Lenistwo jest dobre!

W "Boskiej Komedii" Dantego leniwi trafiają do piątego kręgu piekieł. Ale od tego czasu wiele się zmieniło: i sposób wykonywania przez nas pracy, i nasze postrzeganie tego, czym jest lenistwo. Dziś naukowcy mówią wręcz, że nicnierobienie może prowadzić nas do sukcesu. Ale "nie robić nic" też trzeba z głową.

Lenistwo motorem postępu

Potrzeba jest matką wynalazków, ale ich ojcem często bywa lenistwo – stwierdził inżynier Allen Dale.

John Atanasoff, który stworzył pierwszy elektroniczny komputer pod koniec lat 30., wyznał natomiast wprost: „Byłem zbyt leniwy, by robić wszystkie obliczenia ręcznie, więc wynalazłem maszynę do tego”. Jeśli się nad tym zastanowić, to większość wynalazków powstała po to, by się nie męczyć. Traktor, żeby nie chodzić za pługiem, dorożka, a potem samochód, żeby w ogóle nie chodzić,  pilot do telewizora, żeby nawet nie ruszać się z kanapy. Przykłady można mnożyć, bo choć są też wynalazki, jak leki czy szczepionki, które mają ratować nam życie, to multum innych ma nam to życie ułatwiać, usprawniać pracę, czyli w jakimś sensie schlebiają naszemu lenistwu.

Mózg ważniejszy niż mięśnie

Postęp wyznaczają leniwi ludzie, którzy szukają łatwiejszych dróg  – stwierdził pisarz Robert Heinlein.

Co prawda Biblia przestrzega, że lenistwo może być drogą do ubóstwa i łatwo to sobie wyobrazić, ale z drugiej strony cały czas ewoluuje nasze zapatrywanie na to, czym jest praca, a czym lenistwo. Jeszcze kilka pokoleń temu praca kojarzyła się głównie z wykorzystaniem mięśni – czy to bezpośrednio, czy do używania narzędzi, a później do obsługi maszyn. Dziś ten wysiłek fizyczny nie jest tak wielki, ale to nie powód, by uznać, że staliśmy się bardziej leniwi. Po prostu wraz z kolejnymi wynalazkami nastąpiła zmiana w rodzaju pracy, którą wykonujemy. Czy analityk giełdowy wpatrzony w monitor nic nie robi? Kontroler lotów obserwuje punkciki na ekranie? Operator w elektrowni atomowej ogląda mrugające lampki? To, że nasze mięśnie nie pracują, nie znaczy, że mózg też nic nie robi.

Zrobię dużo, by nic nie robić

Ciężką pracę zawsze wolę zlecić komuś leniwemu, bo on znajdzie prostszy sposób, by ją wykonać  – miał powiedzieć Bill Gates.

I choć nikt nie podaje źródła powyższego cytatu, zdanie i tak przemawia do wyobraźni. Zresztą inny gigant ze świata informatyki, Larry Wall, twórca języka programowania Perl, wśród cech dobrego programisty wymienił właśnie lenistwo.
Oczywiście, nie chodziło mu o to, by nic nie robić, a raczej żeby np. zamiast pracowicie wpisywać 100 razy to samo polecenie z niewielkimi zmianami, napisać skrypt, który zrobi to automatycznie. W ten sposób, spinając się do jednego zadania, oszczędza się sporo czasu w przyszłości.

Zrelaksowany geniusz

Wielkim myślicielom najlepsze pomysły przychodziły do głowy podczas snu, leniwego wylegiwania się w łóżku, na plaży lub podczas wędrówek” – pisze Ulrich Schnabel w książce „Sztuka leniuchowania.

Chyba każdy wie, jak trudno wpaść na coś odkrywczego po dniu pełnym stresów albo na zebraniu, które szef nazywa burzą mózgów i pyta, wskazując cię palcem: „A ty jakie masz pomysły?”. Trudno pozbierać myśli w głowie, prawda? A przecież Archimedes wykrzyknął „Eureka!”, wyskakując z wanny, a nie siedząc nad zwojami pergaminu.
Newton odkrył prawo powszechnego ciążenia podczas relaksu w ogrodzie, a nie ślęcząc nocą w bibliotece. Bo wyrabianie nadgodzin nie przekłada się na powstawanie genialnych pomysłów. Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Stanforda wskazuje, że po przekroczeniu progu 50 godzin pracy tygodniowo efektywność wykonywania nawet prostych zadań drastycznie spada. Natomiast kiedy nic nie robisz, jedna z sieci połączeń w mózgu uaktywnia się, wzmagając twoją kreatywność. Mózg przygotowuje się do rozwiązania stojących przed nim zadań. Komuś wydaje się, że leniuchujesz, a ty opracowujesz wizję przejęcia kontroli nad światem. Podświadomie.

Idź spać, zrobisz więcej

Wszyscy myślą, że jestem leniwy. Nie przeszkadza mi to. Ja sądzę, że to oni są szaleni. Wszędzie biegają w pośpiechu, aż uświadomią sobie, że to bez sensu” – śpiewał w „I’m Only Sleeping” John Lennon.

Lennon był znany też z tego, że mógł bez przerwy spać, przez co jedna z dziennikarek nazwała go „prawdopodobnie najbardziej leniwym człowiekiem w Anglii”. Kto by pomyślał, patrząc dziś na jego dorobek? A jednak. Żeby być twórczym, nie trzeba być tytanem pracy. W czasie relaksu, ale także drzemki i medytacji, w mózgu aktywne są te same fale co przy treningach twórczości. W tym stanie zwiększa się komunikacja między lewą a prawą półkulą. Z kolei stres tę komunikację zaburza. Dlatego nierzadko, jeśli cały dzień szukasz rozwiązania jakiegoś problemu, we śnie „znajduje się samo”. Pracodawcy już to wiedzą, dlatego tam, gdzie wymaga się kreatywności, w firmach powstają pokoje zabaw i strefy relaksu, a także miejsca, gdzie oficjalnie w pracy można się zdrzemnąć.

Epilog

Jeśli te pochwały leniuchowania cię nie przekonały i szukasz wciąż potwierdzenia, że prawdziwe lenistwo w czystej postaci też może przynieść korzyści, przypomnimy starą opowieść o podróżniku, który napotkał w Neapolu wylegujących się w słońcu żebraków. Zapowiedział, że da lira najbardziej leniwemu. Żebracy zerwali się na równe nogi i zaczęli się przekrzykiwać, kto mniej robi.

– A ty, czemu wciąż leżysz i nie opowiadasz o swym lenistwie – zapytał podróżnik jedynego żebraka, który nie ruszył się z miejsca.

– Bo mi się nie chce.

Więcej o: