Pracuj mniej, ale sprytniej

Tyrasz, by coś osiągnąć? Nadgodziny, zabieranie pracy do domu, sprawdzanie e-maili w weekendy? Błąd. Zbyt ciężka praca szkodzi karierze. Chodzi o to, by pracować efektywnie, ale się nie zaharować.

Witajcie w dżungli! – nie takiej wiadomości spodziewali się stażyści w słynnym banku Barclays. Ale właśnie tak zaczynał się w 2015 r. e-mail z „przykazaniami” dla nowo przyjętych pracowników, jaki wysłał do nich jeden z przełożonych. Szef „żartował”, jak potem tłumaczył, że oczekuje się, że stażyści będą pierwszymi pracownikami stawiającymi się w pracy rano, i ostatnimi, którzy opuszczą biurka wieczorem. „Radzę przynieść sobie do pracy poduszkę albo matę do jogi – pisał. – Dzięki nim spanie pod biurkiem stanie się o wiele wygodniejsze”.

Stażystom nie było do śmiechu. Mediom też nie, zwłaszcza że zaledwie kilka miesięcy wcześniej 21-letni Moritz Erhardt przypłacił podobny staż w Bank of America życiem. Zmarł po 72-godzinnym maratonie w pracy.

Kto to doceni?

Może nie pracujesz przez trzy doby bez przerwy. Ale i tak z kulturą pracy w wielu firmach coś jest nie tak. Według badań Hays Poland co trzeci z nas przepracowuje od trzech do pięciu nadgodzin tygodniowo. Co czwarty – 10 do 15 nadgodzin. Ponad połowa z nas wykonuje swoje obowiązki zawodowe także w weekendy, a 55% zabiera pracę do domu. Technologia miała nam dać więcej czasu. Zamiast tego stała się smyczą wiążącą nas z biurem. W 2002 r. zaledwie 10% pracowników sprawdzało e-maile w biurze. Dziś – 50% pracowników w USA sprawdza służbowe wiadomości przed wyjściem do pracy. Często – przed wstaniem z łóżka.

Po co? Często wierzymy, że tak trzeba, że jeśli poświęcimy na robotę tych kilka dodatkowych godzin, szefostwo to doceni. A potem sława, pieniądze, awanse. Albo, częściej, szpital. Nowe, wielkie badania na 51 895 pracownikach z 36 krajów Unii Europejskiej pokazują, że przepracowanie nie pomaga w karierze, za to rujnuje zdrowie.

JAK PRACOWAĆ SPRYTNIEJ?

Badacze z ESCP Europe i Cass Business School porównali, jak radzą sobie osoby o podobnym poziomie wykształcenia i na podobnych stanowiskach w zależności od tego, ile godzin przepracowują. Wyszło… słabo. Dla pracoholików. Ludzie, którzy pracowali dłużej, mieli o wiele gorsze samopoczucie, zgłaszali niższą satysfakcję z pracy i, co najważniejsze, mieli gorsze perspektywy w pracy.

Współautor badania, Hans Frankort z Cass Business School, w rozmowie z „Financial Times” podsumował wyniki tak: „Zyski z nadmiernego wysiłku – w postaci pracy w większym zakresie godzin niż to typowe w danym zawodzie – mogą nigdy się nie zmaterializować. Więc błędem może okazać się zgoda na poświęcenie własnego zdrowia w nadziei na poprawę przyszłych perspektyw zawodowych”.

Badacze wskazują, że nie tylko nadgodziny są problemem, ale i intensywność samej pracy. Bierzemy na siebie tak wiele zadań, że nie dajemy samym sobie szansy na chwilę wytchnienia. Skutek – stres, problemy z koncentracją i dramatycznie spadająca produktywność. Harujemy w nadziei na awans, ale przez tę harówkę nasze szanse spadają razem ze skutecznością naszej pracy. Według badaczy z Uniwersytetu Stanforda nasza produktywność po przekroczeniu progu 55 godzin pracy tygodniowo i tak spada tak gwałtownie, że między 55-godzinnym a 70-godzinnym tygodniem pracy często nie ma różnicy.

Przepracowane ciało się mści

Łatwo powiedzieć. Żyjemy w kulcie nadgodzin, które często są uważane za prosty, policzalny wyznacznik tego, czy przykładamy się do pracy. „Wycenianie czasu pracy ponad jej rezultat to pułapka, w którą łatwo wpadamy” – pisze w „Harvard Business Review” profesor Erin Reid z McMaster University. – Zwłaszcza w tych branżach, w których praca jest oparta na wiedzy, a co za tym idzie, trudna do oszacowania”.

Mimo że, według badań University of Pennsylvania, po trzech latach przepracowania nasze ciała zaczynają się mścić – pojawiają się tiki, bezsenność i problemy z koncentracją. Słowem – im więcej pracujemy, tym gorzej pracujemy. Rozwiązanie? Nie pracować więcej, ale inteligentniej.

Często kluczowe jest dobre rozplanowanie pracy i umiejętność dzielenia jej w ramach zespołu. Rozwiązywanie jednego problemu naraz, w kolejności od najpilniejszego do najmniej w tej chwili istotnego, pomaga zredukować stres i poprawia koncentrację. Nasz mózg źle radzi sobie z multitaskingiem. Skacze z problemu na problem, nie skupiając się na żadnym z nich. Rozwiązywane pojedynczo problemy nie przytłaczają tak jak wówczas, gdy próbujemy ogarnąć wszystkie naraz.

Ale pomagają także drobne działania. Paradoksalnie, najlepszym lekarstwem na przesiadywanie w pracy po godzinach może być zrobienie sobie paru przerw. Nawet kilkuminutowa pauza pomaga mózgowi zresetować się i przywraca kreatywność. Ale nie przypadkowa, spontaniczna przerwa.

Trenuj kreatywność

„Rozwiązując problemy wymagające kreatywności, powinniśmy precyzyjnie zaplanować nasz tryb pracy – piszą Modupe Akinola i Malia Mason z Columbia Business School. – Najlepszą strategią nie jest przypadkowe przeskakiwanie z zadania na zadanie, ale przechodzenie z problemu na problem w regularnych, wcześniej zaplanowanych odstępach czasu”. Nawet z zegarkiem w ręku co jakiś czas zrób przerwę i zmień temat. Unikniesz w ten sposób sytuacji, w której godzinami wpatrujesz się w pusty ekran, próbując znaleźć w sobie pomysł. Zamiast tego przyzwyczajasz swój mózg do tego, że ma ograniczony czas na rozwiązanie problemu, i pomagasz mu sz wskoczyć w temat i zabrać się do pracy. Trenujesz swój własny umysł.

Ważna jest też aktywność fizyczna. Jakakolwiek. 45-letni pracownik biurowy pozostaje w bezruchu średnio 12,3 godziny na dobę. To niebezpiecznie blisko śmiertelnie groźnego progu: 13 godzin dziennego bezruchu oznacza dwa razy większe ryzyko przedwczesnego zgonu, niż grozi osobie, która siedzi o półtorej godziny mniej. Przepracowanych, zasiedzianych i zmęczonych najczęściej zabijają problemy z sercem. Według lekarzy z Columbia University Medical Center „przesiadywanie w biurze przez wiele godzin ma efekty podobne do palenia papierosów. I podobnie powinno mu towarzyszyć ostrzeżenie lekarza”.

Ale najlepszym, co możesz dla siebie zrobić, by zwiększyć swoją produktywność i nie zapracować się na śmierć, jest po prostu się wyłączyć. Nie sprawdzać e-maila. Nie sprawdzać kalendarza. Kariera karierą, ale warto po prostu chwilę normalnie pożyć.

Jak harówka szkodzi twojej karierze?

1. Przepracowanie niszczy kreatywność

Z badań neurologów wynika, że przebłyski kreatywności zdarzają się najczęściej wtedy, gdy nasz mózg pozostaje w trybie „neutralnym”. Przepracowując się, nie dajemy naszym mózgom szansy na doświadczenie momentu „Eureka!”.

2. Niszczy też zdrowie

Nie chodzi tylko o to, że kiedy wyrabiasz nadgodziny, nie ćwiczysz, nie odprężasz się i najczęściej jesz śmieci. Stres i przepracowanie zwiększają ryzyko chorób serca i zawałów. Nikt jeszcze nie zrobił kariery ze szpitalnego łóżka.

3. Przepracowanie pokazuje, że sobie nie radzisz

Może to, że ciągle przesiadujesz po godzinach, wcale nie pokazuje, że jesteś aż tak oddany pracy, tylko że sobie nie radzisz z natłokiem obowiązków? Jeśli nie wyrabiasz się teraz, nikt nie da ci awansu i nie dołoży odpowiedzialnych zadań!

Więcej o: