Syndrom oszusta. Gdy wydaje ci się, że nie zasłużyłeś

Syndrom oszusta. Gdy wydaje ci się, że nie zasłużyłeś

Syndrom oszusta. Gdy wydaje ci się, że nie zasłużyłeś (RyanJLane / Getty Images)

Widzą, że tu nie pasujesz, że się nie nadajesz. Że cała twoja kariera to jedno wielkie oszustwo. Przecież nie zasługiwałeś na awans, dookoła było mnóstwo ludzi z większymi kwalifikacjami. I teraz wszystko wyjdzie na jaw.

Brzmi znajomo? Statystycznie dla 70% z was powinno. Aż 70% wszystkich dorosłych ludzi cierpi, przynajmniej czasem, na tak zwany syndrom oszusta. Słyszą w głowie cichy głosik sączący zwątpienie i strach. Mówiący, że nic, co kiedykolwiek zrobili, nie było wiele warte. Albo że nigdy już nie dorównają temu, co zrobili kiedyś. Że są tu, gdzie są, nie dzięki umiejętnościom, a przez kosmiczny zbieg okoliczności. Głupi żart wszechświata.

To oczywiście bzdura. Paradoksalnie syndrom oszusta najczęściej przytrafia się tym, którzy osiągnęli najwięcej.

Weźmy na przykład taką Glenn Close. Żaden inny żyjący aktor nie był tyle razy nominowany do Oscara. A co siedzi jej w głowie?

Myślisz sobie: dlaczego ktokolwiek miałby chcieć zobaczyć mnie w jeszcze jednym w filmie? I tak nie umiem grać, więc dlaczego właściwie to robię?

– powiedziała w wywiadzie z 2002 r. Od tej pory dostała jeszcze jedną nominację do Oscara i po sześć do Złotych Globów i Emmy.

Zła wiadomość jest taka, że nawet jeśli ty dostaniesz nominację do Oscara, to zapewne nigdy do końca nie pozbędziesz się tego głosiku z tyłu głowy. Wydaje się, że syndrom oszusta uderza tym częściej, im wyżej jesteśmy. Na szczycie jest o wiele więcej okazji do popełnienia błędu i, co za tym idzie, o wiele więcej sytuacji prowokujących do zwątpienia.

Co nie oznacza, że jesteś bezbronny. Syndrom oszusta można pokonać. Ba! Można sprawić, żeby stał się twoją tajną bronią.

Syndrom oszusta po raz pierwszy zidentyfikowano w 1978 r. Psycholożki Pauline Clance i Suzanne Imes próbowały zrozumieć, dlaczego kobiety na wysokich stanowiskach zwykle przypisywały swój sukces czynnikom zewnętrznym, a nie swoim zasługom. I początkowo, rzeczywiście, uważano, że to częściej przydarza się kobietom niż mężczyznom. Dziś wiemy, że to nieprawda. Badanie opublikowane we wrześniowym numerze naukowego magazynu „Psychology and Individual Preferences” wykazało, że w sytuacjach stresujących to mężczyźni bardziej cierpią na skutek syndromu oszusta. Kobiety na zwątpienie reagują podwojeniem wysiłków, a badani mężczyźni wydawali się sparaliżowani niepewnością.

PRZECZYTAJ TEŻ: Jak pozbyć się syndromu oszusta?

Neil Gaiman, jeden z najpoczytniejszych pisarzy świata, mówi: – Byłem przekonany, że ktoś zapuka do moich drzwi. Że zobaczę człowieka z podkładką do pisania, który powie: „To koniec, złapaliśmy cię i teraz będziesz musiał znaleźć prawdziwą pracę”.

Jak się nie dać?

Najczęściej wystarczy kilka prostych kroków. Zwykle syndrom uaktywnia się w sytuacjach stresujących albo podczas ważnych momentów twojej kariery czy życia osobistego. Nowy, ważny projekt? („Nie dam rady!”) Awans? („Zdzisiek jest o wiele lepszy, teraz na pewno mnie zwolnią!”). Dziecko? („Przecież ja nie potrafię nawet wody na herbatę ugotować!”). Twój mózg stara się wmówić ci, że wszystko, co dobrego przytrafiło się w twoim życiu, było wynikiem przypadku. Pokaż mu, że jest inaczej.

Po pierwsze, zidentyfikuj źródło problemu. Uświadom sobie, że to zwątpienie to tylko objaw, sygnał, że gryzie cię coś innego. Zbliżające się spotkanie? Projekt?

Kiedy ustalisz, skąd płyną negatywne myśli, porozmawiaj o tym z kimś. Nie chodzi o to, żeby ktoś pogłaskał cię po główce i powiedział: „Wszystko będzie dobrze”. Przeciwnie. Idź na piwo z kumplem, który bez zastanowienia powie ci, jeśli coś schrzaniłeś. Jeśli on uzna, że coś sobie ubzdurałeś – uwierz mu.

Zrób sobie listę. Przyjrzyj się na spokojnie wszystkim swoim osiągnięciom. Sam zobaczysz, ile razy pokazałeś, że jesteś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Napisz swój krótki zawodowy życiorys tak, jakbyś miał się przedstawić jako prelegent na konferencji. Opisz, dlaczego jesteś tu, gdzie jesteś. Nawet jeśli rzeczywiście miałeś farta, to najważniejsze jest to, że potrafiłeś go wykorzystać.

Zastanów się też nad tym: jeśli rzeczywiście jesteś kompletnie przypadkiem tu, gdzie jesteś, jak świadczy to o tych wszystkich ludziach, którzy do tej pory na ciebie stawiali? O wszystkich szefach, którzy przyjmowali cię do pracy, dawali ważne zadania, awansowali? Byli ślepi czy niekompetentni? Pamiętaj: oni coś w tobie widzieli. Nawet jeśli w tej chwili ty tego nie dostrzegasz. Zaufaj im, nawet jeśli nie ufasz do końca sobie.

Najlepszą bronią przeciw syndromowi oszusta jest cudze spojrzenie. Albo szefa – który doskonale wie, czy spełniasz oczekiwania i czy jesteś dla firmy obciążeniem czy wzmocnieniem. Albo przeciwnie – spojrzenie kogoś o wiele mniej doświadczonego od ciebie. Wątpisz w swoje umiejętności? Wątpisz, że w ogóle jakieś masz? To spróbuj przez chwilę pobawić się w mentora. Przygarnij jakąś biedną sierotkę, która dopiero zaczyna w branży i postaraj się przekazać jej część swojej wiedzy. Dopiero wtedy przekonasz się, ile jej masz. I jak wiele z tego, co uważasz za wiadomości zupełnie oczywiste, banalne i bezwartościowe, dla innych będzie odkryciem, które całkowicie przestawi ich sposób myślenia o tej pracy.

To wszystko pomoże ci przezwyciężyć zwątpienie. Ale jest jeszcze coś, co może pomóc ci przekuć je w potężną broń. Jesteś oszustem? Jesteś za słaby? Nic nie umiesz?

DOSKONALE! TO TERAZ WEŹ SIĘ DO ROBOTY.

Zobacz także
  • Dr Sylwia Spurek, zastępca rzecznika praw obywatelskich Co jest molestowaniem? Wywiad z dr Sylwią Spurek, zastępczynią rzecznika praw obywatelskich
  • Mój pierwszy raz: golf Mój pierwszy raz : golf
  • Bosch Unlimited Bosch Unlimited: odkurzanie bez granic
Skomentuj:
Syndrom oszusta. Gdy wydaje ci się, że nie zasłużyłeś
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy