Praca z domu. Zalety i wady pracy zdalnej

Marzenie wielu. Wstajesz z łóżka i. jesteś w biurze. Nie tracisz czasu na dojazdy. Wszystko jest po twojemu, ale. No właśnie - kto choć raz tego spróbował, wie, że jest nawet kilka wielkich ALE.

Sielanka bardzo łatwo zmienia się w koszmar. Pisanie tego tekstu jest najlepszym na to przykładem. Wczesny letni ranek, świeże powietrze, cisza – 6 rano na przedmieściach, z dala od redakcyjnego biurka. Spacer na dół po kawę, pierwsze dwa zdania i… obudzili się sąsiedzi. Zaczęło się.

Z lewej zaatakował 12-latek, odpalając na całą moc przeboje The Kelly Family. Pół godziny później sąsiad z prawej wyciągnął wiertarę z półmetrowym wiertłem i zaczął metodycznie, centymetr po centymetrze, rozwiercać balkon. Trzech kolejnych kurierów wydzwaniało, nie mogąc znaleźć adresu. A na koniec, podsumowując sytuację, kot zwymiotował na dywan. Przez cztery godziny w huku powstały trzy kompletne akapity.

Praca z domu jest o wiele trudniejsza, niż się ludziom wydaje. Ale jest też fantastycznie uzależniająca. I, co potwierdzają badania, w wielu przypadkach jest o wiele efektywniejsza niż ślęczenie w biurowym Mordorze. Według badań brytyjskiej organizacji ACAS pracownicy zdalni zwykle mieli lepsze wyniki niż ich uwięzieni za biurkami koledzy na takich samych stanowiskach, częściej też sygnalizowali, że praca ma pozytywny wpływ na ich życie, i mieli o wiele niższy poziom stresu. Brak rozpraszających telefonów czy kolegów zawracających nam głowę pierdołami – albo stojących za naszymi plecami i głośno rozmawiających o ostatnim odcinku „Gry o tron” – pozwala lepiej skupić się na zadaniach. Przynajmniej teoretycznie.

W praktyce wszystko to, co początkowo wydawało mi się superfajne w pracy w domu, okazało się największą udręką. Nieregulowane godziny pracy powodowały, że właściwie cały czas byłam w robocie. Świadomość, że mogę zacząć pracę o 10, powodowała, że zaczynałam o 11. Brak konieczności wychodzenia z domu skutkował tym, że potrafiłam nie wychodzić parę dni. A chyba najgorsze było to, że mój dom zaczął wyglądać… jak biuro.

– opowiada Marta, współwłaścicielka agencji eventowej.

Przy pracy w domu w o wiele większym stopniu niż w biurze niezbędny jest talent do samoorganizacji. Poczujesz się trochę jak na studiach przed sesją: nikt nie będzie stał ci nad głową i pilnował, czy zajmujesz się tym, czym powinieneś, więc w teorii możesz robić cokolwiek. Ale jeśli sam nie narzucisz sobie tempa, jeśli sam nie staniesz nad sobą z batem i nie dopilnujesz własnej sumienności, skutki będą opłakane.

To trochę jak z radami, które daje się młodym matkom. Dbaj o siebie, weź prysznic i nie dziadziej. I nigdy, przenigdy nie siadaj do pracy w piżamie.

– mówi Marta.

Twoimi najlepszymi przyjaciółmi powinny zostać kalendarz i lista zadań, na której rozpiszesz i będziesz odhaczać wszystkie zadania do wykonania. Najlepiej podzielone na etapy, tak by nie uciekł ci żaden detal. Wyznacz sobie jasne godziny pracy, z góry podziel je na segmenty i przypisz segmentom konkretne zadania do wykonania. Daj sobie trzy przerwy, żeby móc coś zjeść (mowa o solidnym, prawdziwym jedzeniu, a nie czipsach z torebki) i chwilę się poruszać. Aktywność fizyczna zdecydowanie poprawia sprawność umysłową. (Blok przy pisaniu tego tekstu został przełamany półgodzinną sesją intensywnego walenia w worek treningowy). Ale sumienność i systematyczność to nie tylko kwestia rozpisania dnia pracy: cała reszta twojego dnia, choć nie musisz poświęcać godzin na dojazdy, też powinna być zorganizowana tak, żeby wspomagać cię w pracy.

Słowo klucz to dla mnie rutyna. Każdy poranek wygląda podobnie, zmienia się w rodzaj rytuału: pobudka o tej samej porze, takie samo śniadanie, 15 minut na przejrzenie tych samych stron. To uspokajające i wyzwalające, bo nie muszę zastanawiać się, co tu dzisiaj zrobić. Praca zaczyna się codziennie o tej samej porze… i mój mózg jest już na to przygotowany. Nie muszę marnować godziny czy dwóch na „rozpęd”.

– mówi Marta.

Oczywiście łatwo mówić o rutynie, kiedy po domu nie biegają dzieci. O wiele trudniej, kiedy oprócz siebie trzeba ogarnąć przedszkolno-szkolny wirujący chaos. Ważne jest jednak, żeby praca w domu nie stała się tylko okazją do przesiadywania z dzieciakami. Bo w ten sposób ani nic nie osiągniesz w robocie, ani nie dasz dzieciom dostatecznej uwagi. Ale to właśnie relacje z pozostałymi członkami rodziny i bliskimi znajomymi są tym, co najczęściej – nawet częściej niż prokrastynacja – sprawia trudności ludziom pracującym z domu.

10 PRZYKAZAŃ PRACUJĄCEGO Z DOMU

Oddzielenie pracy od życia domowego jest ekstremalnie trudne, a jednocześnie rodzina i znajomi zawsze, choć się do tego nie przyznają, uważają po cichu, że ty w domu tak naprawdę to się obijasz, a nie ciężko harujesz. Niezbędne jest wprowadzenie ścisłego podziału i przestrzeni, i czasu na linii praca – dom. I metodyczne edukowanie rodziny i znajomych, tak żeby wyeliminować naruszanie moich godzin pracy akcjami takimi jak: „Jestem w pobliżu, mogę wpaść?”. Praca to praca.

– opowiada Tomek, grafik freelancer.

On sam przygotował sobie wywieszkę „Nie przeszkadzać”. Kiedy pojawia się na drzwiach, otworzyć je można tylko w przypadku katastrofy, pożaru albo inwazji obcych.

Dzięki bogom za drzwi. Bez możliwości zamknięcia się byłoby o wiele trudniej Gdy muszę pracować na wyjazdach, otoczony ludźmi, ratują mnie tylko słuchawki z eliminacją szumów. Bez tego skupienie się na robocie byłoby ekstremalnie trudne.

– mówi Tomek.

Ale taka izolacja miewa też bardzo negatywne konsekwencje. Z badań Logica Working wynika jasno, że bezpośredni kontakt z innymi pracownikami jest niezbędny do budowania spójnego, innowacyjnego zespołu. Po prostu: rzucona przez kumpla przy kawie uwaga może być natchnieniem do czegoś zupełnie nowego. Jeśli kawę pijesz wyłącznie w towarzystwie psa, o inspirację trudno. Właśnie z tego powodu Yahoo! w 2013 r. zabroniło w firmie pracy zdalnej – szefowa portalu uznała, że chcąc stworzyć innowacyjną firmę, nie może sobie pozwolić na to, żeby jej pracownicy nie mieli kontaktu ze sobą nawzajem.

Dopiero kiedy zaczęłam pracować z domu, zdałam sobie sprawę, jak ważne są rytuały, pogaduchy i inne pierdoły. Brakowało mi tego, dlatego teraz przynajmniej raz w tygodniu wybieram się do biura.

– przyznaje Marta.

Nawet kiedy już ogarniesz wszystko i wejdziesz w solidny rytm domowej pracy, nie zapomnij raz na jakiś czas pojawić się w biurze. Z bardzo prostego powodu. Ludzie pracujący w domu rzadziej awansują. Według badań agencji Ctrip nawet o 50% rzadziej niż ci, którzy pracują w biurze. I to mimo, że pracują średnio o sześć godzin tygodniowo więcej! Dlaczego? Po prostu: pracując wyłącznie poza biurem, stajesz się tworem wirtualnym. Podpisem w e-mailu, a nie prawdziwym, żywym kumplem z pracy. Gdybyś ty miał postawić się w roli szefa, komu wolałbyś dać awans czy podwyżkę – chłopakowi, z którym codziennie spotykasz się przy automacie z kawą, czy facetowi, którego znasz tylko ze zdalnej korespondencji, który być może nawet nie zakłada spodni, siadając do kompa?
Więc pokaż się czasem szefowi. Urealnij. Tylko nie zapomnij o spodniach.

Więcej o: