Brafitter - mężczyzna, który dobiera kobietom biustonosze

Sławomir Kazimierczuk jest jednym z kilku mężczyzn brafitterów w Polsce. Prowadzi salon ' Hebe ' w Radomiu.

Sławomir Kazimierczuk jest jednym z kilku mężczyzn brafitterów w Polsce. Prowadzi salon ' Hebe ' w Radomiu. (Fot. Marcin Kucewicz/Agencja Gazeta)

Co mówią mężczyźni, gdy dowiadują się, czym pan się zajmuje?

Gdy ich żony czy partnerki mierzą biustonosze w przebieralni, panowie pytają, czy nie wziąłbym ich na staż, czy nie szukam kogoś do pomocy, bo praca wydaje się i przyjemna, i lekka. Jednak to ciężkie zajęcie. Może nie fizycznie, ale kobiety są tak różne, mają różne charaktery i z każdą trzeba umieć porozmawiać i wyciągnąć informacje, żeby dobrze ją ubrać. Przecież nie podam biustonosza jak bochenka chleba, mówiąc: „Proszę”.

A jak reagują klientki, gdy widzą, że to mężczyzna ma im pomóc dobrać biustonosz? Są zdziwione?

Większość to są nasze stałe klientki, więc zdziwione być nie mogą. Natomiast kiedy przychodzi nowa klientka, to najpierw staram się jakoś ją rozluźnić rozmową. Ale kiedy już jej dobrze dobiorę biustonosz i jest zadowolona, to słyszę: „Trochę się krępowałam, ale teraz będę do pana przychodzić”. Następny raz idzie już „na pewniaka”. Ten pierwszy jest najtrudniejszy. Zwłaszcza że kobieta, wchodząc do sklepu, może pomyśleć: „O, facet, co on tam wie o bieliźnie?”. Tyle że ja mam doświadczenie. A jak ekspedientka pracuje miesiąc, to co ona wie? Wymierzy klientkę pod biustem, w biuście i podaje towar. Ale, hola, hola, są jeszcze różne materiały, kształty miseczek, są różne obwody, ciągliwości materiałów, różne firmy – jedne mają zaniżoną numerację w obwodzie, inne zawyżoną...

Jak pan został brafitterem?

To był koniec lat 80. – rok 1988, 1989, okres zmian. Ja – jak wiele osób w tamtym czasie – postanowiłem założyć swoją działalność. Zacząłem sprzedawać damską odzież, jakieś bluzeczki itp., ale trwało to dość krótko, może rok. Wtedy pomyślałem: „Może bielizna damska to będzie dobry biznes? Przecież każda kobieta ją nosi”. A wtedy w kraju wielu rzeczy nie było, m.in. właśnie ładnej bielizny. Pomyślałem, że może to będzie ta moja nisza. I powolutku, powolutku, małymi kroczkami przyzwyczajałem do siebie klientki. W tym roku mija mi 30 lat w branży.

A jak pan nauczył się dobierać kobietom bieliznę? Jakieś kursy?

Najlepszy kurs to praktyka. Życie. Kiedyś nie było żadnej wyspecjalizowanej szkoły, każdy uczył się tego sam. Metodą prób i błędów. Człowiek dobierał bieliznę, patrzył, jak to wszystko wygląda, i tak powoli dochodziło się do perfekcji. No, może perfekcja to za dużo powiedziane, bo żaden człowiek nie jest perfekcyjny, ale mogę powiedzieć, że z moim doświadczeniem umiem to robić dobrze. Prawdziwy brafitting to jest praktyka, coś, do czego dochodzi się przez lata pracy.

Czy żeby pan dobrze dobrał biustonosz, musi pan obejrzeć piersi?

Nie. Nawet jeśli w sklepie pracują kobiety, to nie oglądają klientek nago. Zdarza się, że panie nie przejmują się roznegliżowaniem, ale rzadko tak bywa. Zazwyczaj kobiety się krępują i trzeba dać im poczucie intymności. Poza tym, jak wspomniałem – mam lata praktyki, więc miara w oku już jest.

Widząc kobietę w bluzce, jest pan od razu w stanie stwierdzić, że ma źle dobrany biustonosz?

Oczywiście. W większości przypadków jest to dla mnie widoczne. 

I zaczepia pan na ulicy takie kobiety, mówiąc: „Niech pani przyjdzie do mnie do sklepu, ja pani dobiorę odpowiedni biustonosz”?

W żadnym wypadku! W ten sposób można kogoś urazić. Ja zawsze zauważę, że kobieta ma źle dobrany biustonosz. Taka choroba zawodowa – kto z czym pracuje, na to zwraca uwagę. Jak ktoś sprzedaje buty, to widzi u każdego, co jest nie tak z obuwiem. A u mnie oczy same wędrują w wiadomym kierunku. Nawet jak idziemy z żoną, to zdarza się, że powiem: „Zobacz, jaka fajna babka, jak ma dobrze dobrany biustonosz”. Albo Przeciwnie – źle dobrany. Ale nie wyobrażam sobie, żeby podejść do kobiety i jej coś takiego powiedzieć.

A gdy np. w telewizji pojawiają się dziewczyny w bieliźnie, to pana bardziej interesuje fason biustonosza czy to co kryje?

Jako mężczyzna doceniam, że aktorka jest piękna, ale jeśli ma źle dobrany biustonosz...

Jako mężczyzna doceniam, że aktorka jest piękna, ale jeśli ma źle dobrany biustonosz, to z żoną komentujemy: „Fajny film, superprodukcja, a zobacz, w jakiej ona jest bieliźnie. Ktoś źle dobrał”.

Trudniej jest dobrać biustonosz do małych piersi czy do dużych?

Zawsze odpowiedni dobór biustonosza to sztuka. Trzeba go dobrać do kształtu piersi, zdecydować, jaki ma być wzór: balkonetka, half cup czy super push up z żelem. Najpierw muszę więc zrobić krótki wywiad: po co, do czego, do jakiej sukni, na jaką okazję. I wtedy dopiero można dobierać. A czy łatwiej z mniejszym czy z większym biustem? Mnie to nie sprawia żadnej różnicy. W obu przypadkach staram się zrobić to jak najlepiej, spełniając oczekiwania pań.

Jaka była największa miseczka biustonosza, który pan dobierał?

O... [dłuższa pauza] Słucha mnie pan? Miseczka O.

Myślałem, że pan westchnął.

Nie. O to jest rozmiar miseczki. 

O to największy rozmiar, jaki jest produkowany?

Mamy jeszcze P. Istnieją nawet większe, ale my mamy takie do P.

Kobiety dobrze wybierają wielkość miseczek?

Czasami same nie wiedzą, jaki dokładnie mają rozmiar, ale po to ja jestem, żeby dobrać. Dzisiaj klientka przyszła i mówi: „Mam 75C”, a ostatecznie wyszła z 80E – to miseczki większe o trzy rozmiary.

Kiedy kobiety wybierają biustonosze, to bardziej im zależy, żeby było ładnie czy wygodnie?

Najlepiej, żeby było i ładnie, i wygodnie (śmiech), ale nieraz się nie da. Teraz część pań szuka biustonoszy dla wygody, czyli chcą mieć nie za ciasne w obwodzie. Ale jak jest luźno, to rozstaw miseczek nie pozwala, żeby biustonosz dobrze leżał, bo był uszyty na tęższą osobę. Niektóre panie świadomie wybierają taki biustonosz, bo dobrze się w nim czują i już. My raczej staramy się dobierać tak, aby było w miarę stabilnie – a trzeba wiedzieć, że  prawie cały ciężar biustu, 85%, trzyma się na obwodzie, ramiączka tylko podtrzymują. Więc biustonosz w obwodzie powinien przylegać w miarę ściśle. A jak klientka chce luz, to biustonosz nigdy nie będzie dobrze leżał. Jednak są kobiety, które tak chcą i to także trzeba uwzględnić.

Czasami jednak ważniejszy jest wygląd. Jak to się stało, że ubieracie kandydatki w wyborach miss?

W 2012 r. dostałem propozycję od organizatorów wyborów Miss Polski Ziemi Radomskiej. Po rozmowie z żoną zgodziliśmy się i myślę, że wyszło dobrze, bo ubieraliśmy kandydatki w kolejnych latach. I chyba mamy dobrą rękę, bo radomianki co roku są w finałowej trójce konkursu ogólnopolskiego, a w 2016 r. Paulina Maziarz została Miss Polski. W ubiegłym roku po raz pierwszy ubieraliśmy kandydatki do konkursu Miss Polonia Ziemi Radomskiej i radomianka została Pierwszą Wicemiss Polonia.

Jak wygląda dobór bielizny dla kandydatek na miss? One po prostu podają, jaki rozmiar im potrzebny?

Nie, my dobieramy każdej kostium z osobna. Wymaga to trochę pracy, bo jest 12 dziewczyn.

A jedna ładniejsza od drugiej. Czy żona nie jest zazdrosna?

To trzeba by żony zapytać, ale chyba zazdrosna nie jest. Kiedyś, gdy padło takie pytanie, odparła: „Apetyt na ulicy, kolacja w domu” (śmiech). Pracujemy razem tyle lat, więc wie, że to czysto zawodowa sprawa. Muszę na te dziewczyny popatrzeć, bo jak inaczej mogę im dobrać bieliznę? Lekarz też przez telefon nie leczy. Taka praca.

Muszę na te dziewczyny popatrzeć, bo jak inaczej mogę im dobrać bieliznę? Lekarz też przez telefon nie leczy. Taka praca.

Praca, której zazdrości panu 99% mężczyzn. Ilu jest brafitterów w Polsce?

Licząc mnie, to trzech, może czterech. O tylu słyszałem.

Co by pan doradził mężczyźnie, który chce kupić wybrance bieliznę i ma to być niespodzianka?

Przeciętny mężczyzna o damskiej bieliźnie wie tyle, że żona ma biustonosz (śmiech). Jeśli klient chce kupić jakiś w prezencie, to najpierw pytam, czy zna rozmiar. Najłatwiej to podejrzeć na metce u partnerki, ale są pułapki. Nie ma problemu, jeżeli to bielizna polska, ale np. brytyjska numeracja jest inna. U nas podajemy rozmiar pod biustem i wielkość miseczki, a tam są rozmiary 30, 32, 34... – zupełnie inaczej. We Francji też jest inaczej – plus 15 cm w obwodzie. Jak u nas jest 70, to we Francji 85. Tak więc najpierw muszę przeprowadzić wywiad. Jeśli jednak mężczyzna absolutnie nic nie wie, to proponuję coś innego – bezpieczniejsze są jakieś nocne koszulki. Ewentualnie umawiamy się, że jeśli rozmiar będzie nietrafiony, to przyjdzie z partnerką, abyśmy profesjonalnie dobrali odpowiedni biustonosz. Oczywiście czynnik finansowy jest ważny, ale zadowolona klientka to miód na serce. 

Gdzie w Radomiu można zgłosić się do pana Sławomira Kazimierczuka?

CH Korej, ul. Wernera 10, sklep 25;

PCH Feniks, ul. Staroopatowska 20, sklep A29

Zobacz także
  • Jak się robi startupy w Afryce? Jak się robi start-upy w Afryce?
  • Wielki Mur Chiński to jedyna budowla widoczna z kosmosu - oto jedna z bzdur powtarzanych od lat. Mamy dla was 17 geograficznych ciekawostek, których zdecydowanie brakuje na lekcjach geografii. Idziemy o zakład, że parę razy się zdziwicie, a przynajmniej sięgniecie po atlas, żeby odszukać Togo, Filipiny czy Arabię Saudyjską. Wielki Mur Chiński wcale nie jest jedyną konstrukcją widzianą z kosmosu - używając tylko oczu (bez specjalistycznych narzędzi) spoza Ziemi bez problemu można zobaczyć np. świecące nocą miasta, a nawet autostrady. Co do samego Wielkiego Muru, to akurat jego zobaczenie jest stosunkowo trudne - to brązowa linia w brązowym terenie. By nieco ułatwić sprawę, w 2000 roku Brytyjczycy zbudowali w okolicy specjalny biały namiot. Airbnb organizuje wyprawę dookoła świata
  • Forum Romanum Rzym wprowadza nowe zakazy dla turystów. Zobacz, czego już nie można robić w Wiecznym Mieście

Polecamy