Jak wylądować w dobrej pracy?

Nowa nadzieja

Nowa nadzieja (Fot. Shutterstock)

Jesteś w zdecydowanej większości. 95% ludzi za pierwszym razem wcale nie wybiera pracy, która daje im pełnię satysfakcji. Jak więc nie pomylić się za drugim razem?

Prawie na pewno wybrałeś złą pracę. Taką, w której czułeś się nic nieznaczącym trybikiem. Taką, która na samą myśl o powrocie do roboty w poniedziałek, wpędza cię w doła w sobotnie popołudnie. Taką, która nie dawała ani frajdy, ani rozwoju, ani nie pobudzała twojej wyobraźni. Może po wielu przygodach udało ci się dotrzeć tam, gdzie zawsze chciałeś być, ale, statystycznie, prawie na pewno spędziłeś mnóstwo czasu, robiąc coś, co nie dawało ci ani grama satysfakcji.

Amerykański ekonomista Neil Howe, autor książek „Generations” i „The Fourth Turning” twierdzi, że zaledwie 5% osób wybiera właściwą dla siebie pracę za pierwszym podejściem. Nazywa ich „szybko startującymi” i uważa, że są zwykle mniej kreatywni, mniej skłonni do podejmowania ryzyka i mniej innowacyjni. Słowem – pasują do każdej nudnej roboty. Pozostałe 95% przeskakuje z kariery do kariery, często wielokrotnie, czasami przez pół życia. Bo znalezienie czegoś, co będzie miało dla nich sens i da im satysfakcję, to nie jest proste zadanie. To kwestia albo szczęścia, albo nosa, albo solidnej pracy.

Właściwie dlaczego mamy z tym taki problem? Według badań profesora Daniela Gilberta z Uniwersytetu Harvarda największą przeszkodą na drodze do znalezienia zawodowej nirwany jest to, że fatalnie radzimy sobie z przewidywaniem, co będzie nam się w przyszłości podobać. Podejmując decyzje, kierujemy się własnymi wyobrażeniami na temat tego, co sprawia nam satysfakcję czy przyjemność, rzadko natomiast eksperymentujemy, żeby sprawdzić, czy alternatywa nie jest przyjemniejsza. Słowem: wydaje nam się, że wiemy, co lubimy. Ale jako że nigdy tego nie weryfikujemy, tak naprawdę nie mamy pojęcia, co nam się podoba.

Tymczasem kiedy chodzi o pracę, nasi znajomi, bliscy, a nawet my sami oczekujemy zwykle, że decyzję o tym, co będziemy robić przez większość swojego dorosłego życia, podejmiemy jeszcze w szkole średniej. Najdalej po studiach. Tymczasem wtedy nie mamy ani doświadczenia, na którym moglibyśmy taką decyzję oprzeć, ani nawet w pełni rozwiniętej osobowości. Człowiek, który w wieku 20 lat podejmuje decyzję o tym, jaką karierę chce zacząć, nie jest tym samym człowiekiem, który 10 lat później ślęczy za biurkiem.

Czym się kierować?

Na pewno nie tytułami na drogich wizytówkach. Ani niezweryfikowanymi wyobrażeniami o tym, jak dana praca wygląda. Bo zwykle wygląda zupełnie inaczej niż w telewizji. Zamiast tego zastanów się, jak chciałbyś żyć. Nie tylko pracować. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat. Chcesz emocji, czy świętego spokoju? Jakie są twoje mocne strony, jakie rzeczy czy wartości są dla ciebie ważne? Zrób listę i zastanów się, jaka kariera najlepiej odpowiada temu, czego chcesz od życia. Zastanów się, co lubiłeś, a czego nie znosiłeś w swoich dotychczasowych zajęciach. Nie powtarzaj starych błędów, ale nawet w najgorszej pracy możesz zapewne znaleźć jakiś, nawet drobny, element, który sprawia ci frajdę. Rozwiń go. Przypomnij sobie, czego i jak najchętniej się uczyłeś. Każda nowa kariera to mnóstwo nowej wiedzy do opanowania, więc ważne jest też, żeby twój styl uczenia się był do niej dopasowany. Rozejrzyj się po znajomych. Czy w tym, co oni robią, widzisz coś, co fascynuje ciebie, co chciałbyś robić chociaż przez jeden dzień, na próbę? Wreszcie może najważniejsze pytanie, na które powinieneś sobie odpowiedzieć: Gdyby pieniądze przestały być jakimkolwiek czynnikiem, gdybyś wygrał loterię albo gdyby wszystkie zawody dawały ci dokładnie taką samą kasę, co chciałbyś robić? Jak chciałbyś spędzać swój czas?

Jest jeszcze jeden istotny czynnik. Jak piszą w swojej książce „Focus” Heidi Grant Halvorson i Tory Higgins, badacze z Columbia Business School, ważne jest, aby twój zawód pasował do twojej osobowości, a konkretnie do tego, z czego płynie twoja motywacja.

Halvorson dzieli ludzi na dwie kategorie. Jedni, myśląc o celach, czy to w pracy, czy w życiu, zastanawiają się, co mogą zyskać, jeśli zdołają je osiągnąć. Widzą w nich szansę na rozwój i nagrody. Nazywa ich „skupionymi na awansie”.
Druga grupa skupia się na bezpieczeństwie. Na tym, by nie stracić tego, co dotąd osiągnęli. Chcą unikać zagrożeń, wywiązywać się ze swoich obowiązków i być postrzegani jako wiarygodni i rzetelni. To, w terminologii badaczki, ludzie „skupieni na prewencji”. Zależy im głównie na tym, żeby całe ich życie toczyło się gładko i sprawnie
Oba te czynniki przenikają się w każdym z nas, ale jeden zazwyczaj dominuje. Ludzie skupieni na awansie są kreatywni, śmiali, szybcy i dobrzy w myśleniu abstrakcyjnym.
Ale także popełniają błędy, są nadmiernie optymistyczni i podejmują ryzyko, które często nie kończy się dobrze. Ludzie skupieni na prewencji są metodyczni, analityczni, dobrze planują i przewidują problemy. Ale boją się zmian, są sztywni i pracują wolniej. Jeśli znasz swoją dominującą stronę, możesz ocenić, jak dobrze dopasujesz się do różnych rodzajów motywacji płynących z różnych typów kariery. Dobrze dopasowane stanowisko, według badań obojga autorów, sprawia, że nasza praca jest efektywniejsza, ale też wydaje się nam samym ciekawsza, bardziej zajmująca i cenniejsza. Ludzie skoncentrowani na awansie powinni skupiać się na poszukiwaniu zajęć dających im pole do rozwoju. W szybko zmieniających się branżach, gdzie niezbędna jest umiejętność identyfikowania szans. „Używając metafory sportowej, szukaj kariery, w której grasz w ataku, gdzie popłaca odwaga, szybkość i nieszablonowe myślenie” – pisze Holvarson.

Ludzie skupieni na prewencji powinni szukać stanowisk dających poczucie stabilności, gdzie cenne jest panowanie nad skomplikowanymi sytuacjami i dobrze opracowany plan działania, a także plan B i plan C. Pamiętaj: najważniejsza jest twoja satysfakcja i twoje szczęście – a także stabilność i samopoczucie twoich bliskich. Nie bój się zmian – prawie nikt nie trafia od razu na idealny zawód, nie ma więc niczego dziwnego w tym, że szukasz i zmieniasz pracę. To nie jest dowód na twoją lekkomyślność, a na to, że chcesz się rozwijać i odnaleźć miejsce, w którym będziesz grał na najwyższym poziomie.

Zobacz także
  • Szybki rozwój i ogromny potencjał przewozów, które wykonuje Uber tłumaczy jego obłędną wycenę (66 mld dol). Uber jest firmą, której szalone tempo ekspansji wciąż pożera zyski.

Niezobowiązujące zajęcie dające niemały zarobek jest nie do pogardzenia w świecie, gdzie finansowy kryzys sprzed ośmiu lat do dziś odbija się czkawką. Uber doskonale wstrzelił się w swój czas. Nie mógł pojawić się wcześniej, bo nie było telefonów z dotykowymi ekranami. Dziś jego ekspansję (500 miast, 70 państw) napędzają rozmiłowani w smartfonach millenialsiAplikacja firmy przewozowej Uber Millenialsi - pokolenie pożyczania
  • Glacier Express przejeżdża przez słynny wiadukt Landwasser w kantonie Gryzonia, fot. Jia Li / shutterstock.com Najpiękniejsze trasy kolejowe świata [TOP 10]
  • Wilk z Wall Street Jak zmieniał się korporacyjny dress code?
Skomentuj:
Jak wylądować w dobrej pracy?
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy