Za młody na szefa?

- Za młody jesteś na Heroda! - A to Herod nigdy nie był młody?- Nie! Ten cytat z "Misia" dobrze oddaje myślenie wielu osób o dyrektorach czy prezesach. Jak sobie radzić, kiedy rządzić ma jednak "dzieciak".

Hmmm, więc tak. Pan... Aleksander, tak?

– Tak.

– Całkiem imponujące CV.

– Dziękuję.

– Tak... studia u Arystotelesa, odpowiedzialny za kampanie w Grecji i Persji, udowodnione talenty przywódcze i interpersonalne, nagrody, praca w międzynarodowej organizacji…

– Zgadza się. I rozwój organizacji od lokalnego start-upu do dominującego gracza w Grecji, Persji, Egipcie i części Indii.

– Rzeczywiście. Ile ma pan lat?

– 29.

– Rozumiem. Chyba jednak szukamy kogoś bardziej doświadczonego. Rozumie pan.

Aleksander Wielki nie miałby łatwego życia w dzisiejszym korpo. Z jednej strony żyjemy w świecie, w którym młodość jest w cenie: Mark Zuckerberg ma w końcu dopiero 34 lata. Z drugiej – zbyt często ludzie oceniają cię w pracy nie po osiągnięciach, ale po PESEL-u. Zwłaszcza jeśli idzie o awans na stanowiska menedżerskie.

Syndrom kosmity

Dzieciak dyrektor? To często ciągle nie do pomyślenia. Przed trzydziestką droga do góry to często droga przez mękę, zwłaszcza w dużych, ukształtowanych już firmach. Nie tylko w Polsce. Według badań brytyjskiego Uniwersytetu Durham dyskryminacja ze względu na wiek jest powszechna, zarówno jeśli chodzi o pracowników „zbyt młodych”, jak i „zbyt starych”. Kiedy faktycznie ktoś młody awansuje na stanowisko kierownicze – wcale nie jest różowo. 
Opublikowane w „Journal of Organizational Psychology” badanie 61 niemieckich przedsiębiorstw pokazało, że pracownicy firm zatrudniających najwięcej młodych menedżerów zarządzających starszymi zespołami zgłaszają o 12% więcej negatywnych emocji towarzyszących pracy. A same firmy radzą sobie gorzej.
Czy winna jest młodość? Raczej fakt, że młodsi i starsi pracownicy mają problem z nawiązywaniem efektywnej współpracy i znajdowaniem wspólnego języka. Problem jest po obu stronach. Jak z niego wybrnąć? Co robić, jeśli na liczniku masz przebieg o połowę mniejszy niż twoi podwładni? 

– Najgorsze były zebrania – opowiada Marek, który w wieku 25 lat został szefem oddziału szkoły językowej. – Poprzedni szef miał 42 lata, jego zastępczyni 45. Gdy on odszedł, a ja przyszedłem z zewnątrz, dla części ludzi byłem jak kosmita. Kiedy ja mówiłem, ich wzrok szedł w stronę zastępczyni, jakby ona musiała potwierdzać każde moje słowo. Co ciekawe, zachowywali się tak nawet ludzie w wieku Marka. Nawet dla nich autorytet automatycznie łączył się z wiekiem.

Autorytet to niestety nie jest coś, co można po prostu zadekretować. Szacunek trzeba wypracować i nie ma co ukrywać, to trudniejsze jeśli walczysz o szacunek ludzi, którzy są przekonani, słusznie czy nie, że mają od ciebie większe doświadczenie i wiedzą więcej o branży.

– Na początku po prostu chciałem stamtąd uciec – opowiada dalej Marek. – Ale powiedziałem: nie. Nie jestem tutaj przypadkiem, jestem tutaj, bo ktoś uznał, że będę właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Muszę tylko udowodnić to im. I sobie.

Dzieciak kontra dinozaury

Najważniejsze są najczęściej pierwsze dni. Bez względu na to, czy przychodzisz do zespołu z zewnątrz, czy masz zarządzać swoimi dawnymi kolegami z pracy, pierwsze dni powiedzą twoim nowym podwładnym, czego mogą się po tobie spodziewać.

„Zanim zdziałasz cokolwiek jako menedżer, musisz zapracować na zaufanie – pisze Claire Lew, CEO konsultingowej firmy Know Your Team. – A to zaczyna się od słuchania zespołu, a nie od wydawania poleceń. Zrozumiesz problemy i troski pracowników, i zaczniesz tworzyć środowisko do współpracy”.

Jeśli ty będziesz sprawiał wrażenie, jakby te rozmowy sprawiały ci dyskomfort, twój zespół też nie będzie czuł się komfortowo przy tobie. Postaraj się szczerze zainteresować każdym członkiem zespołu. Nie patrz na różnice wieku. Jeśli się nad tym dobrze zastanowisz, pewnie łączy was więcej, niż dzieli: w końcu z jakiegoś powodu wszyscy wybraliście tę samą branżę.

W większości wypadków dyskomfort starszych pracowników podczas rozmów z tobą będzie wynikał z obaw. Po pierwsze, że ty okażesz się zarozumiałym dzieciakiem, który widzi w nich tylko dinozaury, a po drugie, że awans kogoś młodszego na stanowisko nad nimi oznacza, że ich droga do awansu w tej firmie jest już zamknięta.

Rozmowa powinna być pierwszym etapem do rozwiania obu obaw. Pierwszej, bo daje ci szansę pokazania odrobiny pokory. Pytasz, a nie narzucasz rozwiązania. Interesujesz się, a nie rozstawiasz ich po kątach. Drugiej, bo ich kariera jest teraz jedną z twoich odpowiedzialności. Jako szef odpowiadasz nie tylko za wyniki wklepywane w rubryczki w Excela, ale i za budowę najlepszego zespołu z możliwych. A to oznacza dbanie o rozwój każdego z twoich pracowników. Rozmawiając z nimi dowiesz się, co ich kręci i jak widzą swoją przyszłość. Tylko pamiętaj, żeby podczas rozmowy nie gapić się co chwilę w smartfona.

Buduj drużynę

Nie pozwól jednak, aby twoja chęć udowodnienia własnych kompetencji i przekonania niedowiarków, że jesteś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, zmieniła się w obsesję. Masz zarządzać, a nie brać wszystko na siebie. To trudne zwłaszcza dla młodych menedżerów.

Badanie Uniwersytetu Phoenix pokazało, że 36% pracowników w wieku 18-24 lat, choć zdaje sobie sprawę z zalet pracy zespołowej, woli pracować solo. U szefa to niemożliwe. Masz delegować obowiązki, a nie samemu dokręcać każdą śrubkę. Chęć zaangażowania się we wszystko osobiście jest naturalna, zwłaszcza na początku, ale postaraj się ją kontrolować, bo ryzykujesz zniechęceniem do siebie zespołu. Nikt nie lubi, kiedy ktoś mu się wtrąca w pracę. Naucz się doceniać doświadczenie oraz umiejętności swoich pracowników.

Nie próbuj też udowodnić swojej wartości przez branie na siebie każdego nowego projektu czy dodatkowego obowiązku. Jeśli przyjmiesz zbyt wiele zadań, zaczniesz zawodzić. Jeden, drugi, trzeci raz. A to da efekt przeciwny do zamierzonego: zamiast na młodego, ambitnego i kompetentnego wyjdziesz na kogoś, komu przez brak doświadczenia wszystko leci z rąk. Zwłaszcza że jako menedżer odpowiadasz nie tylko za swoją pracę. Jeśli twój zespół odnosi sukces, to sukces zespołu. Jeśli zawodzi – to twoja porażka. Taka jest brutalna prawda, o której jako szef musisz pamiętać. Próby zrzucania winy za niepowodzenia na podwładnych – nawet jeśli możesz faktycznie wskazać ich palcem swoim przełożonym – nie sprawią, że będziesz wyglądać na stanowczego lidera, tylko na tchórza, który szuka kozła ofiarnego. A zaufania zespołu nie uda ci się odzyskać nigdy. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Brawo, dziadek!

Warto wreszcie pamiętać o tym, że w starszym zespole twoje zachowanie i wygląd będą miały o wiele większe znaczenie i będą o wiele ściślej analizowane. Nie chcesz być uważany za niedojrzałego? Nie chodź w pomiętych ubraniach, bo za plecami usłyszysz: „mama znów nie wyprasowała mu koszuli”.

Nie gap się w telefon na spotkaniach, bo choćbyś miał najbardziej podzielną uwagę, zostaniesz uznany za kompletnie niezainteresowanego otoczeniem palanta. I nigdy, przenigdy nie porównuj pracowników do swoich rodziców czy dziadków, choćby w twojej głowie miała to być największa pochwała. Nikt nie lubi, kiedy przypomina mu się, że jest starszy niż mamuty. Nawet jeśli ma „tylko” 40 lat.

Jak radzić sobie ze starszymi podwładnymi?

1. Przełam swoje opory. Pomyśl: dostałeś to stanowisko, bo jesteś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Nie przepraszaj, że je masz. Bądź pewny siebie i zachowuj się normalnie.

2. Zrozum zespół. Starsi od ciebie ludzie mogą mieć inne podejście do pracy. Mogą woleć bardziej formalne relacje w zespole i niekoniecznie będą chcieli utrzymywać kontakt na stopie towarzyskiej.

3. Proś o dzielenie się doświadczeniem. Nie tylko możesz dowiedzieć się czegoś ważnego, ale zbudujesz też wrażenie, że szanujesz swój zespół i jego wiedzę.

4. Uważaj na hejterów. Jeśli ktoś w zespole bez względu na twoje starania podkopuje twoją pozycję wyłącznie ze względu na twój wiek, musisz postawić sprawę twardo. Zaaranżuj spotkanie jeden na jeden i jasno przekaż swoje oczekiwania odnośnie waszej dalszej współpracy.

5. Wygląd ma znaczenie. Jeśli chcesz sprawiać poważne wrażenie, ubieraj się raczej konserwatywnie jak na standardy firmy. Jeśli inni przychodzą w T-shirtach, ty załóż koszulę. Zastanów się też, co mówisz o sobie w mediach społecznościowych. Facebook z fotkami z pijackich imprez da tylko amunicję tym, którzy uważają, że się nie nadajesz.

Co, jeśli tobą ma zarządzać dzieciak?

1. Nie skupiaj się na tym, co was dzieli. Nawet jeśli ty pamiętasz PRL, a on wychowywał się na „Big Brotherze”, macie pewnie więcej wspólnego, niż sądzicie. Nieprzypadkowo wybraliście tę samą branżę i tę samą firmę.

2. Okazuj szacunek. Twój nowy szef może czuć się przy tobie nieswojo, zwłaszcza jeśli masz faktycznie o wiele większe doświadczenie. Nie obnoś się z tym, że wiesz więcej. Okaż trochę pokory i spróbuj dostrzec w swoim szefie talenty, które sprawiły, że dostał tę robotę.

3. Bądź partnerem. Nie twórz problemów, tylko dawaj rozwiązania. Zwłaszcza na początku dostarczaj szefowi informacji, które pozwolą mu szybko wejść w rolę i zrozumieć specyfikę waszej pracy. To mogą być informacje historyczne, na przykład o tym, jak wyglądały wymagania różnych klientów, z którymi mieliście do czynienia, albo wiedza o sposobie myślenia ludzi, z którymi musicie współpracować.

4. Wykorzystaj swój wiek. Twój szef to też człowiek i też ma swoje problemy. Szef ma małe dziecko, a ty odchowane nastolatki? Wiesz przez co przechodzi. Może podzielisz się z nim swoim doświadczeniem?

Więcej o: