Juicer, czyli kosiarz hulajnóg

Jest duża szansa, że nie jechałeś jeszcze miejską hulajnogą. I bardzo mała, że ją kiedyś ładowałeś. Tak jak rolnik zbiera zboże, tak juicer zbiera - i ładuje - hulajnogi. Miłośnik transportowych rozwiązań elektrycznych Daniel Grzyb, zanim zainwestował w vana, pakował sprzęt do swojej tesli.

Co robi juicer?

Ładuje hulajnogi. Zbiera wieczorem z ulicy, na noc podłącza doprądu i rano rozstawia.

Czemu „juicer”?

Nazwę wymyśliła firma Lime, jedyny operator hulajnóg miejskichoferujący taką robotę. Fajna nazwa!

Dlaczego konkurenci Lime’a – a jest ich coraz więcej – nie współpracują z juicerami?

Nie wiem. Bo mają mniej hulajnóg? Na pewno Lime to pierwszyi największy start-up tego typu. Żaden inny nie opanował polskich miast w takim tempie i na taką skalę. W Poznaniu, gdzie mieszkam i pracuję, po dwóch dniach od startu usługi wszyscy się o hulajnogi potykali. Dzięki juicerom szybko nastał względny porządek. W Warszawie macie łatwiej – więcej ścieżek rowerowych, szersze chodniki. Jest gdzie jeździć i gdzie odstawiać.

Tu ludzie też się potykali, i to długo. System sprzątania powstał po dłuższym czasie.

W Poznaniu opcja „zostań juicerem” została uruchomiana wraz ze startem usługi. Od razu się zgłosiłem. Na odzew firmy czekałem dwa, może trzy tygodnie. Na pierwszym spotkaniu organizacyjnym rozdano ładowarki i przeprowadzono szkolenie.

Ile osób się zgłosiło?

Koło 30.

Wszystkim rozdano ładowarki?

Wszystkim, po cztery. Kolejne można dokupić. Ja mam 35 i więcej nie potrzebuję. Osiem sztuk kosztuje 100 euro, oficjalnie, przez stronę Lime’a. Ostatnio też kupiłem w atrakcyjnej cenie od osoby, której się praca juicera znudziła. Inwestycja szybko się zwraca – jak się zepniesz, odrobisz te 100 euro w jeden dzień.

Liczba hulajnóg do zebraniaLiczba hulajnóg do zebrania Damian Grzyb

Ilu was teraz zbiera w Poznaniu?

Trudno powiedzieć, w każdym razie cały dzień ktoś zbiera. Zdarza się więc, że nie ma co zbierać, bo miasto jest wyczyszczone. W Warszawie jest tyle hulajnóg, że nigdy nie ma takiej sytuacji. Gdyby to była moja jedyna praca, musiałbym przeprowadzić się do stolicy.

Jak często zbierasz?

Aktualnie raz lub dwa razy na tydzień, gdy mam wolny wieczór.

Jak wygląda dzień – czy raczej noc – poznańskiego juicera?

Moim celem jest zbiór 35 sztuk, więc rozpoczynam o godz. 19, kiedy można już zgarniać hulajnogi naładowane poniżej 20%. Często zerkam w ekran telefonu, bo wciąż pojawiają się nowe. O 21 system odblokowuje te, które mają poniżej 50%. Godzinę, maksymalnie dwie godziny później Poznań jest wyczyszczony ze sprzętu. Tempo zbioru o tej porze to 10 sztuk na pół godziny. Ponieważ do godz. 19 mam już zebranych koło 10 sztuk, jestem spokojny, że wypełnię swój limit.

Do czego to zbierasz?

Do vana, którego kupiłem specjalnie w tym celu. Volkswagen transporter pomieści z 60 sztuk, zapełniam nieco ponad połowę. Inwestycja już mi się zwróciła, wystarczyło półtora miesiąca pracy cztery, pięć dni w tygodniu. Co zabawne, początkowo pakowałem hulajnogi do swojej tesli. Ludzie na przystankach dziwnie się patrzyli.

Hulajnogi wchodzą do bagażnika tesli?

Sześć sztuk przy złożonych fotelach, sprawdzone. Siedem z upychaniem.

Dobra, masz 35 hulajnóg na pace vana. Co dalej?

Jadę do domu i zaczynam ładowanie. Nie wyjmuję ich z auta, bo szkoda czasu i kręgosłupa. Podpinam przedłużaczami.

Nie sfajczy się to? Nie wybuchnie?

Obliczyłem, że do gniazdka 230 V da się podłączyć koło 30 hulajnóg. Na wszelki wypadek przedłużacze podłączam do kilku gniazdek. Pobór mocy jest niewielki, ładowanie trwa cztery godziny i kosztuje mnie grosze. A dokładniej 25 groszy za sztukę. Po podłączeniu idę spać. Wstaję i rozstawiam sprzęt, np. o 4 nad ranem.

Cena za hulajnogęCena za hulajnogę Daniel Grzyb

Tak trzeba?

Tak można. Od niedawna. Na początku trzeba było rozstawiać między 5 a 7. Teraz mogę pracować o dowolnej godzinie przed 7. Czyli jak skończę ładowanie o 1 w nocy, mogę startować o 1. Rozstawienie 35 hulajnóg między 5 a 7 było problemem, bo o godz. 6 zaczyna się już ruch na drogach i są pierwsze korki. W jednym punkcie można postawić cztery hulajnogi, czyli muszę objechać osiem, dziewięć miejscówek.

Te strefy wyznacza Lime? Na ile precyzyjnie?

Tzw. Lime Hub to kółko o promieniu ok. 50 m. Firma wytycza je w dobrze położonych miejscach, gdzie jest trochę przestrzeni na hulajnogi. [Daniel odpala aplikację] O, tu np. przy stacji Veturilo.

Ale nie możesz postawić gdzie bądź w ramach okręgu, tylko z głową. Kto i jak to sprawdza?

Jakbym nieprawidłowo ustawił hulajnogę, Lime by się o tym dowiedział. Każda hulajnoga musi zostać sfotografowana. Aplikacja pozwala też na ocenę parkowania każdemu użytkownikowi – to rodzaj gry.

I otrzymujesz oceny? Jako użytkownik też muszę sfotografować odstawianą hulajnogę – nigdy nie dostałem negatywnego feedbacku.

Raz otrzymałem mejla od Lime’a o źle rozstawionych hulajnogach. Mieli rację, spieszyłem się. Ale to dwie sztuki na… 361 łącznie rozstawionych. To działa na zasadzie ostrzeżenia, pieniądze i tak dostajesz. Mam 89% hulajnóg „idealnie rozstawionych”.

Czemu nie 99,5%?

Jak wspominałem – nie byłem w stanie wyrobić się od 5 do 7 i kilka razy rozstawiałem po czasie. Wypłata była pełna, ale obniżył mi się ranking. Teraz podciągam średnią.

Pracujesz nocą. Jak Batman albo służby porządkowe.

Ostatnio najchętniej o 2 w nocy. Wtedy dostępnych jest najwięcej punktów – trzeba pamiętać, że one „znikają”, gdy ktoś je zajmie. Kończę o 3.

To zaburza rytm doby. Robota dla sów freelancerów.

I dla tych, którzy mają nienormowany czas pracy. Zaburza, owszem, dlatego teraz robię to rzadziej.

Za odstawioną hulajnogę dostajesz 12 zł. Jest też opcja za 9 zł. Na czym polega?

Dotyczy hulajnóg, które nazywam „zepsutymi”. Są uszkodzone albo rozładowane do 0% i trzeba je odstawić do bazy.

W Warszawie to punkt gdzieś na Pradze, czyli bez dramatu. A w Poznaniu?

Z 15 km od centrum. Ja mieszkam po drugiej stronie miasta, więc rzadko to robię. Ale jak ktoś ma blisko i jest sporo zepsutych hulajnóg w dużym zagęszczeniu, to się opłaca. Nie marnujesz prądu ani – przede wszystkim – czasu na ładowanie.

Musisz odwieźć trupa tego samego dnia?

Są na to cztery godziny.

A jak nie zdążysz?

Zapłacą mniej lub wcale.

Co w sytuacji, gdy ładowarka się wypnie i dostarczysz nienaładowaną (zdrową) hulajnogę?

Tak samo, niepełna wypłata i zaniżona średnia. Nie wiem, jakie Lime wyciąga konsekwencje wobec juicerów z niską średnią. Wolę się tego nigdy nie dowiedzieć.

Masz podpisaną umowę?

Tak, każdy juicer prowadzi własną działalność albo pracuje dla jakiegoś partnera. Normalnie wystawiam faktury. Większość spraw można załatwić po prostu przez apkę. Po zostawieniu hulajnóg koło 9 rano otrzymuję mejla, że płatność została zlecona i pieniądze od razu trafiają na konto. Natychmiastowe wypłaty – a nie raz w miesiącu – to duża zaleta tej pracy.

Czy ceny 12 i 9 zł są sztywne?

Ostatnio pojawiają się dynamiczne, typu 10,73. Może to testy jakiegoś algorytmu uwzględniającego lokalizację czy godzinę? Trzeba pamiętać, że Lime jest młodą firmą i testuje nowe rozwiązania. Ostatnio zdarzyła mi się też wypłata pomniejszona chyba proporcjonalnie o stopień „niedoładowania” hulajnogi.

Jaki masz modus operandi tym vanem? Parkujesz „na chwilkę” jak DHL?

Tak, przystaję na awaryjnych, np. na przystanku. Wielu juicerów korzysta z żółtych kogutów dla służb porządkowych na dachu albo zakłada żółte kamizelki. Dzięki temu ludzie widzą, że coś rzeczywiście robimy.

Stopień naładowania hulajnogiStopień naładowania hulajnogi Daniel Grzyb

Dostałeś już mandacik?

Nie, akcja trwa chwilę moment. Zazwyczaj w jednym miejscu są maksymalnie dwie, trzy hulajnogi, zebranie zajmuje dwie minuty.

A co z rynkiem, miejscami, gdzie autem nie można podjechać?

Parkuję najbliżej, jak się da, i biorę hurtem. Na Starym Rynku o 21 często stoi koło 15 hulajnóg, więc się opłaca. Potrafię jechać na dwóch hulajnogach – stoję na jednej i operuję manetką, drugą prowadzę ręką. Lub pchać cztery jednocześnie – kładę jedną na drugiej.

Jak ludzie reagują na takiego juicera?

Ponieważ wyskakuję szybko z samochodu, ładuję towar na pakę i jadę dalej, czasem patrzą jak na złodzieja. Lecz nie spotkały mnie negatywne komentarze. Ludzie często za to pytają, jak to działa, jak szybko jedzie, jaki ma zasięg, ile kosztuje. Czyli traktują jak pracownika Lime’a.

A jak wyglądają interakcje między juicerami?

Mam doświadczenia pozytywne i negatywne. Ostatnio podjechał za mną drugi samochód, na miejscu były trzy hulajnogi. Według zasad naszego savoir-vivre’u powinienem ja je zebrać, bo pierwszy jest lepszy. Ale facet zapytał, czy mógłby wziąć, „bo ma dziś słaby zbiór”. Oddałem mu dwie sztuki. Są też sytuacje, że ktoś wybiega zza pleców, skanuje hulajnogę i wyrywa mi sprzed nosa. Zeskanowana hulajnoga to hulajnoga zabrana – juicerzy czasem zachłannie skanują po kilka hurtem, a dopiero potem odprowadzają.

Czyli nie ma obrazka statystycznego juicera? Jako osoby młodej i kulturalnej, proeko.

70% jest okej, a 30%… mniej okej. Po Poznaniu jeździ kilka samochodów, które codziennie zbierają, często się mijamy. Ci goście zachowują się, jakby startowali w mistrzostwach świata juicerów. To pewnie ich jedyne źródło utrzymania, stąd podejście „samca alfa”.

Masz auto, ładowarki, opracowany system. Teraz jeszcze rząd musi doprecyzować pozycję hulajnogi elektrycznej w kodeksie drogowym.

Przepisy muszą się pojawić, zanim dojdzie do tragedii. Na logikę – najlepsze do jazdy są ścieżki rowerowe. W Warszawie jest ich sporo. W Poznaniu ścieżek jest mało, a chodniki są wąskie. Jadąc 20 km/h po krzywych płytach wzdłuż kamienicy, gdzie co chwilę brama, nietrudno o wypadek. Te pojazdy są dostosowane do jazdy, mają światła z przodu i pozycyjne. To przepisy są niedostosowane.

Słychać tu zwolennika elektromobilności!

Zajmuję się jej promowaniem. Hulajnogi nie emitują spalin, podobnie jak tesla. Często robię tak, że zostawiam auto do ładowania i jeżdżę po mieście hulajnogą. To świetne rozwiązanie na lato, np. dla facetów w garniturach. Nie spocisz się, a nawet przeciwnie – przyjemnie ochłodzisz. Tesla też okazała się dużą oszczędnością, bo dużo jeżdżę. Jest już tyle punktów ładowania, że można przejechać kraj wzdłuż i wszerz. No, może poza wschodem. Mam dożywotnie darmowe ładowanie, mogę bezpłatnie parkować w strefach płatnego parkowania, mogę jechać buspasami. Auto wynajmuję na śluby, jest ładne, białe, cieszy się dużym wzięciem. Robię też przejażdżki i szkolenia, to również się doskonale sprzedaje. Zapraszam na mój kanał na YouTubie, szukaj: „Daniel Grzyb”, oraz na stronę Wynajmijtesle.com.

Utarg Daniela z 11 kwietniaUtarg Daniela z 11 kwietnia Daniel Grzyb

Więcej o:
Komentarze (1)
Kim jest juicer? Ile się zarabia na ładowaniu hulajnóg?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Limer

    0

    Dopiewiem,bo autorowi się nei chciało,bohaterowi także.Juice znaczy po angielsku sok.
    Czlowiek,ktory zbiera a potem laduje hulajnogi,wlewa w nie prad,czyli "sok" .Tak sobie to skojarzyliśmy.Stad nazwa juicer,czyli człowiek od soku,zajmujacy się sokiem,w tym przypadku pradem

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX