Sługusy i gnidy, czyli kategorie bullshit jobs

Mężczyźni w garniturach myślą bardziej abstrakcyjnie niż ubrani w strój codzienny.

Mężczyźni w garniturach myślą bardziej abstrakcyjnie niż ubrani w strój codzienny. (123RF)

David Graeber, czyli twórca eseju "bullshit jobs", przedstawia swój pogląd na kategorie pracowników wykonujących bezsensowne prace.

SŁUGUSY

Celem ich pracy jest głównie to, aby inni czuli się ważni. To między innymi recepcjonistki, pan na ochronie nazywanej konsjerżką czy odźwierni przy hotelowym wejściu.

GNIDY

Druga grupa, traktowana przez Graebera już ze sporo mniejszym szacunkiem, to tzw. Gnidy. Ich zadaniem jest agresywne występowanie w imieniu swoich zleceniodawców. Do tej grupy można zaliczyć lobbystów, prawników korporacyjnych, telemarketerów czy pracowników Public Relations. Potrzebni w firmie tylko dlatego, że inne firmy korzystają z ich usług. Perpetum mobile.

NAPRAWIACZE

Trzecia – może mniej szkodliwa, ale na pewno tak samo niepotrzebna – to „Naprawiacze”. Ci rozwiązują problemy, które nigdy nie powinny zaistnieć. Do takich zawodów Graeber zalicza informatyków, których jedynym zadaniem jest poprawianie cudzych bubli umieszczonych w źle napisanym kodzie. Ich praca to najczęściej wynik tego, że ktoś inny zdał sobie sprawę z tego, że ta robota nie ma sensu.

ZAPCHAJDZIURY

Czwarta grupa, być może sprawiająca wrażenie najmniej potrzebnej, to „Zapchajdziury”. Ich praca ma służyć zaspokajaniu potrzeb administracji (urzędowej czy korporacyjnej) – ślęczą więc nad kolejnymi raportami, które nikomu się nie przydadzą, liczą miejsca parkingowe w twoim garażu, sprawdzają, ilu mieszkańców dziennie przechodzi przez patio twojego bloku, bo „być może się kiedyś to przyda”. Zazwyczaj się nie przydaje.

TYRANI

Na koniec zostają „Tyrani”. Ich jedynym zadaniem jest zarządzanie innymi i zmuszanie ich do jeszcze cięższej pracy. To głównie liderzy zespołów i menedżerowie średniego szczebla.

Więcej na temat bullshit jobs przeczytacie TUTAJ.

Zobacz także
  • Widok na placu Dżami al-Fana Top 10 atrakcji: Marrakesz
  • Miasteczko Sambuca di Sicilia Dom na Sycylii za 1 euro. Władze kolejnego miasta walczą o mieszkańców
  • Ważne jest to, żeby samemu zastanowić się nad tym, dokąd zmierzamy, a gdzie chcemy się znaleźć W czym by się tu podszkolić? Kilka słów o studiach podyplomowych

Polecamy