra w składzie: O.S.T.R, Dawid Podsiadło, Organek, Agim Dżeljilji, Adam Staszewski, Robert Markiewicz, Olek Świerkot, Hubert Gasiul, DJ Haem, Steve Nash i Sławomir "Kosa" Kosiński nie zawiodła. Wykonała nowe aranżacje kultowych już utworów, przy których wtórowała im publiczność. Gościem warszawskiego koncertu była Katarzyna Figura, która zaśpiewała utwór "Przytul mnie" z repertuaru Kombi. Aktorka była bardzo pociągająca i wykonała piosenkę w dobrze wszystkim znanym stylu. Figura wiła się wśród orkiestry i tuliła do siebie zasłużonego dla Męskiego Grania Tomka Organka.

Na finał wykonano "Watahę", która do dziś dudni wszystkim w uszach. Artyści wydobyli z siebie ogromne pokłady energii, i włożyli je na sam koniec w swój tegoroczny hit. Sukces był tak wielki, że nikt nie chciał rozstać się ze sceniczną watahą.

Nie można zapomnieć o scenie Ż, na której zagrali młodzi artyści: Fair Weather Friends, Miloopa i Natalia Nykiel.