Gotowy na pojedynek? Pierwsze kroki w szermierce

Kto chce się zająć szermierką klasyczną, musi nie tylko nastawić się na wszechstronny trening, ale także przygotować na to, że jeżeli wystartuje w zawodach, to będzie walczył. wręcz.

Na zwykłych treningach walczymy tylko w kaftanie, masce i rękawicach. Nie musisz zakładać tony ochraniaczy, chociaż czasami je zalecamy, zwłaszcza gdy w ruch idą szable pojedynkowe. Jaką bronią chcesz walczyć? – pyta Bartek Mysłek, instruktor Szkoły Fechtunku „Aramis”.

Przed nami na podłodze leżą rapiery i lewaki, szable i szpady. Wersje sportowe i bardziej masywne pojedynkowe. Są także miecze, ale do nich potrzebne jest już solidniejsze zabezpieczenie.

Na co by tu się zdecydować? Z doświadczenia wiem, że walka szpadą jest niesamowicie techniczna, nie miałbym więc żadnych szans, na okładanie się mieczem z mistrzem fechtunku nie mam ochoty, a o walce rapierem i lewakiem nie mam zielonego pojęcia. Pozostaje szabla. Broń sieczna, którą do pewnego stopnia można posługiwać się instynktownie. Zakładamy maski i stajemy naprzeciw siebie. Na początku szermierczy salut, czyli sekwencja pięciu ruchów będących równocześnie przywitaniem i oddaniem honorów przeciwnikowi.

Potem przejście do pozycji szermierczej przez dotknięcie klingami i zaczynamy. Po kilku sekundach Bartek trafia mnie w przedramię z taką siłą, że aż syczę z bólu. Szybko inkasuję kolejne cięcia w rękę i korpus, i za każdym razem palący dotyk metalu coraz bardziej odbiera mi ochotę do walki. W końcu zdejmuję maskę.

– Nie wiedziałem, że szermierka może boleć.

– Walczę z tobą jak z zawodnikiem, ale mogę też powalczyć jak podczas lekcji z uczniem – odpowiada Bartek.

Zaczynamy na nowo i tym razem idzie mi lepiej. Trafiam go nawet kilka razy i znów powraca przyjemność z walki. To ona jest tu najważniejsza, bo nowoczesna szermierka klasyczna to sztuka i sport walki. Rokrocznie rozgrywane są trzy turnieje eliminacyjne kwalifikujące do udziału w mistrzostwach Polski, a potem turniej rozstrzygający o wynikach Pucharu Polski. Na zawodach w formule open regularnie startuje ponad 100 zawodników walczących rapierem, szpadą i szablą. Bartek plasuje się w okolicach pierwszej piątki. Jego najmocniejszą stroną jest walka rapierem i szablą.

Miecz – święta rzecz

Sztuka fechtunku zaczęła się od miecza, który pojawił się w epoce brązu w Chinach i Egipcie, a w średniowiecznej Europie stał się nieomal świętością. Jego noszenie było przywilejem zarezerwowanym dla rycerzy.

– Walka na długie miecze podoba się ludziom, dlatego że kultowi bohaterowie filmowi walczą mieczami: Aragorn, Wiedźmin, no i oczywiście rycerze Jedi z „Gwiezdnych wojen” – wylicza Bartek.

Miecze, którymi trenuje się i walczy w Aramisie, są z plastiku, ale wyglądają identycznie jak te używane przez dawnych rycerzy.

– Tego, jak wtedy walczono, tak naprawdę nie wiemy. Jedynym źródłem informacji o średniowiecznym fechtunku są traktaty, opatrzone rysunkami opisy technik pozostawione przez ówczesnych mistrzów. Nie opieramy się jednak na nich, bo od tamtych czasów wiedza dotycząca szermierki rozwinęła się niesamowicie – tłumaczy.

W średniowiecznych traktatach widać różne pozycje. Wół? Miecz nad głową, a ostrze zwrócone do dołu, w kierunku twarzy przeciwnika. Pług? Miecz na wysokości pasa i sztych skierowany do przodu. Z dachu? Miecz nad głową, ostrzem w sufit. Współczesna pozycja mieczowa jest dość uniwersalna. Stopy ustawione są w pozycji przypominającej bokserską, ciało jest frontem do przeciwnika, a broń trzymamy w lekko ugiętych rękach, dość blisko ciała. Takie ustawienie ułatwia skuteczną obronę zwłaszcza przed trafieniami w ręce i głowę.

Choć bohaterowie filmowi wykonują mieczem głównie zamaszyste cięcia, to w rzeczywistości częściej wykonuje się nim liczne pchnięcia. Najważniejsze jednak jest to, żeby nie dać się trafić. Jeżeli przeciwnik atakuje, to trzeba się najpierw zasłonić lub zrobić unik, a następnie samemu zaatakować. 

– Chodzi o to, żeby być jak najdłużej osłoniętym własnym mieczem. Nazywa się to atakiem z kryciem – tłumaczy Bartek. W walce bez zbroi nie ma miejsca na widowiskowe techniki obrotowe, bo kto robi piruety, ten odsłania plecy.

Miecz do stroju i do poduszki

Na rapiery można walczyć
w postawie wysokiej
lub niskiej. Postawa wysoka
jest wygodniejsza i nie tak
wymagająca sprawnościowo,
ale to postawa niska
jest preferowana przez
zaawansowanych zawodników.
Szermierz jest wtedy
trudniejszym celem
i łatwiej mu znaleźć
korzystne ułożenie do
przeprowadzenia natarcia.Na rapiery można walczyć w postawie wysokiej lub niskiej. Postawa wysoka jest wygodniejsza i nie tak wymagająca sprawnościowo, ale to postawa niska jest preferowana przez zaawansowanych zawodników. Szermierz jest wtedy trudniejszym celem i łatwiej mu znaleźć korzystne ułożenie do przeprowadzenia natarcia. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Styl walki rapierem i lewakiem kompletnie nie przypomina szermierki, którą znamy ze sportu. Pozycja jest niższa, a ręce z bronią wysunięte do przodu. Walczący poruszają się energicznie po okręgu.

– Jeżeli zatrzymujesz się w miejscu albo zaczynasz cofać, to dostajesz trafienie i umierasz – mówi Bartek.

Rapier pojawił się w Europie Południowej na początku XVI w. Zwano go mieczem do stroju (espada ropera). We Włoszech i Hiszpanii z przywileju noszenia białej broni korzystali dość powszechnie mieszczanie, a renesansowa moda i realia walki pojedynkowej spowodowały odchudzenie klingi i przejście do walki na pchnięcia oraz zabezpieczenie dłoni ozdobną konstrukcją z prętów. Tak wyglądała broń dworska, bo na polach bitewnych nadal używano tej przypominającej miecze. Z czasem bronią wojskową stał się pałasz, czyli broń sieczno-kolna o rozbudowanym koszu oraz masywnej i prostej klindze.

Rapier występował w komplecie z lewakiem, solidnym sztyletem trzymanym w lewej dłoni. Zanim lewaki stały się popularne, stosowano także puklerze, czyli niewielkie okrągłe tarcze. Ktoś jednak wpadł na pomysł parowania pchnięć sztyletem, którym również można uśmiercić przeciwnika. 

– Większość pchnięć zadawana jest oczywiście bronią długą i najważniejsze jest zachowanie dystansu – tłumaczy Bartek. Gdy patrzę na to, jak walczy z jednym ze swoich uczniów, przypomina mi to skrzyżowanie szermierki z wu shu. Tym bardziej że poza trafieniem przeciwnika bronią można go także uderzyć, kopnąć albo przewrócić. – Staramy się, żeby walka była jak najbardziej realistyczna – tłumaczy Bartek. Walka rapierem na zawodach jest wymagająca kondycyjnie. Aby zdobyć złoty medal w jednej z dyscyplin szermierki klasycznej, czasami trzeba na turnieju stoczyć kilkanaście pojedynków.

W XVII w. Francuzi doszli do wniosku, że rapier to jednak przesada i nie pasuje do nowej mody dworskiej. Dlatego broń pojedynkowa stała się znacznie lżejsza i zrezygnowano z lewaka. Szpadę nazywano mieczem spacerowym lub mieczem do poduszki. Albo – opisowo – najdoskonalszą bronią pojedynkową stworzoną przez człowieka. – Szpada uczy odpowiedzialności w walce. Pojedynek na szpady to przede wszystkim kwestia głowy – mówi Bartek. – Trzeba mieć chłodny, błyskawicznie działający umysł, bo do wykonania zabójczego pchnięcia ostrą i cienką klingą potrzebny jest niewielki nacisk, a szpadę można niezwykle precyzyjnie prowadzić samymi palcami. Choreografia szermierki z filmów płaszcza i szpady, gdzie bohaterowie, walcząc, przebiegają przez cały zamek lub pole bitwy, jest bardzo widowiskowa, ale w rzeczywistości bywa tak, że trafienie pada po dłuższym pojedynku, w którym przeciwnicy przesunęli się raptem kilka metrów od pozycji, w której zaczęli – tłumaczy Bartek.

Pierwsze (szermiercze) kroki

Stoję w rządku z grupą młodych ludzi, którzy trenują szermierkę klasyczną na warszawskim Ursynowie. Rozgrzewka nie była szczególnie forsowna, a rozciąganie było ukierunkowane na szermierczy wypad. Treningi bywają jednak różne, stałym elementem są ćwiczenia koordynacyjne, sprawnościowe i siłowe. Najpierw robimy więc wyszukane technicznie pompki, a potem, wykonując wypad, łapiemy rękawicę rzuconą bez ostrzeżenia przez partnera. W końcu zajmuję pozycję szermierczą. Palce tylnej stopy są nieco odchylone w bok, stopa przednia skierowana na wprost. Ręka z bronią lekko odchylona na zewnątrz.

Walka na miecze.
Natarcie cięciem
przyjęte na 'silną'
część klingi. Po tej
obronie można odpowiedzieć
atakiem.Walka na miecze. Natarcie cięciem przyjęte na 'silną' część klingi. Po tej obronie można odpowiedzieć atakiem. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Kroki szermiercze stawiamy tak, żeby utrzymać równowagę, nie stracić kontaktu z podłożem i w wybranym momencie błyskawicznie przejść do ataku lub obrony. Wykonując atak (czyli, jak to się mówi w szermierce, natarcie), zaczynamy od ruchu ręki uzbrojonej. Długo ćwiczymy wypady. Co ciekawe, przed wiekami atak wypadem wyglądał nieco inaczej niż obecnie. Niezdrowy nawyk wysuwania kolana za linię palców wpoił szermierzom 400 lat temu w swoim traktacie włoski mistrz fechtunku. Medycyna sportowa i metodyka zweryfikowały sposób wykonywania tej techniki dopiero w XX w.

Zamiast laseczki

Wracamy do szabli. Jej kolebką jest starożytna Azja Środkowa. W Europie upowszechniała się pod koniec XIV w., a w Polsce zaczęła wypierać z wojska miecze dopiero w XVI w. Szabla jest podstawową bronią polskiej sztuki walki. Tak jak średniowieczny miecz, tak potem ona otoczona została kultem, stając się jedyną bronią godną polskiego szlachcica. Ostatnią legendarną polską szablą bojową była szabla wz. 34. Długa biała broń odegrała jeszcze epizodyczną rolę w czasie II wojny światowej. Dziś walczą nią głównie sportowcy.

Po zakończonym treningu pomagam zanieść Bartkowi torby ze sprzętem do samochodu. Ma 39 lat. Jest nauczycielem angielskiego i wychowawcą w szkole podstawowej pod Piotrkowem Trybunalskim. Jedno popołudnie w tygodniu poświęca na korepetycje, dwa razy prowadzi treningi w Łodzi, a raz w tygodniu w Piotrkowie i w Warszawie. Ta krzątanina przynosi efekty, bo jego dwie uczennice zgarnęły komplet złotych i srebrnych medali w ostatnim Pucharze Kobiet.

– Czy szermierka w jakiś sposób może przydać się w samoobronie?

– pytam, gdy zamykamy załadowany szczelnie bagażnik.

– Wychodzimy z założenia, że dobry szermierz ma poradzić sobie wyłącznie za pomocą swojej broni – mówi Bartek.

– Ale przecież nikt nie nosi dziś szabli.

– Dlatego prowadzimy też treningi z baritsu, czyli walki laseczką dżentelmeńską.

– Taką z Sherlocka Holmesa?

– Tak. Ale ja zamiast laseczki noszę pałkę teleskopową. I weź tu zadrzyj z szermierzem klasycznym.

CZYM SIĘ RÓŻNI SZERMIERKA KLASYCZNA OD SPORTOWEJ?

Nowoczesna szermierka klasyczna odróżnia się od sportowej głównie tym, że priorytetem w walce nie jest trafienie, ale to, żeby go uniknąć. Wyraża to maksyma „primum vivere”, czyli „przede wszystkim przeżyć”. Walki są bardzo dynamiczne, bo ich pole jest większe niż podłużna plansza.

Każdy zawodnik zaczyna z trzema punktami, otrzymanie trafienia oznacza utratę punktu. Walka kończy się po otrzymaniu trzech trafień zadanych w dowolne miejsce ciała. Szermierze klasyczni zamiast białych strojów używają czarnych.

Zupełnie inaczej wygląda także sędziowanie, bo zawodnicy nie są podpięci do elektronicznej aparatury. O przyznaniu punktu decydują sędzia główny i czterech liniowych. W szermierce sportowej niejednokrotnie dochodzi do trafień jednoczesnych, a punkt przyznawany jest temu, kto wyprzedzi rywala o minimum 0,25 s.

Szermierze klasyczni w swej dbałości o realizm unikają takich trafień, bo w rzeczywistości, gdyby walczyli bronią ostrą, zginęliby równocześnie. W przypadku trafienia jednoczesnego punkty nie są przyznawane, a jeśli taka akcja się powtórzy, to zawodnicy kończą walkę. Dopuszczalna jest także walka wręcz, ale bez użycia wysokich rzutów, uderzeń w kark i szczególnie niebezpiecznych dźwigni.

Więcej o: