Jak skutecznie szukać wymarzonej pracy?

Masz kwalifikacje. Dobre CV, nawet z nie najgorszym zdjęciem. Rozsyłasz. Czasem zaproszą cię na rozmowę kwalifikacyjną i... nic. O co chodzi?

Czternaście. Czternaście, rozumiesz?
– Rozumiałem. Marek przy trzecim piwie zawsze zaczynał się robić bardzo wylewny i z kronikarskim oddaniem rozdrapywał wszystkie swoje niepowodzenia. Tym razem, na szczęście, zawodowe. Przy łóżkowych jest gorzej.
– Czternaście złożonych aplikacji i żadnej oferty. Do bani. Trzy miesiące już szukam cholernej roboty, mam papiery, mam dobre CV i dupa. I jak ja się mam z tym czuć?
Piwo miało być rodzajem grupowej terapii dla chłopaka. Wyciągnęliśmy go na browara, bo wiedzieliśmy, że musi się wygadać, inaczej coś go rozniesie. W sumie każdy z nas w którymś momencie znajdował się w podobnej sytuacji. Kompletny karierowy dół: mimo najlepszych starań i chęci, mimo – wydawałoby się – dobrych kwalifikacji i papierów, żadnych ofert. A jak długo można siedzieć na kanapie i gapić się w telewizor?

Jak z tego wyjść?

Piszesz CV, list motywacyjny, składasz je i dostajesz odmowę. Albo w ogóle żadnej odpowiedzi. Znajdujesz drugie, trzecie, czwarte ogłoszenie… powtórka. Odrzucenie jest stałym i nieusuwalnym elementem procesu szukania pracy. Lecz to nie oznacza, że równie stałym elementem ma być psychiczne i emocjonalne załamanie. Pewnie, odrzucenie boli, czy to w miłości, czy w pracy, ale nie musi determinować tego, że sam siebie zaczynasz uważać za skończonego frajera. Frustracja jest zrozumiała, zwłaszcza jeśli zostałeś odrzucony, gdy starałeś się o coś, na czym naprawdę ci zależało. Psycholodzy twierdzą, że często odrzucenie zawodowe boli podobnie jak odrzucenie miłosne. Ale zamiast pogrążać się w emocjonalnym bagnie, możesz obrócić odrzucenie na swoją korzyść.

W filmie 'Stażyści' dwaj bezrobotni czterdziestolatkowie trafiają na staż do Google'a. OK, ich perypetie
mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, ale jednego możemy się od nich nauczyć. Wiary w siebie.W filmie 'Stażyści' dwaj bezrobotni czterdziestolatkowie trafiają na staż do Google'a. OK, ich perypetie mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, ale jednego możemy się od nich nauczyć. Wiary w siebie. 20thCentFox/Courtesy Everett Collection / 20thCentFox/Courtesy Everett C

Zapytaj

Najważniejsze i najbardziej konstruktywne pytanie, jakie możesz sobie zadać po odrzuceniu, nie brzmi: „Dlaczego? ”, bo to prowadzi często do litanii własnych win i użalania się nad sobą. Zamiast tego warto sobie zadać pytanie: „Co poszło dobrze, co mogło pójść lepiej”.
Bez względu na to, czy zostałeś odrzucony na etapie składania CV, czy po rozmowie, zastanów się na spokojnie nad tym, jakie mocne i słabe strony miała twoja prezentacja. Pamiętaj, że dla rekrutujących twoje papiery i rozmowa z tobą są często całą wiedzą, jaką mają na twój temat. Szukasz odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego mnie nie wzięli?”. Ta odpowiedź jest właśnie tam. W formie i treści twojej autoprezentacji.
Zastanów się, co widział ktoś, kto wie o tobie tylko tyle, ile mu pokazałeś w tych dwóch odsłonach.
Albo jeszcze lepiej. Po prostu zapytaj. Zwłaszcza jeśli odbyłeś rozmowę. Po powrocie do domu wyślij krótkiego maila do wszystkich, z którymi rozmawiałeś. Podziękuj za poświęcony ci czas (o tym za chwilę więcej) i poproś o wskazówki i ocenę twojej prezentacji.
Taki follow-up to stosunkowo rzadko spotykane u nas zjawisko. A szkoda, bo w ten sposób masz szanse wynieść maksimum korzyści nawet z rekrutacji, którą zawaliłeś koncertowo. Jeśli rekruter odpisze, masz szansę dostać wyraźne wskazówki do wykorzystania w kolejnym procesie rekrutacyjnym. Ale nie tylko.

Podziękuj

Dlaczego podkreślałem „Podziękuj”? Bo czasami „nie” to nie koniec historii. Suzan P. Joyce, ekspertka od rekrutacji online i osobistego SEO, pisze: „Jeśli szczerze podobała ci się organizacja i ludzie, i chciałbyś być brany pod uwagę, gdy pojawi się tam następna okazja, największym błędem, jaki możesz zrobić, jest kapitulacja. Zamiast tego wyślij notkę z podziękowaniami. Pokażesz się w ten sposób od najlepszej strony i, kto wie, może zyskasz adwokata wewnątrz firmy. (…)

Listy z podziękowaniami dla rekruterów są rzadkością, a podziękowania za rozmowę od odrzuconego kandydata są tak rzadkie, że mogą być niezwykle skutecznym narzędziem, które awansuje cię z miejsca 3. na 2. czy 1. na liście »prawie zatrudnionych«”.

– Zresztą co w tym momencie masz do stracenia? – dodaje Joyce. A jeśli człowiek, którego wybrano, nie da rady, rekruter będzie miał przed nosem właśnie ciebie. Nigdy nie pal mostów. Zawsze mogą się jeszcze przydać.

Ważne jest też, by nie skupiać się zbytnio na jednej potencjalnej pracy. Jasne, ogłoszenie, które widziałeś, wygląda fantastycznie, to firma, o której marzyłeś od dziecka, i stanowisko marzeń, ale… No właśnie. Z takim podejściem odmowa boli sto razy bardziej. Pamiętaj, że nie ma firm ani stanowisk idealnych. Nie nakręcaj się, zamiast tego staraj się jednocześnie pracować nad czterema czy pięcioma potencjalnymi pracodawcami: wysyłając papiery (oczywiście), lecz też szukając kontaktów wewnątrz firmy, robiąc research na temat firm, rynków, na których działają, i potencjalnych przełożonych oraz rekruterów, starając się jak najlepiej przygotować do potencjalnej rozmowy. Nie przesadzaj, bo aplikując jednocześnie do 20 miejsc, niemal gwarantujesz sobie to, że na rozmowy będziesz przychodził zmęczony, zestresowany, nieprzygotowany i sfrustrowany niepowodzeniami. Cztery do pięciu firm to liczba do ogarnięcia, a jednocześnie w razie niepowodzenia w jednej z nich masz w dalszym ciągu inne opcje i możesz na nie przerzucić swoją energię. Lecz nie próbuj stosować tej rady w związkach.

Jeśli uda ci się podtrzymać takie tempo poszukiwań, nie tylko zwiększysz swoje szanse na to, że wypadniesz dobrze w procesie rekrutacji. Szukając roboty i prowadząc research przed kolejnymi spotkaniami, będziesz pogłębiał swoją wiedzę i stawał się atrakcyjniejszym kandydatem. Zwłaszcza jeśli każde kolejne odrzucenie będziesz traktował jako szansę do przeprowadzenia szybkiej autodiagnozy i do korekty detali, które mogły ci umknąć. Zrób też przy okazji listę wszystkiego, co poszło świetnie. Dla podtrzymania samooceny.

Wypisz swoje silne i słabe strony i popracuj, najlepiej z kimś, nad tym, jak sprzedawać swoje umiejętności. Najczęstszym powodem odrzucania aplikacji jest brak umiejętności technicznych kandydata. Może po prostu nie potrafisz w przekonujący sposób opowiedzieć o tych umiejętnościach, które posiadasz? O wszystkich zarąbistych rzeczach, które udało ci się osiągnąć? To rekrutacja: jeśli sam się nie pochwalisz, nikt cię tu nie pochwali. Bo niby skąd mają wiedzieć, jeśli ty im nie powiesz? Naucz się przekonująco opowiadać o tym, jak dobrym jesteś pracownikiem. To bezcenne. Nie tylko jako trening przed rozmową kwalifikacyjną, ale też narzędzie do budowy twojej własnej samooceny. Jeśli sam nie jesteś przekonany o tym, że jesteś dobry, potencjalnego szefa też nie przekonasz.

Weź głęboki oddech

A potem pójdź na spacer. W amoku szukania pracy łatwo wpaść we frustrację i głębokiego doła zaleczanego alkoholem. A, niestety, frustrat na kacu rzadko znajduje się na czele „listy marzeń” rekruterów jakiejkolwiek firmy.

Albert Einstein miał bardzo użyteczną definicję szaleństwa: „Robienie dokładnie tego samego raz za razem i oczekiwanie różnych rezultatów”. Więc jeśli faktycznie spotykasz się z serią odmów, wykorzystaj je do zmiany własnego podejścia. Odmowa może być kopniakiem, którego potrzebujesz. Jeśli tylko podejdziesz do niej odpowiednio.

Więcej o: