Nadmiar kreatywności - jak realizować pomysły do końca?

Nadmiar kreatywności - jak realizować pomysły do końca?

Nadmiar kreatywności - jak realizować pomysły do końca? (Getty Images)

Co zrobić, jeśli masz mnóstwo pomysłów, ciągle zaczynasz nowe, wspaniałe projekty, ale nigdy niczego nie kończysz?

Kreatywność: magiczny eliksir, który ma podobno stanowić różnicę między zwykłym wyrobnikiem a geniuszem czy miliarderem. Elon Musk, Steve Jobs, Jeff Bezos czy Mark Zuckerberg nie są przecież podziwiani ze względu na stan swoich kont tylko na to, jak się tej kasy dorobili – przez nieustającą fontannę pomysłów: dziwnych, zupełnie dziwacznych, ale czasami zmieniających świat. Też chcesz być tak kreatywny? Kto by nie chciał. Tyle że kreatywność ma drugą stronę.

Muska, Jobsa i resztę łączy jedno: oni nie tylko mieli milion pomysłów na minutę. Oni kilka z nich faktycznie zrealizowali. Samo wpadanie na pomysły nie wystarczy, jeśli porzucasz je w połowie albo, najczęściej, nigdy nic z nimi nie robisz. Jeśli brak ci metodyczności, zbytnia kreatywność, zamiast pomagać, może paraliżować.

Steve Jobs: 'Jedynym sposobem na tworzenie rzeczy wielkich jest miłość do tego, co się robi'.Steve Jobs: 'Jedynym sposobem na tworzenie rzeczy wielkich jest miłość do tego, co się robi'. David Paul Morris / Getty Images

Dobrze ilustruje to badanie przeprowadzone w 2003 r. przez psychologów z Columbia Business School. Chcieli sprawdzić, jak zachowują się pracownicy, którym firma daje różne opcje oszczędzania pieniędzy na emeryturę. Wydawałoby się, że im więcej możliwości, tym lepiej, prawda? Tymczasem okazało się, że im więcej możliwości dostawali, tym rzadziej korzystali z którejkolwiek z nich. Na każdych 10 opcji dodawanych do „menu” o 2 punkty procentowe spadał odsetek pracowników, którzy odkładali na emeryturę cokolwiek. Zamiast motywować i zachęcać, zbyt duża ilość możliwości przytłaczała i paraliżowała. I w ostateczności prowadziła do zupełnego braku działania.

Dokładnie ten sam proces zachodzi, kiedy stajemy przed codziennymi wyborami - takimi jak ten, którym z naszych własnych pomysłów się zająć. Proces podejmowania decyzji może zająć tak wiele czasu, że zabraknie go na fizyczne zrobienie czegokolwiek. Im więcej pomysłów, tym gorzej. Osiołkowi w żłoby dano, ale dla ludzi ekstremalnie pomysłowych żłoby mogą być nie dwa, lecz setki.

Problemem nie jest zaczynanie. Problemem jest kończenie. Zaczynać nowy projekt potrafi każdy, ale większość z nas po drodze nudzi się, gubi, zniechęca. Doprowadzanie pomysłów do końca to sztuka. A twoim najlepszym przyjacielem powinna być kartka papieru.

David Allen w swojej książce „Getting Things Done” opisuje coś, co nazywa „zrzutem danych”. Co tydzień spisuje wszystko: każde zadanie do wykonania, każdy pomysł, każdy potencjalny projekt i każdą istotną myśl. Powstaje megalista, która daje mu szansę na przeanalizowanie, czarno na białym, własnych procesów myślowych. Kiedy masz wszystko rozpisane przed oczami, łatwiej ogarnąć ci to, jak pomysły, plany i projekty wpisują się w kontekst całego twojego życia i kariery. I łatwiej zdecydować którymi warto zająć się teraz, a które należy odłożyć na kiedy indziej.

Elon Musk: 'Myśl, jak wszystko zrobić lepiej, i poprawiaj sam siebie'.Elon Musk: 'Myśl, jak wszystko zrobić lepiej, i poprawiaj sam siebie'. Justin Sullivan / Getty Images

Po pierwsze, zanim rzucisz się zaczynać coś nowego, coś, co właśnie przyszło ci do głowy i na pewno zmieni świat, przysiądź na chwilę i rozpisz sobie plan gry. Wyznacz cel, wyznacz deadline i zaplanuj drogę. Jeśli cel jest odległy, koniecznie rozpisz sobie małe cele, które będziesz musiał osiągnąć po drodze. Potraktuj projekt jak komputerową grę RPG. Zanim dojdziesz do ostatniego bossa, czyli osiągniesz swój cel, musisz pokonać kolejne zadania. Tak samo jest z realizacją dowolnego projektu. Minicele sprawiają, że cały, choćby największy projekt staje się mniej przytłaczający, bo realizujesz go krok po kroku, a nie za jednym zamachem. Jednocześnie dają poczucie, że idziesz do przodu, i motywują do tego, żeby pracować dalej.

Po drugie, wyznacz sobie konkretne ramy czasowe, żeby nie wpaść w pułapkę „prawa Parkinsona”, które mówi, że każde zadanie, którego się podejmujesz, zwiększa swoją objętość tak, że wypełnia sobą cały czas, który masz na jego wykonanie. Masz do napisania tekst na koniec tygodnia? Daj sobie na jego skończenie 3 godziny dzisiaj, bo inaczej będziesz pracował nad nim do ostatniej chwili. Stwórz sobie listę wszystkich zadań, które masz do wykonania każdego dnia, i każdemu z nich przypisz konkretny czas na wykonanie.

Po trzecie, decydując, którym pomysłem się zająć, możesz kierować się zasadą 20/80. Opiera się ona na założeniu, że 20% pracy, którą wykonujesz, odpowiada za 80% rezultatów. Reszta to zapychacze czasu. Zastanów się, które pomysły wpisują się w te 20%, które przyniosą ci największe korzyści i największą satysfakcję, i skup się na nich. Nie bądź też zbytnim perfekcjonistą. Jeśli będziesz zatrzymywał się za każdym razem, kiedy projekt trafi na niewielki problem, postojów będzie więcej niż jazdy. Duże problemy rozwiązuj natychmiast. Mniejsze pozostaw na wolną chwilę. Od czasu do czasu zatrzymuj się jednak i sprawdzaj, czy jesteś na właściwej drodze.

Jeff Bezos: 'Bądź uparty, jeśli chodzi o wizję, a elastyczny, gdy chodzi o szczegóły'.Jeff Bezos: 'Bądź uparty, jeśli chodzi o wizję, a elastyczny, gdy chodzi o szczegóły'. Spencer Platt / Getty Images

Wreszcie najtrudniejszą może sztuką w zarządzaniu swoimi pomysłami jest sztuka rezygnowania z nich. Wydawałoby się, że wycofywanie się z pomysłów jest złe, w końcu wszyscy dookoła wmawiają nam, że wytrwałość jest najważniejsza, a brnięcie przez trudności to najwyższa wartość. Nic bardziej błędnego. Nietrafione pomysły zdarzają się każdemu. Steve Jobs początkowo chciał, żeby iPhone wyglądał jak ówczesny iPod, z wielkim kółkiem zamiast dotykowego ekranu. Im dalej w nie brniemy, tym trudniej nam z nich zrezygnować, bo szkoda nam zainwestowanego czasu i pieniędzy. Ale przerwanie toksycznego związku z pomysłem i zainwestowanie naszej energii gdzie indziej jest najlepszym, co możemy w takiej sytuacji zrobić. Inaczej skończymy, brnąc w coś bez przyszłości kosztem innych szans.

Z zaczynaniem nowych projektów jest jak z zakochiwaniem się. Na początku jest super, jest ekscytująco, łatwo dostać obsesji na punkcie czegoś nowego i nie zwracać uwagi na przeszkody i czerwone flagi. Ale szybko okazuje się, że nic nie dzieje się samo, że wszystko trwa dłużej, niż myśleliśmy, i że trzeba włożyć we wszystko o wiele więcej pracy. I, tak jak w związku, jeśli pozwolisz sobie na to, żeby w tym momencie zbastować, rezultat może być tylko jeden.

Co zrobić zanim zaczniesz?

1. Zastanów się nad tym, czy masz problem z kończeniem. Zrób sobie listę wszystkich zaczętych planów czy projektów, jakie możesz sobie przypomnieć. Czy doprowadziłeś je do końca? Jeśli nie, kiedy i czemu je przerwałeś? Czy znajdujesz tam jakieś wspólne elementy?

2. Zrób dobry research tematu, w który chcesz wskoczyć. Poczytaj, jak wyglądały doświadczenia innych – i te pozytywne, i te negatywne – i na tej podstawie postaraj się wyznaczyć sobie realistyczne cele

3. Zrób harmonogram i wyznacz sobie „punkty kontrolne” – cele cząstkowe na drodze do celu głównego. Wypełnianie takich „side questów” (zadań pobocznych) to doskonała motywacja do ciągnięcia głównej akcji dalej.

4. Zastanów się, dlaczego właściwie chcesz zrobić to, o czym myślisz? Co cię motywuje? Czy to rzeczywiście jest dla ciebie ważne, czy to tylko chwilowa zachcianka?

Zobacz także
  • Qatar Airways Jakie są najlepsze linie lotnicze na świecie?
  • 'Mamy psychozę lajkingu' "Mamy psychozę lajkingu" - rozmowa z Tomaszem Szlendakiem
  • Na co uważać przy wynajmie samochodu? Na co uważać przy wynajmie samochodu?

Polecamy